Yo, człowieki, którzy tu zaglądacie!
To, co napisałam, jest... Zresztą sami się przekonacie XD
Częściowo może Haizaki x Kise, częściowo AoKise :D :D To opowiadanko będzie miało jeszcze prawdopodobnie 2, góra 3 rozdziały, więc nie będzie długie ;)
Wprawdzie ten pierwszy rozdział wyszedł na ponad 8 stron Worda, ale to nic nie znaczy XD Tak się rozpisałam, że nawet tego nie zauważyłam :P Mam nadzieję, że długość wam nie będzie przeszkadzała ;)
W ogóle to lubicie Haizaki x Kise? Ogólnie to opko ma być AoKise, ale w pierwszej części tego rozdziału było tak jakby HaiKise, więc... Nieważne XD opowiadanie to AoKise i nic tego nie zmieni! :D Pytam po prostu, na przyszłość ;)
Nie będę was zanudzać, życzę miłego czytania ;* I błagam, nie zabijacie Haizakiego! To robota dla Aosia! Chociaż jeśli chcecie, możecie mu pomóc ;)
_________________________________________________________________________________
To, co napisałam, jest... Zresztą sami się przekonacie XD
Częściowo może Haizaki x Kise, częściowo AoKise :D :D To opowiadanko będzie miało jeszcze prawdopodobnie 2, góra 3 rozdziały, więc nie będzie długie ;)
Wprawdzie ten pierwszy rozdział wyszedł na ponad 8 stron Worda, ale to nic nie znaczy XD Tak się rozpisałam, że nawet tego nie zauważyłam :P Mam nadzieję, że długość wam nie będzie przeszkadzała ;)
W ogóle to lubicie Haizaki x Kise? Ogólnie to opko ma być AoKise, ale w pierwszej części tego rozdziału było tak jakby HaiKise, więc... Nieważne XD opowiadanie to AoKise i nic tego nie zmieni! :D Pytam po prostu, na przyszłość ;)
Nie będę was zanudzać, życzę miłego czytania ;* I błagam, nie zabijacie Haizakiego! To robota dla Aosia! Chociaż jeśli chcecie, możecie mu pomóc ;)
_________________________________________________________________________________
Haizaki Shogou kopnął kolejną pustą
butelkę, po czym przeklął siarczyście, nie odwracając wzroku od tłumu
wychodzącego z hali sportowej. Wypatrywał Kise Ryouty, na którym chciał się
zemścić za przegrany mecz. No jak ten ciotowaty gnojek śmiał go tak poniżyć?! I
to na oczach publiczności! Skandal! Zemsta go całkowicie zaślepiła i nie
obchodziły go konsekwencje, jakie będzie musiał ewentualnie ponieść. Chuj w
dupę Ryoucie i będzie dobrze. Ten skurwysyn zasłużył. W końcu nikt, ale to
nikt, nawet ta gnida z gimnazjum, Akashi, nie ma prawa go poniżać i z nim
wygrywać.
Kise zajął kiedyś jego miejsce w głównym
składzie, a teraz on zajmie się nim. I to porządnie. Ktoś przecież musi
zeszpecić tę umazaną mordę, nie? A najlepszy do tej roboty jest Haizaki. Jak go
skopie, podrapie, uderzy, napluje na niego, to się chyba nic wielkiego nie
stanie. Najwyżej nie zagra w kilku, może kilkunastu najbliższych meczach i
trafi do szpitala. A za takie pobicie to jaka jest kara? I tak jest nieletni,
więc go nie zamkną.
Wzruszył ramionami i splunął na chodnik, nawet
nie patrząc na dwie dziewczyny z dużymi cyckami, które akurat obok niego
przechodziły. Normalnie to już by zagadał do tej ładniejszej, zapraszając ją na
szybki numerek. Teraz liczyła się tylko zemsta. Najważniejsze było to, by
dokopać Kise.
- Daruj sobie czekanie na drużynę Kaijo. –
Usłyszał nagle za plecami znajomy głos. – Kise i tak prędko z tej szatni nie
wyjdzie.
Odwrócił się błyskawicznie i spojrzał
zaskoczony na Aomine, który za nim stał. Ręce miał włożone w kieszenie swojej
kurtki, a jego spojrzenie odstraszyłoby każdego żółtodzioba. Haizaki jednak
miał z tym wzrokiem styczność kilka razy w gimnazjum, więc zbytnio się tym nie
przejął, mimo tego, że oczy Daikiego wyglądały bardziej przerażająco niż kilka
miesięcy temu.
- A ktoś się ciebie pytał o zdanie? – prychnął
bezczelnie i oparł dłonie na biodrach.
- Zostaw Kise w spokoju – warknął Aomine,
siląc się na spokojny ton. – Niedługo stoczy pojedynek z Tetsu, więc masz im
nie przeszkadzać.
- O, a kiedy to zrobił się z ciebie taki
aniołek, co? – Polizał swój kciuk, co w oczach Aomine od zawsze wyglądało
strasznie obleśnie.
- Powtórzę raz jeszcze – zostaw Kise w
spokoju.
- A jak nie to co? He? Jeśli chcesz, bym sobie
poszedł, zmuś mnie do tego siłą! – Zacisnął pięść, po czym zaczął biec w stronę
ciemnoskórego.
