poniedziałek, 22 lutego 2016

Zemsta (cz.1)

Yo, człowieki, którzy tu zaglądacie!

To, co napisałam, jest... Zresztą sami się przekonacie XD
Częściowo może Haizaki x Kise, częściowo AoKise :D :D To opowiadanko będzie miało jeszcze prawdopodobnie 2, góra 3 rozdziały, więc nie będzie długie ;)
Wprawdzie ten pierwszy rozdział wyszedł na ponad 8 stron Worda, ale to nic nie znaczy XD Tak się rozpisałam, że nawet tego nie zauważyłam :P Mam nadzieję, że długość wam nie będzie przeszkadzała ;)

W ogóle to lubicie Haizaki x Kise? Ogólnie to opko ma być AoKise, ale w pierwszej części tego rozdziału było tak jakby HaiKise, więc... Nieważne XD opowiadanie to AoKise i nic tego nie zmieni! :D Pytam po prostu, na przyszłość ;)

Nie będę was zanudzać, życzę miłego czytania ;* I błagam, nie zabijacie Haizakiego! To robota dla Aosia! Chociaż jeśli chcecie, możecie mu pomóc ;)

_________________________________________________________________________________

Haizaki Shogou kopnął kolejną pustą butelkę, po czym przeklął siarczyście, nie odwracając wzroku od tłumu wychodzącego z hali sportowej. Wypatrywał Kise Ryouty, na którym chciał się zemścić za przegrany mecz. No jak ten ciotowaty gnojek śmiał go tak poniżyć?! I to na oczach publiczności! Skandal! Zemsta go całkowicie zaślepiła i nie obchodziły go konsekwencje, jakie będzie musiał ewentualnie ponieść. Chuj w dupę Ryoucie i będzie dobrze. Ten skurwysyn zasłużył. W końcu nikt, ale to nikt, nawet ta gnida z gimnazjum, Akashi, nie ma prawa go poniżać i z nim wygrywać.
 Kise zajął kiedyś jego miejsce w głównym składzie, a teraz on zajmie się nim. I to porządnie. Ktoś przecież musi zeszpecić tę umazaną mordę, nie? A najlepszy do tej roboty jest Haizaki. Jak go skopie, podrapie, uderzy, napluje na niego, to się chyba nic wielkiego nie stanie. Najwyżej nie zagra w kilku, może kilkunastu najbliższych meczach i trafi do szpitala. A za takie pobicie to jaka jest kara? I tak jest nieletni, więc go nie zamkną.
 Wzruszył ramionami i splunął na chodnik, nawet nie patrząc na dwie dziewczyny z dużymi cyckami, które akurat obok niego przechodziły. Normalnie to już by zagadał do tej ładniejszej, zapraszając ją na szybki numerek. Teraz liczyła się tylko zemsta. Najważniejsze było to, by dokopać Kise.
 - Daruj sobie czekanie na drużynę Kaijo. – Usłyszał nagle za plecami znajomy głos. – Kise i tak prędko z tej szatni nie wyjdzie.
 Odwrócił się błyskawicznie i spojrzał zaskoczony na Aomine, który za nim stał. Ręce miał włożone w kieszenie swojej kurtki, a jego spojrzenie odstraszyłoby każdego żółtodzioba. Haizaki jednak miał z tym wzrokiem styczność kilka razy w gimnazjum, więc zbytnio się tym nie przejął, mimo tego, że oczy Daikiego wyglądały bardziej przerażająco niż kilka miesięcy temu.
 - A ktoś się ciebie pytał o zdanie? – prychnął bezczelnie i oparł dłonie na biodrach.
 - Zostaw Kise w spokoju – warknął Aomine, siląc się na spokojny ton. – Niedługo stoczy pojedynek z Tetsu, więc masz im nie przeszkadzać.
 - O, a kiedy to zrobił się z ciebie taki aniołek, co? – Polizał swój kciuk, co w oczach Aomine od zawsze wyglądało strasznie obleśnie.
 - Powtórzę raz jeszcze – zostaw Kise w spokoju.
 - A jak nie to co? He? Jeśli chcesz, bym sobie poszedł, zmuś mnie do tego siłą! – Zacisnął pięść, po czym zaczął biec w stronę ciemnoskórego.
 - Wedle życzenia. – Po chwili poczuł na swoim policzku jego pięść i upadł na chodnik.
 Nie ruszał się przez kilka sekund i miał zamknięte oczy. Kiedy usłyszał ciche westchnięcie Aomine i jego kroki, usiadł na ziemi i pokazał mu środkowy palec, którego ten już nie mógł zobaczyć.
 Otrzepał się i szybko spojrzał na drzwi. Nadal nic. Wyszły tylko jakieś rozgadane dziewczyny oraz starszy mężczyzna. Haizaki zaczynał się już niecierpliwić. Ile można się przebierać?! Pewnie złapały go po drodze fanki, ale od czego, do kurwy nędzy, jest kapitan?! Haizaki podejrzewał, że Kise dostanie od wielbiących go dziewczyn masę prezencików, pierdołów, miłosnych listów i bogowie wiedzą jeszcze czego.
 I wtedy wpadł na genialny pomysł.
 Pobiegł szybko na pocztę, która znajdowała się na drugim końcu ulicy, i wziął stamtąd niewielki kawałek kartki oraz długopis. Szybko nabazgrał na niej kilka słów, po czym z triumfalnym uśmiechem na ustach wrócił pod halę. Oczywiście Kaijo jeszcze stamtąd nie wyszło.
 Przeczytał jeszcze raz swoją wiadomość i wykrzywił usta w perfidnie zboczonym i okrutny czymś, co miało być prawdopodobnie uśmiechem.
 Wszedł do budynku, uważnie rozglądając się wokół. Nie chciał zostać zauważony, więc w stronę szatni szedł prawie że na palcach. Ostrożnie zajrzał do pomieszczenia przez dziurkę od klucza, po czym uśmiechnął się wrednie, widząc tam swoją ofiarę.
 Karteczkę położył pod drzwiami, wcześniej pisząc na niej nazwisko Ryouty. Ta ciota na pewno przyjdzie. Udał się więc do męskiej toalety, po drodze mijając jakiegoś staruszka. Podszedł do lustra i polizał swojego kciuka.
 - No, Ryouta, czas na zemstę – powiedział do siebie i poluzował krawat na swojej szyi.

