Tak dla odmiany drobna dawka Akiny x Aomine :D Na chwilkę odbiegamy od wciągającej historii AoKise i zaczytujemy się w dalszych losach pięknej brunetki, która zakochała się w ogromnym zboczeńcu.
Ach, taki piękny wstęp, że no normalnie nie wiem... XD To może ja już lepiej nie będę nic mówić, tylko po prostu zaproszę was do czytania ^^ <3
_______________________________________________________________________________________________________
~Aomine~
Koniec roku szkolnego będzie za kilka dni. Każdy
z nas idzie do innego liceum. W sumie to powinienem się cieszyć, bo może któryś
z moich kolegów stanie się dla mnie idealnym przeciwnikiem, ale… Ale jednak
dziwnie będzie bez ciągle paplającego Kise, szczęśliwych przedmiotów glona,
słodyczy Murasakibary, zawałów spowodowanych nagłym pojawianiem się Tetsu…
Jedyne czego nie żałuję, to sadyzm Akashiego. Wreszcie przerzuci się na inną
drużynę i da nam święty spokój. Z drugiej strony jestem ciekawy, jaki jest mój
przyszły zespół. Oby byli w miarę silni. Znaczy… I tak nie będą na moim
poziomie, ale wolałbym dalej wygrywać. Nie chcę, by mnie spowalniali.
- Aomine? –
Zapytała Akina, idąc obok mnie. – Coś się stało?
- Nie, nic –
Westchnąłem i spojrzałem w niebo. Pochmurno, od czasu do czasu przez chmury
przebijały się promienie słoneczne. Niby zbliżają się wakacje, ale bez bluzy
ani rusz.
- Akurat –
Prychnęła. – Po prostu jesteś zbyt dumny, by o tym pogadać.
- Może to i
częściowo racja… - Uśmiechnąłem się. – Nie czuję takiej potrzeby.
Szliśmy właśnie
do mojego domu. Mama zaprosiła Akinę na podwieczorek, więc moja dziewczyna
została zmuszona do odwiedzenia nas. Właściwie to nie narzekam, bo mają być
pyszne ciasteczka, które są specjalnością mojej rodzicielki. Mówię wam, palce
lizać! A jak są ozdobione lukrem, to już w ogóle niebo w gębie. Właściwie to
Akina mogłaby się od niej tego nauczyć. Dzięki temu może częściej będę jej
jadł…? Moja niepojęta inteligencja czasem nawet mnie samego zadziwia. Ale cóż…
W końcu jestem zajebisty i panuję na boisku, więc co się dziwić?
- Dlaczego
akurat Touou? – Zapytała nagle Akina.
- A dlaczego
nie? – Wzruszyłem ramionami. – Mieli dobrą ofertę. Poza tym gadałem raz z ich
kapitanem. Tak w ogóle, to nie musiałaś iść ze mną.
- Ale chciałam.
Ktoś musi cię pilnować. Satsuki sama nie da rady.
- Nie
potrzebuję nianiek.
- Ale
potrzebujesz przyjaciół.
A niby do
czego? Żadna z nich ze mną na boisku nie wygra. Tak trudno zrozumieć, że
potrzebuję prawdziwego rywala? Ludzie, nawet ja nie jestem tak tępy, by… A nie,
wróć. Jestem tak zajebiście inteligentny, że w kreatywności i mądrości to nikt
mi nie dorówna. To, że moje oceny nie są najlepsze, nie znaczy, że ze mnie
idiota. Po prostu wiem to, co mi się przyda i uczę się tego, co mnie
interesuje. Proste, logiczne, nie? Więc po co się dodatkowo wysilać?
Wracając do
tematu… Ach, tak. Mówiłem o rywalu. Miło ze strony Satsu i Akiny, że chcą ze
mną być w jednej szkole, ale nie potrzebuję ani opiekunek, ani przyjaciół,
którzy nie pomogą mi w zdobyciu
przeciwnika. Nie no, cieszę się, że Akina będzie ze mną w klasie, lecz przecież
ona nie może mnie ograć. Ech, życie jest tak cholernie skomplikowane.