- Wedle życzenia. – Po chwili poczuł na swoim
policzku jego pięść i upadł na chodnik.
Nie ruszał się przez kilka sekund i miał
zamknięte oczy. Kiedy usłyszał ciche westchnięcie Aomine i jego kroki, usiadł
na ziemi i pokazał mu środkowy palec, którego ten już nie mógł zobaczyć.
Otrzepał się i szybko spojrzał na drzwi. Nadal
nic. Wyszły tylko jakieś rozgadane dziewczyny oraz starszy mężczyzna. Haizaki
zaczynał się już niecierpliwić. Ile można się przebierać?! Pewnie złapały go po
drodze fanki, ale od czego, do kurwy nędzy, jest kapitan?! Haizaki podejrzewał,
że Kise dostanie od wielbiących go dziewczyn masę prezencików, pierdołów,
miłosnych listów i bogowie wiedzą jeszcze czego.
I wtedy wpadł na genialny pomysł.
Pobiegł szybko na pocztę, która znajdowała się
na drugim końcu ulicy, i wziął stamtąd niewielki kawałek kartki oraz długopis.
Szybko nabazgrał na niej kilka słów, po czym z triumfalnym uśmiechem na ustach
wrócił pod halę. Oczywiście Kaijo jeszcze stamtąd nie wyszło.
Przeczytał jeszcze raz swoją wiadomość i
wykrzywił usta w perfidnie zboczonym i okrutny czymś, co miało być
prawdopodobnie uśmiechem.
Wszedł do budynku, uważnie rozglądając się
wokół. Nie chciał zostać zauważony, więc w stronę szatni szedł prawie że na
palcach. Ostrożnie zajrzał do pomieszczenia przez dziurkę od klucza, po czym
uśmiechnął się wrednie, widząc tam swoją ofiarę.
Karteczkę położył pod drzwiami, wcześniej
pisząc na niej nazwisko Ryouty. Ta ciota na pewno przyjdzie. Udał się więc do
męskiej toalety, po drodze mijając jakiegoś staruszka. Podszedł do lustra i
polizał swojego kciuka.
- No, Ryouta, czas na zemstę – powiedział do
siebie i poluzował krawat na swojej szyi.
***
Kise stał pośrodku szatni, patrząc z uśmiechem
na senpaiów cieszących się ze zwycięstwa. Któryś po raz kolejny klepnął go w
ramię, śmiejąc się przy tym głośno.
- Kise, to, co zrobiłeś, jest wręcz
niewyobrażalnie wspaniałe! – Hayakwa podniósł butelkę wody, po czym upił
porządnego łyka. – Żeby tak skopiować członków Pokolenia Cudów! Talent!
Prawdziwy talent!
Pewnie takich pochwał byłoby więcej, gdyby nie
Kasamatsu, który zawiesił swoją torbę na ramieniu i krzyknął:
- Drużyna! Jutro rano trening, więc nie czas
na obijanie się! Niedługo gramy z Seirin, więc świętowanie na razie sobie
odpuścimy. Od razu mówię, że jeśli zobaczę, że któryś z was się obija, to
gorzko pożałuje! A teraz do wyjścia! Czas odpocząć po dzisiejszym meczu.
Moriyama stał najbliżej drzwi, więc pierwszy
je otworzył. Natychmiast zobaczył niewielką karteczkę i wziął ją do ręki.
- Kise, do ciebie. – Podał kartkę blondynowi.
- Ha? – Westchnął model. – Pewnie kolejna
fanka. – Wziął ją do ręki i zaczął czytać. – Aominecchi? – mruknął pod nosem. –
Nie czekajcie na mnie, muszę jeszcze coś załatwić! – dodał szybko, po czym
opuścił szatnię, ignorując pytania swojego kapitana.
Kise zastanawiał się, czego o tej porze może
chcieć od niego Aomine. A właściwie czego on w ogóle może chcieć. Ostatnio nie
gadali często… No dobra, praktycznie się ze sobą nie kontaktowali, ale skoro
posunął się do wysłania karteczki, to musi mieć ważny powód. Przynajmniej oby
tak było. Bo na nocne one-on-one to Kise nie miał po meczu najmniejszej ochoty.
Wrzucił karteczkę do kosza i nawet nie
spojrzał, czy do niego wpadła.
Ale dlaczego jak człowiek nie wysłał SMS’s?
Przecież ma do niego numer, więc w czym problem?
Model
westchnął cicho i skręcił w boczny korytarz, kierując się do toalety. Pokręcił
szybko głową i przełknął nerwowo ślinę. Nie zawsze go rozumiał, więc nie był
pewien, czego się może po nim spodziewać. I to w dodatku w toalecie. Bo jak mu
zaproponuje wspólne oglądanie swoich świerszczyków, to… Sam jeszcze nie
wiedział, co mu zrobi, ale jak już na to wpadnie, to Aomine pożałuje.
Stanął przed drzwiami toalety i wpatrywał się
w nie tępo przez kilkanaście sekund.
Czego Aomine może od niego chcieć?
Westchnął cicho, po czym nacisnął klamkę.
Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.
- Aominecchi? – spytał, gdy nikogo nie
zauważył.