                                                                       
                                                                                       ***
 Kise stał pośrodku szatni, patrząc z uśmiechem na senpaiów cieszących się ze zwycięstwa. Któryś po raz kolejny klepnął go w ramię, śmiejąc się przy tym głośno.
 - Kise, to, co zrobiłeś, jest wręcz niewyobrażalnie wspaniałe! – Hayakwa podniósł butelkę wody, po czym upił porządnego łyka. – Żeby tak skopiować członków Pokolenia Cudów! Talent! Prawdziwy talent!
 Pewnie takich pochwał byłoby więcej, gdyby nie Kasamatsu, który zawiesił swoją torbę na ramieniu i krzyknął:
 - Drużyna! Jutro rano trening, więc nie czas na obijanie się! Niedługo gramy z Seirin, więc świętowanie na razie sobie odpuścimy. Od razu mówię, że jeśli zobaczę, że któryś z was się obija, to gorzko pożałuje! A teraz do wyjścia! Czas odpocząć po dzisiejszym meczu.
 Moriyama stał najbliżej drzwi, więc pierwszy je otworzył. Natychmiast zobaczył niewielką karteczkę i wziął ją do ręki.
 - Kise, do ciebie. – Podał kartkę blondynowi.
 - Ha? – Westchnął model. – Pewnie kolejna fanka. – Wziął ją do ręki i zaczął czytać. – Aominecchi? – mruknął pod nosem. – Nie czekajcie na mnie, muszę jeszcze coś załatwić! – dodał szybko, po czym opuścił szatnię, ignorując pytania swojego kapitana.
 Kise zastanawiał się, czego o tej porze może chcieć od niego Aomine. A właściwie czego on w ogóle może chcieć. Ostatnio nie gadali często… No dobra, praktycznie się ze sobą nie kontaktowali, ale skoro posunął się do wysłania karteczki, to musi mieć ważny powód. Przynajmniej oby tak było. Bo na nocne one-on-one to Kise nie miał po meczu najmniejszej ochoty.
 Wrzucił karteczkę do kosza i nawet nie spojrzał, czy do niego wpadła.
 Ale dlaczego jak człowiek nie wysłał SMS’s? Przecież ma do niego numer, więc w czym problem?
  Model westchnął cicho i skręcił w boczny korytarz, kierując się do toalety. Pokręcił szybko głową i przełknął nerwowo ślinę. Nie zawsze go rozumiał, więc nie był pewien, czego się może po nim spodziewać. I to w dodatku w toalecie. Bo jak mu zaproponuje wspólne oglądanie swoich świerszczyków, to… Sam jeszcze nie wiedział, co mu zrobi, ale jak już na to wpadnie, to Aomine pożałuje.
 Stanął przed drzwiami toalety i wpatrywał się w nie tępo przez kilkanaście sekund.
 Czego Aomine może od niego chcieć?
 Westchnął cicho, po czym nacisnął klamkę. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.
 - Aominecchi? – spytał, gdy nikogo nie zauważył.
 - Niespodzianka. – Usłyszał tuż koło swojego ucha. Błyskawicznie się odwrócił i napotkał wściekłe spojrzenie Haizkaiego. – Taka mała zamiana, OK? Przyszedłem tu za Daikiego.
 - Ty… Ty napisałeś tę kartkę? – szepnął Kise, odruchowo cofając się kilka kroków.
 - Brawo, geniuszu! – Shogou zaklaskał w dłonie, udając zachwyt. – Twoja dedukcja jest prawidłowa. – Podszedł do blondyna i zabrał mu jego torbę, ciskając ją w kąt. Model nawet nie zdążył zaprotestować, a brązowowłosy przyszpilił go do ściany. – Nienawidzę, gdy ktoś tak ze mną pogrywa, Ryouta – warknął mu prosto w twarz, mocniej ściskając jego ramiona. – Ciebie nienawidzę od zawsze. Nie dość, że przez ciebie wyleciałem z drużyny w Teiko, to jeszcze teraz mnie ośmieszyłeś. Tego już ci nie podaruję! – syknął, po czym go spoliczkował.
 Kise był w takim szoku i czuł takie przerażenie, że nawet nie dał rady krzyknąć. Nogi pod nim lekko drżały, poczuł na plecach kropelki poru.
 - Haizakicchi – zaczął, ignorując ból na ramionach. – Może po prostu sobie wszystko wyjaśnimy i…
 - Kpisz sobie ze mnie?! – warknął Haizaki, jeszcze mocniej przyciskając go do ściany. – Zemsta cię, mój drogi pięknisiu, nie ominie.
 Po tych słowach Haizaki odwiązał jego krawat i spojrzał na niego z chytrym błyskiem w oku. Kise mimowolnie przełknął ślinę, bojąc się jego kolejnych ruchów.
 - C-co ty chcesz…? – Nie dokończył, bo Haizaki gwałtownie go obrócił, tak, że tym razem brzuchem dotykał ściany.
 - Kara musi być – szepnął Shogou, po czym szybko związał nadgarstki Kise.