- A teraz o
czym myślisz? – Zapytała moja dziewczyna.
- O twoich
cyckach – Skłamałem i czekałem na jej reakcję. Wiedziałem, że się wkurzy.
- Ty cholerny
zboczeńcu! – Jej brew niebezpiecznie drgnęła. – Jeśli jeszcze raz…!
- Żartowałem! –
Przerwałem jej. – Tylko chciałem cię wkurzyć.
Akina zrobiła
bezcenną minę – coś w stylu zdziwienia, złości, irytacji, ulgi i bezsilności w
jednym. To wyglądało przekomicznie.
- Draniu… -
syknęła i przymierzała się do uderzenia mnie, ale złapałem ją za rękę i nie
pozwoliłem na żaden ruch.
- Też cię
kocham.
- Okazujesz to
w dość dziwaczny sposób.
Uśmiechnąłem
się lekko, po czym objąłem ją ramieniem. Niedługo później dotarliśmy do mojego
domu. Otworzyłem drzwi i przepuściłem Akinę. No co? Nawet mi zdarzają się dobre
dni z przejawami dżentelmeństwa, szczególnie dla swojej dziewczyny. Zwłaszcza
że wolę unikać jej złości. Wierzcie mi, jest wtedy naprawdę straszna.
- Jesteśmy! –
Zawołałem po zamknięciu drzwi.
- Wejdźcie,
wejdźcie! – Usłyszałem głos mamy z kuchni.
Weszliśmy do
pomieszczenia, w którym była i zobaczyliśmy kilka misek z kilkoma daniami, tacę
pełną tych pysznych ciasteczek, herbatę oraz żelki.
- Mamo… -
westchnąłem. – To miał być podwieczorek, nie obiad.
- Daiki, synku,
przesadzasz – Machnęła ręką, po czym dołożyła ciasteczek na tacę.
- Może pomogę?
– Zaproponowała Akina.
- Nie, nie! Nie
trzeba. Idź do salonu i zajmij miejsce. Jestem pewna, że Daiki chętnie mi
pomoże. Prawda, synu? – Spojrzała na mnie znacząco, więc dla własnego
bezpieczeństwa przytaknąłem.
Akina poszła do
salonu, a matka wepchnęła mi tacę z ciasteczkami w ręce i kazała mi to zanieść
do salonu. No po prostu wspaniale. Jeszcze trochę a będę tu robił za lokaja! Chociaż…
Rzadko pomagam mamie, więc może od czasu do czasu jej się jakaś pomoc należy?
~Akina~
Matka Aomine
jest naprawdę wspaniała. Jeszcze nie widziałam jej smutnej, praktycznie cały
czas ma uśmiech na twarzy. Naprawdę przypomina mi moją mamę.. Szkoda, że jej
już nie ma. Czasem czuję, że potrzebuję jej wsparcia. Wiem, że ci, którzy
wiedli uczciwe życie, byli dobrzy i mili, to wędrowali do nieba, do Boga. Mam
nadzieję, że mama się tam znalazła i jest jej dobrze. Liczę też na to, że mnie
obserwuje i w jakiś sposób mi doradza. Tak… Jestem pewna, że ona nadal ze mną
jest.
Mimowolnie się
uśmiechnęłam, gdy zobaczyłam Aomine z naburmuszoną miną. W ręku trzymał tacę z
ciasteczkami i widać było, że ma na nie ogromną chrapkę. Postawił ją na stole,
po czym przysiadł się do mnie, zadowolony.
- No i po co
się tak szczerzysz? – zapytałam z uśmiechem.
- A ty? – Spojrzał
na mnie i się przysunął.
- Byłam
pierwsza.
- Bo mi się tak
podoba.
- To nie jest
odpowiedź.
- Jest.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Przestań się
ze mną kłócić albo zaraz będziesz miał porządnego guza na głowie!
Usłyszeliśmy
śmiech jego mamy, która stała w wejściu do salonu i trzymała się za brzuch.
- Doprawdy,
cudownie się na was patrzy – Otarła łezkę, która spłynęła jej po policzku.
Usiadła naprzeciwko
nas i gestem ręki zachęciła nas do jedzenia. Aomine nie trzeba było powtarzać.
