wtorek, 23 sierpnia 2016

Wygrana - Rozdział 7

Ohayo! :D

Tak, wiem - rozdział miał być w sobotę, ale nie miałam Internetu :C Głupia sieć -.-
Korzystam, póki neta mam, i nowy rozdział dziś wam dam! :D
Przy okazji życzę udanej końcówki wakacji (choć nie dla wszystkich końcówki ;P studenci to farciarze...) i trochę więcej słońca, żeby to wolne jeszcze milej spędzić! :D

Nie przedłużam, tylko zapraszam do czytania! ^^

________________________________________________________________________________



   Kiedy się obudziłam, poczułam coś na swojej talii. Chciałam to coś zrzucić, ale wtedy usłyszałam ciche warknięcie i zesztywniałam. Zaraz, to nie było moje łóżko. I nie mój pokój…
 Błagam, tylko nie to…
 Odwróciłam się delikatnie, by potwierdzić swoje przypuszczenia. To jednak była prawda – zasnęłam w łóżku Aomine. A on obejmował mnie i nie chciał puścić. Za jakie grzechy? Czemu akurat ja? A mogłam być w domu, spać w swoim łóżku… Taiga by mi zrobił śniadanie i poczochrałby mnie po włosach. Ech, ten debil warczał za każdym razem, gdy próbowałam się przekręcić. W końcu się poddałam i ułożyłam na plecach, a prawe ramię włożyłam pod głowę. Z tego, co czułam, spałam we własnym ubraniu i, na szczęście, nikt mnie nie przebierał. Chyba bym się spaliła ze wstydu, gdybym się dowiedziała, że ktoś z nich widział mnie w bieliźnie. Albo co gorsza nago. Tego bym nie przeżyła. No może gdyby to była Momoi to jeszcze, ale i tak nie lubię się rozbierać przed innymi dziewczynami. Nawet pobyt w gorących źródłach jest dla mnie często krępujący. Staram się nie patrzeć na ich ciała, jednocześnie zakrywając swoje. Tak już mam i nic chyba tego nie zmieni.
  Poczułam obok siebie ruch, więc mimowolnie wstrzymałam oddech. Może rozluźni chwyt, może rozluźni…
 - Hej, mała, jak się spało? – Usłyszałam jego zaspany głos. Zamiast mnie puścić, przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie i przejechał nosem po moich włosach. Wolałam go w wersji ,,słodki dzieciak mówiący o swoich rodzicach”.
 Szarpnęłam się, chcąc go od siebie odsunąć, ale w niczym mi to nie pomogło.
 - Ładnie pachniesz – skomentował, obejmując mnie drugą ręką.
 Ratunku! Zboczeniec mnie molestuje!
 - Chcę wstać – burknęłam, ignorując jego słowa.
 - A ja cię nie puszczę.
 No co za uparty osioł! Gdyby to nie był Aomine Daiki, już przywaliłabym mu w nos. Ale skoro to jest Aomine Daiki, to sama nie wiem, co mam robić, żeby się uwolnić i go jednocześnie nie zdenerwować. Boże… Dlaczego akurat ja musiałam go poznać? Wcale mi na tym nie zależało, a teraz leżę z nim w jednym łóżku. Niech ktoś się ze mną zamieni! Ktokolwiek!
 - Zawsze jesteś taki uparty? – Spytałam.
 - Chyba już to zauważyłaś – odparł i zaczął mnie smyrać po ramieniu.
 Wzdrygnęłam się.
 - Przestań.
 - To był rozkaz? – Zbliżył się do mojej twarzy, a ja poczułam, jak serce mi szybciej bije.
 - Prośba. – Chciałabym powiedzieć, że rozkaz, ale wolę nie umierać w tak młodym wieku. Albo nie tracić dziewictwa.
 - Prośby nie zawsze się spełnia.
 Zagryzłam wargi z nerwów i powoli zaczynałam tracić nadzieję na to, że dobrowolnie mnie puści. Jak to się w ogóle stało, że u niego zasnęłam? Dosypał mi coś do picia? Nie, wszyscy przecież piliśmy to samo, a moja puszka coli nie była wcześniej otwierana. Uderzył mnie w głowę? Nie, wtedy by mnie bolała, a nic nie czuję. Rozpylił w pokoju gaz usypiający? Nie zauważyłam. Czyżbym…? Sama zasnęła z emocji i zmęczenia? To chyba najbardziej prawdopodobno opcja. Ale on powinien mnie przenieść do innego pokoju! Już nawet lepsza by była kanapa w salonie! A co zrobił? Położył się obok mnie i na dodatek mnie objął! Objął! Mnie! Skandal.
 - Ale mógłbyś zrobić wyjątek od swoich zasad i jedną z nich spełnić – mruknęłam.
 - Lubię cię tak obejmować – szepnął, a ja czułam, jakby mi na sekundę serce stanęło.
 Za blisko. Jest zdecydowanie za blisko. I ten jego głos… Taki niski i prawdziwie męski…
 I nagle coś sobie uświadomiłam – nie zadzwoniłam wczoraj do Taigi. Pewnie się martwi.
 - Muszę napisać do brata. – Szarpnęłam się, ale w niczym mi to nie pomogło. – Puść no!
 - Znając Satsu, to na pewno do niego zadzwoniła wieczorem.
O Boże…
Co mu powiedziała? Zaraz… Taiga ich zna, więc musiał domyślić się, że jestem u Aomine. Coś czuję, że mnie czeka niezła reprymenda po powrocie do domu. Ech, no ale w sumie to moja wina – ja go o niczym nie powiadomiłam, zniknęłam bez słowa, nie wróciłam na noc i zapewne nie odebrałam co najmniej kilku telefonów i SMS’ów.
 Taiga mnie zabije. Prawdopodobnie tak mnie wyściska, że umrę mu w Ramonach z braku powietrza. Albo od razu mnie udusi, bym więcej nie spotkała się z Aomine.
 - Chcę z nim pogadać.
 - Ale ja chcę jeszcze z tobą poleżeć.