- Niespodzianka. – Usłyszał tuż koło swojego
ucha. Błyskawicznie się odwrócił i napotkał wściekłe spojrzenie Haizkaiego. –
Taka mała zamiana, OK? Przyszedłem tu za Daikiego.
- Ty… Ty napisałeś tę kartkę? – szepnął Kise,
odruchowo cofając się kilka kroków.
- Brawo, geniuszu! – Shogou zaklaskał w
dłonie, udając zachwyt. – Twoja dedukcja jest prawidłowa. – Podszedł do
blondyna i zabrał mu jego torbę, ciskając ją w kąt. Model nawet nie zdążył
zaprotestować, a brązowowłosy przyszpilił go do ściany. – Nienawidzę, gdy ktoś
tak ze mną pogrywa, Ryouta – warknął mu prosto w twarz, mocniej ściskając jego
ramiona. – Ciebie nienawidzę od zawsze. Nie dość, że przez ciebie wyleciałem z
drużyny w Teiko, to jeszcze teraz mnie ośmieszyłeś. Tego już ci nie podaruję! –
syknął, po czym go spoliczkował.
Kise był w takim szoku i czuł takie
przerażenie, że nawet nie dał rady krzyknąć. Nogi pod nim lekko drżały, poczuł
na plecach kropelki poru.
- Haizakicchi – zaczął, ignorując ból na
ramionach. – Może po prostu sobie wszystko wyjaśnimy i…
- Kpisz sobie ze mnie?! – warknął Haizaki,
jeszcze mocniej przyciskając go do ściany. – Zemsta cię, mój drogi pięknisiu,
nie ominie.
Po tych słowach Haizaki odwiązał jego krawat i
spojrzał na niego z chytrym błyskiem w oku. Kise mimowolnie przełknął ślinę,
bojąc się jego kolejnych ruchów.
- C-co ty chcesz…? – Nie dokończył, bo Haizaki
gwałtownie go obrócił, tak, że tym razem brzuchem dotykał ściany.
- Kara musi być – szepnął Shogou, po czym
szybko związał nadgarstki Kise.
- P-przestań! – pisnął model, gdy zaczął się
domyślać, co Haizaki chce zrobić. Próbował się rozwiązać, ale w niczym mu to
nie pomogło. – Błagam, puść mnie! Nigdy więcej się nie spotkamy, nikomu nie
powiem o…
- Morda! – krzyknął brązowowłosy, biorąc do
ręki swój krawat. – To po to, byś nie krzyczał – szepnął i zakneblował nim usta
modela.
Ryouta
wydał z siebie dźwięk, który prawdopodobnie miał być piskiem lub krzykiem, ale
został zagłuszony przez materiał ubrania oraz łzy.
- Och, czyżby moja ofiara płakała? – spytał
wrednie, po czym zlizał z jego policzków mokre krople.
Kise chciał odwrócić głowę, ale Haizaki mu na
to nie pozwolił. Złapał jego policzki w swoje dłonie i niebezpiecznie się do
niego zbliżył. Zaczął gryźć jego skórę, zostawiając po sobie czerwone ślady.
Ryouta próbował się szarpać, ale kiedy Shogou przycisnął go do ściany swoim
ciałem, nie miał możliwości ruchu. Piszczał więc najgłośniej jak umiał, patrząc
na swojego oprawcę błagalnym wzrokiem.
- Uwielbiam to spojrzenie. – Haizaki spojrzał
mu w oczy. – Ten strach, to przerażenie, ta bezradność… Mógłbym mieć takie
widoki znacznie częściej.
Przygryzł płatek jego ucha, na co model cały
się spiął i odwrócił głowę, zamykając oczy.
- Ha? – Ciemnowłosy ugryzł go w policzek. –
Masz się na mnie patrzeć! Chcę widzieć ten wyraz twarzy! – Obrócił go w swoją
stronę i ścisnął jego brodę.
Kise skrzywił się i zadrżał z przerażenia.
Kiedy Haizaki ugryzł go w szyję, pisnął głośno i się szarpnął. Shogou go za to
ponownie spoliczkował i uśmiechnął się wrednie, widząc jego strach i
bezradność.
- No, Ryouta, co powiesz na pewną zabawę? –
szepnął mu do ucha, przygryzając mocno jego płatek. – Chociaż zabawnie będzie
tylko dla mnie, ale w takie gierki przyjemniej się gra we dwójkę, nie sądzisz?
– warknął, po czym rozerwał guziki jego koszuli, nie kłopocząc się nawet z ich
odpinaniem.
Kise pisnął przerażony i chciał w jakikolwiek
sposób zaprzestać jego poczynań, jednak nie miał żadnego pomysłu. Mimowolnie
zadrżał, gdy jego koszula znalazła się na podłodze. Haizaki, widząc jego
reakcję, uśmiechnął się kpiąco i wgryzł się w jego obojczyk. Zęby nawet lekko
przebiły skórę modela, w wyniku czego poleciała po niej stróżka krwi, którą
Shogou natychmiast zlizał, wprawiając tym samym Kise w jeszcze większe
obrzydzenie.
- To dopiero początek, Ryouta – szepnął Shogou
i sięgnął dłonią do jego paska od spodni.
