Miłego czytania! <3
________________________________________________________________________________________________________________
- Możesz powtórzyć? –
Spytałem, gapiąc się na Kise ze zdziwieniem.
- Zawrzyjmy układ –
Spojrzał na mnie twardo. – Będziemy grać dwa razy na tydzień one-on-one. Jeśli
kiedyś z tobą wygram, wypuścisz mnie. Dopóki będę przegrywał, zostanę i ani
razu nie spróbuję uciec.
Minęła chwila, zanim dotarł do mnie sens słów modela. Głośno
się zaśmiałem i zerknąłem na jego zdziwioną minę.
- Naprawdę myślisz, że
kiedykolwiek ze mną wygrasz? – Złapałem się za brzuch. – Skazujesz się na bycie
ze mną do końca życia.
- Życie bez ryzyka
jest nudne – Odwrócił głowę. – To jak? Zgadzasz się?
- A dotrzymasz
obietnicy?
- Nigdy nie łamię
danego słowa.
- W takim razie stoi –
Wyciągnąłem do niego zwiniętą pięść, a on spojrzał na mnie z niezrozumieniem. –
Przybij żółwika.
Kiedy obietnica
została przypieczętowana, szeroko się uśmiechnąłem i przyciągnąłem Kise do
siebie. Oparł się rękoma o mój tors i starał się mnie odepchnąć.
- Puść… - jęknął. –
Naprawdę nie chcę…
- W końcu jesteś mój –
Pocałowałem go w usta i mocniej objąłem w pasie, tym samym zmuszając go, by
usiadł mi na kolanach. Oparłem czoło o jego głowę i spojrzałem na jego
zarumienione policzki. – Kocham cię, Kise.
- Ja… um… - zaciął
się, po czym odwrócił głowę. – To dość… krępujące. Jeszcze nigdy żaden chłopak
nie wyznał mi miłości…
- Brzydzisz się mną?
- T-tego nie
powiedziałem…! – Jeszcze mocniej się zarumienił. – Um… Po prostu… No… Głupio
się czuję, bo zostałem porwany przez kogoś, kogo w ogóle nie znam, i na dodatek
wyznałeś mi swoje uczucia…
- Możesz mnie zapytać
o wszystko – Odezwałem się. – Nie należę do tego typu porywaczy, którzy ciągle
torturują swoje ofiary. Ja tylko chcę, byś tu ze mną został. Nie skrzywdzę cię
przecież.
- Już to zrobiłeś –
Chciał wstać z moich kolan, ale przytrzymałem go. – Puść.
- Długo będziesz się
za to gniewał?
- Będę to pamiętał to
końca życia – Na jego twarzy pojawił się smutek.
- A jeśli ci za to
odpokutuję jeszcze przyjemniejszym seksem?
- C-Co?! – Pisnął
zaskoczony. – N-Nie…!
- Dziś dam ci spokój –
Westchnął z ulgą. – Ale zapewniam, że to się wkrótce zmieni. – Przeraził się.
Jego oczy zrobiły się wielkie jak spodki, a oddech znacznie przyspieszył.
- N-Nie możesz sobie
o-odpuścić? – Spytał z nadzieją.
- Nie- Posłałem mu
szeroki uśmiech.
Zmieszał się i
spojrzał w telewizor, gdzie leciał akurat jakiś mecz koszykówki.
- Gra moja ulubiona
drużyna! – Ożywił się nagle i wygodniej usadowił się na moich kolanach.
- Em, Kise, czy ja ci…
- zacząłem, ale mi przerwał.
- Cicho bądź,
Aominecchi! Teraz jest ważny moment!
Uważnie obserwowałem
jego twarz. Za każdym razem, gdy jego ulubiona drużyna zdobywała punkt, szeroko
się uśmiechał. Kiedy jednak tracili punkty, wyglądał na niezadowolonego. Kise
ma wyjątkowo zmienny charakter. Dopiero co piszczał i jąkał się, a teraz nawet
śmiał mnie uciszyć i w ogóle nie przejmuje się moją zacną osobistością.
Skandal! Może jednak nie muszę się wstrzymywać z gwałtem? W końcu każdy kolejny
raz sprawia mniej bólu, za to więcej rozkoszy.