 Całe szczęście, że tylko poleżeć. Gdyby próbował zrobić coś innego, zapewne tak bym go kopnęła w krok, że już więcej by się do mnie nie dobierał. Chociaż podejrzewam, że bym go tym bardzo wkurzyła, więc strata dziewictwa byłaby nieunikniona.
 - Długo jeszcze? – Westchnęłam, poprawiając sobie poduszkę. – Która w ogóle godzina?
 - Koło dziewiątej.
 Dopiero po chwili dotarło do mnie, co to znaczy.
 - Spóźniłam się na wykład! – Krzyknęłam.
 Usiadłam na łóżku tak niespodziewanie, że Aomine z zaskoczenia aż mnie puścił. Skorzystałam z okazji i pobiegłam na dół, by znaleźć swoją torebkę. Kiwnęłam tylko głową do Kise siedzącego w salonie, po czym znalazłam się w holu. Szybko wzięłam do ręki telefon i przełknęłam nerwowo ślinę.
 7 nieodebranych połączeń od Eriko, 5 od Kiyoko i 12 nieprzeczytanych wiadomości.
 One mnie zabiją… Jak nie Taiga, to one.
 Przy okazji zobaczyłam, że ktoś naprawdę zadzwonił z mojego telefonu do brata, więc mogłam się cieszyć, że jest tu przynajmniej jedna rozgarnięta osoba, która o tym pomyślała.
 Weszłam do salonu i usiadłam obok nieco zdziwionego Kise. Widząc mój stan, poczęstował mnie jedną z kanapek. Uśmiechnęłam się do niego miło, po czym zaczęłam jeść.
 - Coś się stało? – Spytał.
 - Prawdopodobnie zginę w najbliższym czasie. – Westchnęłam.
 - Ha? – Zdziwił się. – Wkurzyłaś Aominecchiego?
 - Nie. – Oparłam się o poduszkę. – Przeze mnie Taiga pewnie odchodził od zmysłów, tak samo zresztą jak moje przyjaciółki. Nie zdziwiłabym się, gdyby któreś z nich mnie za to zabiło.
 Ryouta zaśmiał się cicho i poczochrał mnie po włosach. Jaki znajomy gest…
 - Skoro przeżyłaś wczorajszy wybuch Aominecchiego, to uwierz mi, że nic ci się nie stanie. – Uśmiechnął się szeroko, a mi od razu zrobiło się lżej na sercu. Ten to wie, jak pocieszyć ludzi.
 - Ohayo, Aki-chan! – W salonie pojawiła się Momoi.
 - Hej. – Odwzajemniłam uścisk, którym mnie obdarzyła. – Dziękuję, że zadzwoniłaś do Taigi.
 - Nie ma za co! – Machnęła ręką. – Przynajmniej się uspokoił, bo gdy odebrał, to od razu krzyknął, gdzie się podziewasz. – Zaśmiała się. – Chociaż nie był zachwycony informacją, że tu jesteś.
 - Ale nie mówiłaś mu, że Aomine się na mnie wkurzył?
 - No co ty! Wtedy to Taiga-kun od razu by tu przyjechał i cię stąd zabrał. – Spojrzała na moje ubrania i skrzywiła się lekko, widząc moją pogniecioną bluzkę. – Powinnaś się przebrać, Aki-chan.
 Kiedy spojrzałam w lustro, zobaczyłam, że wyglądam okropnie – pogniecione ubranie, trochę rozmazany makijaż i potargane włosy. Że też Kise nie krzyknął na mój widok… Wyglądałam jak potwór.
 - Chodź, pożyczę ci coś. – Momoi uśmiechnęła się miło i złapała mnie za rękę, prowadząc do swojego pokoju.
 Po drodze minęłyśmy ubranego już Aomine, który tylko puścił mi oczko. Nie wytrzymam z nim. Słowo daję, że kiedyś zerwę tę znajomość. Wyprowadzę się do Ameryki, tam mnie nie znajdzie. Znajdę sobie chłopaka (może nawet Kise ze mną wyjedzie), założę rodzinę i będę miała święty spokój.
 Sypialnia Momoi bardzo różniła się od wystroju pokoju Aomine – urządzona została w typowo kobiecym stylu, było w niej czyściej i nie walały się po niej zboczone pisemka. Dużo lepiej.
 - Proszę, powinno być dobre. – Podała mi jakąś bluzkę, krótką spódniczkę i wskazała łazienkę. – Możesz się tam przebrać i zmyć makijaż, a następnie zrobić nowy. – Pokazała mi swoją toaletkę. – A jak Dai-chan nie będzie chciał cię odwieźć, to poproś o to Kise. – Mrugnęła do mnie i wyszła z sypialni.
 Jak ona może mówić na Aomine ,,Dai-chan”? Że tez go to nie wkurza… Ja bym się bała do niego tak odezwać. Nie wyobrażam sobie mówienia do niego inaczej niż po nazwisku. Chociaż Taiga powiedział ,,Ahomine”… No ale od czegoś musi mieć tego siniaka.
 Kiedy się przebrałam, zmyłam stary makijaż i poszłam nałożyć nowy. Jeju, Momoi ma naprawdę bogatą tę toaletkę. Wszystkiego ma po kilka artykułów z naprawdę wysokiej półki. Jednak nie zauważyłam, by tego specjalnie dużo nakładała. Widocznie lubi umiar, a jak dla mnie to duży plus. Dziewczyny w naszym wieku często robią sobie tapety na twarzy, co wygląda obrzydliwie. Nakładają kilka warstw pudru, kreski na ich oczach są zdecydowanie za grube, a ubrania… O tym lepiej nawet nie wspominać. Krótkie spódniczki i bluzki z zza dużymi dekoltami powodują, że często takie dziewczyny wyglądają jak kobiety lekkich obyczajów. Chociaż nie zdziwiłabym się, gdyby takie były.
 Rzęsy potraktowała tuszem, usta błyszczykiem, a policzki delikatną warstwą różu. Od razu lepiej. Nie wyglądałam jak potwór i wreszcie doprowadziłam włosy do porządnego stanu. Zeszłam na dół, kompletnie ignorując natarczywe spojrzenie Aomine. Jak go poprosić o odwiezienie do domu? A jeśli znów się wkurzy?
