piątek, 18 grudnia 2015

AoKise- Na zawsze Cz.1

O-Ohayo! :D Wiem, że już za kilka dni święta, a ja tu z czymś takim wyskakuję.. ;_; To AoKise jest... Inne niż pozostałe XD Klimat w ogóle nie związnym z Bożym Narodzeniem... Także jak to umnie- normalka XD
______________________________________________________________________________________________________________

 
   Ja, zajebisty, ponadczasowy, niezwyciężony, najlepszy, najseksowniejszy, najzdolniejszy, bardzo wysportowany, inteligentny, najprzystojniejszy, najznakomitszy Aomine Daiki zakochałem się w facecie. Ale nie w byle jakim chłopaku, tylko w popularnym modelu.

 Kise Ryouta, tak nazywa się ten szczęściarz. Wprawdzie nawet mnie nie zna, ale to się niebawem zmieni. Ma niedługo jakąś ważną sesję i potrzebny jest ochroniarz, który ciągle by nad nim czuwał. A czy jest na świecie ktoś, kto lepiej się zajmie tym przystojniakiem? Nie, nie ma. Ja jestem najlepszy. Zresztą już to chyba mówiłem.

 Zauważyłem idącego w moją stronę strażnika, więc przyszykowałem nóż. Gdy podszedł odpowiednio blisko, zabiłem go jednym ruchem i szybko przebrałem się w jego strój, a następnie wyrzuciłem jego ciało na dno jakiejś piwnicy, gdzie nikt nie powinien go w najbliższym czasie znaleźć.

 Pierwsza część planu zrobiona. Teraz tylko odnaleźć Kise, trochę go zagadać, odciągnąć lekko na bok i gotowe.

 - Panie ochroniarzu! – Podbiegła do mnie jakaś cycata laska. – Dlaczego pan jeszcze nie z Kise? Czeka na pana na końcu tego korytarza po prawej.

 - Jasne – Odwróciłem się i poszedłem w swoją stronę.

 Po chwili go zobaczyłem. Gadał z jakimiś facetami. Jeden miał zielone włosy i okulary, a drugi był nieco niższy ode mnie, miał czerwone włosy z czarnymi końcówkami i ciągle się śmiał. To ja powinienem przy nim być! Nie takie przygłupy!

 Podszedłem do nich, a oni natychmiast przerwali rozmowę i spojrzeli na mnie.

 - A, pan zapewne jest moim ochroniarzem? – Zapytał radośnie Kise i miło się uśmiechnął.

 - Tak – odpowiedziałem. – Aomine Daiki.

 - Kise Ryouta, miło mi. A to moi przyjaciele – Wskazał na dwóch facetów stojących obok niego. – Menadżer Midorima Shintarou i koszykarz Kagami Taiga.

 Aha, czyli Midorima Glon i Tygrys Koszykarz.

 Skinąłem lekko głową i spojrzałem na modela.

 - Gotowy?

 - Pewnie! Do zobaczenia! – Pomachał kolegom, a gdy już mieliśmy odchodzić, podszedł do niego ten koszykarz i zarzucił mu swoje ramię na szyję. Won od niego, pedale jebany! To MÓJ model! Zabieraj od niego te brudne, spocone łapska!

 - Gramy później one-on-one? – spytał Tygrys Koszykarz.

 - Jasne! Przyszykuj się, Kagamicchi, bo zamierzam cię znów ograć!

 - Tak, tak – Zaśmiali się. – To nara!

 Czerwonowłosy odszedł wraz z tym menadżerem, a Kise ponownie się do mnie uśmiechnął. Właśnie mordowałem odchodzącą dwójkę wzrokiem, kiedy model podszedł do mnie i spytał:

 - Pan tutejszy?

 - Tak – odparłem.

 - A od dawna pan pracuje w policji?

 - Od dwóch lat – skłamałem.

 - A jak to jest być policjantem? To musi być ekscytujące, co? Te pościgi, łapanie przestępców…

 - Masa papierów – dokończyłem.

 Gadałem z nim tak przez całą drogę na wybieg. Gdy już tam dotarliśmy, stanąłem w bezpiecznej odległości i bacznie go cały czas obserwowałem. Oj, pięknisiu, masz przechlapane. Zostałeś zmuszony do bycia ze mną. Mam na ciebie ogromną chrapkę, którą jeszcze bardziej pogłębiłeś naszą rozmową. Coś mnie do ciebie cholernie ciągnie. Muszę cię mieć. Chcę cię posiadać tylko dla siebie.

