sobota, 12 grudnia 2015

MuraAo - Zbyt duża i za słodka pokusa. Cz.4

Ekhem, ekhem! proszę o chwilunię uwagi, albowiem chciałam coś ogłosić.
Otóż planuję niedługo napisać one-shot AoKise, a także kilkuczęściowe AoKaga. Które bardziej chcielibyście przeczytać? Za które mam się najpierw zabrać? 1 część AoKaga, czy one-shot? Tak się pytam, albowiem niedługo trzeba będzie zacząć przygotowania świąteczne i mogę mieć na głowie nieco więcej roboty ;)

Na razie zapraszam do czytania! :D Mam nadzieję, iż nie zryję tym waszej psychiki XD( jeśli już to zrobiłam, najmocniej przepraszam! XD)
_______________________________________________________________________________________________

 
 - Nie chcę cię skrzywdzić – Musnął ustami mój mokry od łez policzek. – Chcę ci sprawić przyjemność.

 - Jeśli nie chcesz mnie skrzywdzić… - zacząłem, kładąc ręce na jego ramionach. - … to odejdź i mnie zostaw.

 Totalnie mnie zignorował i zajął się całowaniem mojego obojczyka, wcześniej zsuwając mi kawałek bluzki z ramienia. Czułem jego delikatne wargi i ciepłe dłonie. Przeszedł mnie dreszcz. Nagle zrobiło mi się dziwnie gorąco.

 - Ne, Mine-chin, kochaam cięę – Murasakibara namiętnie mnie pocałował, po raz kolejny tego dnia wprawiając mnie w osłupienie.

 Dlaczego on nie może mnie zostawić? Dlaczego kocha drugiego faceta? Dlaczego kocha mnie?

 Zakryłem usta dłonią i odwróciłem głowę.

Za blisko… Nie chcę, byś był tak blisko mnie. Odejdź!

  - Mine-chin, czemu tego nie chcesz? – spytał, zmuszając mnie, bym spojrzał mu w oczy.

 - Bo jesteś facetem! – podniosłem głos. – F-A-C-E-T-E-M! A ja nie jestem gejem! Lubię cycki! Duże cycki! – Spojrzałem na niego twardo. – A tobie ich brak. – Skrzywiłem się i podjąłem kolejne próby uwolnienia się z jego żelaznego uścisku.

 Zacząłem się szarpać, wbiłem mu paznokcie w skórę, a na koniec jakimś cudem udało mi się podnieść kolano i kopnąć go w krocze. Kiedy złapał się za bolące miejsce, szybko mu zwiałem i wybiegłem z szatni. Odwróciłem się, by sprawdzić, czy mnie goni, ale na korytarzu nie było nikogo oprócz mnie. I całe szczęście. Mam dosyć tego pedała.

 Zatrzymałem się przy dużym oknie. Wziąłem głęboki wdech i spojrzałem przed siebie. O mały włos…

 - Aomine-kun?

 Tetsu tak mnie przeraził, że myślałem, iż umrę na zawał.

 - W porządku? – Podszedł do nas Taiga.

 Nie, nic nie jest w porządku! Kocha mnie pedał, który uwziął się na mnie i chciał mnie zgwałcić! Jestem obiektem zainteresowań faceta! Myślałem, że mu przejdzie. Jakże się pomyliłem! Nie dość, że mu nie minęło, to jeszcze bardziej się pogłębiło…

 - Ta, jasne – mruknąłem, odwracając głowę.

 - Kłamiesz – odezwał się nagle Tetsu. Że też zapomniałem o jego zdolnościach wykrycia kłamstwa… - To przez Murasakibarę?

 Poczułem na sobie zatroskany i jednocześnie zmartwiony wzrok Kagamiego. Spojrzałem na dwójkę swoich przyjaciół, po czym lekko skinąłem głową.

 - Aomine-kun, co on ci zrobił?

 - Nic… Na szczęście nic – Spojrzałem na swoje buty, które nagle stały się wyjątkowo interesujące.

 - ,,Na szczęście”? – powtórzył Taiga. – Czyli że próbował… No… Chciał cię…?