 Kiedy usiadłam na kanapie, wybierając wolne miejsce obok Kise, poczułam pod tyłkiem coś miękkiego. Zaraz… Ta sofa wcześniej taka nie była.
 - Dzień dobry, Akina-san.
  Spojrzałam za siebie i krzyknęłam nagle, gdy zobaczyłam znajome oczy Kuroko. Odskoczyłam od niego jak oparzona, dotykając ręką miejsca, w którym znajduje się serce.
 - Jezus Maria, Kuroko! – Wybałuszyłam na niego oczy. – Nie strasz mnie tak więcej!
 - Wybacz, Akina-san, ale siedziałem tu przed tobą.
 - Ach… - Mruknęłam. – Przepraszam, nie zauważyłam cię. – Uśmiechnęłam się lekko, a on tylko kiwnął głową. No tak, pewnie jest do tego przyzwyczajony.
 - Zawsze tak jest. – Takao zaśmiał się, po czym poklepał miejsce obok siebie.
 Nie miałabym nic przeciwko siedzeniu koło niego, gdyby po drugiej stronie nie było Aomine. Dlaczego ja zawsze muszę mieć miejsce tak blisko niego?!
 Kiedy usiadłam na kanapie, odsunęłam się od tego zboczeńca najbardziej jak się dało. Takao, widząc moje zachowanie, wybuchnął głośnym śmiechem.
 - Rany, Akina, nie sądziłem, że aż tak go nie lubisz!
 - Wystarczy mi, że z nim spałam – burknęłam. – Mam dość takiej bliskości.
 - Ha? – Aomine spojrzał na mnie. – Nie podobało ci się? To czemu się rano rumieniłaś?
Kiedy niby na mojej twarzy pojawił się rumieniec?!
 Spojrzałam na niego z niezrozumieniem, a on puścił mi oczko.
 - Kiedy zapukałam do pokoju Dai-chana jakąś godzinę po waszej kłótni, to otworzył mi i oznajmił, że zasnęłaś – odezwała się Momoi.
 - A nie mogliście mnie gdzieś przenieść? – Jęknęłam. Skoro wiedzieli, że udałam się do krainy Morfeusza, to powinni mnie zanieść na kanapę!
 - Ale wyglądałaś tak słodko! – Kise szeroko się uśmiechnął. – Poza tym Aominecchi nie chciał się zgodzić.
 Ach, czyli to wszystko jest winą tego zboczonego prosiaka. Znowu on zawinił, a przez niego czułam się niekomfortowo!
 - Jakoś nie narzekałaś. – Daiki zwrócił się do mnie, a ja zmroziłam go spojrzeniem. Niestety jakimś cudem nie stał się bryłą lodową. – Wtuliłaś się w moją poduszkę, a potem jeszcze nie chciałaś mi oddać kołdry.
 Czułam, jak się powoli rumienię. Czy on musi mnie tak zawstydzać przy innych?! Usłyszałam cichy chichot Takao, i już wiedziałam, że szybko o tym nie zapomną.
 - Bo byłam zmęczona! – Próbowałam się jakoś bronić.
 - Spódniczka ci się podczas snu podwinęła. – Aomine wykrzywił usta w zboczonym uśmiechu. – Śliczne majtki. Powinnaś mi dziękować, że się do ciebie w nocy nie dobierałem.
 Zamarłam. Byłam tak zażenowana i wściekła, że nie potrafiłam nic powiedzieć. Podejrzewam, że byłam cała czerwona na twarzy, a do tego zaczęłam zaciskać pięści. Mój wybuch jest bliski. Zaraz eksploduję, a tą eksplozją spalę tego cholernego zboczeńca. Jak on może mówić takie rzeczy przy innych?! Chce mnie dogłębnie skompromitować?! Już i tak mi wystarczy.
 - Dai-chan! – Momoi wstała z kanapy i wzięła się pod boki, patrząc na Aomine karcąco. On jednak nic sobie nie zrobił z jej spojrzenia i oparł się wygodnie o poduszkę, a mnie objął ramieniem. Tego zdecydowanie za wiele. Mam dość!
 - Kise! – Krzyknęłam, wskazując na zdezorientowanego blondyna. – Zawieź mnie do domu!
Ryouta wstał i wziął z komody swoje kluczyki, a gdy już miał za mną podążyć do holu, drogę do holu zagrodził mu Aomine.
 - Ja cię tu przywiozłem, to ja cię odwiozę – powiedział.
 Nim zdążyłam zaprotestować, wziął do ręki moje wczorajsze zakupy i zaczął się kierować w stronę swojego samochodu.
 - Aomine! – Stanęłam w drzwiach i patrzyłam na to z wściekłością i niedowierzaniem.
 - Idziesz czy nie? – Zamknął bagażnik i rzucił mi ponaglające spojrzenie.
 - Tsk. – Przeklęłam w myślach, po czym założyłam szybko swoje buty i pożegnałam się z resztą.
 - Wpadnij niedługo, Akinacchi! – Zawołał za mną Kise.
 Pewnie. Z wielką chęcią. Tylko wtedy, gdy Aomine nie będzie w pobliżu. Jeśli on będzie w tym domu, ja do niego nie wejdę. Nic i nikt mnie tam nie zaciągnę. Już bym wolała stać na deszczu bądź marznąć na śniegu niż znajdować się z nim w jednym pomieszczeniu.
 Zajęłam miejsce pasażera i wbiłam wzrok w szybę, starając się na niego nie patrzeć. Zapięłam pasy, obawiając się jego szybkiej jazdy, po czym podparłam ręką brodę. Usiadł za kierownicą i włączył silnik.
 - Masz zamiar się na mnie fochać? – Włączył się do ruchu, a ja nie odpowiedziałam. – Oi! Mnie się nie ignoruje!
 - A co mam ci powiedzieć, co? – Łaskawie na niego spojrzałam. – Poza tym nie lubię spać z obcymi chłopakami.
 - Przecież się znamy. – Poprawił lusterko. – Ale skoro nie lubisz spać z obcymi, to ze znajomymi już tak? – Uśmiechnął się zalotnie, a ja nawet nie chciałam mu odpowiadać. Jak można być takim kretynem?