Model kopnął go w łydkę, przez co Haizaki
cofnął się o kilka kroków i lekko się schylił. Blondyn wykorzystał sytuację i
ominął go, biegnąc do wyjścia. Nie obchodził go brak koszuli, na spadające
spodnie też nie zwrócił zbytniej uwagi. Najważniejsze było opuszczenie tego
pomieszczenia. Kiedy jednak dobiegł do drzwi, nie mógł ich otworzyć. Ponieważ
miał skrępowane ręce, wciśnięcie klamki było dla niego ogromną trudnością.
Nawet nie zdążył jej dotknąć, bo Haizaki pobiegł do niego od tyłu i popchnął go
na podłogę, po czym na nim usiadł.
- Ryouta, nieładnie – warknął, nachylając się
nad jego uchem. – Chciałeś mnie wkurwić jeszcze bardziej? Gratuluję, właśnie ci
się to udało!
Ściągnął z niego spodnie i mocniej przycisnął
go do zimnej posadzki. Nie zwracał uwagi na jego piski i wiercenie się. Ugryzł
go w obojczyk, a paznokcie wbił mu boleśnie w plecy. Szarpnął go za włosy,
zmuszając go tym samym do spojrzenia mu w oczy.
- I co teraz, Ryouta? – spytał, bezczelnie
potrząsając jego głową. – Nadal jesteś taki pewien wygranej?
Kise zamknął oczy, w których gromadziły się
łzy i próbował zdusić w sobie szloch. Marzył o tym, by to, co się wtedy działo,
było tylko koszmarnym snem.
- Będziesz teraz beczał jak baba? – prychnął
Shogou. – W sumie mi to pasuje. Dla mnie to jeszcze przyjemniejszy widok. –
Polizał go po uchu, by następnie ugryźć go w szyję.
Zadzwonił telefon modela. Obaj spojrzeli się
na jego torbę. Kise z nadzieją, że ktoś tu zaraz wpadnie, a Haizaki z irytacją.
- Kurwa, twój telefon jest irytujący. –
warknął. Po chwili ktoś przestał się dobijać do Kise, więc jego komórka
zamilkła. – No, możemy kontynuować.
Zdjął z blondyna spodnie, po czym rozpiął swój
pasek od jeansów.
- Czas na prawdziwą zabawę, Ryouta – szepnął
mu do ucha.
Z oczu Kise popłynęły łzy.
***
Aomine mocno się zdziwił, gdy Kise nie
odebrał. Spróbował zadzwonić do niego jeszcze raz, ale efekt był ten sam.
- Co jest? – mruknął sam do siebie. – Przecież
zawsze odbierał.
Schował telefon do kieszeni i wzruszył
ramionami. Ziewnął przeciągle i skręcił w kolejną uliczkę. Od pewnego czasu
dręczyło go jakieś dziwne przeczucie, które kazało mu wrócić do hali. Pokręcił
tylko głową i podrapał się po karku. Wprawdzie przywalił Haizakiemu, ale ten
dupek może jeszcze coś wymyślić. Chociaż zawsze odpuszczał, gdy od niego
obrywał. Poza tym Kise jest ze swoją drużyną, więc nic mu się nie stanie.
Schował ręce do kieszeni i stanął przed
przejściem dla pieszych, czekając na zielone światło. I wtedy znów to poczuł.
Coś kazało mu tam wrócić. Ale dlaczego?
Obejrzał się w stronę hali i przeklął cicho
pod nosem. Poszedł w jej stronę, mając nadzieję, że tym razem intuicja dobrze
mu podpowiada. I tak nie straci za wiele czasu, w końcu hala znajduje się
niedaleko miejsca, w którym aktualnie przebywał. Przyspieszył kroku, chcąc jak
najszybciej dotrzeć na miejsce. Przeczucie podpowiadało mu, że powinien się
pospieszyć.
Kiedy zobaczył halę, zaczął biec. Wszedł do
środka głównym wejściem i rozejrzał się wokół. Pusto. Kaijo też musiało już
opuścić budynek, więc w czym problem? Westchnął cicho, po czym skręcił w lewy
korytarz. Nagle zobaczył niewielką karteczkę obok kosza na śmieci. Normalnie by
ją olał, ale coś kazało mu ją podnieść. Schylił się i rozprostował ją.
,,Czekam przy toalecie. Aomine”
CO?! Aomine przeklął siarczyście, pod czym
zaczął biec w stronę męskiej toalety. Jak ten dupek śmiał się za niego podać?!
Wiedział już, że to sprawka Haizkaiego, ale nie miał zielonego pojęcia, co on
planuje. Może chciał go porządnie sprać? Albo poznęcać się nad nim? Chociaż
sądząc po tym, jak wyglądał czekając na Kise wcześniej, to zamierza zrobić mu
coś poważnego.
Aomine zatrzymał się przed drzwiami toalety i
już chciał nacisnąć klamkę, ale zamiast tego przyłożył do nich ucho. Wydawało
mu się, że usłyszał jakiś cichy pisk. Kiedy to się powtórzyło, a do tego doszło
jakieś ostre warknięcie, wiedział, że coś się tam dzieje. Ostrożnie pociągnął
klamkę w dół, ale, tak jak się spodziewał, drzwi były zamknięte. Przeklął po
raz kolejny i już zamierzał wyruszyć na poszukiwania jakiegoś woźnego, gdy
nagle zamek w drzwiach powoli się przekręcił.
