Obiecałam AoKise? Obiecałam. Proszę bardzo, przed państwem obiecany one-shot! :D
Tak sobie teraz myślę, że tytuł jest trochę zdradliwy i można się domyślić, o czym to opko będzie, jednak na taki pomysł wpadłam i tak zostanie! :D
Może wam się jednak spodoba ;)
!!!!OGŁOSZENIA PARAFIALNE!!!
Pytanko:
Macie może ochotę na one-shot z jakąś konkretną parą? Do wyboru animce takie jak:
* KnB
* Free!
* SnK
* Owari no seraph
*ewentualnie Durarara, ale z tego to tylko Izaya x Shizuo XD
Koniec ogłoszeń parafialnych!
Zapraszam do czytania ;)
_________________________________________________________________________________
Tak sobie teraz myślę, że tytuł jest trochę zdradliwy i można się domyślić, o czym to opko będzie, jednak na taki pomysł wpadłam i tak zostanie! :D
Może wam się jednak spodoba ;)
!!!!OGŁOSZENIA PARAFIALNE!!!
Pytanko:
Macie może ochotę na one-shot z jakąś konkretną parą? Do wyboru animce takie jak:
* KnB
* Free!
* SnK
* Owari no seraph
*ewentualnie Durarara, ale z tego to tylko Izaya x Shizuo XD
Koniec ogłoszeń parafialnych!
Zapraszam do czytania ;)
_________________________________________________________________________________
Aomine szedł
szybkim krokiem w stronę liceum Kaijo. Jego wyraz twarzy wskazywał na to, że
jest wściekły. Na kogo? Odpowiedź jest prosta – na Kise Ryoutę. Ten energiczny
blondyn wkurza go do granic możliwości, łamiąc wszelkie możliwe prawa psychiki
ludzkiej. Nie ma na świecie osoby, która potrafiłaby wkurzyć Daikiego w ciągu
sekundy samym istnieniem. Model jest jedynym wyjątkiem.
Aomine
zerknął na wyświetlacz telefonu i jeszcze bardziej przyspieszył, klnąc pod
nosem.
- Już ja go nauczę… - warczał sam do siebie,
ignorując ciekawskie spojrzenia mijanych po drodze ludzi. – Dam mu taką
nauczkę, że się kretyn przestanie tak wkurzająco uśmiechać…
Idealna pogoda na zabicie pewnej blond cioty.
Słoneczko świeci, ptaszki śpiewają… Mogłyby też zaśpiewać marsz pogrzebowy.
Przynajmniej organista nie musiał by przyłazić na pochówek tego idioty. I na
świecie ubyłoby jednego kretyna. Same plusy.
Aomine uśmiechnął się pod nosem, wyobrażając
sobie minę Kise, gdy go będzie ostro gwałcił. Oj, Ryouta zdecydowanie przegiął
i musi za to zapłacić. W końcu niegrzeczne dzieci trzeba nauczyć dyscypliny,
prawda? W jakiś sposób należy je ukarać. Kise musi wiedzieć, kto w tym związku
jest górą i ma władzę. Odpowiedź jest jedna – Aomine.
Daiki zatrzymał się na przejściu dla pieszych
i ze zniecierpliwieniem patrzył na czerwone światło.
- Szybciej, kurwa – burknął.
- Hej, Aho! – Usłyszał nagle znajomy krzyk
swojego kolegi.
Odwrócił się niechętnie i zobaczył idącego w
jego stronę Kagamiego Taigę wraz z całą swoją drużyną. Tylko ich tu brakowało.
- Yo, Bakagami – mruknął.
- Masz może ochotę na małe one-on-one? –
spytał Kagami.
- Teraz mam zamiar zabić Kise, więc innym
razem – odrzekł Aomine, patrząc na drużynę Seirin.
- W czym tym razem podpadł ci Kise-kun? – Koło
niebieskowłosego pojawił się Kuroko, przyprawiając tym samym Taigę o chwilowy
zawał serca.
- Prywatna sprawa, ale tym razem popamięta
mnie na dłużej.
Twarz Aomine wyglądała strasznie – zupełnie
jakby należała do zawodowego mordercy, który pragnie zemsty na swoim arcywrogu.
Niektórzy z Seirin mimowolnie zadrżeli, widząc go w takim stanie.
- Pokój duszy Kise – mruknął Kagami, lekko
blednąc. – To ten… Nie przesadź za bardzo…
- Ależ Taiga – odezwał się Aomine. – Właśnie o
to chodzi, żeby bolało. – Uśmiechnął się złośliwie, przechodząc na drugą stronę
ulicy.
