piątek, 12 lutego 2016

Jak spędzają walentynki?

Wiem, że trochę na to za wcześnie, ale jutro wyjeżdżam na ferie i przez tydzień nie będę miała laptopa, więc wstawiam teraz :D A po powrocie dodam 41 rozdział, obiecuję ^^
Wracając jednak do teraz...
Jako iż nie mogłam się zdecydować, z którym paringiem napisać one-shota, napisałam kilka krótkich, naprawdę krótkich XD, miniaturek ^^ Oczywiście każda to inny paring, więc mam nadzieję, że każdy znajdzie coś, co mu się spodoba ;)

Życzę wam również:
* ciasteczek przygotowanych przez Himuro i Kagamiego :D
* namiętności Aomine ^^
* romantyczności Kise <3
* ciętych ripost Kuroko XD
* szczęścia Akashiego ;)
* mile spędzonego czasu z bliskimi wam osobami!!!

No.. To tyle z mojej strony :D

A teraz zapraszam na walentynkowego cosia! :D
_________________________________________________________________________________

                                        AoKise
   Czternasty lutego. Dzień, w którym zakochani wyznają sobie uczucia, dają sobie drobne upominki, są dla siebie uprzejmi, spędzają romantycznie czas…
 Oczywiście, jak to zwykle bywa, znajdą się pewne wyjątki.
 - Aominecchi! – jęknął Kise, gdy Aomine po raz kolejny tego dnia go zignorował.
 - No i czego się drzesz? – burknął Daiki, przeglądając kolejne strony swojego zboczonego pisemka.
 - Dziś są walentynki, mógłbyś być bardziej romantyczny i wykazać więcej uczuć niż zwykle! – Model zrobił nadąsaną minę, po czym skrzyżował ramiona na klatce piersiowej. – I przede wszystkich odłóż wreszcie te pornosy.
 Kise odwrócił się do niego plecami, obrażony, i fuknął głośno, wyrażając swoje niezadowolenie. Nagle poczuł, jak silne ramiona Aomine oplatają go w pasie. Spojrzał zaskoczony na swojego chłopaka, a po chwili posmakował jego ciepłych ust.
 - To tylko durne święto. – Aomine oderwał się od jego warg.
 - Chciałem, żebyśmy zjedli dziś romantyczną kolację, nawet wziąłem świetny przepis od Kagamicchiego…
 - Mogę ci pokazać kilka romantycznych nowości w sypialni – przerwał mu Daiki i wgryzł się lekko w jego szyję.
 - Um.. Aominecchi, ty to się nigdy nie zmienisz – westchnął Kise, ale po chwili zarzucił swoje ramiona na jego szyję i namiętnie go pocałował. – Ale później zjemy tę kolację?
 - Ty mnie w zupełności nasycisz.
 Aomine podniósł Kise, po czym przeniósł go do sypialni. Co się dalej działo… Chyba się domyślacie.
  Tak wyglądają walentynki u przeciętnych AoKisów.
  Wróć. Tak właściwie wygląda przeciętny dzień u AoKisów, ale jak to Aomine powiedział, ma dla Kise romantyczne nowości w sypialni, więc jednak walentynki nie są zwyczajnym dniem. W końcu to czternasty lutego.

                                                               
                                      AoKaga
  - Jak ja tego nienawidzę. – Aomine padł na kanapę w salonie Kagamiego i westchnął głośno. – Wszędzie te cholerne serduszka, czerwień i wierszyki typu: na górze róże, na dole fiołki, kochajmy się razem jak dwa aniołki. Aż mi się rzygać od tego chce!
  - Fakt, ludzie czasem przesadzają. – Taiga usiadł obok swojego chłopaka i podał mu kubek z herbatą. – Ale to ma też swoje plusy. Ludzie zajmują się sobą nawzajem, więc nie zwracają takiej uwagi na innych.
 - Tia… - mruknął Daiki. – Ale te serduszka i tak są już irytujące.
 Kagami wstał nagle z kanapy i poszedł do kuchni. Po chwili wrócił, niosąc w ręku talerz z czekoladowymi ciasteczkami w kształcie… serduszek. Postawił je na stole i ponownie usiadł na kanapie.
 - Wiesz, skoro masz dość serduszek, to sam je chętnie zjem – po wiedział, po  czym szeroko się uśmiechnął, widząc lekko zbaraniałą minę swojego chłopaka.
 - Ej, ej, ej! – wykrzyknął oburzony Aomine. – Tak to my się bawić nie będziemy. Czego jak czego, ale twojej kuchni to akurat nigdy za dużo. – Na potwierdzenie tych słów wziął do ręki jedno ciasteczko i wpakował je sobie do buzi. – Pycha… - Wziął kolejne. – Wiesz ty co… W sumie to takie serduszka nie są złe.
 - W Walentynki wypada być nieco bardziej romantycznym niż zwykle. – Kagami wziął do buzi wypiek i popił go herbatą. – Też mógłbyś coś zrobić.
 - Czekaj no, zaraz coś wymyślę.
 Aomine zrobił minę typowego myśliciela, podparł brodę dłonią i zamknął oczy.
 - Mam! – wykrzyknął po chwili. – Na górze Daiki, na dole Kagami, samą frajdą jest seks z nami.
 - To żeś się wysilił – mruknął Kagami i włożył do buzi kolejne ciasteczko.
 - Doceniłbyś moje starania. – Aomine przysunął się bliżej i wziął do ust połowę jego ciasteczka. – W końcu jestem zajebisty.
 - Czemu ja nawet w wierszyku muszę być uke? – burknął Taiga, ale po chwili leżał już potulnie pod swoim chłopakiem.
 - Bo rola seme jest już zarezerwowana. – Aomine złożył na jego wargach namiętny pocałunek. – To ten… Masz więcej tych ciastek na potem?
 Kagami uśmiechnął się lekko. Skinął głową, po czym zdjął z Daikiego koszulkę.
 - Romantycznych walentynek – szepnął, a po chwili ich usta złączyły się w namiętnym i długim pocałunku.