- I jak, Ryouta, było zabawnie? – Usłyszał
kpiący głos Haizakiego.
Szybko podbiegł do brązowowłosego i szarpnął
go za kołnierz koszuli.
- Coś ty mu zrobił, pojebie?! – warknął.
Haizaki chyba się lekko przestraszył, ale nie
dał po sobie tego poznać. Uśmiechnął się wrednie i prychnął Aomine w twarz.
- Oj, Daiki, i po co się tak denerwujesz?
Tylko się z nim trochę pobawiłem.
Ciemnoskóry popchnął Haizakiego, aż ten upadł
na podłogę. Wszedł szybko do toalety, a gdy zobaczył tam Kise kulącego się na
podłodze, i to w dodatku półnagiego i skrępowanego, coś się w nim zagotowało. Wybiegł
szybko na korytarz, ale Shogou już tam nie było.
- Przeklęty skurwiel – syknął, po czym obiecał
sobie, że da mu porządną nauczkę.
Wrócił do toalety, w której Kise płakał.
Kucnął obok niego i rozwiązał go. Zdjął mu też krawat z ust i pomógł mu założyć
bieliznę.
- Boże, Kise, on cię...? – Zamarł, gdy blondyn
jeszcze bardziej się rozpłakał. Zdziwił, gdy model się w niego mocno wtulił.
- A-a-aomi… necchi – załkał, chowając twarz w
jego koszuli. – Z-zabierz mnie… s-stąd…
Po krótkim namyśle przytulił swojego
przyjaciela i pomógł mu wstać.
- Dasz radę się ubrać? – spytał, widząc jego
drżące ręce. Kiedy Ryouta skinął głową, podszedł do jego torby sportowej i
zajrzał do środka. Skoro jego koszula nie nadaje się do założenia, to trzeba mu
dać coś w zamian. Spocona bluzka sportowa odpadła na samym początku. Ponieważ
nie znalazł niczego innego, zdjął swoją bluzę i zarzucił ją na ramiona ubranego
już Kise. Model spojrzał na niego lekko zdziwiony. – No przecież nie wyjdziesz
na miasto w samych spodniach.
Zarzucił sobie na ramię jego torbę, po czym wyprowadziło
z toalety. Kiedy przeszli kilka kroków, Kise nagle syknął i pochylił się lekko,
łapiąc się za pośladki.
- Boli… - jęknął, a z oczu poleciało mu kilka
łez.
- Zabiję skurwiela – syknął Daiki i chwycił
modela pod ramię. – Dasz radę przejść na ulicę? Zamówię taksówkę.
Blondyn skinął głową, ale chwilę później znów
syknął.
- Jak ja zagram mecz..? – spytał nagle
płaczliwym głosem.
- Ty teraz o meczu nie myśl, tylko o tym, żeby
do domu dotrzeć.
Kiedy wyszli na ulicę, Daiki zadzwonił po
taksówkę, która przyjechała po kilku minutach. Przepuścił Kise pierwszego, po
czym sam usadowił się na siedzeniu obok i podał adres.
- Bójka? – zapytał nagle kierowca, patrząc w
lusterku na obolałego modela.
- Można tak powiedzieć – syknął Aomine. – Nie pańska
sprawa – warknął, po czym rzucił kierowcy jedno ze swoich najstraszniejszych
spojrzeń, po którym facet milczał do końca drogi.
Gdy zatrzymali się przed domem Ryouty, Daiki
zapłacił i pomógł wysiąść blondynowi. Taksówkarz od razu odjechał, a dwójka
przyjaciół powoli podeszła do drzwi wejściowych.
- Gdzie masz klucze? – spytał Aomine.
- W tej małej kieszonce w środku torby – odparł
cicho Kise, łapiąc się znów za pośladki.
Ciemnoskóry znalazł je bez żadnego problemu, a
chwilę później obaj znaleźli się w przedpokoju.
- Dobra, chodźmy do twojego pokoju, musisz się
położyć – powiedział Aomine, kierując się w stronę schodów.
- Aj.. – Usłyszał nagle za plecami.
Odwrócił się i ujrzał Kise opierającego się o
ścianę. Jedną ręką trzymał się za tyłek i widać było, że ból, jaki zadał mu Haizaki,
był trudny do zniesienia. Podszedł do modela i wziął go szybkim ruchem na ręce.
Blondyn był tak zmęczony, że nawet nie protestował. Aomine zaniósł go do
sypialni, po czym położył na łóżku.
- A gdzie twoi rodzice? – spytał.
- W Chinach – mruknął Kise. – Wrócą za jakieś
półtora, może dwa tygodnie – jęknął i znów złapał się za tyłek. Przekręcił się
na brzuch i spojrzał na swojego przyjaciela płaczliwym wzrokiem. – Aominecchi…
- Z oczu poleciały mu łzy. – To bolało… Nadal boli… - załkał. – I było takie
poniżające…
Aomine nie miał pomysłu, jak go pocieszyć. Czy
po takim ciężkim przeżyciu można w ogóle kogoś pocieszyć? Kise był w takim
stanie, że Daiki był pewien, iż nie może go teraz zostawić.
