Witajcie wszyscy, którzy tu zaglądacie!! :D
Otóż mam dziś dla was kolejną część ,,Zemsty" :D Tak, wreszcie! Mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba, która za tym opkiem choć trochę tęskniła... ^^"
Pomijając moje nadzieje..
AoKisy zawsze i wszędzie, więc czemu nie dziś, i czemu nie teraz? :D :D
W ten piękny, aczkolwiek nieco zimny, wtorkowy wieczór, wstawiłam tego zacnego posta, ażeby ociupinkę was rozgrzać (jeśli komuś jest gorąco, niech pominie to zdanie) i ... Nie wiem, sprawić, że jeszcze bardziej pokochacie AoKise? XDDD
Jako iż niedługo mam egzaminy (za miesiąc), posty do tego czasu będą pojawiały się nieco rzadziej, gdyż muszę się uczyć... :C Nauka ważna rzecz, więc tak tylko chciałam poinformować ^^"
Nie będę wam dłużej zajmować czasu..
Miłego czytania!!! :D :D
_________________________________________________________________________________
Kise leżał w salonie na kanapie i
oglądał telewizję. A raczej patrzył w ekran telewizora, bo filmem nie był
kompletnie zainteresowany. Nadal narzekał na ból tyłka, mimo tego, że maści,
którymi smarował sobie odbyt, dawałby powoli ulgę. Aomine siedział w jego domu
cały czas, wyszedł jedynie po zakupy. Kise cały czas myślał o gwałcie i nadal
był tym faktem zażenowany. Swojemu kapitanowi napisał, że od rana boli go
głowa, dlatego nie przyszedł do szkoły. Co ma zrobić? Jutro mecz z Seirin, a
jego boli tyłek. Nie da rady grać w tym stanie. Nawet gdyby bardzo chciał, nie
poradzi sobie z bieganiem po boisku. Odbyt go piecze nawet po krótkim pójściu
do łazienki, więc nie wyobrażał sobie gry.
- Yo, Kise, chcesz się napić? – Spytał Aomine,
pojawiając się w salonie z puszką coli.
- Nie chcę – burknął Kise, wciskając twarz w
poduszkę.
Po chwili wahania Aomine usiadł koło niego,
odstawiając swój napój na stół.
- I czego beczysz?
- Nie beczę. Po prostu głupio mi z tym, że
jutro nie zagram. I z… No sam wiesz… - Tym razem jego głos był bliski płaczu. –
Aominecchi, czemu ja? – Załkał, a z oczu poleciały mu pierwsze łzy. – Przecież
on też jest chłopakiem… To było żenujące! Aominecchi!
- Kise, dobrze wiesz, że ten skurwiel ma
nierówno pod sufitem – odezwał się Daiki, klepiąc go delikatnie w ramię. –
Zapłaci za to. Jak ci trochę przejdzie ból dupy, to pójdziesz na policję i
wszystko opowiesz.
- Ale.. – Kise spojrzał na niego błagalnie. -
… nie chcę iść sam! – krzyknął. – Aominecchi, pójdź ze mną!
- Chyba i tak nie miałbym wyjścia. – Daiki
podrapał się po brodzie. – Pewnie i tak wezwaliby mnie jako świadka. W końcu
pierwszy znalazłem cię w toalecie.
Kise pociągnął nosem, lecz nieco się uspokoił,
ratując tym samym Aomine przed znoszeniem jego płaczu. Kto jak kto, ale
płaczący Ryouta to duży problem. Blondyn przytulił do siebie poduszkę i
spojrzał na swojego przyjaciela. Tak wiele dla niego zrobił. Pomógł mu dojść do
domu. Zaopiekował się nim. Siedzi w jego mieszkaniu i pomaga mu. Pójdzie z nim
na komisariat. Wspiera go.
Kise poczuł dziwne ukłucie w sercu, a chwilę
później zrobiło mu się gorąco. Ścisnęło go w brzuchu, a jego oddech lekko
przyspieszył. Mocniej ścisnął poduszkę i ukrył w niej swoją lekko zarumienioną
twarz. Nie mógł teraz spojrzeć na Aomine. Chciał tego, ale nie miał zamiaru
pokazywać mu swoich purpurowych policzków. Pragnął zerknąć na podkoszulkę
Daikiego, opinającą jego umięśniony tors. Pragnął się w niego wtulić i wypłakać
wszystko, co go gnębiło. Chciał po prostu być blisko niego.