Spiął się, kiedy
mocniej go do siebie przytuliłem. Starał się to ignorować, ale zdradzał go
porządny rumieniec. Gdy zacząłem składać delikatne pocałunki na jego szyi,
jęknął cicho i odruchowo ścisnął moją dłoń. Aha, więc lubi takie pieszczoty.
Interesujące…
- Co ty…? – Ponownie
jęknął, kiedy przygryzłem płatek jego ucha. – Aominecchi, dość – sapnął.
- Ha? Przecież ci się
to podoba.
Przyciągnąłem jego
ciało do swojego, gryząc go lekko w szyję i barki. Położyłem się na plecach,
cały czas obejmując go w pasie. Polizałem jego ucho, przy okazji ciągnąc za
kolczyk. Obróciłem go na brzuch i wcisnąłem nos w zagłębienie jego szyi. Ten
zapach… Piękny, waniliowy zapach. Więc tak pachnie Kise. Przyjemnie. Model
oparł się na mnie i odruchowo odchylił głowę w bok, dając mi tym samym więcej
miejsca. Uśmiechnąłem się pod nosem. I tu cię mam! Włożyłem rękę pod jego
bluzkę i poczułem, jak przeszedł go lekki dreszcz.
Łatwo cię zadowolić,
wiesz?
Zacząłem jeździć
palcami po jego kręgosłupie, powodując u niego ciche jęki i mruczenia. Za
każdym razem, gdy dotykałem palcami jego pośladków, spinał się i lekko wiercił.
- Już… - szepnął
nagle. – Nie chcę więcej…
- Twój mały przyjaciel
chyba mówi co innego – zaśmiałem się, klepiąc go po tyłku.
Kise mocno się
zarumienił i próbował to zakryć włosami, ale mu to nie wychodziło.
- Z rumieńcem też ci
do twarzy – wymruczałem do jego ucha.
Zamknąłem oczy i objąłem go w pasie. Jest taki idealny… Ma
wspaniałe ciało, oczy, włosy, zapach, znośny charakter i do tego wspaniale
jęczy. Czego chcieć więcej? W sumie to mógłby jeszcze gotować…
Poczułem jak kładzie
głowę na mojej klacie i wzdycha cicho. Uśmiechnąłem się pod nosem. Coraz
częściej się na tym łapię. Wcześniej się tak często nie śmiałem, a teraz…
Szczerzę się jak głupi prawie każdego dnia. Czyżby Kise aż tak na mnie działał?
***
Minął miesiąc od
naszego zakładu. Grałem z Kise już kilka razy, lecz zawsze wygrywałem z
miażdżącą przewagą. Wprawdzie model się starał i za każdym razem był troszkę
lepszy, to i tak nie mógł mi dorównać. Nie dopuszczałem go do kosza, wybijałem
mu piłkę i atakowałem z ogromną szybkością. Wściekał się za każdym razem, gdy
przegrywał, ale po pewnym czasie i tak mu przechodziło. Trenował praktycznie
codziennie. Nasze relacje też się polepszyły. Dużo częściej ze sobą
rozmawialiśmy, wymienialiśmy się informacjami o swoich ulubionych koszykarzach,
Kise opowiadał mi o swojej pracy.. Jednym słowem było zajebiście. Pozwalał mi
nawet na dłuższe macanie się, nawet seks zrobił się dla niego przyjemniejszy.
Już nie miał takich ograniczeń, czasem sam prosił o więcej. Wprawdzie nie
powiedział mi, czy odwzajemnia moje uczucie, jednak byłem pewien, że potrafię
wprowadzić go w stan błogiej przyjemności. Uwielbiałem też momenty, gdy byliśmy
bardzo blisko siebie, ale nie podczas stosunku. Często go obejmowałem,
przytulałem, sadzałem sobie na kolanach i całowałem. I wszystko byłoby idealnie,
gdyby nie jeden, drobniutki szczegół – średnio raz na tydzień musiałem jeździć
do sklepu po jakieś badziewne kosmetyki dla Kise. Z kolei, gdy upierałem się,
że nigdzie nie pojadę, zaczynał mieć do mnie masę pretensji i strzelał
ogromnego focha. Na początek miałem spore zastrzeżenia co do tego typu wypraw,
lecz przypominał mi o swojej obietnicy, której rzeczywiście dotrzymywał. Ani
razu nie próbował uciec. Biegał tylko podczas treningów lub ze mną, wieczorem. Musiałem
pojechać też do jego domu po ,,kilka” niezbędnych dla niego rzeczy. Te ,,kilka”
rzeczy to była ogromna walizka zapełniona jego ubraniami, kosmetykami i bogowie
wiedzą jeszcze czym. W końcu dał mi święty spokój i mogłem odsapnąć.