- Nie myśl o tym – odparł. – Prześpij się.
Wstał z jego łóżka i skierował się w stronę
drzwi.
- Aominecchi.. – Usłyszał za plecami. Spojrzał
na Kise i zatrzymał się. – Nie zostawiaj mnie…
- Nie zostawię – obiecał.
- M-możesz posiedzieć przy mnie, d-dopóki
n-nie z-zasnę?
Aomine przez chwilę się wahał, ale gdy
napotkał błagalne spojrzenie Ryouty, zgodził się. Usiadł na końcu jego łóżka i
patrzył na zapłakaną twarz modela. Nie potrafił sobie wyobrazić tego, co on
czuł. Po raz pierwszy widział go w takim stanie i sam przed sobą przyznał, że
to nie jest fajny widok. Nie chciał go widzieć ponownie, ale podświadomie
wiedział, że Kise może płakać jeszcze przez dłuższy czas. Wiedział też, że
model potrzebuje wsparcia i osoby, który by z nim była. Napisał więc SMS’a do
mamy, że zostaje u kolegi na kilka na dni, dzięki temu jego rodzicielka nie
będzie się martwić.
Spojrzał jeszcze raz na twarz Kise i znów coś
się w nim zagotowało. Obiecał sobie, że znajdzie Haizakiego choćby na końcu świata
i tak mu przypierdoli, że będzie cierpiał dużo bardziej niż Kise.
Siedział tak u niego przez jakieś dwadzieścia
minut, a kiedy upewnił się, że Ryouta zasnął, przykrył go ostrożnie kołdrą i
wyszedł z jego pokoju.
- Ten skurwiel… - warknął i zacisnął pięści.
Nie wiedział, co to za uczucie, ale po raz
pierwszy czuł, że chce komuś naprawdę pomóc, wpierać go i być przy nim w ten
trudny czas. Czyżby empatia? A może troska? Współczucie? A może wszystko naraz?
Nie był tego pewien, ale wiedział, że chce być teraz przy Kise. W końcu model
potrzebuje wsparcia, a on może mu je zapewnić.
- Kurwa, zmiękłem – mruknął i zaczął robić
sobie kanapki.
_________________________________________________________________________________








Hejooo witam Cię uroczyście, gdy tylko ujrzałam AoKisiów, to poczułam się zajebiście!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Na począteczka może zacznę od udzielenia odpowiedzi na pytanie zadane przez szanowną Panią :D Otóż, czy też darzę sympatią nijaki pairing Haizaki x Kise?? :D Przyznam szczerze, nie tyle co ich nie lubię, aczkolwiek najzwyczajniej we wszechświecie mi owe wielebne osóbeczki kompletnie do siebie nie pasują :D Od razu pragnę zaznaczyć iż powyższy świetniutki wytworek wezbrał we mnie jakiegoś niepohamowanego ataka agresji, przez co w rezultacie osoby z mego najbliższego otoczenia mogą ucierpieć, lecz proszę się nie martwić, w razie czego zwale na Haizakiego bo to przez niego :P :D I skończyły się śmiechujki drogi Haizasiu, obiecuję, iż bez skrupułów ukatrupię Ci pałę piłą mechaniczną za tego czyna godnego potępienia!!!!!! :D No ja pierdole kurrrrwa mać!!!!!!! (Pani wybaczy za te wulgaryzmy, ale dziś jestem w jakimś szaleńczym szale :P :D) Najdroższy Aominesiu, czy nie trzeba było wtedy przyjebać mocniej temu skurwielowi obleśnemu niewyżytemu??? :D Gdyby padł na ziemię jak zgnity trup to by już z niej nie wstał, co w konsekwencji nie spowodowało by napisania tej karygodnej wiadomości do wielmożnego Kisiaczka :D No ale wchodząc głębiej w tego temata, w sumie to na tym zakończyłby się rozdzialik i tym samym z wielebnych AoKisów były by nici :O :P Również uważam, iż to lizanie kciuka palcowego przez Haizakiego jest w chuj obleśne i już nawet za samo to, mam dzikie pragnienie przerobić go na kotlety schabowe, usmażyć a potem wypierdolić do kosza, gdyż iż nie nadawały by się do konsumpcji :D :P Serducho mnie się w strzępy drobne rozdzierało, w chwili kiedy me paczadałki wertowały fragmenta w którym to NIESZANOWNY Shogou w arcyniesamowicie okrutnego sposoba zabawiał się z drogim Kisiakiem :O :D Ja rozumiem że Ryouta to ciota, jednakże jak by na owego fakta nie spojrzeć, to w końcu jest mężczyzna i mógł chociaż spróbować się obronić, a nie ryczeć jak jakaś niedoruchana dziewica :P :D :P Cóż, jednak wybaczam owe zachowanko poszkodowanemu Blondaskowi-kutaskowi, gdyż ponieważ arcybardzo go uwielbiam i szczerze współczuję mu kurewskiego bóla tylnej części ciałka :D Jednakowoż najbardziej z całej tej nieposkromionej sytuacji podziwiam przenajdroższego Aomiśka, iż potrafił być w miarę opanowany,zachować zimną krew oraz tak dobrze zatroszczyć się o swego obolałego przyjaciela :D Ja już zakańczuję to me rozemocjonowanie, wyczekuję na dalszego rozwoja akcji, bowiem powyższy tworek mimo wszystko przypadł mi do gusta :D, a drogą Panią gorrrąąąącccooo i serdeczniutko pozdrawiam i z weną na dalsze części zostawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ;*
OdpowiedzUsuńNajlepiej wszystko zwalić na Haizakiego XD :P
UsuńHaizaki jest w poważnym niebezpieczeństwie! Najpierw Aoś, teraz ty.. Ale trzymam za was kciuki, jeszcze ode mnie mu się dostanie!! :D Zbijcie go mocno i przypierdolcie mu!!