 Większość drogi milczeliśmy. Pomijając niektóre zaczepki Aomine, żadne z nas się nie odzywało. Jazda strasznie mi się dłużyła. Miałam wrażenie, że on specjalnie od czasu do czasu zwalnia, bądź wybiera te zakorkowane ulice. Cham! Ku mojemu nieszczęściu cały czas trafialiśmy na czerwone światła. Westchnęłam cicho, a po kilku minutach usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Widząc nazwisko swojej przyjaciółki, wzięłam głęboki wdech. Dostanę niezły opieprz.
 - AKI-CHAN! – Wrzasnęła Eriko. Gdybym nie odsunęła telefonu od ucha, prawdopodobnie byłabym już głucha. – GDZIE TY JESTEŚ?!
 - Prawie pod domem – odparłam, ignorując nieco zdziwione, ale też roześmiane spojrzenie Aomine.
 - Jeszcze kilka skrzyżowań – odezwał się ten kretyn, a na po raz kolejny dzisiejszego dnia miałam ochotę go udusić.
 Eriko nagle zamilkła, a ja już wiedziałam, jak zareaguje, gdy mnie zobaczy. Czy ten idiota choć raz nie może być cicho?!
 - Makoto chciał z tobą pogadać. – Kiyoko musiała zabrać telefon naszej przyjaciółce.
 - Mówił o czym?
 - Nie, ale zdziwił się, gdy się okazało, że cię nie ma na zajęciach.
 - Gomene, gomene. – Zaśmiałam się nerwowo. – Jutro na pewno będę.
 - Na pewno? – Daiki uśmiechnął się szelmowsko.
 - Zamknij się i daj mi z nią w spokoju porozmawiać! – Syknęłam. Nie obchodziło mnie, czy się wkurzy.
 - Oho, zadziorność ci się włączyła.
 Myślałam, że zaraz zacznie krzyczeć lub skręci gwałtownie na jakiś parking, ale on zrobił coś, czego się najmniej spodziewałam – lekko się do mnie uśmiechnął. Aomine jest prawdziwą zagadką. Raz potrafi się wkurzyć, zaraz się uspokaja i pokazuję tę bardziej wrażliwą naturę, potem znów się wkurza, rozkazuje innym, a na koniec się uśmiecha. Czasem reaguje inaczej, choć powiem dokładnie to samo. Nie potrafię przewidzieć jego zachowań.
 - Do później – powiedziała tylko Kiyoko, po czym się rozłączyła.
 - Dzięki wielkie! – Warknęłam, chowając telefon do torebki.
 - Ależ nie ma za co. – Zwycięsko się uśmiechnął.
 - Wiesz w ogóle, co to jest sarkazm? – Prychnęłam.
 - A skąd wiesz, że będziesz jutro na zajęciach?
 - Bo tam pójdę. – Zacisnęłam wargi i starałam się ignorować jego cichy chichot.
 Aomine zachowuje się jak kobieta w ciąży lub podczas okresu – ma ciągłe wahania nastrojów. Nie wiem tylko, czy powiedzenie tego na głos byłoby dobrym pomysłem, więc dla własnego bezpieczeństwa zdecydowałam się milczeć.
 - I widzisz? – Spytał, gdy podjechaliśmy pod mój dom. – Nie porwałem cię.
 - Porwałeś mnie wczoraj. – Wysiadłam z samochodu i stanęłam przy bagażniku.
 - Jakoś nie widziałem, by ci to przeszkadzało. – Mrugnął do mnie, po czym podał mi moje zakupy.
 - Nie, w ogóle. – Prychnęłam. – A szczególnie spanie w twoim łóżku.
 - Sama tam zasnęłaś.
 - Mogłeś mnie przenieść.
 - Wyglądałaś za słodko.
 Już otwierałam usta, by coś powiedzieć, ale zamilkłam i odwróciłam głowę, lekko się rumieniąc. Kise też to wcześniej powiedział. Dlaczego oni muszą mnie tak zawstydzać? Kise przynajmniej ma większe poczucie humoru i nie miał na celu obrażenie mnie. Aomine za to… szkoda gadać.
 Odwróciłam się z zamiarem pójścia do domu, ale złapał mnie za ramię i przyciągnął do siebie.
 - Do następnego spotkania – szepnął mi do ucha, a ja zdrętwiałam.
 Nie mogłam się ruszyć nawet po tym, jak wsiadł do samochodu i machnął mi ręką na pożegnanie. Stałam przed swoim domem jak słup soli i wciąż nie mogłam się pozbyć tego wrażenia, że znów mi coś szepce na ucho. I ten jego niski głos…
 Potrząsnęłam głową, a chwilę później usłyszałam głos otwieranych drzwi. Czyjeś silne ramiona mocno mnie przytuliły, a ja wdychałam znajomy zapach wody kolońskiej.
 - Boże, Akina… - Taiga odsunął się lekko ode mnie i spojrzał mi w oczy. – Jak mogłaś mi to zrobić?!
 - Nie wrzeszcz, jesteśmy na podwórku! – Opamiętałam się i weszłam do domu.
 Ledwo ściągnęłam buty, a on już pociągnął mnie do salonu. Usadził mnie na kanapie, a sam usiadł obok mnie.
 - Więc? – Zaczął. – Jak to się stało, że pojechałaś do domu tego zboczeńca?
 Chcąc nie chcąc, musiałam mu wszystko dokładnie wyjaśnić. Pominęłam tylko fakt, że zasnęłam w łóżku Aomine. Gdyby mój brat się o tym dowiedział, nie pozwoliłby mi wyjść z domu. Nie żebym się go miała słuchać, ale mega wkurzony Taiga to nie jest fajny widok. I dla mnie, i dla otoczenia. Wolę unikać kłótni z nim w takim stanie.
 Kiedy już skończył mówić swój monolog o informowaniu go o takich rzeczach, poszłam do swojego pokoju, po drodze zabierając zakupy. Padam. Jestem wykończona, choć tak naprawdę nie wiem, czym się tak zmęczyłam. Nic dziś nie zrobiłam, więc po czym się tak czuję? Pewnie po tych wszystkich emocjach… Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Nagle usłyszałam dźwięk SMS’a. Błagam, oby to tylko nie był Aomine…