 - P-przestań! – pisnął model, gdy zaczął się domyślać, co Haizaki chce zrobić. Próbował się rozwiązać, ale w niczym mu to nie pomogło. – Błagam, puść mnie! Nigdy więcej się nie spotkamy, nikomu nie powiem o…
 - Morda! – krzyknął brązowowłosy, biorąc do ręki swój krawat. – To po to, byś nie krzyczał – szepnął i zakneblował nim usta modela.
  Ryouta wydał z siebie dźwięk, który prawdopodobnie miał być piskiem lub krzykiem, ale został zagłuszony przez materiał ubrania oraz łzy.
 - Och, czyżby moja ofiara płakała? – spytał wrednie, po czym zlizał z jego policzków mokre krople.
 Kise chciał odwrócić głowę, ale Haizaki mu na to nie pozwolił. Złapał jego policzki w swoje dłonie i niebezpiecznie się do niego zbliżył. Zaczął gryźć jego skórę, zostawiając po sobie czerwone ślady. Ryouta próbował się szarpać, ale kiedy Shogou przycisnął go do ściany swoim ciałem, nie miał możliwości ruchu. Piszczał więc najgłośniej jak umiał, patrząc na swojego oprawcę błagalnym wzrokiem.
 - Uwielbiam to spojrzenie. – Haizaki spojrzał mu w oczy. – Ten strach, to przerażenie, ta bezradność… Mógłbym mieć takie widoki znacznie częściej.
 Przygryzł płatek jego ucha, na co model cały się spiął i odwrócił głowę, zamykając oczy.
 - Ha? – Ciemnowłosy ugryzł go w policzek. – Masz się na mnie patrzeć! Chcę widzieć ten wyraz twarzy! – Obrócił go w swoją stronę i ścisnął jego brodę.
 Kise skrzywił się i zadrżał z przerażenia. Kiedy Haizaki ugryzł go w szyję, pisnął głośno i się szarpnął. Shogou go za to ponownie spoliczkował i uśmiechnął się wrednie, widząc jego strach i bezradność.
 - No, Ryouta, co powiesz na pewną zabawę? – szepnął mu do ucha, przygryzając mocno jego płatek. – Chociaż zabawnie będzie tylko dla mnie, ale w takie gierki przyjemniej się gra we dwójkę, nie sądzisz? – warknął, po czym rozerwał guziki jego koszuli, nie kłopocząc się nawet z ich odpinaniem.
 Kise pisnął przerażony i chciał w jakikolwiek sposób zaprzestać jego poczynań, jednak nie miał żadnego pomysłu. Mimowolnie zadrżał, gdy jego koszula znalazła się na podłodze. Haizaki, widząc jego reakcję, uśmiechnął się kpiąco i wgryzł się w jego obojczyk. Zęby nawet lekko przebiły skórę modela, w wyniku czego poleciała po niej stróżka krwi, którą Shogou natychmiast zlizał, wprawiając tym samym Kise w jeszcze większe obrzydzenie.
 - To dopiero początek, Ryouta – szepnął Shogou i sięgnął dłonią do jego paska od spodni.
 Model kopnął go w łydkę, przez co Haizaki cofnął się o kilka kroków i lekko się schylił. Blondyn wykorzystał sytuację i ominął go, biegnąc do wyjścia. Nie obchodził go brak koszuli, na spadające spodnie też nie zwrócił zbytniej uwagi. Najważniejsze było opuszczenie tego pomieszczenia. Kiedy jednak dobiegł do drzwi, nie mógł ich otworzyć. Ponieważ miał skrępowane ręce, wciśnięcie klamki było dla niego ogromną trudnością. Nawet nie zdążył jej dotknąć, bo Haizaki pobiegł do niego od tyłu i popchnął go na podłogę, po czym na nim usiadł.
 - Ryouta, nieładnie – warknął, nachylając się nad jego uchem. – Chciałeś mnie wkurwić jeszcze bardziej? Gratuluję, właśnie ci się to udało!
 Ściągnął z niego spodnie i mocniej przycisnął go do zimnej posadzki. Nie zwracał uwagi na jego piski i wiercenie się. Ugryzł go w obojczyk, a paznokcie wbił mu boleśnie w plecy. Szarpnął go za włosy, zmuszając go tym samym do spojrzenia mu w oczy.
 - I co teraz, Ryouta? – spytał, bezczelnie potrząsając jego głową. – Nadal jesteś taki pewien wygranej?
 Kise zamknął oczy, w których gromadziły się łzy i próbował zdusić w sobie szloch. Marzył o tym, by to, co się wtedy działo, było tylko koszmarnym snem.
 - Będziesz teraz beczał jak baba? – prychnął Shogou. – W sumie mi to pasuje. Dla mnie to jeszcze przyjemniejszy widok. – Polizał go po uchu, by następnie ugryźć go w szyję.
 Zadzwonił telefon modela. Obaj spojrzeli się na jego torbę. Kise z nadzieją, że ktoś tu zaraz wpadnie, a Haizaki z irytacją.
 - Kurwa, twój telefon jest irytujący. – warknął. Po chwili ktoś przestał się dobijać do Kise, więc jego komórka zamilkła. – No, możemy kontynuować.
 Zdjął z blondyna spodnie, po czym rozpiął swój pasek od jeansów.
 - Czas na prawdziwą zabawę, Ryouta – szepnął mu do ucha.
 Z oczu Kise popłynęły łzy.