 Kise wyszedł na wybieg, a ja czułem, jak mi serce szaleje na jego widok. To, że jestem zboczeńcem, wiem już od dawna. Kilka lat temu odkryłem też, że jestem gejem. Obecnie mam dwadzieścia pięć lat i poluję na sławnego, gadatliwego i niezwykle przystojnego modela, który jest młodszy ode mnie o rok.

 - A pan… - zaczął Kise, gdy szliśmy w stronę jego przebieralni.

 - Aomine – przerwałem mu. – Wyglądam aż tak staro?

 - N-Nie – zmieszał się. – W takim razie… Aominecchi, lubisz swoją pracę?

 - Lubię – Kolejne kłamstwo. - ,,Aominecchi”? – Spytałem zdziwiony?

 - No… Dodaję końcówkę ,,cchi” do nazwisk osób, które lubię i szanuję. Takie przyzwyczajenie – Podrapał się w tył głowy.

 Cholernie seksowny i pociągający. Do tego sympatyczny i przystojny. Czego chcieć więcej?

 Przebrałem się szybko w codzienny strój, a mundur ochroniarza wrzuciłem do kosza. Podszedłem po cichu do jego garderoby, a na chusteczkę higieniczną wylałem środek usypiający. Moja gwiazdeczka trochę sobie pośpi.

 Zapukałem do drzwi, a gdy usłyszałem ,,Proszę!”, wszedłem po cichu do środka. Kise stał odwrócony do mnie tyłem i szukał czegoś w jakiejś szufladzie. Szybko do niego podszedłem, przyciągnąłem go do siebie i przytknąłem mu pod nos namoczoną chusteczkę.

  - Hmpf! – Wydał z siebie jakiś dziwny dźwięk, po czym osunął się w moje ramiona.

  Uśmiechnąłem się pod nosem, po czym przerzuciłem sobie jego bezwładne ciało przez ramię. Wyszedłem z garderoby i skierowałem się w stronę swojego samochodu. Na korytarzach było tak mało ludzi, że aż mnie to zaskoczyło. Z dotarciem na parking nie miałam żadnego problemu. Włożyłem Kise do bagażnika, wcześniej wiążąc mu ręce i nogi oraz kneblując jego delikatne, lekko różowe usta. Taki piękny widok nie zdarza się na co dzień.

 Uruchomiłem silnik i z uśmiechem na ustach pojechałem do małego domku na obrzeżach Tokio. Kilka razy stałem na czerwonym świetle, ale byłem tak podekscytowany nową ofiarą, że czas zleciał mi błyskawicznie.

 Kise Ryouta… Dlaczego akurat ktoś taki zamieszał mi w głowie? Czemu padło na tak beztroskiego i radosnego chłopaka? On jest moim zupełnym przeciwieństwem. Ale z drugiej strony ma w sobie to coś, czego brakuje wielu innym. Widziałem w swoim życiu mnóstwo przystojniaków, lecz z nim żaden nie może się równać. Piękne, malinowe usta, lekko zadarty nos, długie rzęsy, złociste oczy, blond włosy opadające na czoło, zgrabna sylwetka, chude nogi, wysoki… No po prostu męski ideał. Tylko go porwać i trzymać dla siebie. To właśnie zamierzam zrobić. Nikomu go nie oddam. Od dziś należy tylko do mnie.

 Kiedy dotarłem na miejsce, uważnie rozejrzałem się wokół, by sprawdzić, czy nikogo nie ma w pobliżu. Pustka. Jak dobrze mieszkać w miejscu, gdzie nie ma natrętnych sąsiadów!

 Wyjąłem Kise z bagażnika i zaniosłem go do swojego domu. Zamknąłem za sobą drzwi i uśmiechnąłem się zwycięsko. Teraz nikt nie ma prawa nam przeszkodzić. Wszedłem do swojej sypialni i przywiązałem jego nadgarstki do łóżka, jednocześnie przecinając więzy na nogach i zdejmując mu knebel z ust. Miałem wielką ochotę na pocałowanie go. Ale co to za przyjemność całowania śpiącego księcia? Żadna. Chociaż może by tak…

 Nachyliłem się nad nim i spojrzałem na jego lekko rozchylone wargi, na których po chwili złożyłem pocałunek. Tak jak myślałem. Ciepłe, słodkie, z jakimś mazidłem.