Przytaknąłem. Głupio mi o tym mówić, bo miłość dwóch facetów nie jest normalna. Jeszcze dziwniejsza jest obsesja jednego chłopaka na punkcie dawnego kolegi z drużyny. Murasakibara ma pecha. Nie odwzajemniam jego uczucia i nie mam zamiaru dawać mu szansy.

 Ale szansa należy się każdemu.

  Nie, nie jemu. Próbował mnie już dwa razy zgwałcić. Dobierał się do mnie bez mojej zgody i robił coś, czego nie chciałem. Tego nie można wybaczyć.

 Jeśli się kogoś lubi lub kocha, to mu się wybacza!

 Ale ja go nie lubię ani tym bardziej nie kocham! Aż takim idiotą nie jestem. W życiu nie pokocham drugiego faceta.

 - Aomine-kun, idziesz z nami do Maji Burgera? – spytał Tetsu, przerywając mój wewnętrzny monolog. – Zaraz dojdzie jeszcze Kise-kun i możemy…

 - Kurokocchi! – usłyszeliśmy nagle znajomy, zawsze wesoły głos.

 Model stanął przy nas, radośnie się z nami witając.

 - To co? Idziemy? – Szeroko się uśmiechnął i spojrzał na mnie. – Aominecchi, idziesz z nami?

 - Tia… - Przynajmniej się uwolnię od Murasakibary. – Pójdę tylko po swoje rzeczy.

  Zacząłem kierować się w stronę szatni. Z każdym krokiem coraz bardziej zwalniałem, a gdy zostało mi tylko kilka metrów, zatrzymałem się, mocno zaciskając pięści. A jeśli on tam nadal jest…? Jeśli rzuci się na mnie, gdy tylko otworzę drzwi? E, za dużo się horrorów naoglądałem.

 Ale on miał takie miękkie usta…

Skąd ten głos? Niby znajomy, ale… Kto to mówi?

 Wziąłem kilka głębokich wdechów, po czym otworzyłem drzwi, bacznie rozglądając się dookoła. Pusto. Odetchnąłem z ulgą, po czym podszedłem do swojej szafki. Szybko się przebrałem, spakowałem swoje rzeczy, a kiedy zamierzałem wychodzić, ktoś złapał mnie od tyłu i zatkał usta ogromną dłonią. Jak on tu…? Przecież go nie było!

 Zacząłem się szarpać, wierzgać nogami we wszystkie możliwe strony, a on zaniósł mnie do łazienki i zamknął za sobą drzwi. Po chwili zostałem brutalnie pchnięty na ścianę. Głośno jęknąłem, a na mojej twarzy pojawił się grymas bólu. Otworzyłem oczy i zamarłem. W życiu nie widziałem tak wściekłego Murasakibary. Jego oczy płonęły ogniem i wyglądał tak, jakby chciał mnie zaraz spalić wzrokiem.

 - C-Co ty tu…? – zacząłem.

 - Uciekłeś mi, Mine-chin – przerwał mi.

 Obie swoje dłonie położył tuż obok mej głowy i uważnie spojrzał mi w oczy. Czułem się… malutki. Wprawdzie zawsze był ode mnie wyższy, ale wtedy, gdy tak nade mną stał, poczułem, że się skurczyłem.

 Chciałem go szybko wyminąć, ale złapał mnie za ramię i ścisnął je z całej siły.

 - Więcej się na to nie nabiorę – powiedział sztywno i ponownie popchnął mnie na ścianę. Syknąłem z bólu i spojrzałem na niego z nienawiścią.

 A może on to robi z miłości?

 Jakiej, kurwa, miłości?! Czy prześladowanie kogoś i napadanie go w szatni można nazwać miłością?!

 - Ne, Mine-chin, na jak długo potrafisz wstrzymać powietrze? – spytał nagle, co kompletnie mnie zbiło z tropu. Zanim zdążyłem się zorientować, co planuje zrobić, było za późno.