                                                                       
                                                                          ***
 Aomine mocno się zdziwił, gdy Kise nie odebrał. Spróbował zadzwonić do niego jeszcze raz, ale efekt był ten sam.
 - Co jest? – mruknął sam do siebie. – Przecież zawsze odbierał.
 Schował telefon do kieszeni i wzruszył ramionami. Ziewnął przeciągle i skręcił w kolejną uliczkę. Od pewnego czasu dręczyło go jakieś dziwne przeczucie, które kazało mu wrócić do hali. Pokręcił tylko głową i podrapał się po karku. Wprawdzie przywalił Haizakiemu, ale ten dupek może jeszcze coś wymyślić. Chociaż zawsze odpuszczał, gdy od niego obrywał. Poza tym Kise jest ze swoją drużyną, więc nic mu się nie stanie.
 Schował ręce do kieszeni i stanął przed przejściem dla pieszych, czekając na zielone światło. I wtedy znów to poczuł. Coś kazało mu tam wrócić. Ale dlaczego?
 Obejrzał się w stronę hali i przeklął cicho pod nosem. Poszedł w jej stronę, mając nadzieję, że tym razem intuicja dobrze mu podpowiada. I tak nie straci za wiele czasu, w końcu hala znajduje się niedaleko miejsca, w którym aktualnie przebywał. Przyspieszył kroku, chcąc jak najszybciej dotrzeć na miejsce. Przeczucie podpowiadało mu, że powinien się pospieszyć.
 Kiedy zobaczył halę, zaczął biec. Wszedł do środka głównym wejściem i rozejrzał się wokół. Pusto. Kaijo też musiało już opuścić budynek, więc w czym problem? Westchnął cicho, po czym skręcił w lewy korytarz. Nagle zobaczył niewielką karteczkę obok kosza na śmieci. Normalnie by ją olał, ale coś kazało mu ją podnieść. Schylił się i rozprostował ją.
 ,,Czekam przy toalecie. Aomine”
 CO?! Aomine przeklął siarczyście, pod czym zaczął biec w stronę męskiej toalety. Jak ten dupek śmiał się za niego podać?! Wiedział już, że to sprawka Haizkaiego, ale nie miał zielonego pojęcia, co on planuje. Może chciał go porządnie sprać? Albo poznęcać się nad nim? Chociaż sądząc po tym, jak wyglądał czekając na Kise wcześniej, to zamierza zrobić mu coś poważnego.
 Aomine zatrzymał się przed drzwiami toalety i już chciał nacisnąć klamkę, ale zamiast tego przyłożył do nich ucho. Wydawało mu się, że usłyszał jakiś cichy pisk. Kiedy to się powtórzyło, a do tego doszło jakieś ostre warknięcie, wiedział, że coś się tam dzieje. Ostrożnie pociągnął klamkę w dół, ale, tak jak się spodziewał, drzwi były zamknięte. Przeklął po raz kolejny i już zamierzał wyruszyć na poszukiwania jakiegoś woźnego, gdy nagle zamek w drzwiach powoli się przekręcił.
 - I jak, Ryouta, było zabawnie? – Usłyszał kpiący głos Haizakiego.
 Szybko podbiegł do brązowowłosego i szarpnął go za kołnierz koszuli.
 - Coś ty mu zrobił, pojebie?! – warknął.
 Haizaki chyba się lekko przestraszył, ale nie dał po sobie tego poznać. Uśmiechnął się wrednie i prychnął Aomine w twarz.
 - Oj, Daiki, i po co się tak denerwujesz? Tylko się z nim trochę pobawiłem.
 Ciemnoskóry popchnął Haizakiego, aż ten upadł na podłogę. Wszedł szybko do toalety, a gdy zobaczył tam Kise kulącego się na podłodze, i to w dodatku półnagiego i skrępowanego, coś się w nim zagotowało. Wybiegł szybko na korytarz, ale Shogou już tam nie było.
 - Przeklęty skurwiel – syknął, po czym obiecał sobie, że da mu porządną nauczkę.
 Wrócił do toalety, w której Kise płakał. Kucnął obok niego i rozwiązał go. Zdjął mu też krawat z ust i pomógł mu założyć bieliznę.
 - Boże, Kise, on cię...? – Zamarł, gdy blondyn jeszcze bardziej się rozpłakał. Zdziwił, gdy model się w niego mocno wtulił.
 - A-a-aomi… necchi – załkał, chowając twarz w jego koszuli. – Z-zabierz mnie… s-stąd…
 Po krótkim namyśle przytulił swojego przyjaciela i pomógł mu wstać.
 - Dasz radę się ubrać? – spytał, widząc jego drżące ręce. Kiedy Ryouta skinął głową, podszedł do jego torby sportowej i zajrzał do środka. Skoro jego koszula nie nadaje się do założenia, to trzeba mu dać coś w zamian. Spocona bluzka sportowa odpadła na samym początku. Ponieważ nie znalazł niczego innego, zdjął swoją bluzę i zarzucił ją na ramiona ubranego już Kise. Model spojrzał na niego lekko zdziwiony. – No przecież nie wyjdziesz na miasto w samych spodniach.