 Od: Nieznany
 Do: Akinka
 Treść: Widzę cię. Wczoraj też cię obserwowałem. Kupiłaś śliczną sukienkę. Jednak wolałbym cię zobaczyć bez niej… Nagą. W moim łóżku. Zdobędę cię. Nawet Aomine cię przede mną nie obroni. Do zobaczenia, piękna ;*

 … Już wolałabym, by to był Aomine.

 _________________________________________________________________________________



    



15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Gomene za spóźnienie~! >.<
      Moja wena na koniec sierpnia zrobiła sobie wakacje i przekupienie jej czekoladkami nic nie dało -.-

      Przeczytałam już wcześniej, a nie skomentowałam.... Sei-chan to twoja wina~! >.<
      Akaś: Dlaczego moja? o.O
      Ja: A kto mnie rozpraszał???
      Akaś: A kto zaczytał się w opowiadaniu?? -.-
      Ja: A kto nie kupił mi żelków??
      Akaś: Daiki.
      Ja: A ty nie mogłeś mi kupić?? >.>
      Akaś: Nie. Ja w tamtym momencie mówiłem ci, jak bardzo Cię Kocham &&
      Ja: *///* .... Wredny.

      Pora skomentować~! ^^

      Przecież z Dai-chanem fajnie się śpi~! ^^ Taka ciepła, wygodna poduszka i przytulanka :3
      Kise zrobi ci śniadanie :p
      Ja już bym go walnęła za to "mała" xp A co do przytulenia to Ao z rana to straszny pieścioch :p
      Sei-chan nie chce dać swoich nożyczek, więc musisz się jakoś bronić :/
      No może chociaż poduszką go walnij?? o.O
      Prośby nie zawsze się spełnia, a rozkazów nie słucham xp Taki uparciuch~!
      " a ja czułam, jakby mi na sekundę serce stanęło."- Przeczytał, że poczułaś jak mu stanęło XD
      Nie udusi swojej kochanej siostrzyczki~! :3
      I chyba jeszcze ogłuchł na chwilę xp
      To jeszcze nic :p Ja miałam raz 30 nieodebranych od Sei-chana o.o