 Złapał mnie za szyję i coraz mocniej ją ściskał. Chwyciłem jego nadgarstek i próbowałem od siebie odciągnąć, niestety z marnym skutkiem. Nie ruszył się nawet o milimetr. Stał nade mną, przekrzywił lekko głowę, a po chwili wrednie się uśmiechnął.

 - Zabawnie wyglądasz, gdy się tak czerwienisz – Dotknął mojego policzka.

 To z wysiłku, kretynie!

 Sapnąłem, usiłując złapać kolejną dawkę powietrza. Głowa zaczynała mnie boleć, a przed oczami miałem ciemne plamy. Słabo mi… Słabo…

 Wolną rękę włożył mi pod bluzkę i zaczął nią robić powolne koła na moim brzuchu.

 To jest przyjemne.

 Nie, wcale nie jest! No… Może trochę. Ale to nie zmienia faktu, że maca mnie chłopak!

 - S-Sto…op – wycharczałem.

 Coraz bardziej kręciło mi się w głowie, czułem, że brakuje mi powietrza. Więc tak skończę? Uduszony przez byłego kolegę z drużyny? Za co? To boli… I fizycznie, i psychicznie. Ten ból pozostanie ze mną do końca. A czy ten koniec będzie dziś?

 Obraz przed oczami zaczął mi się rozmazywać, a słowa Murasakibary były niewyraźne. Co on mówi? Znowu się ze mnie śmieje?

 - Aaaaa! – usłyszałem znajomy wrzask. Kise? – P-Puść Aominecchiego!

 Do mojego prześladowcy podbiegły dwie osoby. Model był jedną z nich. Kto był drugą?

 Po chwili usłyszałem czyjś jęk i uderzenie o ścianę. Uścisk na mojej szyi minimalnie zelżał. Poczułem na brodzie coś ciepłego i lepkiego. Krew?

 Nie, nie chcę tak tu skończyć. Nie mogę. Mam po co żyć i nie dam się zastraszyć temu pieprzonemu dupkowi!

 Wyciągnąłem rękę w stronę jego twarzy i wbiłem mu paznokcie w policzek, a następnie pociągnąłem jego fioletowe kosmyki włosów. Czemu nie podziałało? Jestem za słaby?

 Poczułem, jak ktoś go odciąga. Moja szyja wreszcie była wolna. Osunąłem się na kolana i zacząłem kaszleć, łapczywie łapiąc powietrze. Po chwili ktoś położył mi rękę na ramieniu i podał mi butelkę wody, której zawartość wypiłem praktycznie od razu. Odetchnąłem głęboko i dotknąłem obolałej szyi.

  - W porządku już?

 Spojrzałem na Kagamiego i skinąłem lekko głową. Nadal byłem w szoku. Skoro Murasakibara mnie kocha, to czemu próbował mnie zabić i zgwałcić? Tak się nie robi. Nie można nikogo do tego zmuszać. Nawet ja to wiem.

 - Boże, Aominecchi! – zaczął lamentować Kise. – Wiedziałem, że nie powinniśmy zostawiać cię samego! Gdybyśmy z tobą poszli…

 - Kise – przerwałem mu.

 - …to by do tego nie doszło! Przecież on mógł cię…

 - Kise!

 - … Prawie cię zabił! Boże, gdybyśmy przyszli trochę później, to…

 - KISE!

 Momentalnie ucichł, patrząc na mnie ze zdziwieniem. Zaraz się jednak skapnął, o co mi chodzi, więc podrapał się nerwowo w tył głowy.

 - O co tu właściwie chodzi? – W drzwiach szatni stanął Imayoshi.

 O nie. Nie, nie, nie, nie, nie! Nie mam zamiaru im tego wyjaśniać! Mają się nigdy nie dowiedzieć!

 - Murasakibara zakochał się w Aomine i próbował go zgwałcić – odezwał się nagle Tetsu, a w szatni zapanowała niezręczna cisza. Reszta drużyny, która przed chwilą weszła do szatni, stanęła jak wryta i wlepiła we mnie swoje rozszerzone gały.

 - Jesteś homo? – szepnął Wakamatsu.