 Zarzucił sobie na ramię jego torbę, po czym wyprowadziło z toalety. Kiedy przeszli kilka kroków, Kise nagle syknął i pochylił się lekko, łapiąc się za pośladki.
 - Boli… - jęknął, a z oczu poleciało mu kilka łez.
 - Zabiję skurwiela – syknął Daiki i chwycił modela pod ramię. – Dasz radę przejść na ulicę? Zamówię taksówkę.
 Blondyn skinął głową, ale chwilę później znów syknął.
 - Jak ja zagram mecz..? – spytał nagle płaczliwym głosem.
 - Ty teraz o meczu nie myśl, tylko o tym, żeby do domu dotrzeć.
 Kiedy wyszli na ulicę, Daiki zadzwonił po taksówkę, która przyjechała po kilku minutach. Przepuścił Kise pierwszego, po czym sam usadowił się na siedzeniu obok i podał adres.
 - Bójka? – zapytał nagle kierowca, patrząc w lusterku na obolałego modela.
 - Można tak powiedzieć – syknął Aomine. – Nie pańska sprawa – warknął, po czym rzucił kierowcy jedno ze swoich najstraszniejszych spojrzeń, po którym facet milczał do końca drogi.
 Gdy zatrzymali się przed domem Ryouty, Daiki zapłacił i pomógł wysiąść blondynowi. Taksówkarz od razu odjechał, a dwójka przyjaciół powoli podeszła do drzwi wejściowych.
 - Gdzie masz klucze? – spytał Aomine.
 - W tej małej kieszonce w środku torby – odparł cicho Kise, łapiąc się znów za pośladki.
 Ciemnoskóry znalazł je bez żadnego problemu, a chwilę później obaj znaleźli się w przedpokoju.
 - Dobra, chodźmy do twojego pokoju, musisz się położyć – powiedział Aomine, kierując się w stronę schodów.
 - Aj.. – Usłyszał nagle za plecami.
 Odwrócił się i ujrzał Kise opierającego się o ścianę. Jedną ręką trzymał się za tyłek i widać było, że ból, jaki zadał mu Haizaki, był trudny do zniesienia. Podszedł do modela i wziął go szybkim ruchem na ręce. Blondyn był tak zmęczony, że nawet nie protestował. Aomine zaniósł go do sypialni, po czym położył na łóżku.
 - A gdzie twoi rodzice? – spytał.
 - W Chinach – mruknął Kise. – Wrócą za jakieś półtora, może dwa tygodnie – jęknął i znów złapał się za tyłek. Przekręcił się na brzuch i spojrzał na swojego przyjaciela płaczliwym wzrokiem. – Aominecchi… - Z oczu poleciały mu łzy. – To bolało… Nadal boli… - załkał. – I było takie poniżające…
 Aomine nie miał pomysłu, jak go pocieszyć. Czy po takim ciężkim przeżyciu można w ogóle kogoś pocieszyć? Kise był w takim stanie, że Daiki był pewien, iż nie może go teraz zostawić.
 - Nie myśl o tym – odparł. – Prześpij się.
 Wstał z jego łóżka i skierował się w stronę drzwi.
 - Aominecchi.. – Usłyszał za plecami. Spojrzał na Kise i zatrzymał się. – Nie zostawiaj mnie…
 - Nie zostawię – obiecał.
 - M-możesz posiedzieć przy mnie, d-dopóki n-nie z-zasnę?
 Aomine przez chwilę się wahał, ale gdy napotkał błagalne spojrzenie Ryouty, zgodził się. Usiadł na końcu jego łóżka i patrzył na zapłakaną twarz modela. Nie potrafił sobie wyobrazić tego, co on czuł. Po raz pierwszy widział go w takim stanie i sam przed sobą przyznał, że to nie jest fajny widok. Nie chciał go widzieć ponownie, ale podświadomie wiedział, że Kise może płakać jeszcze przez dłuższy czas. Wiedział też, że model potrzebuje wsparcia i osoby, który by z nim była. Napisał więc SMS’a do mamy, że zostaje u kolegi na kilka na dni, dzięki temu jego rodzicielka nie będzie się martwić.
 Spojrzał jeszcze raz na twarz Kise i znów coś się w nim zagotowało. Obiecał sobie, że znajdzie Haizakiego choćby na końcu świata i tak mu przypierdoli, że będzie cierpiał dużo bardziej niż Kise.
 Siedział tak u niego przez jakieś dwadzieścia minut, a kiedy upewnił się, że Ryouta zasnął, przykrył go ostrożnie kołdrą i wyszedł z jego pokoju.
 - Ten skurwiel… - warknął i zacisnął pięści.
 Nie wiedział, co to za uczucie, ale po raz pierwszy czuł, że chce komuś naprawdę pomóc, wpierać go i być przy nim w ten trudny czas. Czyżby empatia? A może troska? Współczucie? A może wszystko naraz? Nie był tego pewien, ale wiedział, że chce być teraz przy Kise. W końcu model potrzebuje wsparcia, a on może mu je zapewnić.