                                                           
                                     AkaFuri
    
    Akashi Sejiuro oraz Furihata Kouki spacerowali leśną ścieżką, trzymając się przy tym za ręce. Byli parą od pięciu lat, znali się jeszcze z czasów liceum. Walentynki, święto zakochanych, postanowili spędzić na długim spacerze. Z tej okazji obaj wzięli wolne w pracy i mieli czas tylko dla siebie. Przyszykowali sobie prowiant na piknik i poszli na wycieczkę.
 - Kouki, może się zatrzymamy? – Zaproponował nagle Akashi, zatrzymując się na obszernej polanie.
 - P-pewnie, Aka… Sejiuro. – Furihata uśmiechnął się lekko i pomógł swojemu chłopakowi rozłożyć koc.
 Po chwili obaj na nim usiedli i wyjęli z torby przygotowane wcześniej jedzenie – kanapki, ryż z mięsem oraz owoce i wodę. Oparli się o siebie i zaczęli jeść, słuchając przy tym śpiewu ptaków.
 - Sejiuro – zaczął niepewnie Furihata. – Dziękuję.
 - Za co? – Zdziwił się Akashi i przerwał jedzenie.
 - Że mnie tu przyprowadziłeś. – Uśmiechnął się lekko. – Naprawdę mi się tu podoba. No i jesteś tu ze mną, to najważniejsze.
 Akashi posłał swojemu chłopakowi ciepły uśmiech, po czym objął go ramieniem. Nagle sięgnął po coś do kieszeni, cały czas obejmując Furihatę. Po kilku sekundach klęknął na jedno kolano i chwycił jego dłoń, a w drugim ręku trzymał małe, otwarte pudełeczko, ze srebrną obrączką w środku. Brązowowłosy patrzył na niego w totalnym osłupieniu, a jego twarz powoli przybierała odcień czerwieni.
 - Furihata Kouki, czy chcesz mój do końca życia? – spytał Akashi, przybliżając mu pod nos pudełeczko. – Wolałbym, by odpowiedź była ,,tak” – dodał szeptem.
 Kouki siedział cały czas w jednym miejscu i wydawać by się mogło, że przestał oddychać. Prawie niezauważalnie skinął potwierdzająco głową, po czym najzwyczajniej w świecie zemdlał. W tym czasie Akashi założył mu na palec obrączkę i pogłaskał go po głowie.
 - Za dużo wrażeń, jak na jeden dzień, co, kochanie? – Uśmiechnął się lekko i po raz kolejny spojrzał na palec swojego ukochanego. Teraz będą razem do końca życia.

                                         
                                     KagaKuro

  - Kuroko, ja naprawdę nie rozumiem, czego ty jeszcze chcesz – jęknął Kagami, gdy po raz kolejny Tetsuya zaczął temat zmian w ich związku.
  - Kagami-kun, czy to aż tak trudno zrozumieć? – Westchnął Tetsuya. – Jesteś wyjątkowo tępy.
  - Oi! Może byś mi po prostu wszystko wyjaśnił albo chociaż przybliżył niektóre swoje zachcianki?
  - A co tu wyjaśniać? Po prostu chcę, byś był bardziej romantyczny. – Kuroko zbliżył się do swojego chłopaka i wskazał mu palcem kalendarz. – Wiesz, jaki dziś dzień?
  - Piątek…
  - Nie o to mi chodzi. Naprawdę jesteś tępy. Dziś czternasty lutego, Walentynki.
 Kagami stał przez chwilę w bezruchu, po czym porządnie się zaczerwienił. Podrapał się nerwowo w tył głowy i odwrócił wzrok, zawstydzony.
  - Aa, to – burknął niepewnie. – Pamiętałem o tym! Po prostu…
  - Zapomniałeś – podsumował Kuroko i głośno westchnął. – Rozumiem też, że nie masz dla mnie żadnego romantycznego prezentu?
  - Nie no, skądże! – wykrzyknął zmieszany Taiga. – Ja… Wiesz…
  - Kagami-kun – zaczął Tetsuya. – czy mam ci o takich świętach przypominać miesiąc wcześniej, byś zdążył się przygotować? A może zapisywać ci to na czole?
  - Oi, Tetsuya!
  - To prawdopodobnie sprawiłoby, że już więcej byś nie zapomniał o takich dniach. Poza tym naprawdę mógłbyś być bardziej romantyczny. Czy to aż takie trudne, wysilić się od czasu do czasu na coś romantycznego? A już szczególnie w Walentynki. Zawiodłem się na tobie, Kagami-kun.
  - Ej, ej, ej! – Taiga chwycił swojego chłopaka za ramię, gdy ten chciał wyjść z salonu. – Pozwolę ci być dziś seme – szepnął.
  - Może powtórzyć, Kagami-kun? Nie dosłyszałem.
  - Możesz być seme – szepnął Kagami, ociupinę głośniej niż wcześniej.
  - Kagami-kun, mów głośniej.
 Taiga westchnął cicho, po czym spojrzał swojemu chłopakowi w oczy i krzyknął:
  - Będziesz dziś seme!
 W salonie zapanowała niezręczna cisza. Oczy Kuroko zalśniły szczęściem, natomiast twarz Kagamiego przybrała kolor, którego nie powstydziłby się żaden dojrzały pomidor. Trwali tak w totalnej ciszy, aż nagle odezwał się Tetsu:
  - Kagami-kun, nie o taki rodzaj romantyzmu mi chodziło, ale to i tak przyjemna odmiana. – Uśmiechnął się lekko, po czym pociągnął swojego chłopaka w stronę jego sypialni. – Kagami-kun, ale to nie będzie jednorazowe, mam rację?
  - A chyba ci się coś popierdoliło… - mruknął Taiga.
  - Mówiłeś coś, Kagami-kun? – Kuroko obrzucił go spojrzeniem zawodowego detektywa.
  - A nic, nic. – Czerwonowłosy odwrócił głowę i podrapał się nerwowo po karku. – Możemy już iść do łóżka?
 Takich Walentynek u Kagamiego i Kuroko jeszcze nie było.
 I chyba prędko nie będzie.