Kagami przez chwilę patrzył na jego oddalające
się plecy, po czym szepnął do Kuroko:
- Myślisz, że tym razem Kise uda się uniknąć
szpitala?
- Wątpię, Kagami-kun – odpowiedział Tetsuya. –
Aomine-kun dawno nie był tak wkurzony.
Aomine dochodził właśnie do Kaijo. Obrzucił
szkołę swojego chłopaka szybkim spojrzeniem, po czym skierował się na salę
gimnastyczną, na której drużyna koszykarska odbywała właśnie trening. Bez
pukania otworzył drzwi i krzyknął:
- Kise!
Cała drużyna spojrzała na niego ze
zdziwieniem, za to Ryouta zbladł na jego widok.
- A-aominecchi – wyjąkał, gdy zobaczył jego
wściekłą twarz. – A-ale nie gniewasz się z-za ten n-niewinny żarcik, nie?
- Jestem wściekły – warknął Daiki i zaczął iść
w jego stronę.
Kise pisnął przeraźliwie i schował
się za kapitanem drużyny – Kasamatsu Yukio.
- Jeśli myślisz, że będę cię krył, to jesteś w
błędzie, dzieciaku! – Senpai popchnął modela, w wyniku czego ten znalazł się
bliżej wściekłego Aomine. – Coś ty mu w ogóle zrobił, że jest taki wściekły?!
- N-nic poważnego. – W oczach Kise zbierały
się już powoli łzy. Wiedział, co go czeka.
- Że niby to, co zrobiłeś, nie jest poważne?!
– krzyknął Aomine, wyciągając rękę w jego stronę.
Ryouta wrzasnął i odruchowo się od niego
odsunął, przypadkiem przewracając się na podłogę. Zaczął się powoli cofać,
kompletnie ignorując zdziwione spojrzenia kolegów z drużyny. Interesował go
tylko wściekły Daiki. Modlił się w duchu, by tak bardzo nie bolało, ale
wiedział już, że kary nie uniknie.
- N-no może trochę przesadziłem, ale… -
zaczął.
- Trochę?! To był chyba twój najpoważniejszy
jak do tej pory błąd, za który srogo zapłacisz!
Kise głośno przełknął ślinę i
spojrzał na swojego chłopaka z przerażeniem. Ostatnio też mu podpadł, ale
jeszcze nigdy nie widział go w takim stanie. Zaczął się powoli cofać, ale
wiedział, że tylko wszystko przedłuża. Aomine i tak go ukarze, a próby ucieczki
skończą się dla jego tyłka ostrym bólem. Może nawet szpitalem…?
- Wstawaj – zarządził Aomine.
- Mam jeszcze trening – szepnął model i
spojrzał na niego błagalnym wzrokiem.
- W dupie to mam! Wstawaj! – Daiki szarpnął go
za koszulkę, po czym obrzucił wściekłym spojrzeniem. – Idziemy.
- Kasamatsu – senpai! – krzyknął nagle Kise,
próbując się wyrwać. – Powiedz mu, że mam trening! Ratuj! Senpai!
- Zamknij się, i tak ci nie pomoże! – warknął
Aomine, a gdy to nie pomogło, westchnął głośno i przerzucił go sobie przez
ramię. Blondyn zaczął wierzgać nogami i bił swojego porywacza po plecach, ale w
niczym mu to nie pomogło.
- E, Aomine – odezwał się Kasamatsu. – Nie
wiem, o co wam poszło, ale postaraj się, by ten idiota nie trafił do szpitala.
Za niecałe dwa tygodnie mamy mecz.
- Jasne – mruknął Daiki. – Aż tak go nie
uszkodzę.
Model przełknął głośno ślinę, po czym znów
uderzył Aomine w plecy. Zdał sobie jednak sprawę, że z niczym mu to nie pomoże,
więc tylko bezwładnie zawisł na jego ramieniu i nadal odmawiał w duchu modlitwy
do znanych mu bogów, prosząc o jakąkolwiek pomoc z ich strony.
- I na co ci to było? – spytał Aomine,
gwałtownie stawiając go na ziemi i przyciskając do ściany.
- Em… Aominecchi… - zaczął Kise. – A jeśli już
musisz to zrobić…
- Muszę.
- … to czy nie mógłbyś z tym zaczekać chociaż
do powrotu do domu?
- Nie. Chcę cię tu i teraz.
Zbliżył się do jego twarzy, po czym polizał go
po policzku. Zaprowadził Kise do szatni i zamknął ją na klucz, by nikt im nie
przeszkodził.