 - Kurwa, zmiękłem – mruknął i zaczął robić sobie kanapki.
_________________________________________________________________________________









11 komentarzy:

  1. Hejooo witam Cię uroczyście, gdy tylko ujrzałam AoKisiów, to poczułam się zajebiście!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Na począteczka może zacznę od udzielenia odpowiedzi na pytanie zadane przez szanowną Panią :D Otóż, czy też darzę sympatią nijaki pairing Haizaki x Kise?? :D Przyznam szczerze, nie tyle co ich nie lubię, aczkolwiek najzwyczajniej we wszechświecie mi owe wielebne osóbeczki kompletnie do siebie nie pasują :D Od razu pragnę zaznaczyć iż powyższy świetniutki wytworek wezbrał we mnie jakiegoś niepohamowanego ataka agresji, przez co w rezultacie osoby z mego najbliższego otoczenia mogą ucierpieć, lecz proszę się nie martwić, w razie czego zwale na Haizakiego bo to przez niego :P :D I skończyły się śmiechujki drogi Haizasiu, obiecuję, iż bez skrupułów ukatrupię Ci pałę piłą mechaniczną za tego czyna godnego potępienia!!!!!! :D No ja pierdole kurrrrwa mać!!!!!!! (Pani wybaczy za te wulgaryzmy, ale dziś jestem w jakimś szaleńczym szale :P :D) Najdroższy Aominesiu, czy nie trzeba było wtedy przyjebać mocniej temu skurwielowi obleśnemu niewyżytemu??? :D Gdyby padł na ziemię jak zgnity trup to by już z niej nie wstał, co w konsekwencji nie spowodowało by napisania tej karygodnej wiadomości do wielmożnego Kisiaczka :D No ale wchodząc głębiej w tego temata, w sumie to na tym zakończyłby się rozdzialik i tym samym z wielebnych AoKisów były by nici :O :P Również uważam, iż to lizanie kciuka palcowego przez Haizakiego jest w chuj obleśne i już nawet za samo to, mam dzikie pragnienie przerobić go na kotlety schabowe, usmażyć a potem wypierdolić do kosza, gdyż iż nie nadawały by się do konsumpcji :D :P Serducho mnie się w strzępy drobne rozdzierało, w chwili kiedy me paczadałki wertowały fragmenta w którym to NIESZANOWNY Shogou w arcyniesamowicie okrutnego sposoba zabawiał się z drogim Kisiakiem :O :D Ja rozumiem że Ryouta to ciota, jednakże jak by na owego fakta nie spojrzeć, to w końcu jest mężczyzna i mógł chociaż spróbować się obronić, a nie ryczeć jak jakaś niedoruchana dziewica :P :D :P Cóż, jednak wybaczam owe zachowanko poszkodowanemu Blondaskowi-kutaskowi, gdyż ponieważ arcybardzo go uwielbiam i szczerze współczuję mu kurewskiego bóla tylnej części ciałka :D Jednakowoż najbardziej z całej tej nieposkromionej sytuacji podziwiam przenajdroższego Aomiśka, iż potrafił być w miarę opanowany,zachować zimną krew oraz tak dobrze zatroszczyć się o swego obolałego przyjaciela :D Ja już zakańczuję to me rozemocjonowanie, wyczekuję na dalszego rozwoja akcji, bowiem powyższy tworek mimo wszystko przypadł mi do gusta :D, a drogą Panią gorrrąąąącccooo i serdeczniutko pozdrawiam i z weną na dalsze części zostawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej wszystko zwalić na Haizakiego XD :P
      Haizaki jest w poważnym niebezpieczeństwie! Najpierw Aoś, teraz ty.. Ale trzymam za was kciuki, jeszcze ode mnie mu się dostanie!! :D Zbijcie go mocno i przypierdolcie mu!!
      Ten jego odruch lizania palca jest rzeczywiście ohydny :/
      Te ,,zabawy" Haizakiego pozostawiły na zdrowiu psychicznym Kise bolesne i głebokie rany, za co Shogou musi ponieść karę!!!
      Również podziwiam Aosia :D on zna sposoby, by zatroszczyć się o Kise :D :D :D ;)
      A dziękuję, dziękuję bardzo :D Cieszę się, iż ten twór wciągnął panią :D :D
      Pozdrawiam Panią równie gorąco!!!!