                                                         
                                        NijiHai
  
  - Kurwa! – szepnął Haizaki i wybiegł z sali gimnastycznej, ignorując nawoływania swojego kapitana. O, żeby być tylko jak najdalej od niego! Żeby tylko mnie nie dogonił!
 Takie myśli zaprzątały głowę Haizakiego Shogou, który po raz kolejny tego dnia doprowadził Nijimurę do stanu ,,jak cię złapię, to cię zabiję, zakopię, odkopię, zgwałcę i znów zabiję”. To oznaczało, że Shuuzou osiągnął najwyższy poziom zdenerwowania i jest gotowy ukarać młodszego kolegę w najbardziej bolesny i poniżający dla niego sposób.
  Haizaki przeklinał w myślach swojego kapitana oraz Kise Ryoutę, przez którego właściwie to wszystko się wydarzyło. No bo co on, najbardziej zajebisty chłopak w szkole, ma poradzić na to, że ten blond model jest takim niezdarą i wywalił się na Aomine, zdzierając sobie przy tym kolano?! Na jego nieszczęście, Nijimura to wszystko widział. Właściwie to nie był wypadek, bo Haizaki popchnął Kise, ale żeby od razu robić z tego taką aferę?! Ludzie, to tylko blond ciota, która jest bożyszczem japońskich nastolatek! A że nie umie utrzymać równowagi przy prostym popchnięciu, to już jego problem!
  Chociaż to właśnie Haizkiemu się oberwie, bo on spowodował całe to zamieszanie. Nie byłoby tak źle, gdyby wcześniej nie wylał herbaty na Nijimurę, nie droczył się z nim, nie wyzywał go, nie wdał się w bójkę z Aomine oraz po raz dziesiąty w ciągu miesiąca nie opuścił treningu.
  Haizaki przypomniał sobie w myślach wszystkie te sytuacje, w których wkurzał swojego kapitana i doszedł do wniosku, że jednak ociupinę przesadził.
  - No ale żeby aż tak się wściekać? – mruknął do siebie i minął kolejną pustą klasę. – Dlaczego zawsze mnie się dostaje? Ci kretyni też nie byli bez winy… Ale nie, wielki Nijiumura, kapitan Pokolenia Zjebów, musiał uwziąć się akurat na mnie!
  - Ty też do tych zjebów jeszcze należysz. – Kiedy usłyszał ten dobrze mu znany głos, aż podskoczył.
  - O, słyszałeś… - Zaśmiał się cicho, ale zaraz się wyprostował i zrobił minę typowego chuligana, który ma na wszystko wyjebane.
  - Idziemy, ale już! – Nie czekając na reakcję Haizakiego, Shuuzou pociągnął go za ramię i zaczął prowadzić w tylko sobie znanym kierunku.
  - Kurwa, puść mnie! – Próby wyrwania się tylko pogarszały sytuację szarowłosego , który i tak miał już przejebane. W końcu wściekły Nijimura oznacza bolesny gwałt na jego tyłku. Na samą myśl o tym Shugou aż cicho jęknął.
 Nijimura wepchnął go do pustej klasy i zamknął drzwi na klucz. Haizaki oparł się o jedną z ławek i patrzył na swojego kapitana lekko zaniepokojonym wzrokiem, jednocześnie szukając czegoś do obrony.
  - Nawet o tym nie myśl – warknął Shuuzou i zaczął się do niego zbliżać. Na jego twarzy wypisana była chęć gwałtu i mordu, co tylko powodowało w Haizakim większy strach.
 Zerwał się do ucieczki, ale nie zdążył zrobić nawet kroku, bo Nijimura chwycił go za przedramię i popchnął na ławkę.
  - Kurwa… - burknął Haizaki, próbując mu się wyrwać.
  - Owszem, jesteś moją kurwą. – Shuuzou pochylił się nad nim i ugryzł go w ucho.
  - Ała! Ty cholerny pojebie, to boli!
  - A ty myślisz, że co? Że zaciągnąłem cię tu dla twoich przyjemności? Musisz odpokutować za swoje grzechy.
 Ściągnął z Haizkaiego koszulę, zerwał mu krawat z szyi, a na koniec pozbawiło dolnej części ubioru. Odwrócił go na brzuch, tak, by był wypięty w jego stronę, po czym wszedł w niego bez ostrzeżenia. Shugou warknął głośno i zaczął wymyślać dla swojego kapitana najgorsze wyzwiska.
  - Wesołych walentynek – szepnął nagle Nijimura.
  - Ja ci dam, kurwa, wesołych – jęknął Haizaki, mając ochotę zapaść się pod ziemię.
 W sumie to mógł się czegoś takiego spodziewać. Jedno jest pewne – te walentynki zostaną mu w pamięci na długo. Tak samo, jak długo bolała go dupa.