Blondyn westchnął cicho, co nie umknęło uwadze
Aomine.
- Nadal cię boli? – Spytał, obrzucając go
czujnym spojrzeniem.
,,Aominecchi, troszczysz się o mnie?”, chciał
spytać, ale w ostatniej chwili zamknął usta i przytaknął tylko głową. Ponownie
wcisnął twarz w poduszkę i miał ochotę zapaść się pod ziemię. Nagle poczuł na
plecach rękę Aomine.
- Idź ty weź kąpiel, podobno pomaga. – Daiki
dopił swoją colę i wstał z kanapy. Spojrzał na Kise, który nawet nie raczył się
ruszyć. – Mam cię zanieść? – Blondyn nadal leżał, czując, jak jego policzki
lekko zaczynają go piec. W pewnej chwili poczuł, jak silne ramiona unoszą go do
góry. Pisnął przerażony i odruchowo uczepił się szyi Aomine. Spojrzał na niego
zdziwiony, ale zaraz przypomniał sobie o swoich rumieńcach i opuścił głowę. –
Sam tego chciałeś. – Odezwał się Daiki, wchodząc z nim do toalety. – Rozbierać
cię nie będę, kaleką nie jesteś. Marsz do wanny, a później znów się połóż.
Kiedy Aomine zamknął za sobą drzwi, Kise stał
w miejscu przez kilkanaście sekund i przetrawiał w mózgu to, co przed chwilą
się zdarzyło. Aominecchi wziął go na ręce. Aominecchi zaniósł go do łazienki. Aominecchi
go niósł. Aominecchi się o niego.. troszczy? Tak, on się na pewno o niego
troszczy!
Ryouta dotknął delikatnie miejsc, na których
Aomine miał swoje dłonie. Blondyn z niepokojem, ale też lekkim podnieceniem,
czuł, że tam właśnie piecze go skóra. Wprawdzie Daiki dotknął go przez bluzkę,
ale… ten dotyk był przyjemny. I delikatny. Tak bardzo różnił się od mocnych
uchwytów Haizakiego.. To było kompletne przeciwieństwo. Shogou był natarczywy,
w ogóle nie zwracał uwagi na ból, jaki mu zadaje, po prostu czerpał z tego
gwałtu przyjemność. A Kise czuł poniżenie.
Stan fizyczny jego tyłka to nic w porównaniu ze stanem psychicznym jego
mózgu. Model wiedział, że ta rana prędko się nie zagoi. Będzie miał traumę do
końca życia.
Po raz kolejny tego dnia westchnął i napuścił
wodę do wanny. Usiadł na jej brzegu i zapatrzył się na gumową kaczuszkę
znajdującą przy szamponie przeciwłupieżowym. Chciał… Chciał, by Aomine został z
nim jak najdłużej. To naprawdę wspaniały przyjaciel. Ale czy przy przyjacielu
czuje się takie gorąco?
Kise zdjął z siebie ubrania i wszedł do wody,
by po chwili zanurzyć się w niej po czubek nosa. Odetchnął głęboko i przeczesał
mokrą ręką swoje złote włosy. Aomine miał rację – gorąca woda naprawdę
pomagała. Ryouta czuł dziwne uczucie w klatce piersiowej. A dokładniej w
okolicach serca. Cieszył się, że Daiki spędza z nim tyle czasu. W końcu siedzi
u niego w domu już drugo dzień, nigdy tak nie było. Chociaż nie… Raz u niego
nocował, ale potem i tak rano wrócił do siebie. A teraz nadal z nim jest. W
jego domu. Są sami. A Aominecchi…
STOP!
Kise potrząsnął głową i wstał, by się
namydlić. Ku swojemu wielkiemu przerażeniu zobaczył, że ma erekcję.
,,Bogowie,
to przez myślenie o Aominecchim?!”
Natychmiast zanurzył się w wodzie i zaczął szybciej oddychać. Dlaczego
tak zareagował na Aomine? Sam tego nie wiedział, ale na pewien czas wolał o nim
nie myśleć. Dla własnego dobra.
Zaczął lekko panikować. Nie żeby nigdy nie
miał erekcji, ale.. Ale żeby mieć ją przez myślenie o najlepszym przyjacielu?! Przesada.