Od razu porwał jedno ciasteczko i wpakował je sobie do buzi. Po chwili jednak
głośno jęknął i spojrzał na swoją mamę z oburzeniem.
- Gość je
pierwszy – powiedziała i obrzuciła go karcącym spojrzeniem.
- Nie musiałaś
mnie od razu kopać – burknął i zaczął rozcierać obolałą łydkę.
Parsknęłam
śmiechem i popatrzyłam na niego roześmiana. Ta dwójka jest ze sobą bardzo
zżyta. Widać, że dobrze się między nimi układa i bardzo się kochają. Wprawdzie Daiki
pewnie nigdy tego nie powie, ale ja i tak to wiem.
Zazdrościłam
mu. Ma przy sobie tak wspaniałą osobę, która zawsze mu może pomóc. Ja z rodziny
nie mam nikogo bliskiego. Ojciec się nie liczy. On mnie nienawidzi. Mamę
straciłam kilka lat temu, dziadkowie zmarli, gdy byłam małą dziewczynką. Pozostało
mi jedynie rodzeństwo. Bardzo się cieszę, że ich mam. Są naprawdę wspaniali. Gdyby
tylko Taiga i Tatsuya się pogodzili, byłoby idealnie. Tak właściwie to nie
rozmawiałam z Himuro od kilku miesięcy. Może on się też na mnie obraził? Może wypadałoby
do niego zadzwonić? Ale co miałabym mu powiedzieć?
Otrząsnęłam się
ze swoich myśli i powróciłam do świata rzeczywistego. Spojrzałam na ciocię,
która pouczała właśnie Daikiego. Mój chłopak był tym wyraźnie znudzony, bo
odwracał wzrok i tłumił w sobie ziewnięcia. Co on znowu przeskrobał?
Wzięłam do ręki
kolejne ciasteczko i uśmiechnęłam się. Ciocia jest osobą, która bardzo szybko
zdobyła moje zaufanie. Jest dla mnie jak druga matka. Kto by pomyślał, że
znajdę w Tokio taką pozytywną kobietę, która będzie dla mnie prawie jak
rodzina?
Usłyszeliśmy
telefon.
- O,
przepraszam, to do mnie – Mama Daikiego wstała z kanapy. – Zaraz wracam.
Pobiegła na
górę, a my zostaliśmy sami w salonie.
- To co? –
Granatowłosy przysunął się do mnie i położył jedną dłoń na mojej talii. – Dostanę
buziaka?
- A należy ci
się? – Zrobiłam zdziwioną minę.
- No pewnie.
- A za co?
- Za to, że tu
przy tobie jestem i przyniosłem ciasteczka do salonu.
- To żeś się
wysilił…
Nie dał mi
dokończyć. Złożył na moich wargach pocałunek, który zaczął pogłębiać. Dlaczego on
musi tak wspaniale całować? Ma takie miękkie usta i ciepły język…
- Twoja mama
może tu przyjść w każdej chwili – szepnęłam.
- Usłyszymy ją,
spokojnie – Ponownie mnie pocałował, mocniej do siebie przyciągając.
Odruchowo
wplotłam ręce w jego włosy, co mu się spodobało. Przynajmniej tak
wywnioskowałam z pomruku, który z siebie wydał. Uśmiechnęłam się pod nosem i
oddałam mu pocałunek, jednocześnie nasłuchując kroków jego matki.
- Mówiłem ci
już, że jesteś piękna? – spytał nagle, a ja się mimowolnie zarumieniłam.
- Ostatnio nie…
- szepnęłam, a moja twarz była już cała czerwona.
- Będę ci to
powtarzał do końca życia.
Przytulił mnie
do siebie, a ja wtuliłam się w jego tors. Musiał mnie tak zawstydzić? Przecież
jego mama zaraz się wszystkiego domyśli…
Kretyn. Mój
kochany kretyn. Tak bardzo go kocham. Mogłabym tak przy nim siedzieć godzinami.
Nie, latami. W sumie to moglibyśmy spędzić razem resztę życia. Może nawet z
gromadką dzieci…?