                                                      
                                                                     MidoTaka
   Midorima Shintarou siedział w swoim gabinecie i przeglądał karty pacjentów. Lubił swoją pracę, ale czasami miał po prostu dość tych wszystkich papierów oraz dokumentów. A że był naprawdę docenianym lekarzem, pacjentów mu cały czas przybywało. Dłużej musiał siedzieć w szpitalu, częściej brał nadgodziny, zaniedbywał odpowiednią dietę.. I rzadziej spotykał się ze swoim chłopakiem – Takao Kazunarim. Sam zaczął to dostrzegać i widział, że przeszkadza to jego partnerowi. No ale cóż poradzić? Taka praca.
 Nagle usłyszał dźwięk swojego telefonu. Podniósł słuchawkę i westchnął cicho, gdy zobaczył, kto do niego dzwoni.
 - Shiiiin-chaaan! – Krzyk Takao prawie spowodował u niego utratę słuchu. Odsunął komórkę od ucha, po czym poczekał chwilę, zanim Kazunari skończy nawijać.
 - Oj, Takao – przerwał mu Midorima i usadowił się wygodniej w fotelu. – Możesz wszystko przetłumaczyć na japoński?
 - Shin-chan, jak zwykle mnie nie słuchasz! – Shintarou mógł przysiąc, że jego chłopak robi minę zbitego psa. – Mam dla ciebie niespodziankę, więc mógłbyś być dziś wcześniej w domu?
 - Takao, o jaką…
 - Przyjedź, to zobaczysz.
 Na tym zakończyła się ich rozmowa. Midorima westchnął, zrezygnowany, po czym wziął do ręki swój kalendarz, by wpisać na jutro kolejnych pacjentów. I wtedy coś przykuło jego uwagę.
 - Czternasty lutego – szepnął sam do siebie. – Jaki ty jesteś głupi, Takao…
  Spakował szybko swoje rzeczy i wyszedł z gabinetu, żegnając się z mijanymi po drodze lekarzami. Kiedy dojechał do domu, była dwudziesta pierwsza piętnaście. Otworzył drzwi i od razu powitał go Takao, który uwiesił się na jego szyi.
 - Shiiin-chaan! – wykrzyknął uradowany. – Jak dobrze, że już jesteś! – Pocałował Midorimę i pociągnął go w stronę salonu.
 - Oj, Takao, daj mi się chociaż rozebrać.
 - Nie przesadzaj. Za chwilę i tak się będziesz rozbierać!
 Midorima nagle drgnął, a jego policzki stały się dziwnie czerwone.
 - Shin-chan, czy ty się rumienisz? – Kazunari do niego podszedł i dotknął jego policzków. – To naprawdę słodkie. – Przekrzywił głowę lekko w bok i szeroko się uśmiechnął. – A teraz patrz!
 Wskazał ręką na drewniany stolik stojący na środku salonu, po czym uważnie spojrzał na twarz swojego chłopaka.
 - Takao, to… - zaczął Shintarou, mocno zszokowany.
 - Tak. – Kazunari kiwnął głową, uśmiechając się jeszcze szerzej. – Dałeś mi to na naszej pierwszej randce.
 Midorima wziął do ręki ich wspólne zdjęcie i patrzył na nie przez dobrych kilka sekund.
 - Znalazłem je ostatnio, więc pomyślałem, że jak je ustawię w głównym punkcie naszego domu, to idealnie się wpasuje. – Wziął Midorimę za rękę. – Ne, Shin-chan, podoba ci się?
 - Czasem naprawdę masz dobre pomysły – powiedział Shintarou i odstawił zdjęcie z powrotem na stolik.
 - Czasem? – mruknął Kazunari, udając obrażonego.
 - Tak, czasem. – Midorima przybliżył swoje usta do warg Takao. – Ale wtedy są naprawdę dobre i mi się podobają. – Pocałował swojego chłopaka, ściągając przy tym płaszcz.
 - Shin-chan… - zaczął Kazunari, zarzucając ręce na szyję Midorimy. – Cieszę się, że ten walentynkowy wieczór możemy spędzić wspólnie.
 Midorima w odpowiedzi uśmiechnął się lekko, po czym przyciągnął do siebie Takao, namiętnie go całując. Cóż, nawet on ma przebłyski romantyzmu, które Kazunari uwielbia wykorzystywać.