Ogromnie duża przesada, która sprawiła, że Kise jeszcze bardziej pobladł i miał
ochotę utopić się w tej wannie. I może by to zrobił, gdyby nie fakt, że…
- Kise, sól jest w tym porcelanowym czymś z
jedną dziurką, czy w tym z trzema? – Do łazienki wpadł Aomine, trzymając w
dłoniach dwa porcelanowe słoiczki.
- Aominecchi!! – Krzyknął Ryouta, odruchowo
podkulając pod siebie nogi. – Nie wchodzi się do łazienki, gdy ktoś się w niej
kąpie!!
- Nie przesadzaj, i tak cię już widziałem
nago. – Daiki wzruszył ramionami. – Poza tym nie masz się czego wstydzić, obaj
jesteśmy facetami. To jak, które to sól?
- Z trzema dziurkami… - mruknął Kise,
czerwieniąc się jak burak. A jeśli Aomine zobaczy jego wzwód? Będzie się z
niego śmiał do końca życia.. A tego blondyn wolał uniknąć. – Po co ci sól?
- Mówiłeś, że tej swojej sałatki z pomidorów
nie tkniesz bez soli, więc.. – Aomine odwrócił lekko głowę. – Kurwa, nieważne!
Wyłaź szybko z tej wanny i przywlecz swą dupę do kuchni!
Kiedy drzwi za Aomine zamknęły się z głośnym
trzaskiem, Kise odetchnął z ulgą. Zastanawiał się też nad zachowaniem Aomine.
Czyżby robił sałatkę specjalnie dla niego? On jest taki kochany… Wróć! E…
Zajebisty! O, to właściwe słowo. I bardziej.. męskie w stosunku do mężczyzny.
Znaczy… Nie żeby facet nie mógł być kochany. Po prostu Kise nie chciał wyjść na
geja.
Model ponownie spojrzał na swoją erekcję i z
ulgą stwierdził, że się zmniejszyła. Owszem, Aomine już nie raz widział go
nago. W końcu w gimnazjum chodzili czasem do gorących źródeł. Jednak to, to
zupełnie co innego. Wcześniej Kise tak nie reagował, a teraz… Wprawdzie model
nigdy nie miał dziewczyny (ta jedna, co z nią chodził przez tydzień się nie
liczy), ale to nie znaczy, że od razu stał się pedałem, nie?
Przynajmniej miał taką nadzieję.
Szybko się umył, założył świeżą koszulkę,
spodnie dresowe i skarpetki, po czym spuścił wodę w wannie. Przeczesał swoje
włosy, a następnie wyszedł z łazienki. Gdy wszedł do kuchni, jego spojrzenie
padło na dwa talerze: pierwszy był
kilkoma kanapkami z szynką, a drugi z sałatką z pomidorami.
,,Więc Aominecchi naprawdę ją dla
mnie zrobił…”
Kise poczuł się… szczęśliwy. Niby taka drobna rzecz, ale naprawdę go
uszczęśliwiła.
Ledwo zrobił dwa kroki, a dostał ścierką po
głowie.
- Ała! – Jęknął, łapiąc się za bolące miejsce.
- Ty kretynie! – Krzyknął Daiki, pchając go w
stronę łazienki. – Najpierw boli cię dupa, a zaraz będziesz miał zapalenie
płuc! Idiota z ciebie! Żeby w taką pogodę nie wysuszyć włosów.. Nie wychodź
stąd, dopóki nie skończysz suszenia.
Zamknął za nim drzwi, wcześniej wciskając mu w
ręce suszarkę. Kise stał tak na środku łazienki dobrych kilka minut, i pewnie
stałby tak dalej, gdyby nie ponaglenie Daikiego. Model włączył urządzenie i
stanął przed lustrem.
,,Aominecchi się o mnie troszczy?”
Mimowolnie się uśmiechnął, gdy przypomniał sobie i zakłopotaniu na
twarzy Aomine, gdy ten wszedł do łazienki z porcelanowymi słoiczkami. Wyglądał
naprawdę słodko. Tak niewinnie i uroczo.. Wróć! Aomine pewnie nie chciałby tego
usłyszeć. Woli być męski i silny. Niech tak zostanie.