 - On jest gejem, nie ja! – spojrzałem na niego dziko. – Ja tu jestem ofiarą jego natręctwa!

 Świetnie, kto jeszcze się dowie?

 Ale jego dotyk jest przyjemny… A usta takie miękkie i delikatne…

 To nieprawda!

Przecież wiesz… Chcesz tego. Chcesz poczuć jego dotyk. I chcesz, by ponownie cię pocałował.

Chcę? Może to i prawda, ale…

 Z kim rozmawiam? Kim jesteś?

 Jestem tobą, Aomine Daiki. Znam twoje potrzeby i pragnienia. Wiem, czego chcesz. I wiem też, że Murasakibara Atsushi nie jest ci obojętny. Boisz się go, ale jednocześnie chcesz, by przy tobie był. Coś cię do niego ciągnie, mam rację? Jasne, że mam. Wkrótce się przekonasz. Sam do niego przyjdziesz po więcej. Należysz do niego. I nie chcesz tego zmieniać.
__________________________________________________________________________________________________






 

 

12 komentarzy:

  1. Przybyłam, jestem i nie odchodzę.

    Mózg miałam zryty od początku, ty tylko go doprawiłaś xD

    Co do rozdziału...
    MURASAKIBARA, TY ZBOCZEŃCU!

    Tjaa... Mine idzie przybrać się za Ninje i niczym Myiuki przekrada się lasami i boiskami do kosza... A po co? By kupić czekoladę i przekupić Murka, żeby od razu się pocałowali! XD

    T-tjaa... Czasami sama się siebie boję...

    Coraz bardziej mnie to... Intryguje?

    Aomine zaczyna coś czuć do Atsushiego? Uuu... Robi się ciekawie :D

    I jest moja Kisia!!! I Tygrysek i Tetsu!!!
    I się martwili...
    Kooocham!


    Weny! <3

    Nagle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, zapomniałam... Fajny szablon :D

      I w połowie tekstu treść jest czarna, co utrudnia czytanie ;)

      Usuń
    2. A faktycznie :O nie zauważyłam tego tekstu.. Dzięki, że powiedziałaś ;)

      Chyba coś jest ze mną nie tak, skoro dobijam zrytą już psychikę XD

      Dziękować :D <3

      Usuń
  2. Cześć i czołem
    Nareszcie jest <3 Osama się cieszy, wszystko jest bombowo.
    Co do opowiadania (zgadzam się z Mine Izuki)- MURASAKIBARA, TY ZBOCZEŃCU!
    Robi się coraz ciekawiej :3
    Czekam na następny...
    Weny
    Weny
    I jeszcze raz weny
    PS. W wolnym czasie zapraszam do mnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ohayo..! ^^ N-Nareszcie kolejny rozdział..! ^^
    N-Na początku..chciałabym powiedzieć, że..Cóż, ja nie przepadam za t-tak "nietypowymi" paringami j-jak AoMuro czy coś w podobie, o czym wiesz...*chwilka ciszy* A-Ale czytając to, powoli jakby..z-zaczęłam się..przekonywać..? Po prostu, nie widzę problemu w tym, aby taki paring istniał..^^" A-Akina-san jest czarodziejką..! *iskierki w oczkach*
    Nawiązując w głąb tekstu..Murasakibara-kun jak się kogoś kocha, t-to chce się dla niego jak najlepiej..! A nie..! Nie widzisz, że wyniszczasz swojego ukochanego..? Przestań..! *przeżywa to coraz bardziej*
    D-Dobrze Aomine-kun! Uciekaj..! Nie wracaj tam już..! Albo nie..Wracaj! Tam są Twoje rzeczy! Ajaj...dobra, je-jednak nie wracaj..;-;
    Kuroko, Ty to jednak wykrywacz kłamstw jesteś...;-; *Aiko kłamie, kiedy ktoś pyta czy u niej wszystko w porządku* r-rozgryzłby mnie przy pierwszym podejściu...;-;
    T-Tak..! Wszyscy chodźmy do Maji Burgera..! ^^
    .......S T O P...Aomine, g-gdzie Ty idziesz..? A jak Muraś tam będzie..? ;-; Stop!STOP!STOP!STOOOP! *próbuje go zatrzymać*
    No i wlazł tam gdzie nie powinien...A-A mówiłam! Mówiłam, nie idź tam..! ;-; Ale kto by się tam słuchał głupiej Aiko...*załamka*
    N-Nie duż go..! Murasakibara puść...! ;-; ;-;
    *panikuje* A-Ale przecież...o-on go kocha...c-czemu robi coś takiego..? *łezki w oczkach* Ach, Kise..! *nagły przypływ nadziei*
    Uff..n-na szczęście, pomogli mu...Aomine-kun, lepiej aby Twoja drużyna wiedziała...
    J-Jejku..czekam na kolejną część..! D-Dużo weny życzę, Akina-senpai..<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :D <3<3<3