                                               
                                       AoKuro
 Czy ktoś mi wyjaśni, dlaczego się w nim zakochałem?!
 Owszem, jest przystojny i ma… dość interesujący charakter, ale żeby po raz kolejny wciskać mi swojego psa do opieki?! Nie żebym miał coś do Nigou, bo to naprawdę fajny kundel, ale ostatnio więcej czasu poświęcam jemu niż koszykówce, czy nawet Tetsu! A tak nie powinno być w związku.
 Kiedy przyszedłem pod szkołę Tetsu, zobaczyłem przed bramą Kagamiego, który za wszelką cenę starał się odgonić od siebie Numer Dwa. Serio… Nie rozumiem, jak można tego psa nie lubić. Nawet ja stwierdziłem, że jest słodki!
 - Yo – przywitałem się, siłą woli powstrzymując atak śmiechu. – Gdzie Tetsu?
 - Mówił, że ma coś do załatwienia – mruknął, oddalając się od psa. – Prosił, żebym przypilnował Dwójkę do twojego przyjścia.
 - Ta… A nie mówił może, kiedy wróci?
 - Nie. M-muszę już.. Aj! – krzyknął nagle, gdy Nigou dotknął łapą jego nogi.
 - Ty się go serio boisz. – Zaśmiałem się.
 - Ty się nie śmiej, tylko spadaj już!
 Pogłaskałem Numer Dwa, po czym ruszyłem w stronę swojego domu, nawołując za sobą Nigou. Kiedy przechodziliśmy przez park, ukucnąłem przed nim i zacząłem głaskać go za uszami. Wtedy coś przykuło moją uwagę. Nigou za obrożą miał mały kawałek papieru. Wyjąłem go i otworzyłem.
 - Czternasty lutego – powiedziałem sam do siebie. – Walentynki.
 I co z tego, że walentynki? Wielkie mi rzeczy! Wszędzie te serduszka, słodycze, balony, kartki z wyznaniem uczuć… Żenada! Kto by się bawił w takie coś? Jednak Tetsu chyba czegoś ode mnie oczekuje, skoro w taki sposób mi o tym przypomniał… Bomba, niby co miałbym zrobić? Zaprosić go na romantyczną kolację do jakiejś drogiej restauracji? Udekorować dom sercami? Upiec mu ciasto? Pójść z nim do łóżka? Właściwie to ostatnia opcja bardzo mi się podoba. Jednak znając Kuroko, pewnie by się na mnie obraził, że jestem taki zboczony i w kółko tylko o tym myślę. A potem miałby na mnie kilkudniowego focha.
 Podrapałem się w tył głowy i spojrzałem na bawiącego się psa. Co Tetsu chciałby dostać? To musi być coś, co go uszczęśliwi i spowoduje, że będzie bardziej chętny na pieszczoty.. No co? Seks też musi być!
 I wtedy mnie olśniło. Poszedłem szybko do sklepu, by kupić kilka potrzebnych rzeczy. Następnie udałem się do domu i zadzwoniłem po Tetsu, by dziś do mnie przyszedł.
 - No, Dwójka, twój pan wkrótce wpadnie z wizytą – powiedziałem i pogłaskałem psa.
 Kundel szczeknął radośnie, jakby mnie rozumiał, i zamerdał ogonem. Ja w tym czasie poszedłem do kuchni, by przyrządzić coś słodkiego.
 Pół godziny później usłyszałem dzwonek do drzwi. Z uśmiechem na ustach poszedłem otworzyć drzwi, które po chwili przekroczył Tetsu.
 - Yo, fajnie, że wpadłeś. – Pocałowałem go na przywitanie i zaprosiłem do środka. – Poczekaj na mnie w salonie, zaraz tam przyjdę.
 Czmychnąłem szybko do kuchni i wziąłem do ręki dwie miseczki z budyniem waniliowym, na który nałożyłem bitą śmietanę, tworząc z niej serduszka. Na koniec dodałem wisienki i przygotowałem dwa waniliowe shake’i. Położyłem to wszystko na srebrnej tacy, po czym zaniosłem do salonu, gdzie czekał na mnie Kuroko. Kiedy to przed nim postawiłem, spojrzał na mnie zdziwiony, ale chwilę później szeroko się uśmiechnął, co jest u niego ogromną rzadkością.
 - Aomine-kun, sam to zrobiłeś? – spytał, biorąc do ręki jeden budyń.
 - Pewnie – odpowiedziałem, siadając obok niego. – Aż taką ciotą w kuchni nie jestem.
 Zajęliśmy się jedzeniem, a na koniec popiliśmy wszystko shake’ami. Nagle Kuroko usiadł mi na kolanach i pocałował mnie.
 - Dziękuję, Aomine-kun – szepnął. – To naprawdę smaczny prezent prosto od serca.
 - Się wie, Tetsu! – Objąłem swojego chłopaka, mocniej go do siebie przyciągając. – W końcu cię kocham.
 - Ja.. – Zaciął się, lekko się rumieniąc i patrząc mi uważnie w oczy. – Też cię kocham, Aomine-kun.
 A wiecie, co było potem? Łóżko! Jednak opłaca się czasem zrobić dla Tetsu coś romantycznego, bo później seks z nim jest jeszcze większą przyjemnością niż zwykle! Ach, chyba od tej pory czternasty lutego pozostanie dla mnie ważną datą i będę o niej pamiętał. Ten dzień ma też swoje plusy.