Pokręciłam
lekko głową. O czym ja w ogóle myślę? Jeszcze za wcześnie na planowanie takich
rzeczy. Chociaż z drugiej strony posiadanie szczęśliwej rodziny jest moim
największym marzeniem.
__________________________________________________________________________________________________________






Witam, siema, dziś napiszę krótko bo się spieszę, ale że mogłam odwiedzić Twego bloga to się ciesze!!!!!!!!!!!!!! :D O tak, przypilnuj tego najszanowniejszego granatowego zboczeńca, bo zdecydowanie liceum to czas, gdzie ludziom do głowy przychodzą różne, złe, gorsze bądź lepsze rzeczy oraz czasami mogą przeżywać wewnętrzne kryzysy, a z tego co wiem najdroższy Aominecchi właśnie takowy kryzys posiada jeśli chodzi o wielebną koszykówkę i silnych przeciwników co do tego jakże pasjonującego sporta :D "Moja niepojęta inteligencja" Pojęcia granatowego nie mam, dlaczego przeczytałam to zdanie jako "Moja niepojęta impotencja" :D :P Moje czcigodne mózgowie i tak choć bym nie chciała, zinterpretuje czytany tekst na swojego indywidualnego sposoba :D :P A przyszniutkimi ciasteczkami zapachniało aż do mnie :D ^_^ A co do wspaniałości szanownej rodzicielki Aosia, to naprawdę nie ma się co dziwić, gdyż przecież odziedziczyła tą cudowność w genach po swoim arcyzajebistym synie :D xD
OdpowiedzUsuńWszystko fajniutko, żegnam i pozdrawiam cieplutko!!!!!!!!!!!!!! :D :3
Dziękuję arcyserdecznie!! :D
UsuńPrzypilnuję, przypilnuję ;)
Sama się zrobiłam głodna przez te ciacha XD
Również gorrącooo pozdrawiam <3
Hue hue hue
OdpowiedzUsuń*Typowy wstęp*
Aomine byłby PIEKIELNIE dobrym LOKAJEM
*kuroshitsuchi*
DOBRA, OGAR MINECCHI!
Nie dość, że tak późno komentujesz, to jeszcze pieprzysz na tysiące innych spraw!!!
*Ogar*
Biedny pan Daikiś.... Musisz go pilnować i musztra na całego, niczym Eren w SnK xD
Niby Aoś taki tępy, a pomyśleć umie xD
"- O twoich cyckach – Skłamałem i czekałem na jej reakcję. Wiedziałem, że się wkurzy."
#Typowy Aomine Daiki
A co do mamy naszego wielebnego Aominecchego, to nie tylko po tobie odziedziczył (pocałowałżyczył xD ) swoją zajebistość nie? Coś z matki też ma xD
Ale Aoś z tacką i ciasteczkami nadal wygrywa xD
Nie obraź się, Daiki, ale od dzisiaj będziesz w moich arcydziwnych snach jako "PAN Z CIASTKAMI"
To żegnam i nie zabieram miejsca swym debilnym komentarzem.
Pozdrawiam i weny duuużo życzę (Bo mi coś nie sprzyja -.-)
Aosia zatrudnię jako domowego lokaja i wyślę ci jego zdjęcie z tacą z ciasteczkami XD
UsuńA nie powinnaś przypadkiem śnić o Kisi? Aosia lepiej mi zostaw :P
Również życzę weny <3
Dziękuję ^^
To będze śniła i o Aosiu i o Kisi xD
UsuńO kisi w łóżku,a Aomine obok. (ewentualnie również w xD)
Dobra, Aoś twój xD
Ale ja i tak wiem, że jestem jego przyjaciółką xD Mi też się nigdy nic nie chce ;p
No i tak ma być XD Ja z Aosiem, ty z Kisią XD
UsuńJa tam jestem przyjaciółką cąłego Pokolenia Cudów :D:D
Ohayo!
OdpowiedzUsuńJest i kolejny świetny rozdział <3
Czy tylko mnie Aomine rozwala? On i te jego teksty - klękajcie narody! Cytuję - ''- O twoich cyckach – Skłamałem i czekałem na jej reakcję.''