      Ogromnie się cieszę, że ten paring powoli przekouje cię do zmiany zdania! :D :D Haha, umiem działać na ludzkie umysły XD

      Rada jestem, iż udało mi się sprawić, że można wczuć się w bohaterów ;)

      Dziękuję bardzo <3<3<3<3 mam nadzieję, że nie zawiodę kolejnym rozdziałem... :)

      Usuń
  4. Siema, hej, dzień dobry, ale ten Murasakibara jest niedobry!!!! :D Po pierwszą pałę, odwołując się do informacji którą Pani podała na samym początku wpisa, proszę napisać tylko i wyłącznie to co Pani napisać chce i na co tylko ma Pani czasa, bo jednak nieposkromione szaleństwo przedświąteczne potrafi czasem porządnie dać w pałę i żeby mi tu Pani przypadkiem z przemęczenia nie zeszła :D Spokojnie, nic w powyższym tekściku nie zryło mi już zrtyego z resztą do granic możliwości mózgowia więc proszę się nie martwić :D ;) Po drugą pałę, przez to zacniutkie opowiadanko zaczęłam żywić jakąś dziką nienawiść do szanownego Murasia :D Co on sobie cholera jaśniutka wyobrażał, kiedy w takiego arcybrutalnego i barbarzyńskiego sposoba prawie udusił najdroższego Aominesia!!!! :O :D Toż to Skandal przez skurwysyńsko wielkie SSS!!!! :D :P Na caluśkie szczęście że jego wierni kumple przybyli mu z pomocą, bo nawet myśleć nie chcę co by było gdyby ich tam w tedy nie było!! :O :D Ufff... mogę być już spokojna o wielebną pałę Aosia i oddychuje z ulgą :D, więc w takim razie czekam na dalszego rozwoja zdarzeń :D Pozdrawiam milusio i trzymaj się cieplusio :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rónież pozdrawiam i dziękuję wielce szanownej panience :D

      P.S. Czytałam twoje ostatnie opowiadanie, które dodałaś, ale coś mi chyba laptop nawala, albowiem komentarz w ogóle nie chciał się dodać :/ Tak czy siak stwierdzam, iż trójkącik AoxSayuXKise wyglądał dość... po pijanemu XD jednak wolę Sayu tylko z Aosiem :D Co nie zmienia faktu, że i tak mi się wielce podobało! :D

      Usuń
    2. Proszę uprzejmie :D :3 Nic się nie dzieje, znam Twego bóla doskonale, bowiem sama w niedalekiej przeszłości musiałam poskramiać swojego laptoka :D Ojojoj, w takim razie arcybardzo się raduje iż mimo tego dzikiego pijaństwa Ci się podobało :P Dziękuje śliczniutko ^_^

      Usuń
  5. Ty morderco O_O *jej się ten ship nie podoba**bardzo jej się nie podoba, ale i tak będzie czytała dalej, bo chce* Zabiłeś biednego Ahomine ;__; *w tle słychać krzyk Aomine, który twierdzi, że wcale nie umarł* Morderca ;________; *znów słychać krzyk Aomine* Widzisz? On woła do nas z nie.. Skądkolwiek, dokąd trafił. Smuteczek *Aomine dał już sobie spokój*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń