piątek, 22 stycznia 2016

Więzi

NIESPODZIANKA!!!!!!!
Wreszcie coś napisałam!! :D :D Wprawdzie to w ogóle nie jest związane z blogiem, ale to szczegół...
Otóż grzebałam ostatnio w jakiś starych (takich sprzed kilku miesięcy) opowiadaniach i znalazłam TO. Jak je przeczytałam, to zobaczyłam masę błędów, więc poprawiłam to, co udało mi się dostrzec. Nie wiem, czy wam się spodoba, ale, jak to mówię, ryzyk-fizyk :P Bez ryzyka nie ma zabawy! :D

 Opowiadanie z Naruto; tytuł: ,,Więzi" Nie martwcie się, to żaden paring, po prostu zwykły, najzwyklejszy w świecie one-shot ;D Pojęcia nie mam, czy lubicie to anime, ale do czytania i tak was zaproszę XD
_________________________________________________________________________________

Więzi.
Czym one właściwie są? Sprawiają, że jesteś z kimś związany. Coś łączy cię z daną osobą i to coś jest bardzo silne. Czasem można je zerwać, ale bywają takie sytuacje, że nawet po mimo wielu prób, to jest po prostu niemożliwe. Przykładem są więzi rodzinne. Więzi dzieci i rodziców. Więzi między rodzeństwem. Między braćmi.
  Właśnie. Więzi braterskie.
 Podobno miłości nie da się opisać, nie da się jej zastąpić. Ona wymaga czasem poświęceń, smutku, nienawiści. Jednak jeśli jest prawdziwa, przetrwa wszystko – nawet największe cierpienie.
 Jeżeli bliska ci osoba kiedyś cię zdradziła, wybacz jej. Może okaże się, że nadal cię kocha i miała ważny powód do zadania ci bólu? To brzmi dziwnie, wiem. Ale taka jest prawda. Przebaczenie jest bardzo ważną rzeczą. Jednak nie wszyscy umieją sobie przebaczać. Czasem żyją w nienawiści, a jedyne, czego pragną, to zemsta. Co ona daje? Zemścisz się, zabijesz i co potem? Będziesz musiał z tym żyć do końca swoich dni. Po co od razu walczyć? Może warto porozmawiać? To, co teraz mówię, pewnie wydaje wam się naiwne. Uwierzcie jednak, że od zemsty wszystko jest lepsze. Bywa, że zwykła rozmowa może uratować życie niewinnej osobie.
 Więc czemu niektórzy zabijają? Gniew, nienawiść, nieumiejętność przebaczenie, żal… Te uczucia powodują chęć zemsty. To właśnie przez nie człowiek traci nad sobą kontrolę i myśli tylko o jednym – o zabiciu. Pragnie zerwać więzi, które kiedyś były dla niego ważne. Chce o tym zapomnieć. To niemożliwe. Nawet jeśli zginie bliska dla ciebie osoba, nie da się o niej zapomnieć. Te więzi zawsze będą istniały. Nic ich nie przetnie. Nienawiść może je tylko zamazać, lecz mimo wszystko one nadal tam będą.

 Sasuke Uchiha siedział na dużym kamieniu znajdującym się na środku ogromnej polany. Nie cieszył się z tego, że znów może być ze swoją dawną drużyną. Nie interesowały go nowinki, o których opowiadał mu Naruto. Nie miał ochoty na jedzenie. Kompletnie ignorował Sakurę. Nie zwracał uwagi na pytania Kakashiego. Dlaczego? Powód był jeden – Sasuke niedawno stracił brata. Przez kilka lat go nienawidził, bo zabił cały ich klan, ale tuż po jego śmierci poznał całą prawdę. Okazało się, że Itachi Uchiha zrobił to dla dobra wioski oraz dla jego bezpieczeństwa. Cały czas miał kochającego, wspaniałego starszego brata, który przez te wszystkie lata starał się go chronić. A teraz co? Jedyne, co mu po nim zostało, to Mangekyou Sharingan,  który Itachi mu wszczepił.
 ,,Dlaczego mi nie powiedział? Nie ufał mi? Uważał za gorszego?”
  Sasuke nie potrafił się skupić na niczym innym. Ciągle myślał tylko o Itachim, o ich ostatniej walce, o jego uśmiechu… Dotknął palcami swojego czoła, jak to zawsze robił mu starszy brat. Dziwne, ale… brakowało mu tego. Po raz pierwszy w życiu chciał to poczuć. Pragnął cofnąć czas i przywrócić życie Itachiemu. Gdyby to tylko było możliwe…
 - Sasuke! – krzyk Naruto wyrwał go z przemyśleń.
 - Daj mi święty spokój – burknął Uchiha i odwrócił głowę.
 - Babunia wszystkich wzywa! To pilne!
 Nie czekając na odpowiedź Sasuke, Naruto złapał go za przedramię i pociągnął w stronę namiotu Piątej. Brunet był zaskoczony jego zachowaniem, więc nawet się nie wyrywał. Kiedy obaj zajęli wolne miejsca, Tsunade zaczęła przemawiać:
 - Jak wszyscy wiecie, Akatsuki rozpadło się. Kilku członków nie żyje, kilku odeszło i nie wiadomo, gdzie teraz są. Jednak naszym największym problemem jest zamaskowany facet, który podaje się za Madarę Uchiha. – Zrobiła kilkusekundową pałzę i zaczęła obgryzać paznokcia. W tym czasie Sasuke zacisnął pięści i spuścił głowę, starając się nie myśleć o Itachim. – Do tej pory myśleliśmy, że ten człowiek nie żyje, jednak ostatnie wydarzenia mocno nas zaniepokoiły. Wyślemy dwie osoby, które sprawdzą najbliższy teren, a z każdym dniem będziemy wysyłać shinobi w coraz odleglejsze tereny. Pierwszą dwójką, która wyruszy na patrol, będzie duet Naruto i Sasuke. – Wszyscy jak na zawołanie spojrzeli na dwóch chłopaków siedzących obok siebie.
 - Słyszałeś, Sasuke?! – wykrzyknął uradowany blondyn. – Jak za dawnych czasów! Wreszcie wspólna misja!
 - Taa… - burknął Uchiha, po czym skierował się do wyjścia.
 Nie zwracał uwagi na zdziwione pytania czy szepty. Włożył ręce do kieszeni spodni i spojrzał w niebo. Kiedy był mały, często chodził z bratem na treningi. Wtedy podczas przerw oglądali chmury i wyobrażali sobie najróżniejsze kształty. Co chwila któryś się śmiał, a na koniec zawsze widzieli w obłokach swoje twarze.
 Tym razem też tak było. Sasuke był pewien, że jedna chmura wygląda jak Itachi.
 ,,Dlaczego akurat on? Czemu mój brat musiał tak cierpieć?”
 Spuścił głowę i skierował się do swojego namiotu, który, o zgrozo, dzielił z Naruto. Spakował do plecaka najpotrzebniejsze rzeczy, po czym usiadł na śpiworze.
 - Sasukeeee! – Do namiotu wbiegł roześmiany blondyn.
 - Czego się drzesz? – mruknął Uchiha, zaszczycając go swoim ponurym spojrzeniem.
 - Ruszamy za piętnaście minut. – Uśmiech nadal nie schodził mu z twarzy. – Będzie jak za dawnych lat! Znów razem w jednej drużynie! – Objął przyjaciela ramieniem, ale ten go odtrącił.
 - Zostaw mnie – burknął. Wstał i wziął swoje rzeczy. – Lepiej się pospiesz, bo nie będę wiecznie czekał na takiego matoła.
 - Kogo nazywasz matołem?! – wykrzyknął oburzony blondyn. – Jeszcze ci pokażę! Jak zobaczysz pełnię moich sił, odszczekasz te słowa!
 Sasuke wyszedł z namiotu, zostawiając w nim naburmuszonego Naruto. Zupełnie jak za dawnych lat. Gdy byli dziećmi, też się ciągle wyzywali i zawzięcie między sobą rywalizowali. Nic się w tej kwestii nie zmieniło.
 Ruszyli pięć minut później. Sasuke wydawał się być czymś mocno zamyślony i nie odpowiadał na zaczepki Naruto, który starał się go skłonić do jakiejkolwiek rozmowy. Podświadomie jednak nie chciał z nim przegrać, dlatego nie dawał mu się wyprzedzić. Niby go słuchał, ale po chwili jego słowa i tak wylatywały mu z głowy.
 Dwie godziny później zatrzymali się.
 - Ne, Sasuke, chyba możemy już wracać, nie? – Naruto założył ręce za głowę, po czym ziewnął.
 - I tak niczego nie wyczuliśmy, więc… - Uchiha wzruszył ramionami. – Tylko się nie ociągaj.
 - To chyba ty będziesz nas spowalniał! – Oburzony blondyn aż tupnął nogą. – I tak jestem od ciebie lepszy, to tylko kwestia czasu, aż dojdzie do naszego pojedynku. A wtedy na pewno cię pokonam. – Skrzyżował ramiona na klatce piersiowej.
 - Niemożliwe… - szepnął nagle Sasuke.
 - He? – Nie zrozumiał Naruto. – Możliwe, możliwe. Wreszcie mnie wtedy docenisz i…
 - Wracamy, natychmiast!
 Uchiha, nie czekając na reakcję Uzumakiego, ruszył przed siebie. Biegł jeszcze szybciej niż wcześniej, więc Naruto miał trudności z dogonieniem go.
 - Ej, zwolnij trochę! – krzyknął, ale Sasuke nie zareagował. Zacisnął mocno zęby i przyspieszył. – Sasuke! Aż tak nam się nie spieszy!
Ciemnowłosy nie odpowiedział. Bardzo mu na czymś zależało i chciał jak najszybciej wrócić do obozu. Blondyn przeklął pod nosem, po czym przyspieszył bieg. Wiedział, że Sasuke się nie zatrzyma, więc pozostało mu biegnięcie za nim. Żaden się nie odzywał. W końcu dotarli na miejsce. Wszyscy stali w kole i mieli niepewne miny, które wyrażały niepokój i niedowierzanie.
 - Tsk. – Sasuke zgrzytnął zębami, po czym zaczął się przedzierać przez tłum. Naruto, niczego nie rozumiejąc, ruszył za nim.
Kiedy Piąta zobaczyła zbliżającego się młodego Uchihę, zagrodziła mu drogę.
 - Wybacz, Sasuke, ale teraz nie możesz się zbliżyć do… - zaczęła.
 - Zamknij się! – krzyknął chłopak, obdarzając ją wściekłym spojrzeniem. – Muszę z nim porozmawiać!
 - Co ty sobie myślisz…?! – Hokage podniosła głos. Uchiha jednak nic sobie z tego nie zrobił i szybkim ruchem ją wyminął.
 Gdy zobaczył osobę stojącą pośrodku tłumu, zacisnął mocno pięści i spojrzał jej w oczy.
 - Ty… - zaczął.
 - Sasuke… - szepnął Itachi.
 - Jesteś kretynem! –  krzyknął czarnowłosy. – Jak mogłeś…?! Dlaczego…?!
Itachi Uchiha stał cały czas w tym samym miejscu i patrzył na swojego brata smutnym wzrokiem.
 - Jeśli chcesz, uderz. – Były członek Akatsuki rozłożył ręce i zamknął oczy. – Zasłużyłem. Jeżeli ci to pomoże, proszę bardzo.
 Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem, ale nie odezwali się. Zerknęli na Sasuke, który jeszcze mocniej zacisnął pięści. Po chwili podniósł złożoną rękę i zaczął biec w stronę brata.
 - Sasuke, czekaj! – krzyknął Naruto, ale nie zdążył go powstrzymać.
 Kiedy wszyscy myśleli, że zaraz rozpęta się prawdziwe piekło w postaci walki dwóch braci, stało się coś, czego się nikt nie spodziewał – młodszy Uchiha podbiegł do Itachiego, ale nie uderzył go. Mocno się do niego przytulił, a z oczu poleciały mu łzy.
 - Nigdy więcej tego nie rób – załkał. – Nie okłamuj mnie…
 Wszystkim szczęki opadły do ziemi. Nikt nie spodziewał się takiego widoku. Dwaj bracia, którzy się nienawidzą, chcą się nawzajem wykończyć, nagle się przytulają.
 - Nie będę, Sasuke. – Itachi objął brata. – Już nie będę.
Ciemnowłosy schował twarz w płaszcz brata, by choć częściowo zakryć łzy cieknące mu po policzkach. Mocniej się w niego wtulił, a prawą dłoń zacisnął na jego plecach. Nikt nawet nie ośmielił się do nich podejść. Wszyscy byli tak zszokowani ich zachowaniem, że nie potrafili ruszyć się z miejsca. Nie odrywali od nich wzroku, ale niczego z tej sytuacji nie rozumieli.
 - Nie zostawiaj mnie już – szepnął Sasuke i spojrzał bratu w oczy.
 - Zawsze będę przy tobie, braciszku. Zawsze. – Itachi zrobił coś, czego nikt by się po nim nie spodziewał – uśmiechnął się.
 Po raz kolejny mieszkańcy Konohy zmienili się w słupy soli.