Ten jego odruch lizania palca jest rzeczywiście ohydny :/
Te ,,zabawy" Haizakiego pozostawiły na zdrowiu psychicznym Kise bolesne i głebokie rany, za co Shogou musi ponieść karę!!!
Również podziwiam Aosia :D on zna sposoby, by zatroszczyć się o Kise :D :D :D ;)
A dziękuję, dziękuję bardzo :D Cieszę się, iż ten twór wciągnął panią :D :D
Pozdrawiam Panią równie gorąco!!!!
Yo człowieku, który wstawiasz posty~! ^.^
OdpowiedzUsuńHaiKi i AoKi~! ^^ Szczeże to paring Aomine x Kise jest chyba najpopularniejszy~! :3
Ja raz jak się rozpisałam to wyszło mi 15 stron O.O A długość oczywiście nie przeszkadza xp
Haizaki jest wkurwiony. =.=
Aoś również jest wkurwiony ale na Haizakiego. -.-
Tyle dziewczyn za Kise się ugania, a on nic xp Gej jak nic ^.^
Brak kasy na koncie, więc SMSka nie wysłam. Wszystko poszło na świerszczyki i internet XD
Tak Aomine! Twoja intuicja cię nie myli! Więc pośpiesz się kurwa~!!! >.<
Kisia jest nietykalna~!...... Fuck!!! ;-; Kisiu~! Mamusia jest z tobą~! :(
Aoś możesz pobić Haizakiego!! Tak to my się kurwa nie bawimy x.x >.< Coś czuję, że Shougo trafi na ostry dyżur po spotkaniu z Aosiem =.=
Tak Aosiu~! Zaopiekuj się Kisielkiem. On tak cierpiii~! ;-;
Chciałam na początku napisać aby Aoś nie bił mojego drugiego synka ale ppo tym co zrobił ten debil to zasłuży sobie na karę >.< No jak on mogł tak Kise skrzywdzić!!! x.x Aoś, wtajemnicz w to resztę Pokolenia Cudów~! Będzie po tym ledwo żywy ale zemścicie się pięciokrotnie za Kise~! ^^
Zadzwońcie jeszcze do Nijimury~! On przywróci Haizaczka do pionu~! :3
< wdech-wydecch >
No nie patrz się tak na mnie Shougo~! Lubię ciebie jako psycholka ale nie lubię, jak znęcasz się na Kise~! Tu po prostu przegiołeś =.=
Haizaki: Taki scenariusz mamusiu~! Przecież ja kocham swojego braciszka :3 Mam nadzieję, że jednak przeżyję to pobicie przez Aomine....
Aomine: To wswzystko zależy od mojej żony~! ^^ Może się nad tobą nieco zlituje.
Kise: Masz szczęście Haizakicchi, że tego nie pisała Mine-chin -.-
Kimie: Wtedy by było "Pokój jego duszy". xp
Dobra~! Kończę swój monolog i dialog i idę coś pisać :3 Albo porobię coś innego?! o.O Nieważne~! xp
Czekam na kolejny rozdział~! Ja muszę wiedzieć co z Kisią~! >.<
I weny tobie Kochana życzę~! :3
I ściskam mocno i całuję- Aoś i Akaś pozwalają~! :*
Pozdrawiam cieplutko i miłego wieczoru~! *.*
#Kimie
No ja się nie dziwię, albowiem ten paring jest wprost wspaniały! *_* :D
UsuńWszyscy są wkurwieni, każdy na kogoś innego XD ale ja rozumiem wzburzenie swego męża i popieram jego poczynania!
ostry dyżur dla Haizakiego to bardzo prawdopodobne miejsce, do którego trafi :D Jednak jakoś go nie żałuję :C
Kimie, wybacz, zrobiłam z twego syna przestępce rangi S normalnie! I w dodatku gwałciciela! Gomene.. ^^"
W końcu Aoś wie, co dla Kisi dobre :D ;)
Jak się Akashi o tym dowie, to może nawet zacznę współczuć Haizakiemu.. Bo prawdopodobnie jego flaki znajdą się wtedy w domu twego męża :C Oczywiście w jakoś mało dostępnym miejscu ^^" Co ja wygaduję...?
Aoś, chodź! Trzeba uzgodnić dalszy scenariusz! Może mi nieco podpowiesz w sprawie Shogou.. -_-
Cieszę się, że ci się spodobało! ^^ :D
A dziękuję, przyda się! :D
Również ściskam i całuję! :* <3
Pozdrowionka!!