Wyłączył suszarkę i przeczesał swoje włosy
najnowszą szczoteczką w odcieniu szarości. Z uśmiechem na ustach wyszedł z
łazienki i udał się do kuchni, gdzie czekał na niego Aomine. I Przy okazji
posiłek, ale mniejsza z tym. Chociaż nie. Pomidory są potrzebne, by mieć gładką
cerę, więc są ważne. Pomińmy ten temat. Ta rozmowa na prawdziwą debatę, na
którą nie ma czasu.
Kise wziął ze sobą poduszkę z salonu i położył
ją na krześle, po czym na tym usiadł. Syknął lekko z bólu, gdy poczuł pieczenie
w odbycie.
- Bardzo cię boli? – Spytał Aomine,
przerywając gapienie się w telefon. Blondyn przytaknął. – Może powinieneś iść z
tym do lekarza?
- I co niby miałbym mu powiedzieć? – Burknął
Ryouta, biorąc do ręki widelec. – Że zgwałcił mnie mój arcywróg?
- Gwałty się zdarzają. – Mruknął Daiki,
chowając komórkę do kieszeni. – Założę się, że gdzieś na świecie właśnie jest
gwałcona jakaś dziewczyna.
- Nie pocieszasz, Aominecchi. To było naprawdę
żenujące…
- Fakt. Zwłaszcza, że gwałci się przeważnie
baby. – Kise spiorunował go spojrzeniem. – Spoko, nie wkurzaj się, bo się
jeszcze przedwcześnie pomarszczysz. Nie umiem się postawić na twoim miejscu,
ale wiem, że jest ci ciężko. Zapewniam cię jednak o jednym – jeśli wpadniesz w
depresję, zrezygnuj z kosza, modelingu, znalezienia sobie dziewczyny i
wszystkich swoich kremów. Nie mam zamiaru niańczyć cię do końca życia, więc
radzę ci szybko wracać do zdrowia. – Aomine wstał, podszedł do Kise i poklepał
go po ramieniu. – A wizytą na komisariacie się nie martw. Policja na pewno
aresztuje tego zjeba.
Daiki wyszedł z kuchni, a Ryouta lekko się
uśmiechnął. Cały Aomine. Zawsze mówi to, co ma na myśli. Nie ma żadnych
pohamowań. Czasem to wkurzające, ale zdarzają się wypadki, kiedy ten jego cięty
język naprawdę się przydaje. Niby ciemnoskóry powtarza, że nie nadaje się do
pocieszania innych, ale dzięki jego słowom Kise poczuł się naprawdę lepiej. Z
uśmiechem na ustach zjadł kolację, a następnie udał się do salonu. Towarzyszył
mu przy tym ból tyłka, co nie było dla niego przyjemne. Z ulgą położył się na
kanapie, lecz natknął się wtedy na pewien problem – Aomine zajmował jej część,
przez co Ryouta nie mógł wygodnie rozłożyć swoich nóg. Leżał na brzuchu z
łydkami znajdującymi się w powietrzu, i kątem oka obserwował Daikiego
oglądającego pornosa.
,,A cóż
innego on mógłby oglądać?”
Kise uśmiechnął się lekko, ale po
kilkunastu sekundach dostał skurczu nóg. Musiał je więc na czymś oprzeć, a
najbliżej znajdowały się uda Aomine.
- Co ty odpierdzielasz?! – Wykrzyknął oburzony
Daiki, gdy poczuł, jak Ryouta uwala na nim swoje dolne części ciała.
- Aominecchi, mam skurcz, a na dodatek mnie
tyłek boli – jęknął model, robiąc minę skruszonego pieska.
- A co ja jestem, poduszka jakaś?! – Ciemnoskóry
oderwał się na chwilę od swojego pornola.
- Aominecchi no…! Chociaż na chwilę. Tak
ładnie proooszęęęę.
Przez chwilę wpatrywali się w siebie w ciszy,
a następnie Daiki westchnął głęboko i wzniósł oczy ku niemu, pewnie błagając
znanych mu bogów o cierpliwość do modela. Po chwili powrócił do swojej lektury.
- Tylko się nie wierć – burknął, nie
zaszczycając Kise nawet jednym spojrzeniem.
Model uśmiechnął się lekko i położył ręce pod
głową. Nagle zrobiło mu się gorąco. Położył nogi na udach osoby, która.. która
jest… która jest jego wybawicielem i najlepszym przyjacielem. I przy okazji
kimś, kto nieświadomie sprawia, że w brzuchu blondyna latają granatowe motylki.