                                                   *** Tydzień później ***
 Sprawa Itachiego została już wyjaśniona. Okazał się on bardzo miłym i sympatycznym mężczyzną, z którym przyjemnie się rozmawiało. Kiedy każdy poznał prawdę o nim, zmieniło się nastawienie do jego osoby. Wprawdzie sporo osób nadal mu nie ufało i nie mogło się do tego przyzwyczaić, ale nawet Piąta darzyła go zaufaniem. Starszyznę zaś wykluczyła z ważnych obrad, a Danzou oddała pod opiekę ANBU, rozwiązując tym samym Korzeń. Sasuke i Itachi mieli wspólne mieszkanie, które często było odwiedzane przez Naruto oraz drużynę siódmą. Starszy Uchiha za każdym razem zapraszał ich ponownie, podczas gdy Sasuke mało nie wybuchał ze złości.
 - Sasuuukeee! – krzyknął Naruto i objął przyjaciela ramieniem. – To co? Kto pierwszy przebiegnie sześć kilometrów wygrywa?
 - Tylko sześć? – Ciemnowłosy uśmiechnął się kpiąco i strącił ramię blondyna ze swojej szyi. – W takim razie wiedz, że już przegrałeś.
 I się zaczęło. Ich codzienne droczenie lub konkurencje znów stały się tradycją. Co chwila któryś przezywał tego drugiego, gromili się spojrzeniami, a na końcu dochodziło do zakładów bądź wyścigów. Jednym słowem – rutyna.
 Inni też się cieszyli, bo Naruto wrócił do dawnego siebie, znowu się głośno śmiał i bawił, natomiast Sasuke przestał być taki oziębły. Powoli zaczynał być miły dla reszty, chociaż wiadome było, że jego prawdziwy charakter nigdy się nie zmieni. Pierwotna drużyna siódma znów była razem. Kakashi czasem miał problemy z ogarnięciem ich, ale mimo wszystko cieszył się, że Sasuke wrócił do wioski i odzyskał brata. Itachi czasem z nimi trenował i za każdym razem Naruto domagał się rewanżu, twierdząc, że przegrał, bo poraziło go słońce.