      Akaś: Trzeba było odebrać -.-
      Ja: Jak, jak mi telefon padł??
      Akaś: A nie mogłaś od kogoś pożyczyć??
      Ja: W autobusie?? Nie. Plus wiedziałeś, gdzie będę, więc nie musiałeś się do mnie dobijać.
      Akaś: Ale...
      Ja: Koniec tematu, komentarz sam się nie napisze ;)

      Wybuch Ao to nic w porównaniu do wybuchu Akasia :p Jak to przeżyjesz to Nobla dostaniesz xp
      Tetsu ma gorszą szopę na głowie rano :p
      Tylko nie z Kise~! Bo Mine cię zabije xp A Ao i tak cię zapewne znajdzie ^^
      Dai-chan, Dai-chan, Dai-chan, DAI-CHAN~! ^w^
      Buahahaha~! XD Usiąść na Kuroko xp Brawo~! XD
      Ao bał się, ze Kise się do ciebie skradnie :p
      To w końcu Dai-chan- on uwielbia sprawiać, że ludzie czują się niekomfortowo xp
      Ewentualnie pójdziesz tam z Kagamim ^^
      Aż sobie wyobraziłam taką smutną minkę Makoto ;-;
      No większe humorki niż u Kise~! XD
      Ten niski, męski, kusząc głos~! :3
      I widzisz? Nie udusił cię ^^
      Ciekawe od kogo ten SMS....Mam nadzieję, że nie od ciebie Sei-chan -.-

      Akaś: Jak ode mnie to wiedz, że chcę tylko zdenerwować Taigę i Daikiego ^^
      Ja: Marna twa próba wybrnięcia z tej sytuacji :)
      Akaś: Plus to opowiadanie Akiny, więc ona zna fabułę.
      Ja: Prawda. Jednak łapy precz od niej, bo odetnę ci je =_=
      Akaś: Też Cię Kocham :*
      Ja: Ach... :D

      Bardzo fajny rozdział~! :D <3 Jestem bardzo ciekawa od kogo ten SMS o.o I co z Makoto ^^ I oczywiście, czy szanowny pan Aomine Daiki znowu gdzieś cię porwie :p

      Dużo weny kochana bratowo :*
      Ściskam, całuję i pozdrawiam milusio~! <3
      Paaa~! :3
      #Kimie

      Usuń
    2. To pogróź jej Akashim ;P

      Haha, ten dialog małżonków xD
      W sumie u mnie to wygląda podobnie ;P

      Ale ja tu byłam w innej sytuacji! xD
      Ale do do snu z nim - rzeczywiście wygodna poduszka ^^
      Kise coraz lepiej gotuje! :D
      Przekonuję się o tym co rano xD
      On mi odda 3 razy mocniej! ;P
      I kto tu jest zboczony? ;P
      Pożre żywcem xD
      i jeszcze żyjesz? o.o No tak, żona ma inne przywileje ^^

      To brawa dla PC, że jeszcze żyją xD
      Fakt :3
      Ao: Będę twym prześladowcą do końca życia, więc radzę ci przyjąc moje oświadczyny za pierwszym razem ;)
      Ja: Ty.. Ty chcesz się..?! *////*
      Ao: Kiedyś na pewno ;*

      W czym ty mu niby kibicujesz? W podglądaniu moich majtek? xD :'D
      Tylko ja tak potrafię :D ;P
      Tia... Mój obrońca xD
      W zawstydzaniu mnie jest miszczem -.- xD
      A Ao polezie za nami ;P
      Bo Ao ma wieczny okres xD

      Ao: Jeśli chodzi o ciebie i twoje bezpieczeństwo, to mi się zdarza ;)
      Ja: Nie potrzebuję niańki -.-
      Ao: Jestem twoim ochroniarzem :D
      Ja: Nie potrzebu...
      Ao: Nie pozbędziesz się mnie^^
      Ja: -.- Co za mąż mi się trafił ;P

      A jaki seksowny *.*
      I ma szczęście, bo nie dość, że by stracił wspaniałą siostrę, to jeszcze Ao by go zabił xD
      zobaczysz wkrótce :3

      To się okaże w kolejnych rozdziałach ^^

      Dziękuję i wzajemnie ;*
      Pa <3

      Usuń
  2. Byłam i przeczytałam :) Niestety mój internet ogranicza się tylko do danych, więc nie mogę napisać jakiegoś długiego koma :c Gomene.

    Uuu... Akina, noc z Aho? Ummm...
    Hehe, Aoś ma taką wielką niedźwiedzią łapę ;p
    No wiadomo,że Kise jest lepszy! Ale wara od niego, on jest mój.
    Hm... To... Było dziwne. W sensie to, że Aomine odwiózł cię do domu.
    Taiguś się martwił... *.* Mój brat by się cieszył. On się cieszył, jak dzisiaj ze schodów spadłam -.-

    Aki-chrzan... To już podchodzi pod stalking. I to zbiorowy... XD

    No cóż... Weny, weny i... Weny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja ostatnio mam problem z netem :C Raz jest, raz go nie ma -.-
      Wybaczam, wybaczam ;P

      Ale nie dobrowolna!
      A żebyś wiedziała ;P
      Dobra, dobra, tylko się nim zachwycam xD Lubię się droczyć z Ao ^^
      Bo jego nikt nie zrozumie ;P
      Mam kochanego brata <3 Mój brat realny też by się raczej martwił ;) Tylko że on jest 4 lata młodszy ;P Ale masz wredne rodzeństwo! o.O xD

      A co ja na to poradzę? xD

      Dziękuję ^^ <3 ;*

      Usuń
    2. Mój też jest młodszy. Jak coś chce, to kochanyyy, ale tak to... Masakra.