Siedziałem na kanapie
i przeglądałem właśnie kanały sportowe, aż nagle do salonu wbiegł Kise i uwalił
się koło mnie na kanapie.
- Aominecchi! – Zaczął,
pokazując mi jakiś kawałek papieru. – Jutro o szesnastej będzie mecz, w którym
zagra Kagami! Musisz mnie tam zabrać, słyszysz? Musisz!
- A niby po co? –
Nawet nie spojrzałem na informację o meczu.
- Bo to mój
przyjaciel, poza tym obiecałem mu dwa miesiące temu, że przyjdę na jego mecz
kwalifikacyjny na Mistrzostwa Japonii.
- No i? – Burknąłem.
- Aominecchi no! –
Złapał mnie za ramię. – Nie bądź taki! Weź mnie tam! No proszę, no!
- Nie.
- A jak powiem, że
pozwolę ci jutro wieczorem na robienie ze mną, co ci się żywnie spodoba?
Spojrzałem na niego z zaciekawieniem. Miał w oku chytry błysk,
więc chyba to sobie już wcześniej zaplanował. Musi być nieźle zdeterminowany.
- Skoro tak stawiasz
sprawę… - Posłałem mu zboczony uśmiech. – Nie ma już odwrotu. Zabiorę cię jutro
na ten mecz, ale ty oddasz mi się w łóżku… - Pocałowałem go w szyję.
Przełknął nerwowo
ślinę, gapiąc się na mnie z lekkim przerażeniem. Pewnie już sobie uświadomił,
że czeka go niezły ból dupy. Co by tu z nim jutro zrobić…? Może użyć kajdanek?
Albo pójść na żywioł? A gdyby tak zacząć od długich pieszczot? Tyle możliwości,
ale która najlepsza?
***
- Ała! – Jęknął Kise,
gdy dałem mu klapsa. – Aominecchi, mógłbyś mnie oszczędzić! Po wczorajszym
wieczorze mój dół jest cały obolały!
- To znak, że było
świetnie – Posłałem mu szeroki uśmiech. – Tylko nie próbuj mi wmawiać, że ci
się nie podobało.
- Em… - Zarumienił
się. – Nie no… było spoko.
- Spoko? –
Powtórzyłem. – Tylko ,,spoko”? A może mam poprawić, by było zajebiście?
- N-Nie! – Zaprzeczył szybko.
– Naprawdę nie trzeba. Było zajebiście. Super, mega, wielce zajebiście.
- I taka odpowiedź mi
się podoba! – Pocałowałem go w policzek.
Kise był po
wczorajszym meczu tak rozradowany, że nie narzekał na nic, co z nim robiłem. Tygrys
Koszykarz wygrał, więc mój kochanek był przeszczęśliwy. Jeszcze nie miałem z
nim tak upojnej nocy. Raz by ostry, a innym razem się poddawał i pozwalał mi dominować.
Nie przeszkadzały mu kajdanki ani bardzo ostre tempo. Sam prosił o więcej, mimo
bólu, który czuł w tyłku. Obaj doszliśmy kilka razy, bardzo brudząc przy tym
prześcieradło, ale za to czuliśmy ogromne spełnienie. No tylko więcej takiego
seksu. W sumie to układy z Kise nie są takie złe… Jak na razie dużo na nich
korzystam.
_______________________________________________________________________________________________________________________________





Konbanwa..^^ Jak szybko dodajesz te rozdziały, Akina-senpai..! ^^ W-Widzę, że wena dopisuje..^^
OdpowiedzUsuńNawiązując do tekstu..
Kise i układy..To się źle kończy..XD Zawsze tak było i będzie..! XD
Jak by nie było, K-Kisi podoba się to co robi Aomine, ale..i tak nie będzie potrafił mu wybaczyć tego gwałtu..n-nieważne jakie relacje będą utrzymywać, t-to już na samym początku odbiło się na jego psychice..:c
A więc tak..? Miesiąc..? No proszę, proszę..*patrzy na Aomine* c-caly miesiąc przyjemności..? ;-; N-Nie za dobrze dla Ahomine..? ;-;
O-O tak..! C-Chodźmy wszyscy razem, n-na mecz Kagamiego..*lekki uśmiech* W-W sumie chciałabym zobaczyć jakiś mecz k-koszykówki na żywo..:)
K-Kisia nie obiecuj takich rzeczy..! ;-; B-będzie boleć..! ;-; N-Nie jesteś masochistą..nie..? *patrzy niepewnie*
No i bolało... .-. Mówiłam..!