 Itachi i Sasuke wracali razem do domu. Słońce już zachodziło, a ludzi na ulicach ubywało.
 - Wiesz, Sasuke – zaczął starszy Uchiha. – Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek zostanę uznany za pełnoprawnego mieszkańca Konohy.
 - A ja nie sądziłem, że cały czas będziesz mnie chronił. Myślałem, że jesteś samolubem i pieprzonym psychopatą, a okazało się, że zawsze nade mną czuwałeś.
 Po chwili ciemnowłosy dostał pstryczka w czoło. Spojrzał z niezrozumieniem na brata, a ten tylko uśmiechnął się ciepło.
 - To za tego psychopatę – powiedział.
 Sasuke prychnął cicho pod nosem, po czym dogonił Itachiego. Razem wrócili do domu, by przygotować się ważną misję.

 Więzi są nierozerwalne. Nie da się ich przeciąć. Nawet jeśli się kogoś nienawidzi, powiązanie z tą osobą nie zniknie. Tak długo, jak o kimś pamiętasz, jesteś z nim w jakiś sposób związany. Nie ma możliwości ucieczki. Czasem nawet nie warto tych więzi przerywać, bo to może się okazać największym życiowym błędem. Szczególnie silne są więzi rodzinne. Miłość jest jak mocny sznur, którego nic nie przetnie. Nieważne, ile razy byś próbował, ta lina zawsze będzie cała. Każdy człowiek ma uczucia. A dopóki je ma, posiada też więzi. Nawet jeśli o tym nie wie, one są z nim cały czas.
 Więzi są zawsze. Czasem jest nimi nienawiść, czasem miłość, innym razem żal bądź cierpienie, ale  właśnie takie uczucia powodują, że jesteśmy z kimś w jakiś sposób związani.
 Więzi są czymś, o czym się nie zapomina. Nigdy nas nie opuszczają, są niezniszczalne.
_________________________________________________________________________________