                                     MuraMuro
  
  Himuro Tatsuya stał przed półką ze słodyczami i próbował wybrać jakieś ciasteczka, które podarowałby swojemu chłopakowi. W końcu dziś Walentynki – święto zakochanych. Wypadałoby zrobić coś miłego dla osoby, którą się kocha. 
  Kupił mąkę, jajka, lukier, masło i wrócił z tym do domu. Spojrzał na zegarek i wszedł szybko do kuchni, biorąc się za przyrządzanie ciasteczek czekoladowych. Murasakibara ma wrócić za godzinę, więc Himuro musi się sprężyć.
 Kiedy skończył gnieść ciasto, zadzwonił jego telefon. Syknął pod nosem, niezadowolony, po czym odebrał.
 - Ne, Muro-chin. – Usłyszał w słuchawce leniwy głos swojego chłopaka. – Będę za jakieś dziesięć minut, udało mi się wcześniej skończyć trening.
 No nie! Nie po to Tatsuya zwolnił się z treningu, by teraz się ze wszystkim nie wyrobić! Murasakibara nie może jeszcze wrócić, to za wcześnie! Przecież ciasteczka się jeszcze nie upiekły!
 - Mógłbyś wejść jeszcze do sklepu po… - zaciął się, próbując na szybko wymyślić coś do kupienia. – Ziemniaki!
 - Ziemniaki? – Zdziwił się Atsushi. – A po co ci ziemniaki? I tak nie jadasz ich często, Muro-chin.
 - Ale dziś potrzebuję! – Himuro zaczął się trochę denerwować. A co, jeśli Murasakibara odmówi? Nie, on mu nigdy nie odmawia..
 - Nech, ile ich chcesz?
 - Trzydzieści kilo – odpowiedział szybko, zaraz żałując swojej decyzji.
 - Aż tyle? Muro-chin, przecież…
 - Po prostu kup, dobra? Do zobaczenia! – Nie czekając na sprzeciw swojego chłopaka, rozłączył się i westchnął głęboko. Odłożył telefon i wstawił ciasteczka do piekarnika.
 Usiadł na kanapie i co chwila zerkał nerwowo na drzwi, obawiając się wcześniejszego przyjścia Murasakibary.
Oby była kolejka w sklepie, powtarzał sobie w myślach, odmierzając czas do wyjęcia ciasteczek. W końcu usłyszał znajome piknięcie, oznaczające koniec pieczenia. Z uśmiechem na ustach poszedł do kuchni i wyjął słodkości z piekarnika. Rozłożył je na sporym talerzu i zaniósł na stół w salonie.
 - Teraz tylko wystarczy poczekać na Atsushiego i…
 W tym momencie drzwi do domu otworzyły się i stanął w nich Murasakibara. Od razu poczuł smakowity zapach i ślina napłynęła mu do ust.
 - Ne, Muro-chin, zrobiłeś ciasteczka? – spytał, zdejmując buty.
 Worek ziemniaków postawił przy wejściu i skierował się do salonu. Już wyciągał rękę po ciasteczko, ale Himuro chwycił go za przedramię.
 - Spokojnie, zjesz, jak umyjesz ręce – powiedział z uśmiechem.
 Murasakibara niechętnie powlókł się do łazienki, gdzie szybko umył dłonie. Następnie podszedł do swojego chłopaka i dał mu buziaka na powitanie.
 - Teraz mogę? – spytał z nadzieją.
 - Teraz tak.
 Obaj usiedli na kanapie, zajadając się pysznościami przygotowanymi przez Himuro. Właściwie to Atsushi się zajadał, Tatsuya skubnął zaledwie kilka ciasteczek.
 - Muro-chin jest słodki – powiedział nagle Murasakibara, odstawiając pusty talerz na stół.
Himuro się zaśmiał, po czym wtulił w ramię swojego chłopaka.
 - W końcu dziś walentynki.
 - Nie, Muro-chin jest zawsze słodki. – Murasakibara przytulił go do siebie.
 - Wiesz, Atsushi, zastanawiam się nad jedną rzeczą – mruknął nagle Himuro, spoglądając na przedpokój.
 - He?
 - Co my zrobimy z tymi ziemniakami?
_________________________________________________________________________________

          
       
        
      
               
              














9 komentarzy:

  1. Będę tęsknić! ;D

    Wow, ja tu tego dużo... Czekaj, czekaj...
    Po 1. AoKisy! Taki typowy Aho ;D Zaczynam się bać o tyłek Kise.;-; Kochanie, jak coś to przyjdź do mnie... Albo j-ja po ciebie przyjadę, bo... Bo z bólem dupy po Walę-w-tyłka nie znajdziesz daleko.

    Po 2
    Aominecchi, zgadzam się z tobą co do serduszek w 100%. Szczerze mówiąc... Nie lubię Walentynek *Masowe zabójstwo Mine za pół godziny* Ekhmm... Fajny wierszyk Ao! :D

    Po 3 AkaFuri! S-sama nie wiem co jest z tym paringiem... Nie wiem czy go lubić, czy nie :P Furi taki jak zawsze xD A-Akashi wooow. I najlepiej: Twój chłopak zemdlał, nałóż mu obrączkę na palec.

    Po 4? KagaKuro, a raczej KuroKaga! Okej... N-nie wyobrażam sobie tego xD. Ale skoro Kuroko to pasuje, to da sobie radę! Miłego pieprzenia Taigi życzę! :*

    Po 5 NijiHai!!! Haizakiiii!!! Kocham go *Jak był w Teiko. Później noo... Był zUy. Ale i tak go kocham!* Nijimura... Bojem siem! O.O Ratujcie mnie! O.O

    Po 6? N-nie wiem, nie umiem liczyć xD MidoTaczka! :D Oj, Midoś Midoś! Tak zapomnieć? A pozatym nie możesz się przemęczać! I-i to zdjęcie! Bardzo fajny motyw :D

    Po 7. AoKuro. Kuroko taki genialny! :D A Aoś jeszcze bardziej! ;P Wiadome było jak to się skończy ;)

    Po 8. Muro-chin!!! :D Jesteś taki kochany! Ciasteczkaaaaaa! Te 30 kilo ziemniaków mnie rozwaliło xD M-murek też kochany! Kooooocham! <3 Ziemniaki xD

    Ehhh... Koniec. Życzę duuuużo weny, wełny i by kutas Aho był pełny (?!) Wesołych Walentynek, skoro już są! :* :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bendem tęsknić ;)