      Usuń
  2. Yo człowieku, który wstawiasz posty~! ^.^
    HaiKi i AoKi~! ^^ Szczeże to paring Aomine x Kise jest chyba najpopularniejszy~! :3
    Ja raz jak się rozpisałam to wyszło mi 15 stron O.O A długość oczywiście nie przeszkadza xp

    Haizaki jest wkurwiony. =.=
    Aoś również jest wkurwiony ale na Haizakiego. -.-
    Tyle dziewczyn za Kise się ugania, a on nic xp Gej jak nic ^.^
    Brak kasy na koncie, więc SMSka nie wysłam. Wszystko poszło na świerszczyki i internet XD
    Tak Aomine! Twoja intuicja cię nie myli! Więc pośpiesz się kurwa~!!! >.<
    Kisia jest nietykalna~!...... Fuck!!! ;-; Kisiu~! Mamusia jest z tobą~! :(
    Aoś możesz pobić Haizakiego!! Tak to my się kurwa nie bawimy x.x >.< Coś czuję, że Shougo trafi na ostry dyżur po spotkaniu z Aosiem =.=
    Tak Aosiu~! Zaopiekuj się Kisielkiem. On tak cierpiii~! ;-;

    Chciałam na początku napisać aby Aoś nie bił mojego drugiego synka ale ppo tym co zrobił ten debil to zasłuży sobie na karę >.< No jak on mogł tak Kise skrzywdzić!!! x.x Aoś, wtajemnicz w to resztę Pokolenia Cudów~! Będzie po tym ledwo żywy ale zemścicie się pięciokrotnie za Kise~! ^^
    Zadzwońcie jeszcze do Nijimury~! On przywróci Haizaczka do pionu~! :3
    < wdech-wydecch >
    No nie patrz się tak na mnie Shougo~! Lubię ciebie jako psycholka ale nie lubię, jak znęcasz się na Kise~! Tu po prostu przegiołeś =.=
    Haizaki: Taki scenariusz mamusiu~! Przecież ja kocham swojego braciszka :3 Mam nadzieję, że jednak przeżyję to pobicie przez Aomine....
    Aomine: To wswzystko zależy od mojej żony~! ^^ Może się nad tobą nieco zlituje.
    Kise: Masz szczęście Haizakicchi, że tego nie pisała Mine-chin -.-
    Kimie: Wtedy by było "Pokój jego duszy". xp

    Dobra~! Kończę swój monolog i dialog i idę coś pisać :3 Albo porobię coś innego?! o.O Nieważne~! xp

    Czekam na kolejny rozdział~! Ja muszę wiedzieć co z Kisią~! >.<
    I weny tobie Kochana życzę~! :3
    I ściskam mocno i całuję- Aoś i Akaś pozwalają~! :*
    Pozdrawiam cieplutko i miłego wieczoru~! *.*
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja się nie dziwię, albowiem ten paring jest wprost wspaniały! *_* :D

      Wszyscy są wkurwieni, każdy na kogoś innego XD ale ja rozumiem wzburzenie swego męża i popieram jego poczynania!

      ostry dyżur dla Haizakiego to bardzo prawdopodobne miejsce, do którego trafi :D Jednak jakoś go nie żałuję :C

      Kimie, wybacz, zrobiłam z twego syna przestępce rangi S normalnie! I w dodatku gwałciciela! Gomene.. ^^"

      W końcu Aoś wie, co dla Kisi dobre :D ;)

      Jak się Akashi o tym dowie, to może nawet zacznę współczuć Haizakiemu.. Bo prawdopodobnie jego flaki znajdą się wtedy w domu twego męża :C Oczywiście w jakoś mało dostępnym miejscu ^^" Co ja wygaduję...?

      Aoś, chodź! Trzeba uzgodnić dalszy scenariusz! Może mi nieco podpowiesz w sprawie Shogou.. -_-

      Cieszę się, że ci się spodobało! ^^ :D
      A dziękuję, przyda się! :D
      Również ściskam i całuję! :* <3
      Pozdrowionka!!