10 komentarzy:

  1. WIIITTTAAAMMMMMMM serdecznie Akine, super dziewczynę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D W chwalebnym momencie w którym to me paczadła oczne ujrzały nazwę czicgondego animca pt. "Naruto" uniosłam się na wyżyny radości i cały czas po nich brnęłam, czytując Pani powyższego zacniutkiego wytworeczka!!!!! :D W skrócie jak w za małym bucie, przyznam iż ta ma nieokiełznana radość wzięła się z niczego innego jak z tego iż gdyż szanowny Naruciak, jest najukochańszym animcem Sayuri-chan odkąd pamięta :D A jeszcze w Twym wykonaniu to już zupełna kumulacja niespodziankowa!!!! :D Odkładając me dzikie uniesienia na bok :D , przejdę już do teksta :D Zarówno na począteczku, jak i na końcówce, bardzo piękniutko wyrażone przemyślonka na temat tytułowych więzi :D Nie chcę tu Pani też spoilerować, lecz przez dłuuuugie lata z utęsknieniem nieokiełznanym czekałam jak w końcu czcigodna drużyna numer 7 zjednoczy się w biznesiku, a szanowni Narusiek i Saske znów będą siarczyście drażnić się nawzajem :D Pani w dużej mierze zaspokoiła mi tego wieloletniego bóla :D "Tylko się nie ociągaj" Nienormalnym by było wręcz, gdyby przy tym zdaniu moja szanowna mózgowniczka nie spłatała mi figla i nie przeinaczyła ostatniego człona owej kwestii na "obciągaj" :D Kiedy wielebny Naru oświadczył uroczyście przed Sasukiem iż na pewno go pokona a tamten zaprzeczył, miałam przed oczyma scenę z naszego czcigodnego KnB, oczywiście z udziałem Taigusia i najdroższego Aominesia :D :P I jeszcze kwestia zaszczytnego spotkania braci Uchihów :D O ile piękniej by było, gdyby losy naszych przemiłych braciszków potoczyłby się w takiego śliczniutkiego sposoba, jakiego to Pani ukazała w tym tworze :D Bardzo zacniutko i fajniutko, ja już kończę mego monologa, a do Ciebie przesyłam trylion litrów weny oraz cieplusie pozdrowioneczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż taka super nie jestem... *uśmiech*
      Oooo, nie wiedziałam, że aż tak uda mi się Panią uszczęśliwić powyższym tworem! :D Miło mi! :D
      Naruto to pierwsze anime, jakie obejrzałam, więc w pewny sensie jest dla mnie wyjątkowy ;)
      A dziękuję, postarałam się :D
      Ja też uwielbiam ich wzajemne kłótnie i w ogóle XD
      ,,Tylko się nie obciągaj: XDDD I mój mózg rozjebany XD
      Też bym chciała, by Itachi żył w anime :( Jego śmierć była dla mnie tragedią narodową :(
      Oj, oj, będę miała problemy z wypiciem tych litrów weny, ale na pewno mi się przyda! Dziękuję!!! <3

      Usuń
  2. Ohayo, cześć ! ;)

    jak tylko zobaczyłam tulących się braci Uchiha, to nie mogłam przejść obok tego obojętnie ;) nie umknie mi nic co dotyczy Naruto, a w szczególności, (jak z resztą łatwo się domyślić ;p ), Sasuke ;p

    nie rozpiszę się zbyt długo (a zwykle naruto to dla mnie temat rzeka xD) , bo przerwa w pracy niestety krótka ;)

    ItaSasu <3

    no właśnie Sasuke, czy nie mogłeś po prostu przejrzeć na oczy i pogodzić się ze swoim bratem? -.- to ty jesteś psychopatą, a nie Itachi ! *nigdy ci tego nie wybaczę -.-* duży plusik dla ciebie za tą scenę ;)

    Sasuś, moje kochanie nie płacz ! *Yuki leci i tuli z całych sił <3* ;p

    no i team 7 znów w komplecie ^^

    pozdrawiam i przekazuje też pozdrowienia od szanownej Sayuri, która jest teraz ze mną na zmianie ;D ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię Sasia! :D I Itachiego oczywiście też ;)