Zgadzam się z tym, że Aomine w dziwny sposób okazuje swoje uczucia... Ale to Daiki, jego nie zrozumiesz :3
Weny <3
I właśnie to jest jego urok! :D :3
UsuńDziękuję ^^ <3
"- Aomine? – Zapytała Akina, idąc obok mnie." - "zapytała" małą literą.
OdpowiedzUsuń"- Nie, nic – Westchnąłem i spojrzałem w niebo." - Albo kropka po drugim "nic", albo "westchnąłem" małą literą.
"- Akurat – Prychnęła." - "prychnęła" małą literą.
"- Dlaczego akurat Touou? – Zapytała nagle Akina." - "zapytała" małą literą.
"- A teraz o czym myślisz? – Zapytała moja dziewczyna." - jak wyżej.
"- O twoich cyckach – Skłamałem i czekałem na jej reakcję." - "skłamałem" małą literą.
"- Jesteśmy! – Zawołałem po zamknięciu drzwi." - "zawołałem" małą literą.
" Weszliśmy do pomieszczenia, w którym była i zobaczyliśmy kilka misek z kilkoma daniami, tacę pełną tych pysznych ciasteczek, herbatę oraz żelki." - dałabym przecinek przed "i", bo "w którym była" to wtrącenie.
"- Daiki, synku, przesadzasz – Machnęła ręką, po czym dołożyła ciasteczek na tacę." - kropka po "przesadzasz".
"- Może pomogę? – Zaproponowała Akina." - "zaproponowała" małą literą.
"Naprawdę przypomina mi moją mamę.." - jedna kropka lub trzy kropki.
"- Doprawdy, cudownie się na was patrzy – Otarła łezkę, która spłynęła jej po policzku." - kropka po "patrzy".
"Usiadła naprzeciwko nas i gestem ręki zachęciła nas do jedzenia." - drugie "nas" niepotrzebne, dodatkowo unikniesz powtórzenia.
"- Usłyszymy ją, spokojnie – Ponownie mnie pocałował, mocniej do siebie przyciągając." - kropka po "spokojnie".
Też chcę ciacho :C
Obalasz moją teorię względem zakończenia :c
Akina i jakie myśli o Aomine... Trochę za wcześnie chyba, by myśleć o czymś takim w tym wieku, choć sama mam masę planów z chłopakiem, więc... Cóż, przyganiał kocioł garnkowi XD
Względem technicznym ciut gorzej niż bywało wcześnie, błędy wymienione wyżej. Czasami je unikasz, czasami się powtarzają :C Ale można wybaczyć, bo treść była świetna! Aomine zbok XD Polubiłam mamę Aomine, wydaje się naturalna, pomijając jej wiecznie dobry nastrój, bo przez to mam wrażenie, że chodzi wiecznie na haju ;-; Dorosłe osoby zawsze mają jakiś problem, przez co trudno im się wiecznie uśmiechać. Ale nie czepiam się i stwierdzam, że jest jedną z moich ulubionych postaci w opku :3
Najlepszy oczywiście Akaś XD
Tak więc weny! Ale jej ci chyba ostatnio nie brakuje XD Postaram się zajrzeć innych opek, ale dużo tego i mało czasu ;-;
Dziękuję <3
UsuńJak już kiedyś mówiłam, nadal nie do końca ogarniam tą interpunkcję typu kropki w dialogach :/ Z tego co widzę, co komputer mi też trochę ,,poprawił". Ech, sorki, będę zwracać na to większą uwagę ;)
Nie wiem, czy mi się uda, ale chciałabym wprowadzić tu kilka zaskoczeń ;)
Miło mi, że treść ci się spodobała :D
Jeszcze raz dziękuję <3
http://www.opowi.pl/forum/poradnik-interpunkcja-kropka-w247/
OdpowiedzUsuńTutaj jest link do poradnika prawiącego o kropkach. Osobiście te poradniki bardzo mi pomogły, dlatego często je polecam ^^ A nuż Tobie również pomoże ;D
Czekam na zaskoczenia z niecierpliwością! :D
O, dzięki! Na pewno zerknę ;)
Usuń