Wybaczam~! ^^ Haizaki już się przyzwyczaił, że gra tego niedobrego xp
UsuńMężu~! Nie rozpruwaj mi synka~! Jeszcze Kise się wystraszy~! xp Plus Kuroś zapewne coś mu nagada i Kise jeszcze poroni :D
Aoś~! Jak idziesz do Akiny to weż ze sobą mufinki~! :3 Murek się rozchorował i nie ma kto ch zjeść :P
Pozdrowionka~! :*
#Kimie
Czyżby me oczęta zobaczyły słowo ,,muffinki"???!! :D Zdrowie dla Murosia, bądź pewien, że się nie zmarnują! :D :D
UsuńTo jeszcze raz pozdrawiam! XD :D :*
Postanowiłam się wtrącić xD
UsuńKimie, jak zawsze dialogowa królowa xD
Aomine: To wswzystko zależy od mojej żony~! ^^ Może się nad tobą nieco zlituje.
Kise: Masz szczęście Haizakicchi, że tego nie pisała Mine-chin -.-
Kimie: Wtedy by było "Pokój jego duszy". xp
Zgadzam się xD
To ja Was pozdrawiam! ;P :*
Witaaaaammmmm!!! :D
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że dopiero teraz komentuje ;-;
Co do pytania... Mi Haizaki x Kise pasuje. Chociaż chyba wolę NijiHai :P Zostawię Aomine Haizakiego, ale tylko dla tego, że ja osobiście trooooszkę go jednak lubię xD
Eee... No więc... Jakie to słodkie, jak Aoś dba o Kise!!! Tak, musiałam z tym wypalić na samym początku :P
Haizaki... Wiesz, że cię lubię, ale nie jak gwałcisz mojego chłopaka. Co to, to nie.
Aomine... Uderzył go! :D
Ale ten debil jest nieugięty...
"Nie! Nie! Zostaw Kise! Błagam!!!!" <-- Moje myśli podczas czytania ;)
Rozerwać koszulę Kise? Ona pewnie droga była! O.O Mam nadzieje, że Shogo za to zapłaci drożej xP
B-biedny Kise... Nie wiem co mam pisać? Eee... No więc znowu będzie o Aho? Tak. Bo ja po prostu nie mogę! Taki kooochany!!! Będzie teraz dbał o swoją ciotę i jej dupencje!
Wysłał tak po prostu SMS'a do mamy i ta mu pozwoliła? Już to widzę xD
"Dobrze synku, tylko się z nim nie sekszaj i chodź do szkoły".
Okej :P
Aha... No to nie wiem, coś o Kisiałku? No więc w tym całym nieszczęściu ja i tak zdążyłam się uśmiechnąć. Kiedy to Ryouta spytał "Jak zagram w meczu?" Kise... Ja wiem, że cię nikt nie pojmuje, łącznie ze mną, ale do cholery! Zgwałcili cię, boli cię dupa, a ty mi tu o meczu pieprzysz? Serio? xD
Czy tylko mnie to śmieszy? Pewnie tak, bo jestem dziwna.
Aha i jeszcze coś... Tylko mi się dziwnie czytało teksty w stylu "złapał się za tyłek?"
No ale dobra... Bardzo mnie ciekawi co tam dalej się wydarzy, a teraz trzymaj się Kise!
Pozdrawiam ciepluuusioooo i weny życzę! :* :D
Koszula droga, ale stracone dziewictwo jeszcze droższe xd
OdpowiedzUsuńTak, pozwoliła, uznajny, że Aoś ma zajebiście fajną mamę!! :D
No Kisia się martwi o mecz! W końcu grają z Kagamim i Tetsu! Choć ból dipy też ważny.
Dziękuję 😘
To, co przytrafiło się Kise, nie powinno spotkać nikogo.
OdpowiedzUsuńJako, że bezpośrednia ze mnie osóbka, pominę zbędne wstępy i przejdę od razu do rzeczy. Otóż :
1) Opowiadanie zawiera scenę gwałtu, powinno być to w jakiś sposób zaznaczone. Nawet jeśli nie występuje dokładny opis czynności, to powinna być jakaś wzmianka o tym, że takie coś się tutaj pojawia. Chociażby w tagach(tzw.etykiety) pod postem
2) Czemu Aomine zabrał Kise do domu? Powinien pójść z nim od razu na komisariat czy coś. Nieletni czy dorosły - za gwałt powinien ponieść karę. Co prawda prawo w Japonii jest bardzo surowe dla ofiar gwałtów(zwłaszcza, gdy ofiarą jest mężczyzna), jednakowoż w takich sytuacjach najlepiej działać szybko. Zwłaszcza, że po ewentualnej kąpieli czy prysznicu, Kise zmyje z siebie wszystkie dowody i ślady gwałtu :/
~Toriś
Witaj! :D
Usuń1. No w sumie... Nie pomyślałam o tym, ale dziękuję :*
2. Odruchowo ;) No wiesz... Zobaczył Kise w takim stanie, to chciał go jak najszybciej zabrać do domu, widząc jego stan.
Miło mi, że wpadłaś i zostawiłaś koma ;)