N-Nareszcie, skomentowałam p-post nie jako ostatnia...:3
P-Pozdrawiam i weny życzę, Akina-san..! (choć z tego co widzę, masz jej pod dostatkiem..^^)
To pewnie ten świąteczny nastrój :3 ^^
UsuńFajnie by było bejrzeć taki mecz, szkoda tylko, że w prawdziwym świecie nie ma ani Tygrysia, ani Aosia.. :(
Dziękuję <3
Na górze AoKise, na dole róża, lecisz z tym opkiem jak z piorunami burza!!!!!!!!!!!! :D Witam serdecznie i na wstępie zaznaczę skromnie iż cieszę się że takowa fala weny zalała Twą mózgowniczkę :D No no no, jakież to piękne biznesiki sobie kręcą nasze najwielebniejsze chłopaki :D Grunt to kręcić biznesa tak, ażeby wszyscy mieli z tego korzyści :D Tylko tak między nami: Z szanownym Aominecchim dużego interesu nie zakręcisz, bowiem przeważnie inny na układ niż seks, lub tona pornograficznej prasy, to on raczej nie pójdzie :D "-W takim razie STOI" Alarm skojarzeniowy uważam za rozpoczęty :D Hahaha! Już wszystko jasne czemuż to nasz drogi Kisiak się tak wzbraniał przed seskowaniem z Daikim :D Bowiem zdanie "Twój MAŁY przyjaciel chyba mówi co innego" :D rozwiewa wszelkie wątpliwości :D No cóż, nawet model ma prawo mieć kompleksy :D :P
OdpowiedzUsuńŻyczę milusiego wieczoreczka niedzielnego i pozdrawiam :D
Dziękować :D
UsuńAch, te skojarzenia XD
A na co innego mógłby przystać szanowny Aoś?? :P
Szybko dodajesz kolejne rozdziały. Naprawdę mi się to podoba.
OdpowiedzUsuńHistoria jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Czekam na więcej. Przepraszam, że tak mało pisze, ale jestem w podróży na święta, ale nie o tym. Twoje opowiadanie daje mi chwilę szczęścia w te bardzo chujowo święta.
Oby tak dalej.
Dużo weny <3
Dzięuję i cieszę się, że mogę ci poprawić nastrój ^^<3
UsuńSzybko dodajesz kolejne rozdziały. Naprawdę mi się to podoba.
OdpowiedzUsuńHistoria jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Czekam na więcej. Przepraszam, że tak mało pisze, ale jestem w podróży na święta, ale nie o tym. Twoje opowiadanie daje mi chwilę szczęścia w te bardzo chujowo święta.
Oby tak dalej.
Dużo weny <3
Hue hue hue...
OdpowiedzUsuńAkina-senpai! Lecisz jak burza z tymi rozdziałami!
No ja nie wiem, czy Kise ma znośny charakter xD
*Tak , Kise. Ja cie znosze, bo cie kocham.*
N-no to było poprostu zajebiste!
Zgadzam się z Aomisiem, iż biznesy z moją Ciotą to sama przyjemność xD
Tylko... AOMINECCHI! PENIS KISE WCALE NIE JEST MAŁY! (Nie pytaj dkąd wiem xD)
Biedna dupa Kisi...
Ale Tygrysek wygrał, więc jest ok! ;p
W sumie to nasz model już się pewnie przyzwyczaił.
A tak się zbraniał...
Ryouta, my wiemy, że kochasz pana Daikiego.
No ogółem seria mi się podoba i jest bardzo wciągająca, a widze, że i tobie dobrze się ją pisze :D
Więc oby tak dalej a ja żegnam szanowną panią.
Bardzo dobrze mi się ją pisze! Zwłaszcza, że lubię takie klimaty ;)
UsuńDziękuję <3 I Daiki mówiąc ,,mały przyjaciel" wcale nie miał na myśli tego, że penis Kise jest mały... XD