      Dziękuję za tego zacnego i miłego koma! :D <3

      Usuń
  3. Powiem tak, zaciekawił mnie po pierwsze art z przytulającymi się Uchihami. Potem był ten tytuł, więc wpadłam zobaczyć, co tu się pojawiło. I… i opowiadanie z Narutoooooo <3 co z tego, że nie obejrzałam anime do końca, koleżanka mi przecież wszystko zaspoilerowała, mogę czytać~
    Nawet jakbym nie zobaczyła w miniaturce posta tego pierwszego arta, to chyba też nie miałabym specjalnych problemów z określeniem, o kim to głównie będzie. I chociaż co do Sasuke mam mieszane uczucia… dobra, po prostu gnojka nie lubię, nah ¬– nie no, spoko, o tym temacie to ja akurat mogę czytać zawsze xD
    Cierp, Saske, cierp i angstuj >:D nie no, fajnie napisane te jego żale, okejka leci :3
    A Naruto jest tu kochany. Taki strasznie narutowy po prostu, jak się żre z Saskiem albo w ogóle xD
    Chociaż muszę powiedzieć, że w jednym momencie wyglądałam jak -> O.o Sasuke przytulający się do Itaszka na oczach tłumu ludzi? Nie wiem, jestem gdzieś w połowie anime, ale moim zdaniem akurat to zbyt kanoniczne nie jest. Oczywiście mogę się mylić i kanoniczny Saske też tak robił, weź mnie oświeć może xD ale w sumie to było całkiem słodkie… .3. *szeptem* ItaSasuuu, yay c:
    Czekaj, to tu Itachi nie jest ożywiony za pomocą Edo Tensei? To co tu się stało, przegapiłam coś? *scrolluje w górę w poszukiwaniu wyjaśnienia*
    Okej, końcówka, chociaż kompletnie jej nie ogarnęłam, była taka naładowana cukrem, że miałam gdzieś, że nie ogarniam.
    Ogółem to mi się podobało, tylko prosiłabym o jakieś wytłumaczenie zmartwychwstania Itaszka (może ja niedouczona jestem i nie wiem ;;)~

    Weny i tego, pisz więcej opowiadań z Naruto, chętnie poczytam XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Itachi w ogóle nie umarł, tylko odłączył się od Akatsuki, gdy Tobi o wszystkim powiedział Sasuke :D XD Tak trochę zbyt pięknie, ale... Uwielbiam Itasia, więc.. no widać :P
      Ja tam lubię Saska! Może i jest samolubem, egoistą i w ogóle, ale i tak go lubię ;)Szczególnie jego wątek z bratem :3
      A może coś jeszcze napiszę :D Cieszę się, że ci się spodobało, bo o Naruciaku nigdy za dużo nie pisałam.. Ale skoro chcesz, to postaram się coś wymyślić :D Masz jakieś specjalne zamówienie?? :D

      Dziękuję bardzo <3

      Usuń
    2. Aaaaa, że w ten sposób x'DD Itaszek ma wiele fangirli, tak że przyzwyczaiłam się już xD
      ja znielubiłam Saska głównie przez to, że wystawił Naruto do wiatru i potem odwalał jakiś szajs, ale pewnie jak dojdę do tego momentu w anime, gdzie się "nawraca", i tak będę piszczeć :v
      omg, co myślisz o czymś z Naruto x Gaara?? (otp <3) jakbyś napisała cokolwiek z nimi, skakałabym pod sufit <333
      :3

      Usuń
    3. To zachowanie Sasuke też mi się nie podobało, ale później było lepiej ;)
      O, trudne wyzwanie! Ale się zastanowię :D Interesujący paring :D

      Usuń
  4. Witcham ciem. Nie będę udawać, nie skończyłam oglądać szanownego Naruto ;-;
    Może kiedyś mi się uda.

    A... Co do szanownego, pięknego tworzą twojego to... Po prprzeczytaniu jeszcze bardziej kocham Sasuke :D
    T-ta scena jak się przytulają... I-i ta rozmowa na końcu!!!
    N-no poprostu kocham.
    I-i Naruciak jest taki... Narutowy xD
    Aha no i oczywiście to o więzach... Pięknie ujęte <3
    A teraz przebojami pionie i znikam, bo kuzynowi Wi-Fi kradnę ;)
    Weny!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jeszcze nie skończyłam, ale ćśśś ;)
      Piona! Ja też go uwielbiam! <3 ^^
      Kocham tych braci i uwielbiam opowiadania, w których obaj żyją i się dogadują! :D
      Dziękuję <3 <3

      Usuń