- No, to wiesz, co masz robić. – Stanął
naprzeciwko blondyna z założonymi rękoma i czekał, aż on wykona ruch.
- C-czy to konieczne? – jęknął Ryouta, ale
zdjął z siebie koszulkę.
Spojrzał na Aomine błagalnie, a ten szybko do
niego podszedł i wgryzł się w jego szyję. Po bladej skórze modela pociekła
cienka strużka krwi.
- Aj, boli! – pisnął Ryouta, odruchowo się
spinając.
- Trochę ma boleć. – Daiki uśmiechnął się
złośliwie, po czym ugryzł go lekko w ucho. Kise oparł ręce na jego ramionach
odwrócił głowę w bok, dając mu tym samym więcej miejsca.
- Grzeczny chłopiec – mruknął Aomine i polizał
go po brodzie. – Ale kary i tak nie unikniesz.
Model przełknął głośno ślinę, a jego oddech
przyspieszył. Spojrzał na swojego chłopaka z lekkim przerażeniem, po czym
przeniósł wzrok na jego krocze. Kiedy zobaczył tam całkiem spore wybrzuszenie,
wiedział, że będzie bolało. Westchnął cicho i ponownie uniósł głowę, patrząc
Aomine w oczy. Dostrzegł tam porządnie oraz dzikość.
Daiki nie miał zamiaru bawić się w grę wstępną.
Zdjął Kise spodnie oraz bieliznę i wziął do ręki jego członka. Uśmiechnął się
figlarnie, gdy Ryouta jęknął cicho z rozkoszy.
- Uwielbiam twoje rumieńce – szepnął mu na
ucho, na co model zarumienił się jeszcze bardziej.
- Aom…
- Ciii. – Polizał go po szyi. – Dobrze wiesz,
że teraz masz mi nie przerywać.
Kise zacisnął wargi, po czym leciutko skinął
głową, ale Aomine był zbyt zajęty, by to dostrzec. Nadal bawił się członkiem
swojego chłopaka i obserwował jego reakcję. Miny Ryouty zmieniały się co sekundę,
za to każda wyrażała rozkosz i informowała Daikiego o tym, że model zaraz
dojdzie. Niebieskowłosy przyspieszył swoje ruchy, a po chwili blondyn krzyknął
cicho, dochodząc. Pobrudził przy tym rękę Aomine, który tylko złośliwie się
uśmiechnął, po czym zlizał spermę z dłoni.
- Teraz ty. – Podsunął swoją pięść pod nos
Kise.
Model niechętnie polizał jego rękę. Nie
przepadał za tym smakiem, jednak wiedział, że na tym częściowo polega jego
kara. W końcu to nie ma być przyjemne.
- E, Kise. – Daiki znów wgryzł się lekko w
jego szyję. – Skąd ten głupi żart przyszedł ci do głowy?
- T-tak po prostu… - szepnął model. – Nie sądziłem,
że aż tak się wkurzysz…
- Następnym razem radzę ci takie coś
przemyśleć. – Aomine odwrócił Kise i kazał mu się pochylić.
Blondyn oparł się o szafkę i starał się
rozluźnić, by jak najmniej bolało, jednak pozycja, w jakiej się znajdował,
tylko mu to utrudniała. Stęknął, gdy poczuł, jak Daiki zaczyna w niego
wchodzić.
- Aj! – krzyknął. – Aominecchi, delikatniej!
- Ech, tyle razy już ci tłumaczyłem – Aomine się
nad nim pochylił. – że kara ma boleć.
Kise zacisnął pięść na drzwiach szafki
należącej do Kasamatsu, po czym jęknął, gdy Daiki zaczął się w nim poruszać. Jakąś
minutę później niebieskowłosy doszedł, spuszczając się we wnętrzu blondyna.
- Jeżeli zobaczę, że znów pomazałeś moje trzy
bluzki niezmywalnym flamastrem, to jeszcze bardziej pożałujesz! – powiedział Aomine
i klepnął Kise w tyłek.
- Aominecchi! – jęknął Ryouta. – Chciałem tylko
poprawić wygląd twoich ubrań!
- Malując na nich serduszka, gwiazdki i inne
cholerstwa?!
- Mnie tam się podobało. – Model zrobił
nadąsaną minę, po czym wciągnął na siebie bokserki oraz spodnie. – Mógłbyś mnie
czasem docenić.
- Ależ czasem cię doceniam. – Aomine podszedł
do niego i objął go w pasie. – Szczególnie w łóżku – szepnął mu na ucho i
zrobił mu malinkę na szyi.
- Ej! – Kise spróbował się wyrwać. – P-przestań,
bo inni coś zauważą!