      1. Aoś-zbok = normalka :P

      2. Też nie przepadam, ale ciasteczka bym zjadła :D

      3. Najlepsze oświadczyny XD

      4. No w końcu zmiany muszą być XD

      5. Ja uwielbiam Nijimurę *_*

      6. Dziękować ^^

      7. Oj, udawajmy że nie wiedziałaś zakończenia XD

      8. Od niego też się chętnie poczęstuję ^^ :D

      Dziękuję bardzo <3 :*

      Usuń
  2. Ohayooo! ^^
    Wszyscy będziemy tęskinić..:c Udanych ferii, Akina-san..! <3
    A więc..uczynię jak Mine-san i..
    1.AoKise takie AoKisiowate xd
    Aomine Ty nieromantyczny wredzielcu ><
    2.Walentynki to zwyczajny dzień własciwie...;-; a te s-serduszka i w ogóle..z-zgadzam się z Aomine-kun..!
    Paring nie lubiany przez Aiko..a-ale wierszyk podbił serduszko..xD Kagami-kun n-nie przejmuj się, bycie uke ma swoje plusy..!
    3.AkaFuri...hm. N-no słodko wyszło no..^^"
    4. Stop. Nie nie nie. Kuroko jaki seme? ;-; Żaden seme won na dół! ;-; Kuroko no! ;-;
    5.NijiHai :3 Nijimura b-boję się Ciebie..
    6.MidoTaka takie słodkie..!<3 Midoś tak nie wolno...Żeby tak zapomnieć..? A to zdjęcie! Takao jesteś n-niesamowity!
    7.Hah, Aomine-kun pilnowanie pieska t-to miłe zajęcie ^^
    Przyznam, że tak spędzone w-walentynki..n-no rewelacja <3
    8.Ziemniaki! Ciasteczka! Jo pełnia szczęścia <3 H-Himuro-kun miałeś cudowny pomysł ^^ <3 c-co do ziemniaków...frytki! ^^ M-można zrobić frytki…! ^^
    C-całokształt oceniony: 11/10 <3 W-Weny i wesołych walentynek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, będę o was myśleć <3

      1. Ważne, że Kise jest romantyczny! :D
      2. Wszyscy zgadzają się z Aomine :D Aoś to urodzony poeta, nieprawdaż? XD
      3. Dzięki ^^
      4. Też wolę Kuroko na dole :D
      5. Bójmy się, nadciąga wściekły Nijimura!
      6. Taczka ma przecież genialne pomysły :D
      7.Też lubię zajmować się psami ^^
      8. No właśnie, frytki! Muszę im powiedzieć o tym pomyśle...

      o, ta ocena aż się w skali nie mieści XD
      Dziękuję <3

      Usuń
  3. Witaj ma Akinko droga, dziś na Twym blogu staje ma noga!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P Na wstępiku, na feriach życzę Ci zabawy bez liku :D oraz automatycznie pożyczuję Pani, aby podczas tego wyjazda wytworzyła się Pani cała masa zacniutkich pomysłów na opowiadanka!!!!!! Nie mam dziś w ogóle czasa, więc zbytnio tu się Pani nie rozpisze, jednakże parę cieplusich słówek od serca Ci napisze :D A teraz, co to pierwsze zobaczyły me szanowne paczałałki? :D Toż to nasze czcigodne AoKisiałki :D Najlepiej by było, gdyby najdroższy Aominecchi zgodził się na te zaszczytną kolację, bo przecie nikt nie ma ochoty na masturbację!!!!! :P :D Ciekawość niezmierna mnie również zżera, cóż to za nowości przygotował wielmożny Aomisiek dla swego chłopaka Kisiaka???? :D Myślę iż na 555% coś nad wyraz kreatywnego :D Na górze nożyczki, na dole saprofagi (:D ), czytuje sobie dalej, a tu AoKagi!!!! :P :D Za równo przy najszanowniejszych AoKagach, jak i przy AoKurosiach, całkowicie i bezwzględnie zgadzam się z najdostojniejszym Panem Aomine w kwestii jego jakże trafnego i mym skromniuśkim zdaniem prawdziwego podejścia do walentynek :D Aomine zacnie rymuje, a Taigusiek piecze ciasteczka, to że owy Kagami będzie kiedyś seme, to tylko bajeczka!!!!!!!!!!!!!! :P :D Idąc dalej tropem tego fajniutkiego wytworka Twego, natrafiam na czcigodnego Furihate i Akashiego!!! :D I tak sobie uważnie czytuje, a me rozszalałe serducho się raduję, a co do owej radości przyczyny, to nic innego , jak Jegomości Akasza uroczyste oświadczyny!!!!! :D :P Dalej czytuję, po tym tekściku wędruję, a tu Nijimura x Haizaki, który lepiej, by wtedy przed Kapitanem to uciekł w krzaki!!!!!! :P :D Bardzo szczerze powiedziawszy, nieco zaskoczył mnie fakt, iż to nie wyżej wspomniany Haizuś dominował, lecz szanowny Shuuzou :D Współczuje również wielebnemu kolanku Kise :P jednakowoż liczę iż gdyż drogi Aoś w odpowiedniego sposoba się nim zaopiekuje :D Zostawiając już bolący tyłeczek Haizakiego oraz zranioną kończynę Kisiaka, lecę dalej i jest MidoTaka!!! :D Z Pana Takaosia, jestem dumna niepojęcie iż zaprezentował przed swym wielmożnym lubym, ich wspólne zdjęcie!!!!!!! :D :P Jednak, jeszcze bardziej duma mnie rozpiera z Midorimy, gdyż zaintyrygowały mnie jego romantyczne rozkminy!!!!!!! :P :D Co też potem dostrzegło me oko???? To przecież Aomine x Kuroko!!! :D Nigou, fajne pieski, świat czcigodnego Aomiśka jest niebieski!!!:P :D I znów me wnętrze uczucie dumy rozpiera, na jakiego to Aoś wpadł na pomysła wspaniałego, przygotowując swemu Tetsusiowy jego ukochanego shake'a waniliowego!!!! :P :D A na końca, Himuroś x Murasakibara i już szczęścia mam co niemiara!!!!! :P :D Ziemniaków kilo trzydzieści??? :D Toż to się w mej szanownej łepetynce nie mieści!!!!! :D Aczkolwiek, w chwili kiedy najwielebniejszy Himuś zlecił Atsushiemu kupno tak arcyogromnej ilości kartofeli :D, w mej pomarańczowej główce wytworzyła się dzika myśl, iż owy Tatsuya ma zamiara na święto świętego Walentego urządzić swemu ukochanemu potworowi ciasteczkowemu :P, romantyczną kąpiel we złocisto usmażonych frytach oraz oleju który to po owym smażeniu pozostał :P :D :P Cóż, jednak Pan Himuroś nie posunął się do takiego z lekka wariackiego pomysła i założę się o wora słodyczy Murasia, iż chwalewbnego przepisa na ciastka pozyskał od swego "braciszka" Kagamisia :D Ja już dalej mego przemówionka nie drążę, bo jak tak dalej pójdzie to z mymi obowiązkami nie zdążę :D Jeszcze raza jednego pożyczę Ci weny oczywiście i Akinko ma szanowna, baw się zajebiście!!!!!!!!!!! :D ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty mówiłaś, że się nie rozpiszesz XD
      Dziękuję ogromnie za tego przearcymiłego komentarza!!! :D :D :D
      O, kolejna osoba, która popiera Aosia i jego przekonania walentynkowe! :D :D :D
      Ależ jestem święcie przekonana, że Kise z tych nowości będzie wielce zadowolony :D
      Ja tam wolę, jak dominuje Shuuzou ;) :P
      Romantyczna wersja MidoTaki XD
      Też bym zjadła taki budyń *_* i shake'a bym się napiła ^^ :D
      A ciasteczka Himuro to od teraz obowiązkowe danie deserowe :D Zresztą tak, jak słodkości Tygryska ^^ :D
      A dziękuję, na pewno zabawa będzie przednia! :D :D :D <3