      Usuń
  3. Całą nockę pociągiem jechałam, ani chwili nie przesPAŁAm, więc gdy odeśpię to do Pani wrócę, bowiem ze zmęczonka się przewrócę :O :D Póki co, takowego ślada Tobie zostawiam i swą pałę do piona stawiam :P :D Do zobaczoneczka niebawem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niech Ci się Aosiek przyśni! I jego pała! :D ;P

      Usuń
    2. Już troszeczkę się wyspałam i dzięki Pani wspanialutkiego sna miałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D No w końcu mam czcigodnego zaszczyta uroczyściutko powitać mą drogą Akinke, po tymże chwilowym okresiku nikczemnego milczenia, w którym to bardzo brakowało mej pale obecności Twej szanownej osobistości :D Oj, tak, jak najbardziej przydałoby się na tąże nieubłaganie zbliżającą się końcóweczkę arcypiękniuśkiego lata, nieco więcej cieplutkich promieniów słoneczka, albowiem podczas mego wyjazda, tak ogromniaście zmarznęłam, iż gdyż wielmożne CZŁONKI mojego ciałka o małego włosa nie przeistoczyły się w sopela loda i nie odpadnęły :O :P :D Cóż, niestety ja jestem sobie owym zafiuciałym studencikowym farciarzem jaki to bezczelnie śle serdeczniutkie pozdrowionka z wakacji w czasie gdy inne wielebne osobniki siarczyście popadają w naukowego wira od września i w związku z ów fakcikiem, tym bardziej pożyczuję wszystkim takowym delikwencikom, a w szczegółowości Tobie, ogroma zapała do nauki oraz generalnego powodzenia w dzikiej otchłani szkolnych murów :D :P A teraz już zbędnie nie kutasząc na niewłaściwe temaciki, powędruję sobie do fajniuśkiego tekściczka usytuowanego kilka centymeterów wyżej :D No prze Pani, przecie pobudeczka we czcigodniutkich ramionach najdroższego Aosiunia, jest niczym pobudeczka w istnym raju nad rajami :D :P Ahahhaha, absolutnie nawet najmniejszego problemosa nie ma, ja się mogem tu, teraz, natychmiastowo i bezzwłocznie oraz z arcywielką chęcią z szanowną główną bohaterką zamienić, jeśli błaga o to niemalże na kolankach :P :D :P Ojojoj, no coś ty Akinko wielmożniutka?????????????? :O Tu najpierw oświadcza Pani, iż przez rozwścieczenie drogiego Aomiśka zakończy Pani swą egzystencje w mękach i katuszach, potem z kolei spekuluje Pani gdyż Pan Taigusiek haniebnie będzie miał zamiara Cię ukatrupić przez proces uduszenia :O :D Proszem tak nawet nie myślować, albowiem jak se Pani w obecnym momencie akcji pierdolnie, to w rezultaciku nie będzie już motywa do powstania kolejnych rozdzialiczków chwalebnej "Wygranej" :O :P No ja przeproszuje bardzo, lecz śmiem śmieć stwierdzić iż że po wstaniu z łóżeczka, określenie "Wyglądam jak potwór" wcale dobrym określonkiem nie jest :O :P Przecie toż to jest czysta sztuka, zwana potocznie połóżkowym, artystycznym nieładem :P :D :P Ahahahahaaha, no faktycznie, w powyższym opowiadaneczku to waćpan Daikiś ma sobie takowe humoreczki niczym lachon w stanie błogosławionym :P :D Wobec tego trza mu było z lekka uświadomić, iż gdyż naSTAŁA najwyższa pora na zmianę tampona, bowiem zaiste go tam uwierał gdzie nie gdzie :P :D :P Ohohohoho, ależ Pani ma rwanie w tymże zacnym opowiadaneczku :D :P Jednakże takowe zachowania, jakie to były przedstawione w ów arcytajemniczym esemesiku, już ciut-ciut przekraczają granice dobrego smaka :O :D i w następstwie tego, rzecz jaśniuteńka oprócz szanownego Kagamisia, to ja mogem w zupełności za darmo (Uwaga promocja :P :D :P ) zostać Twym osobistym, wysoko wykwalifikowanym ochroniarzem, albowiem zaczynam z deczka mieć obawy, co do bezpieczeństwa Pani sfery prywatnej :O :P :D W takowym wypadku, nie pozostanęło mi już nic innego jak cierpliwiutko czekać na dalszego rozwoja wydarzeniów, więc tradycyjnie prześlę Pani przez kabelki internetowe taką ilość weny, jaką to owe kabeleczki tylko pomieszczą :D, a tymczasem ja powracam w ciągu dalszym odsypiać nieprzespane nocki po mych arcywariackich wakacjach :D :P Z tejże przyczyny, miluśkiego wieczoreczka dla Ciebie i gudbajooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ;** ♥ ♥ ♥