Czy to oznacza, że Kise się zakochał? Nie, niemożliwe. To pewnie przez
świadomość, że został zgwałcony, a Aomine go uratował. Tak, to na pewno to.
Kise westchnął cicho i zamknął oczy. Wydawało
mu się, że był śpiący, ale wiedział, że nie zaśnie będąc tak blisko Daikiego.
Wprawdzie byli na obozach wiele razy i najczęściej spali obok siebie w jednym
pokoju, ale to nie to samo. Wtedy nie czuł przy nim takiego gorąca i tak się
przy nim nie wstydził. A teraz Ryouta czuł się inaczej. Wiedział, że Aomine
jest jego przyjacielem i nie chciał tej przyjaźni przerywać, ale był
przekonany, że coś się zmieniło. W końcu kto normalny ma erekcję na myśl o
najbliższym kumplu?
Kise mimowolnie się zarumienił na wspomnienie
swojego wzwodu. Nadal się nad tym zastanawiał i nie mógł dojść do niczego
oprócz tego, że… że Aomine jest dla niego kimś więcej niż tylko przyjacielem. A
to z kolei znaczy, iż blondyn jest gejem. Kto by pomyślał? Tak popularny model,
wokół którego kręci się zawsze tyle dziewczyn, okazał się być pedałem
zakochanym w sowim przyjacielu. Ale czy Kise naprawdę jest zakochany? Wiele
razy słyszał o objawach tej ,,choroby”, a u niego wszystko się zgadza. Odczuwa
przyjemne gorąco? Odczuwa. Chce przebywać z tą osobą? Chce. Ciągle o niej
myśli? Tak. Znaczy.. Nie aż tak często, ale…
Ta koszulka, którą Daiki miał wczoraj na
sobie, wyglądała naprawdę seksownie…
Dobra, jednak ciągle o nim myśli. Nawet jeśli
tego nie chce, Aomine wdziera się do jego głowy i robi tam prawdziwe
zamieszanie. Najpierw pojawia się tam w stroju kąpielowym, innym razem w
podkoszulce opinającej jego tors, a zdarza się, że leży w samych bokserkach na
środku wielkiego, białego łóżka.
Czy Kise ma obsesję?
To prawdopodobne. Jest przecież zakochany,
czyli dostał bzika na punkcie Aomine. Jednak nie chciał mu o tym powiedzieć, bo
bał się, że Daiki go znienawidzi i zakończy ich przyjaźń. A na dodatek
wyśmieje. To by było dla Kise stanowczo za dużo.
- Ej, Kise, śpisz? – Odezwał się nagle
ciemnoskóry, odkładając na bok swojego pornosa.
- E-e. – Zaprzeczył Ryouta, leniwie otwierając
oczy.
- Powinieneś się położyć w sowim łóżku.
,,A pójdziesz
tam ze mną?”
- Aominecchi… - zaczął Kise, powoli
wstając z kanapy. Syknął przy tym z bólu, odruchowo łapiąc się za pośladki. –
Aj…
- Przed snem posmaruj to maścią. – Aomine
pomógł mu wstać. – Rany, Kise, same z tobą problemy… - Poczochrał go
przyjacielsko po włosach, po czym wziął go na ręce i zaniósł do jego sypialni. Model
nawet nie miał siły mu się sprzeciwiać. – Branoc.
- Dobranoc – szepnął Kise, starając się ukryć
swoje rumieńce.
Dlaczego tak reagował na jego dotyk i
bliskość? Czy na tym właśnie polega zakochanie? Że chce się tego częściej
doświadczać?
Jeśli tak, to Kise wdepnął w głębokie bagno i
coraz bardziej w nim tonie. Potrzebuje pomocy, ale najbliższą osobą, która może mu pomóc, jest Aomine. Jednak jeśli
Daiki wyciągnie do niego rękę, sam zacznie tonąć.
Jak to pogodzić? Dlaczego miłość do drugiej
osoby jest tak skomplikowana i trudna?
Kise westchnął cicho i położył się na łóżku.
Nakrył się niedbale kołdrą i spojrzał na zdjęcie, na którym stał wraz z Aomine.