- No i? – Daiki wgryzł mu się w szyję. – Niech
wiedzą, że jesteś tylko mój.
Aomine złapał swojego chłopaka za pośladki, po
czym podniósł go lekko do góry.
- Aj! – jęknął blondyn. – Aominecchi, tyłek
mnie boli!
- O to mi od początku chodziło. –
Niebieskowłosy uśmiechnął się figlarnie i pocałował Ryoutę. – Po treningu
zajrzyj do mnie, to pogadamy.
Aomine wyszedł z szatni, zostawiając w niej
Kise. Model westchnął cicho, bo wiedział, jak ta rozmowa się skończy. Mimo
wszystko szeroko się do siebie uśmiechnął i założył na swój tors bluzkę. Jako
tako ogarnął przebieralnię, by nikt z drużyny nie domyślił się, co tu zaszło.
Domknął też szafkę swojego kapitana, po czym stwierdził, że Kasamatsu niczego
nie powinien zauważyć. Z uśmiechem na ustach i bólem tyłka skierował się z
powrotem na salę gimnastyczną.
***Po treningu***
- Kise! – Krzyk Kasamatsu rozległ się w całej
szatni. – Możesz mi wyjaśnić, co się stało z moją szafką?! Czemu ona, do jasnej
cholery, się nie zamyka?!
- E… Eto… - Model podrapał się nerwowo w tył
głowy i szukał w głowie jakiegoś kłamstwa. – Yyy… Aominecchi użył za dużo siły
i ze złości kopnął twoją szafkę.
- Ten
smarkacz… - warknął Yukio. – Kiedyś mi za to zapłaci.
Model szybko się przebrał, po czym
wyszedł z szatni w tempie ekspresowym.
- Uff… - odetchnął z ulgą. – Było blisko.
Tylko jak mam teraz powiedzieć Aominecchiemu, że Kasamatsu – senpai chce go
wykończyć? Może lepiej nic nie mówić…?
Włożył
ręce do kieszeni bluzy i skierował się do domu swojego chłopaka. Postanowił
zataić przed Daikim morderczy plan Kasamatsu mając nadzieję, że Aomine szybko
się o tym nie dowie. Wyobraził sobie jego wściekły wyraz twarzy i od razu
poczuł w tyłku nieprzyjemny ból. Skrzywił się lekko, po czym na jego twarzy pojawił
się uśmiech.
- W sumie ta kara nie była taka zła – mruknął.
– Może czasem warto coś spocić?
_________________________________________________________________________________






Hejoo, hej, hejka, spotkałam dziś małego gejka, który w kółko powtarza: "nastała pora by dodać Pani Akinie komentarza!!!!!!!!!!!!" :D WIITTAAMM tutaj serdecznie, czytując o szanownych AoKisach czuję się bajecznie!!!! :D Oj, drogi Kisiaczku, czeka Cię od przenajdroższego Aosia sroga kara, boś nabroił co niemiara!!! :P Pomyślałam w pierwszej chwili, Panie Kise, coście kochanemu Aominecchiemu zrobili???? :D :P A Aomine ma wkurwioną minę, najchętniej wszystkich by pozabijał i zęby swemu Kisiakowi powybijał!!!! :D Przezacny Taiguś się bał o Ryouty blondaskową duszę, a że ja też się obawiałam, to mówić nawet nie muszę!!!!! :D Wielebny Aosiek wpadł na sale i się nie przejmując wcale, Kisiaczka wziął za manatki i go na pięć spustów w szatni zamknął bez zbędnej gadki!!!!! :D Ohh, ah, a potem się błogo seksowali i tak dziko dymali, najdroższy Aosiek sobie poużywał, się na Ryoucie powyżywał!!!!! :D :P Lecz takowego przewinienia Kisia to się nie spodziewałam i kiedy się dowiedziałam o co poszło, to z zaskoczenia aż na baczność wstałam!!!! :P :D I twardo postanawiam, będę teraz ostro grzeszyć, psocić, by móc o taką karę czcigodnego Aomisia prosić!!! :P :D Jednakże współczuje Kisiej woli, bo go strasznie tyłek boli!!!! :D Rymy jakieś mnie dopadły, niemiłosiernie na mnie spadły, więc też ślada zostawiam dziś po sobie takiego, by skomentować tego one-shocika fajnego!!!!!!!!! :D Żegnam, żegnam, weny życzę, ja do Pani przez te złącza internetowe krzyczę!!!!!!! :P :D
OdpowiedzUsuńPs. Nawiązując jeszcze do ogłoszeń parafialnych na początku wpisa, to może Pani pisać to, na co tylko Pani ma ochotę :D :P
No właśnie widzę, że czujesz, iż rymujesz! :D :D
UsuńOj, na taką karę to sb trzeba zasłużyć :D :P
Dziękuję :D :D
Ps. Nie za wiele mi Pani pomogła w wyborze :P XD :D
AOKISY!!!!!! AAAA!!!