      Usuń
    3. Aoś w snach to zawsze dobry znak! :D
      Miło mi, że Pani choć trochę za mną tęskniła! :D :3 Ja również stęskniłam się za Panią, pani pałą i pani zacnymi komentarzami!!! :D :D ;) ;P
      A to cieplej się pani nie mogła ubrać?? :C Ale dobrze, że pani mi tam nie zamarzła, bo ja nie zezwalam na odpadnięcie pani poszczególnych CZŁONKÓW ciała, a w szczególności pani pały! :D ;P
      A dziękuję, przyda się ogromnie ^^ :D A można wiedzieć, co zacna Sayu studiuje??? :D
      W tym opku jeszcze tego nie odkryłam xD JESZCZE ;P
      No może Pani łaskawie odstąpię tego zaszczytnego zaszczytu w innym opku ;P :D :D
      No nie mogę tak po prostu zostawić niedokończonych opek! W tym ,,Wygranej" , ,,Kryminalistki" oraz one-shotów!! :D ;P :D
      Tu by pasowało określenie ,,Wyglądam jak Tetsu" xD
      Jeju, nie skorzystać z takiej promocji to grzech ciężki! :D ;P :D
      Arigatou! :3 Nawet wpadłam na pomysł nowego shota xD Jak pani to robi? ;P xD
      Miłych snów życzę! :D I żeby znów śnił się pani Aoś i jego zacna pała!! :D ;)
      Dobranoc! <3 <3 ;*

      Usuń
    4. A no proszem Pani, iż dobry znak, to zdecydowanie zbyt maluśko powiedziane :D Oczywista oczywistość iż gdyż się za Panią stęskniuśkałam, ciężko by się było nie stęskniuśkać za takową szanowniutką osobistością :D Aahahhahahaaha :D Niech sobie Pani wyobrazi iż że wyruszyłam w podróż obładowana w dwie niekoniecznie małe walichy, biorąc ze sobą praktycznie tylko ubraneczka nadające się jedynie na temperaturę przekraczającą minimum 25 stopniów na plusie :P :D :P Aczkolwiek na całe szczęście moi współtowarzysze zawsze gotowi byli poświęcić (Pod ogromem gróźb oraz szantażów :D :P ) swe okrycia wierzchnie co by nieco ogrzać mą pałę :D, lecz niestety i takowe udogodnienie nie wystarczyło :O :P :D Odnośnie kwestii studiów, od październiczka będę walić sobie drugiego roka Resocjalizacji oraz rozpoczynam walenie na pierwszym roku Bezpieczeństwa Narodowego, albowiem Sayu się kurewsko nudzi i generalnie nie ma co robić bo przecie jeden kieruneczek do walenia to za mało :P :D Zeszłego roczka studiowałam sobie jeszcze Farmację, jednakże wręcz niemożliwym było pogodzenie zajęć na dwóch uniwerkach jednocześnie, wobec powyższego ku memu rozczarowaniu zmuszona byłam z owego kieruneczka zrezygnować :O :D Dokładnie, lecz drogi Tetsuś po wstaniu z łóżka i tak wygląduje sobie bardzo urodziwo :D :P A co do przesyłania weny przez kabeleczki, to jest tak iż gdyż podłączam sobie jedną stronę kabla do mej pały, drugą zaś do laptoka, i owe dzikie pisarskie natchnienie strumieniem przewala się do Pani :P :D :P Podziękowywuje uprzejmiutko, i ów arcyprzemiluśkie życzonka na dobranoc odsyłam również do Ciebie z wzajemnością oraz dodam jeszcze abyśmy po tymże genialniutkim oraz iście niebańskim śnie obudziły się otulone ramionami czigodnego Ahomiśka :D :P :D ^_^ Kolorowych, niczym włosy głowowe wielebnego Pokolenia Ciulów, snów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :P :D ;** ♥

      Usuń
    5. Zajebistość do czegoś zobowiązuje, jakby to szanowny Aho powiedział! :D xD
      Pani groźby zawsze podziałają! Na wszystkich :D ;P Bo Pani pała nie może zamarznąć! :D ;P
      Jakby to, to jestem przekonana, iż Ao pomógłby pani w WALENIU, gdyż iż jest w tym mistrzem ;P
      Te jego rozczochrane włosy! *.*
      Ach, to wszystko wyjaśnia! :D ;P
      Pobudka jak marzenie ^^ :D
      Dziękuję arcyderdecznie! :D ;* <3
      Miłego dnia!! :D <3

      Usuń
  4. Łiiii nowy rozdział! Łiiii relacje rodzeństwa tak bardzo! I no kurwa jego mać Ahomine, co ty w ciąży facet jesteś?!?!?!?!?! Ufff dobra to odreagowałam, co tam jeszcze, a tak awww wątek stalkera :3 będzie się działo! będzie zabawa! i znowu nocy będzie mało! (nie Aho to nie to o czym myślisz zboczuchu!) dobra to tyle względem rozdziału, mam jeszcze takie pytanie, czy nie dałoby się we "wstępnej pogadance" zarzucić krótkim opisem tego co działo sie w poprzednim rozdziale, bo w końcu przewijają się tutaj 3 opowiadania + shoty i to wszystko się tak trochę miesza? x] Pozdrowionka i weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzeństwo się świetnie dogaduje xD :D
      A może, może, nie wiadomo ;P
      Hehe xD
      A w sumie... Jak się myli, to mogę krótko przypominać ;)
      Dziękuję ^^ ;*

      Usuń