 Uśmiechnąłem się do siebie i wyszedłem z pokoju z zamiarem zjedzenia obiadu. Teraz tylko wystarczy poczekać, aż się moja księżniczka obudzi, i dać jej do zrozumienia, kim dla mnie jest i czego od niej oczekuję.

 Nie musiałem długo czekać. Niecałe półgodziny później, usłyszałem trzeszczenie materaca, więc zajrzałem do sypialni. Kise miotał się na łóżku i próbował przegryźć sznur, którym miał związane nadgarstki. Był tym tak zajęty, że nawet mnie nie zauważył.

 - Daruj sobie – powiedziałem, zwycięsko się uśmiechając. – To ci nic nie da.

 Spojrzał na mnie zaskoczony i po chwili wybałuszył oczy ze zdziwienia.

 - Aominecchi? – Bał się. Widziałem, jak zadrżał. – Ale ty… A ochroniarz?

 - Prawdziwy ochroniarz nie żyje – Wzruszyłem ramionami. – Jakoś trzeba się było do ciebie zbliżyć, nie?

 - Z-Z-Zabiłeś go?! – Krzyknął przerażony i zaczął się rzucać na łóżku. – Wypuść mnie stąd! Ja chcę wrócić do domu!

 - Spokojnie, nie zabiję cię – Podszedłem do niego i pochyliłem się nad nim. – Jesteś na to zbyt piękny i bezbronny.

 W jego oczach malowało się przerażenie, niepokój i zaskoczenie.

 - C-Co ty chcesz…?

 Nie dokończył, bo uciszyłem go namiętnym i długim pocałunkiem. Pisnął, gdy wepchnąłem mu swój język do buzi. Zaczął się szarpać, więc usiadłem na nim okrakiem, mocniej przyciskając go do materaca.

 - Teraz jesteś tylko mój, Kise – Wyszeptałem mu do ucha. - Na zawsze.

 - Wypuść mnie stąd, proszę – załkał, a po policzkach spłynęło mu kilka łez. – Wypuść…

 - Nic ci się tu nie stanie – Starłem mokre krople z jego twarzy. – Będzie ci ze mną dobrze. Najlepiej.

 Ponownie go pocałowałem, lekko przygryzając mu przy tym wargę. Chcę go. Teraz. W tym momencie. Ściągnąłem z niego bluzkę i dopiero wtedy zorientował się, co zamierzam zrobić.

 - N-Nie! – Pisnął, patrząc się na mnie z przerażeniem. – P-Proszę, nie!

 - To nic złego – Pochyliłem się nad nim. – Sprawię, że będzie ci dobrze, zobaczysz. Seks jest przyjemny.

 - W-Wiem, ale… - zaciął się w połowie zdania, mocno się rumieniąc. Ach, więc mój aniołek nie jest taki święty i nie należy już do prawiczków! – Ty jesteś facetem… - dodał ciszej.

 - No i? – Wzruszyłem ramionami. – Bycie gejem to nic złego.

 - Nie chcę – jęknął żałośnie, gapiąc się na mnie z przerażeniem.

 - Będzie ci dobrze – zapewniłem go, jeżdżąc palcami po jego torsie.

 - Aomi… - zaczął, lecz mu przerwałem.

 - Trochę poboli, ale zobaczysz, że ci się spodoba – Przygryzłem płatek jego ucha.

 - Nie chcę… Aominecchi, proszę! Daruj! J-Ja zrobię wszystko, ale błagam, nie rób tego!

 - Ćśś, będzie dobrze.

 Zdjąłem z siebie bluzkę, patrząc, jak odwraca wzrok od mojej umięśnionej klaty. Ściągnąłem z nas spodnie, a wtedy Kise mocno się zarumienił i cały się spiął.

 - Ej, nie masz się czego wstydzić – zapewniłem go. – Przecież mamy w gaciach to samo.

 - No właśnie! – Krzyknął, spoglądając na mnie z wyrzutem. – Obaj jesteśmy facetami!

 - Nie histeryzuj. Mówię, że ci się spodoba.

 - Ale ja nie chcę…

 - Przekonam cię do zmiany zdania… Kochanie.

 Kiedy wypowiedziałem ostatnie słowo, spojrzał na mnie zaskoczony. Chciał coś powiedzieć, ale uciszyłem go gwałtownym pocałunkiem. Po chwili nasza bielizna wylądowała na podłodze, a ja przekręciłem Kise na brzuch.

 - B-Boję się… - szepnął model i zaczął się wiercić. – Puść mnie! Ja nie chcę!