      Usuń
  4. Ohayo~! ^w^
    Ja też wstwiłam wcześniej ale ze względu na Internet >.<

    Co do Walentynkowych miniaturek~~~..

    Aomine i Kise tak typowo xp Aoś i romantyzm to tylko wersja łóżkowa ^p^

    Aomine i Kagami~! ^.^ Ja też chcę serduszkowe ciasteczka~! *.* Aoś zacny wierszyk ;)

    Akaś~! <3 I Furi~! ^.^ Oświadczył się~~! *.* I Furi zemdlał xp Ale się zgodził to najważniejsze <3

    No, no, no Taigusiu~! Aleś się poświęcił na Walentynki~! :3 Przyznaje rację Tetsu- Kagami ukeś nie tylko od święta xp Ale i tak wole Kuro na dole ^.^

    Niji i Haizaki~! Tęczo zjeb i koci łobuz~! :3 Biedny Haizaki ;_; Niji debilu wykaż trochę romantyzmu!! >_<

    MidoTaka tak słodko~~! *///* Genialny pomysł na zwabienie doktorka do domu^.^

    Waniliowo~! :3 I Nigou z karteczką~! *.* Aoś masz u mnie plusa ^w^ Mimo iż skończyło się na łóżku :p Ale kto nie lubi seksów?! :>

    Hahaha~! XD 30 kilo ziemniaków xp Tatsuya dowalil x.x Ale dzięki temu Murek nie musiał czekać na ciacha ^.^ I to stwierdzenie, że Himuro jest słodki~! *.* Uloco~! :3

    Zajebiście słodko~! *.* <3 Z nutą zboczeństwa ^w^ No ale cóż się dziwić skoro twym mężem jest Aoś~! ^x^

    Kocham Cię za te słodkie cośki~! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    Uroczych i słodkich Walentynek~! :*
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zawsze coś XD

      Kagami! Serduszkowe ciasteczka dla wszystkich!

      Nie ma to jak doprowadzać swojego chłopaka do omdlenia podczas
      oświadczyn XD

      Chwila ciszy dla poświęcenia Kagamiego... :P

      Haizaki też powinien się zachowywać! A ktoś go musi czegoś uczyć ;P

      Bo Takałek jest sprytny ^^

      U mnie to Aoś ma nie tylko plusa :D XD A że Tetsu zadowolony, to... :P

      Tatsuya lubi chyba przesadzać XD Bo Himuro jest słodki ^^

      Ja się właśnie przez mego męża stałam zboczona XD On ma na mnie dziwny, zboczony wpływ XD

      Ach, ja też cię kocham :* <3

      Dziękuję! <3

      Usuń
    2. Jeśli Aomine nie byłby zboczony byłby nudny xp A tak dzięki temu błyszczy w Anime ^p^
      Kto oglądanie KnB staje się zboczeńcem XD A że stał się twym mężem to musiałaś mu w tym dorównać ^w^

      Kochajmy się~~! :3 Proponuję orgię w kolorze tęczy~! ^.^

      Lepiej zastopuje z żelkami......
      * Niewinna minka *

      Bye Bye~! :*
      #Kimie

      Usuń