      Usuń
    2. Wybaczam~! ^^ Haizaki już się przyzwyczaił, że gra tego niedobrego xp

      Mężu~! Nie rozpruwaj mi synka~! Jeszcze Kise się wystraszy~! xp Plus Kuroś zapewne coś mu nagada i Kise jeszcze poroni :D

      Aoś~! Jak idziesz do Akiny to weż ze sobą mufinki~! :3 Murek się rozchorował i nie ma kto ch zjeść :P

      Pozdrowionka~! :*
      #Kimie

      Usuń
    3. Czyżby me oczęta zobaczyły słowo ,,muffinki"???!! :D Zdrowie dla Murosia, bądź pewien, że się nie zmarnują! :D :D

      To jeszcze raz pozdrawiam! XD :D :*

      Usuń
    4. Postanowiłam się wtrącić xD
      Kimie, jak zawsze dialogowa królowa xD

      Aomine: To wswzystko zależy od mojej żony~! ^^ Może się nad tobą nieco zlituje.
      Kise: Masz szczęście Haizakicchi, że tego nie pisała Mine-chin -.-
      Kimie: Wtedy by było "Pokój jego duszy". xp

      Zgadzam się xD

      To ja Was pozdrawiam! ;P :*

      Usuń
  3. Witaaaaammmmm!!! :D
    Przepraszam, że dopiero teraz komentuje ;-;

    Co do pytania... Mi Haizaki x Kise pasuje. Chociaż chyba wolę NijiHai :P Zostawię Aomine Haizakiego, ale tylko dla tego, że ja osobiście trooooszkę go jednak lubię xD

    Eee... No więc... Jakie to słodkie, jak Aoś dba o Kise!!! Tak, musiałam z tym wypalić na samym początku :P
    Haizaki... Wiesz, że cię lubię, ale nie jak gwałcisz mojego chłopaka. Co to, to nie.
    Aomine... Uderzył go! :D
    Ale ten debil jest nieugięty...
    "Nie! Nie! Zostaw Kise! Błagam!!!!" <-- Moje myśli podczas czytania ;)
    Rozerwać koszulę Kise? Ona pewnie droga była! O.O Mam nadzieje, że Shogo za to zapłaci drożej xP
    B-biedny Kise... Nie wiem co mam pisać? Eee... No więc znowu będzie o Aho? Tak. Bo ja po prostu nie mogę! Taki kooochany!!! Będzie teraz dbał o swoją ciotę i jej dupencje!
    Wysłał tak po prostu SMS'a do mamy i ta mu pozwoliła? Już to widzę xD
    "Dobrze synku, tylko się z nim nie sekszaj i chodź do szkoły".
    Okej :P

    Aha... No to nie wiem, coś o Kisiałku? No więc w tym całym nieszczęściu ja i tak zdążyłam się uśmiechnąć. Kiedy to Ryouta spytał "Jak zagram w meczu?" Kise... Ja wiem, że cię nikt nie pojmuje, łącznie ze mną, ale do cholery! Zgwałcili cię, boli cię dupa, a ty mi tu o meczu pieprzysz? Serio? xD
    Czy tylko mnie to śmieszy? Pewnie tak, bo jestem dziwna.
    Aha i jeszcze coś... Tylko mi się dziwnie czytało teksty w stylu "złapał się za tyłek?"
    No ale dobra... Bardzo mnie ciekawi co tam dalej się wydarzy, a teraz trzymaj się Kise!
    Pozdrawiam ciepluuusioooo i weny życzę! :* :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Koszula droga, ale stracone dziewictwo jeszcze droższe xd
    Tak, pozwoliła, uznajny, że Aoś ma zajebiście fajną mamę!! :D

    No Kisia się martwi o mecz! W końcu grają z Kagamim i Tetsu! Choć ból dipy też ważny.

    Dziękuję 😘

    OdpowiedzUsuń
  5. To, co przytrafiło się Kise, nie powinno spotkać nikogo.
    Jako, że bezpośrednia ze mnie osóbka, pominę zbędne wstępy i przejdę od razu do rzeczy. Otóż :
    1) Opowiadanie zawiera scenę gwałtu, powinno być to w jakiś sposób zaznaczone. Nawet jeśli nie występuje dokładny opis czynności, to powinna być jakaś wzmianka o tym, że takie coś się tutaj pojawia. Chociażby w tagach(tzw.etykiety) pod postem
    2) Czemu Aomine zabrał Kise do domu? Powinien pójść z nim od razu na komisariat czy coś. Nieletni czy dorosły - za gwałt powinien ponieść karę. Co prawda prawo w Japonii jest bardzo surowe dla ofiar gwałtów(zwłaszcza, gdy ofiarą jest mężczyzna), jednakowoż w takich sytuacjach najlepiej działać szybko. Zwłaszcza, że po ewentualnej kąpieli czy prysznicu, Kise zmyje z siebie wszystkie dowody i ślady gwałtu :/
    ~Toriś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! :D

      1. No w sumie... Nie pomyślałam o tym, ale dziękuję :*
      2. Odruchowo ;) No wiesz... Zobaczył Kise w takim stanie, to chciał go jak najszybciej zabrać do domu, widząc jego stan.

      Miło mi, że wpadłaś i zostawiłaś koma ;)

      Usuń