Obaj byli uśmiechnięci, obejmowali się przyjacielsko ramionami, a między nimi
leżała piłka do kosza. Gimnazjum. Ryouta bardzo miło wspominał ten czas. To
właśnie wtedy poznał całe Pokolenie Cudów, zobaczył grę Aomine, jego niezwykły
talent… I zapragnął grać w kosza. A potem to pokochał. Zawsze chciał dogonić Daikiego,
dorównać mu, a teraz wie, że nie musi tego robić. Na swój sposób jest
niesamowity. Ale w duchu i tak twierdzi, że Aomine zawsze będzie go ociupinę
przewyższał.
Jest wspaniały. Seksowny. Przystojny. Geniusz.
Silny. Wysportowany. Wysoki.
Kise
pokręcił lekko głową, odganiając od siebie myśli o Daikim. Na niewiele mu się
to przydało, bo po chwili ciemnoskóry znów pojawił się w jego mózgu. Tym razem
z szerokim uśmiechem na twarzy i piłką do kosza w dłoni.
Ten uśmiech…
,,Tak
wiele bym dał, by znów go zobaczyć… I znów móc z nim zagrać.”
_________________________________________________________________________________







AoKisy sobie idą, Aho z pałą, Kise z dzidą. W końcu na Twego bloga doszły i skomentować poszły!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Przywituje serdecznie Panią, która na owym blogu zacnie urzęduje!!!!!!!!! :D Ależ oczywiście iż tęskniłam i z niecierpliwością czekałam na dalszego rozwoja akcji, tejże świetniutkiej historii :D Osobiście jest mi gorrrąąącccooo, jednakowoż Pani mnie tutaj jeszcze tak rozgrzała iż zaraz to chyba stanę w płomieniach :P :D Co do nauki na egzaminy, jak najbardziej rozumiem, i proszę się kompletnie nie przejmować, gdyż pisanie bloga, czy jakiekolwiek hobby, nigdy nie może być ważniejsze od życia prywatnego :D Tak czy inaczej, automatycznie życzę Ci powodzonka i będę za Ciebie trzymać kciuki i inne części ciała :D oraz wierzę że zdasz na 555% milionów procentów :D ^_^ Nic nie zajmujesz czasa, przecie samym zaszczytem jest czytać informację wraz z opowiadankami od Ciebie :D ^_^ Przechodząc już do treści powyższej opowieści, to ja tu muszę się wtrącić z dygresją na temat nijakiego Haizakiego, gdyż nie mogę normalnie zdzierżyć czyna dokonanego przez niego!!!!!! :P :D Nie należę do empatycznych, a tym bardziej wrażliwych osób, jednak kiedy tak sobie czytowałam jakie to drogi Kisiu cierpienia niesamowite odczuwa, to me serducho się krajało :O I w związku z tym, jak Haizaki mógł posunąć się do wyrządzenia mu tak arcyogromnej krzywdy, można powiedzieć że głupiego powoda, jakim był przegrany mecz :O Jak dla mnie, to Shoguo jest zwykłym gówniarzem oraz słabą ciotą, bowiem dojrzała osoba nie zemściła by się, a pogodziła z porażką, albo zrobiła by wszystko, by porażki nie odnieść :O Więc kochane AoKisy, natychmiast idźcie na tą policję i niech zrobią z tym siwowłosym skurwielem co trzeba bo to jest istny skandalos i pała opada :O :D Arcybardzo podoba mi się fakt, iż najdroższy Aosiek tak wspaniale troszczy się o Kisiałka ^_^ Noszenie na rękach do kąpieli, kolacja, a nawet, co osobiście mnie ZWALIŁO z krzesła - Aominecchi ODŁOŻYŁ NA BOKA SWEGO PORNOSA!!!!! (Ogłaszam święto na skale międzywszechświatową :P ) No nic, tylko dać się zgwałcić :P :D Nie dziwię się szanownemu Kise iż mu stanęł :P, albowiem jak ja pomyśle o Aosiu to również mi wszystko staje jak Himalaje!!!!! :P :D Kisiaczku, bzik na punkcie owej, arcymega