OdpowiedzUsuńOd samego początku nurtowało mnie pewne pytanie... Co ten mój blondas takiego zrobił, że Aomine zamienia się w Levi'a. Kiedy doszłam do żadnej rozmowy w szatni aż mnie zamurowało... Serio? Kise, serio?
I przepraszam o to cała afera? XD To powinnam być już dawno tak z milion razy zgwałcona ;P * Nooo... W sumie jakby się tym Kise zajął...*
A teraz zacznijmy może od początku? Rozmowa Aho, Kagamiemu, a następnie także Kuroko mnie rozwaliła xD
:D <--- taaaki zaciech.
I później przerażenie Ryouty... I Kasamatsu!!! Przynajmniej go nie kopnął :P
Taka boska kara... :P
*Tak, Kise. Słyszę, że cię zupa boli. Nie drzyj mi sie do ucha, BAKAA!!!*
Biedna szafka Kasamatsu... :P
A morał taki:
Kto w szatni się pierdoli, tego dupa mocno boli.
Weny życzę, a co do szanownego pytanka to... Może tak Haru x Rin? Albo Eren x Levi? ;) Ogółem pisz Co ci w duszy zagra!! :* :D <3
Haha, zamiast "żadnej" miało być pewnej, ale piszę z telefonu, gdzie włączona jest autokorekta ;P
UsuńWięc z tego samego powodu wyszła "zupa" zamiast dupa xDD
Każdy powód jest dobry do gwałtu xddd
UsuńMorał, jaki wyciągnęłaś z tej historii jest powalający xd :p
Dziękuję :D
Pytankooooo!!!!
OdpowiedzUsuńTe zamówienia to tylko na opowiadania yaoi czy paringi hetero też mogą być? Jeżeli tak, to chciałabym Levi x Petra z SnK. A jeżeli geje obowiązkowe, to Rin x Haru :D
Się zrobi! I to, i to ;) Levi x Petra już się szykuje! E Haru x Rin też napiszę ;)
UsuńDobry~~! ^.^
OdpowiedzUsuńByłam tu wcześniej ale musiałam posprzątać w klatce mojego króliczka ^_^
Aoś~~~!!!!! Nie zabijaj modela~!! >.< Z kim ja wtedy będę pisać one-shoty~?! xp
Aoś lekcje zemsty pobierał u Akasia ^w^
"-Pokuj duszy Kise." Hahahaha~! XD Kagamiś dowalił :>
Kasamatsu nie obroni Asa swojej drużyny??! O.o Chociaż i tak go bije itd...
* Wyobraża sobie Aomine w bluzce w różowe serduszka * Buahahahaha~!!!! XD < turla się po podłodze > No to niezły żarcik Kise mu zrobił ^w^
Kisielek masochista~! ^w^ <3
Po prostu cudeńko~~~! *.*
Zwłaszcza, że to moje kochane AoKi~! <3 <3 <3
Co do zamówień.......
Shizaya~~~!!! Ja chcę Ize-nii i Shizu-chana~~! *.* <3 <3 <3. < Kica z radości >
Ślicznie proszę o ten paring :3
Duuuuzio weny Akiś~! ^.^
Pozdrawiam cieplutko~! *.*
#Kimie
Masz króliczka?! Słodkie są :D ale i tak wolę psy xddd
UsuńU akasha wszystkiego się można nauczyć xddd
Kagami - mistrz riposty :P
Aoś też czasem musi zmienić styl xddd
Shizaya.. hmm.. Jeszcze nigdy tego nie pisałam ale OK w końcu po to są wyzwania!
Dziękuję ❤
Królik miniaturka o imieniu Lulu ^w^ ( W jednym one- shocie z Shizayą jest jego zdjęcie)
UsuńPieska też mam. Tosie, która jest połączeniem yorka z jakąś inną rasą :3
Moja sunia też się wabi Tosia!!! :D Przypadek? :D I też kundelek! :D
Usuńz miłą chęcią by się przeczytało Erwin x Levi więc jeśli można ja bym chciała właśnie coś z nimi;D
OdpowiedzUsuńświetny rozdział XD
Ikari
Dziękuję :D
UsuńPostaram się coś wymyślić ;)