 - Będzie dobrze, Ryouta – Pogłaskałem go po głowie. – Zaufaj mi i się rozluźnij.

 - Jak mam zaufać komuś, kto jest mordercą, porwał mnie i zamierza mnie pozbawić dziewictwa tyłka?!

 - Hehe… - zaśmiałem się głupkowato. – Po prostu się rozluźnij.

  Włożyłem w niego jednego palca, by powoli zaczął się przyzwyczajać. Po chwili dołożyłem drugiego, a kiedy się lekko rozszerzył – trzeciego.

 - Aj! – Jęknął Kise, gwałtownie się spinając.

 - Rozluźnij się.

 Przejechałem palcem po jego kręgosłupie, wywołując u niego dreszcz. Sięgnąłem po lubrykant leżący na szafce, po czym wlałem odpowiednią jego ilość do odbytu Kise.

 - Fuj! To jest glutowate!

 - Dzięki temu będzie mniej bolało – zapewniłem go.

 - A m-może się jednak rozmyśliłeś…? – Spytał z nadzieją.

 - Nie ma takiej opcji.

 Powoli w niego wszedłem. Syknął z bólu i zacisnął pięści na poduszce. Zamknął oczy i jęknął głośno. Zacząłem się poruszać.

 - Ała! – krzyknął.

 Kontynuowałem swoje poczynania, bacznie obserwując swojego partnera. Może parter to złe słowo, bo jeszcze nie jesteśmy razem, ale… Jebać to. Teraz są ważniejsze rzeczy do roboty.

 Kise miał zaciśnięte wargi i zamknięte oczy, a po chwili wcisnął twarz w poduszkę i wbił w nią paznokcie. Pogłaskałem go po plecach, jednocześnie przyspieszając tempo. Model ponownie jęknął i zaczął się troszkę wiercić, ale domyślałem się, że mu się to podoba.

 W końcu obaj doszliśmy. Położyłem się obok Ryouty i objąłem go ramieniem.

 - Nie było tak źle, co? – zagadnąłem, ale ku mojemu zdziwieniu, nie odpowiedział, tylko jeszcze mocniej wcisnął twarz w poduszkę. – Oi, Kise, co jest?

Cisza. Szarpnąłem go za ramię, lecz zaparł się i za nic w świecie nie chciał spojrzeć mi w oczy. W końcu udało mi się przekręcić go na plecy. Kiedy tylko zobaczyłem jego twarz, zamarłem.

 - Dlaczego… płaczesz? – Spytałem, ocierając jego łzy.

 - Nie dotykaj mnie! – Krzyknął i chciał się wyrwać, ale skrępowane nadgarstki mu to uniemożliwiły. Odsunął się ode mnie i załkał. – Przez ciebie…! Ty…! To wszystko twoja wina!

 - Ćśś, Kise – Przytuliłem go do siebie. – Nie chciałem cię wykorzystać. Kocham cię, Ryouta – wyszeptałem do jego ucha.

 Zamarł. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem i spytał:

 - W takim razie czemu to zrobiłeś? – W jego oczach pojawiły się łzy. – Gwałt nie jest sposobem okazywania miłości! Jak mogłeś?! Jesteś zwykłym, zboczonym, niewyżytym seksualnie…

 Zatkałem mu usta gwałtownym i namiętnym pocałunkiem. Wepchnąłem mu język do ust i całowałem go tak, jakbyśmy się mieli za chwilę na zawsze rozstać – z pełnym sercem.

 - Kocham cię i nigdy nie przestanę darzyć cię tym uczuciem – powiedziałem z powagą i objąłem go ramieniem. – Śpij dobrze, kochanie.

 Zamknąłem oczy i wsłuchałem się w jego serce, które wybijało jakiś szalony rytm. Czyżby moje wyznanie cię poruszyło? Co, Ryouta?
__________________________________________________________________________________________________________________





 

 

10 komentarzy:

  1. A-AOMINE! T-TY ZBOCZEŃCU!
    Płaczę, sikam i tarzam się po podłodze. A dlaczego? Osamy nikt nie zrozumie :3
    Czytam i czytam, i naczytać się nie mogę. Jednym słowem - wygrałaś! To jest zajebiste!
    Aomine i ta jego delikatność - ''Włożyłem Kise do bagażnika, wcześniej wiążąc mu ręce i nogi oraz kneblując jego delikatne, lekko różowe usta''
    Kocham cię i twoje opowiadania <3
    Weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Twym blogu z hukiem staję nogą i witam serdecznie Akinke drogą!!!!!!!!!!!! :D Spokojnie, bardzo dobrze zrobiłaś iż nie powiązałaś tego arcyfajniutkiego opka z Bożym Narodzeniem, bo powiem Ci szczerze że delikatnie mówiąc, to już rzygam tą całą wszechogarniającą "magią świąt" :D Ohohohohoho, a cóż ten Aominecchi najdroższy wyprawia ? :D Niby chciał zostać policjantem, a tu taka niespodzianka ! :D Jednakże popieram całym sercem i dziką duszą jego poczynania, bo dla najszanowniejszego Kisiaka wszystkie chwyty dozwolone :D O tak, miejsce gdzie nie ma natrętnych sąsiadów - marzenie :D Odkupuje tego zacisznego domka od Aosia, nie ważne za jaką sumę :P Nie pojmuję, jak wielebna księżniczka Ryouta mogła bronić się przed "wypucowaniem berła" swojemu królowi Aomine? :D xD Toż to skandal, który na całe szczęście został w pomyślny sposób ujarzmiony :D Przecie wszyscy wiecie iż Aomine się nie oprzecie!!!!!! :P :D Nic nie ujmując i nic nie dodając, wyczekiwuje na rozwoja dalszych wydarzeń i życzę milusiej nocki :D ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i gorrącooo pozdrawiam <3 ;)

      ja bym się chyba Aosiowi nie oparła XD

      Usuń
  3. O jejusiu...
    Aomine... Boje się ciebie...
    Onn... zabił? Rozumiem , u mnie sie tną, ale nie zabijają bezbronnych ludzi xD

    Mniejsza o to! Aominecchivkocha Kise, Kise będzie kochał Aominecchiego i wszystko super cacy itd itp...

    Aminecchi gwałci Kise... Czemu nie?

    I jest Glon i Tygrysek... I jest fajnie!

    Jest glon, jest zabawa.

    N-no podobało mi się, pomimo sadystycznego i niewyżytego seksualnie Aomisia.

    Weeeny~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Daiki powiedział, że nie musisz się go bać, jeśli go nie obrazisz XD
      Jest gwałt, tygrysek, glon - niczego nie brakuje XD

      Dziękuję :**

      Usuń
  4. O mój Boże. Nie wiem co powiedzieć. Zatkało mnie.
    Zaczynam się bać Aomine, ale pomysł bardzo mi się podoba. Czekam co będzie dalej, nie mogę się doczekać. Jak zobaczyłam, że będę czytać Aokise była już całą w skowronkach. Czekam na dalsze części. Błagam napisz je szybko <3
    Dużo weny ��

    OdpowiedzUsuń
  5. Konbanwa..^^ *jak zwykle ostatnia*
    AoKise..! J-Jak ja dawno nic z nimi nie czytałam..;-; W sumie planuję coś napisać, ale to nie to samo co przeczytać..! ;-; A Tu w wykonaniu Akiny-senpai..*rozpromieniona* <3
    N-No więc, bierzemy się za czytanie..! *czytu czytu* Etto..Aomine, ja wiem, że Ty jesteś najwspanialszy i-i tak dalej..ale jak już kiedyś wspomniałam, odrobinę samokrytyki, chłopie! ;-;
    Przechodząc dalej...Zabił..? A-Aomine..o-o jejku..cofam poprzednie słowa..w-wolę mu nie podpadać..*nie umie dokończyć wątku zdania*
    Midorima menadżerem? F-Fajny pomysł..:3 I Tygrysek przyjacielem Kisi..! Z-Znaczy takim bliższym..^^
    *czyta* Kisiaaa! ;-; *biega po pokoju, panikuje* P-Puść go! Z-Zostaw..! ;-; Aomine o-opamiętaj się..! ;-; B-Będzie gwałt..na 100% będzie gwałt...
    No i kto by się spodziewał..;-; Jest gwałt..! ;-; *Aiko jako wróżbita Maciej*
    K-Kise-kun..nie płacz..A-Akina-san Cię uwolni..! ;-; Prawda, Akina-san..? ;-;
    Tekst ogólnie rzecz ujmując był jak zwykle super..^^ C-Czekam na kolejną część.! ^^
    P_Przesyłam dużo weny..! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aiko-san, nie wiedziałam, że masz takie zdolności wróżbity! O_O
      Menadżer Midorima :D
      Porwanie, gwałt, ześwirowany Aoś.. :P

      Dziękuję <3 Przyda się ;)

      Usuń