przystojnej granatowowłosej istoty nie tylko Ciebie dręczy :P Myślę iż przechodziła oraz przechodzi przez to każda najszanowniejsza osobistość, mająca podobną obsesję na jej punkcie :D :P O nie nie nie nie nie nie Ryouta, żadnej mi tu depresji NIE BĘDZIE, nawet o tym nie myśl !!!!!!!!!!!! :D Wysyłam bezzwłocznie siebie wraz z patrolem rozweselającym, tak być nie może!!!!! :P :D Cóż drogi Kisiu, objawy przez Ciebie opisane, bezwzględnie wskazują na podejrzewaną przez Ciebie chorobę :D I nie ważne iż jesteś facetem, gdybym sama była płci przeciwnej, byłabym gejosem, właśnie z takich samych powodów jak Twoje :P :D Zakończując już te moje dzikie rozważanka, generalnie wszystko było arcyfajnie i oczekiwuje na dalsze przygody naszych wielmożniutkich AoKisiów ^_^ :D Ciebie Akinko najdroższa miluśko pozdrawiam i z ciężarówką weny zostawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ;* ♥
OdpowiedzUsuńRównież powituję czcigodną Panią i z szerokim zacieszem na ustach, potocznie zwanym uśmiechem, czytuję Pani komentarza! :D
UsuńMiło mi ogromnie, że ta oto historia przypadła Pani do gustu! :D
Oj, gaśnica potrzebna! XD Taiga, cho no tu ze swym wozem strażackim XD
Dziękuję, przyda się! ^^
Również uważam, iż przez takie haniebne zachowanie można go zaliczyć do niedorozwiniętych psychicznie i emocjonalnie gówniarzy, którzy nie potrafią zaakceptować jednej porażki! :O
To musiało na Panią przeogromnie wpłynąć, skoro aż ZWALIŁO Panią z krzesła! XD :D
Dnia 15.03.2016 zostało ustanowione nowe święto międzynarodowe (a nawet międzygalaktyczne) - Dzień bez pornosa! Założyciel - szanowna Sayuri! :D
Aoś tak działa ^^ ;P
Kise już czuje się znacznie lepiej! :D Cudotwórca z Pani! :D ;P
Dziękuję Pani i również pozdrawiam! :D <3 :* :D
Czas zrobić sobie prawko na ciężarówkę XD
Heeejoooo~! ^.^
OdpowiedzUsuńJa mam ostatnio zamuła i brak czasu x.x
U mnie też zimno, więc ciepełko się przyda~! :3
Nauka- czas, kiedy nawet ściana jest ciekawsza od książki xp
No to ja teraz przejdę do tekstu~! :)
Mój biedny synek~! ;-;
< płacze z Kise > ;-; < snif snif > ;(
Tak bracciszku, broń mojego synka~! ^-^ ..... Eeee... Zaleciało kaziroctwem x.x
Policjant już jest :D
Akina masz piękne widoki ^w^
No tak. Za wcześnie na mizianie pod prysznicem xp
Kise się zabujał~! <3 Kise się zabujał~! <3 ^-^
Hahahaha~! XD No i się podniecił~! :p
D-Dziureczki~! XD < turla się po podłodze ze śmiechu > ^p^
I tak już wyszedł na geja przez erekcję na myśl o Aosiu~! ^.^
Dla mnie kanapki :)
Aoś staje się nadopiekuńczy :p Hihihi :D
Dai-chan niewinny i uroczy~! :3
Nawet dobry z niego pocieszyciel ^^
Nii-san ty debilu, nie oglądaj tych gazetek przy Kisi =.=
No on tak ładnie proooosiiiiii~~! *.*
I uległ tym bursztynowym oczętom~! ^w^
Daiki, jeśi odrzucisz Kise to się więcej do mnie nie odzywaj. -.-
Aomine w skąpych ciuszkach XD
Kise, nie wychwalaj tak Aosia, bo mu ego urośnie i będzie się głupkowato zachowywał xp Matko, jaki tu podtekst :p
Baaaardzo mi się podobało~! ^.^ Idealne na zakończenie dnia i jutrzejszą wizytę u dentysty xp
Już nie mogę się doczekać kolejnej części ^^
Duuuużo weny~! :3
Ściskam i całuję~! :*
I owocnej nauki~! ;)
Pozdrawiam gorąco~! ^w^
#Kimie
Podczas nauki mam dokładnie to, o czym napisałaś - ściany są meegaa interesujące XD
UsuńAomine was pocieszy! :D
Przyszły policjant, przyszły ;P :D
Aoś zawsze jest pięknym widokiem ^^ *_*
Zakochana para, Daiki i Kisiara, Daiki go rozbiera, Kise się ubiera XD
I to jaka podnieta ;P XD
Dziurki wszędzie ;P
A ja i to, i to XD
No w końcu mu się uczyć! :D Dzieci chce mieć, to niech zacznie od Kise! :D XD *wybacz, Kise... ^^*
Aoś zawsze potrafi pocieszyć! :D
A kto by nie uległ?? *_* :3
Odrzucasz własnego brata???? O.O XD
Daikiemu we wszystkim (lub bez wszystkiego) zawsze ładnie ^^ :D *_* <3
Miłej wizyty u dentysty! I szybkiej, takiej bezbolesnej ;)
Dziękuję :*
<3 :*
Za to też arigatou :3
Bajoo <3
Hahaha~! XD Ja raz po przeczytaniu kilku linijek stwierdziłam, że jestem bardzo śpiąca xp
UsuńKisiara xp Kise ma coraz więcej ksywek :p
Przez te pomidory zrobiłam sobie dzisiaj zupę pomidorową ^-^
Taa, walnie jakimś głupim tekstem i od razu wesoło ^p^
Ciii~! Pofocham się na niego, a jak tak łaaaadnie przeprosi to mu wybaczę ;)
Ładnego we wszystkim ładnie~! xp
Wiyty u dentysty nie takie straszne :) No oprócz wyrywania zęba =.=
Miłego wieczorka~! :*
Papatki~! :3
#Kimie
Hej, hej hejooo!!! :D
OdpowiedzUsuńWitam Panią serdecznie bardzo, a przy okazji przepraszam, że dopiero teraz, ale jak to zawsze COŚ musiało mi wyskoczyć z czerwoną lampką mówiącą "Zrób mnie"
Ale mniejsza o to... Moje AoKisyyy!!!! T-to jest cudne!!!
Biedna Kisia :c Jak MÓJ Haizaki mógł to zrobić... Shogo, do kąta!!!
Aominsiek taki kooochany! W-w sumie to on zawsze jest kochany :P Ale tu jest taki opiekuńczy i wogule... ;)
Oj, Kise, podniecasz się od samego dotyku? I to jeszcze przez koszulkę... Łohoho, toś ty chyba zakochany :D Noe chyba, a raczej na pewno!
Hehe, skurcz nogi xD Już ja wiem, drogi Ryouto, że ci ten skurcz odpowiadał :D
Haha, a Aho znosi tą żółtą małpke :P
N-no to ten... Bardzo mi się podobało!
życzę zdrówka, weny i dobrych wyników na egzaminie ;) :* <3
Ps. Tylko nie ucz się do nich z Ao :P :D
ak dla mnie Haizaki może iść do kąta w więzieniu xddd
UsuńJa o tym wiem najlepiej ^^ :D
A co będzie, gdy Aoś go dotknie bez koszulki? ;P :D
Takie skurcze to i ja bym mogła mieć... XDDD
Dziękuję :* postaram się zdać xd
Ps. Nie mam zamiaru się z nim uczyć xddd efekty
Całość czytało mi się bardzo lekko i przyjemnie! Nawet nie zauważyłam kiedy nastał koniec. Zaiste mnie to wciągnęło. Masz bardzo przyjemny styl pisania.
OdpowiedzUsuńA teraz przejdę do meritum. Kise dopiero co został zgwałcony, i już ma erekcję? Niestety, ale to tak nie działa. Po gwałcie seks jest ostatnią rzeczą o jakiej się myśli i na jaką ma się ochotę, nie mówiąc już o odczuwaniu podniecenia. Jest to praktycznie nie możliwe i występuje jedynie w specyficznych przypadkach, np. wraz z występowaniem zaburzeń w psychice, masochizmem etc. U normalnego, zdrowego człowieka coś takiego się nie wydarzy. Nie na dzień po gwałcie. Jest to więc niestety niezbyt realistyczne. No chyba, że Kise ukrywa swoją prawdziwą osobowość czy ma zniszczoną psychikę.
p.s Dodałam Twój blog do zakładki ''Polecane'', na moim blogu poświęconym fanfickom z KnB ^-^
Wrócę tu jeszcze!
~Toriś
Cieszę się, że ci się podoba! :D Dziękuję :*
UsuńMoże i trochę szybko, ale to Kise XD A poza tym jednak ma trochę zniszczoną psychikę :/
Ooo, dziękuję :* :D Miło mi ^^
Zapraszam! :D