Ohayo! :D
Skorzystałam z laptopa mamy i napisałam kolejny rozdział ,,Wygranej". Wiem, miała być ,,Zemsta", nie zabijajcie! Gomene, ale to już miałam w większości napisane, więc wolałam to skończyć ;) Poza tym mam niecałą połowę nowego rozdziału ,,Zemsty", więc zeszłoby mi się z pisaniem.... A że to nie jest mój laptop, nie chcę go mamie zabierać. Swój będę miała najwcześniej za tydzień...:C :'(
Na razi zapraszam do tego zacnego cosia! :D
____________________________________________________________________________________
Skorzystałam z laptopa mamy i napisałam kolejny rozdział ,,Wygranej". Wiem, miała być ,,Zemsta", nie zabijajcie! Gomene, ale to już miałam w większości napisane, więc wolałam to skończyć ;) Poza tym mam niecałą połowę nowego rozdziału ,,Zemsty", więc zeszłoby mi się z pisaniem.... A że to nie jest mój laptop, nie chcę go mamie zabierać. Swój będę miała najwcześniej za tydzień...:C :'(
Na razi zapraszam do tego zacnego cosia! :D
____________________________________________________________________________________
Stałam przy blacie kuchennym i starałam się
ignorować natarczywe spojrzenie tego chłopaka. Skoro mu powiedziałam, że Taigi
nie ma, to powinien sobie pójść i wrócić jak mój brat przyjdzie. A ten co
zrobił? Wepchnął się na chama do mojego domu i oznajmił, że poczeka. Co za
zarozumiały dupek! Jednak strasznie przystojny.
Spojrzałam na czajnik,
w którym gotowała się woda na herbatę. Napój był dla mnie, ten natręt dostał
puszkę coli. Starałam się robić wszystko, by na niego nie patrzeć, ale koszulka
opinająca jego umięśniony tors, sama przykuwała moją uwagę. Co rusz odwracałam
wzrok, by na nią nie spoglądać, jednak nie do końca mi to wychodziło. Co ja
poradzę, że mam słabość do wysokich facetów z mięśniami?
- To kiedy wróci? –
Spytał chyba po raz setny, więc spojrzałam na niego z politowaniem.
- Rany, ale ty jesteś
upierdliwy. – Westchnęłam. – Mówiłam, że nie wiem. – Odwróciłam się, by
wyłączyć piszczący już czajnik, ale wtedy poczułam, jak za mną staje.
Wzdrygnęłam się, słysząc jego głos tuż koło swojego ucha.
- Nienawidzę, gdy ktoś
tak do mnie mówi. – Syknął, opierając się o blat kuchenny. Ręce położył
niedaleko moich bioder, więc czułam się niekomfortowo. Za blisko. Jest
zdecydowanie za blisko. – Ty nie będziesz wyjątkiem. Jak jeszcze raz tak do
mnie powiesz – zbliżył się. – to pożałujesz.
Na sam ton jego głosu
wzdrygnęłam się, czując nieprzyjemne dreszcze. Matko, on jest straszny. Znam
gościa od pięciu minut, a już mnie wkurza. Chyba właśnie pobił rekord w
szybkości irytowania mnie. Gdybym tylko się go nie bała, pewnie już by oberwał
ścierką w twarz. Skąd Taiga w ogóle go zna?
Nalałam wody do
filiżanki, w której miała przygotowaną torebkę z herbatą. Starałam się
ignorować spojrzenie tego chłopaka, ale on, jakby mi robił na złość i ciągle
się na mnie gapił.
- Przejdźmy do salonu.
– Spojrzałam na drzwi, a on poszedł we właściwą stronę.
Usiadł na kanapie,
więc zajęłam fotel naprzeciwko niego. Skoro i tak już muszę z nim przebywać, to
przynajmniej chcę być jak najdalej od niego. Splotłam palce u rąk i odwróciłam
głowę, starając się jakoś zacząć rozmowę. W końcu jestem gospodarzem, powinnam
jakoś rozmawiać z gościem.
- Więc jesteś siostrą
tego kretyna. – Odezwał się, ratując mnie z niezręcznej sytuacji.
- Słuchaj no. –
Spojrzałam na niego. – Nikt nie będzie obrażał mojego brata, rozumiemy się? A
już na pewno nie taki arogant jak ty. – Prychnęłam, ale zaraz tego pożałowałam.
Chłopak wstał z kanapy
i w tempie ekspresowym znalazł się przy mnie. Wcisnęłam się w oparcie fotela i
miałam ochotę zapaść się pod ziemię, widząc jego wściekłe spojrzenie. Oj, chyba
go rozzłościłam. Naprawdę nie wiem, kiedy powinnam trzymać język za zębami.
- Nie, to ty słuchaj.
– Warknął, coraz bardziej się nade mną nachylając. Ręce oparł o podłokietniki,
więc nawet nie miałam jak wstać. – Nie jestem byle jakim facetem, żebyś mogła
mnie tak obrażać! Nazywam się Aomine Daiki i dobrze ci radzę, nie zadzieraj ze
mną!
Aomine? Aomine Daiki?
Ten z nielegalnych wyścigów? Mistrz naszego miasta, o którym ostatnio pisali w
gazecie? Ten, który jest znany ze swoich napadów agresji i z wybuchowego
charakteru? Ten sam, który przez niektóre dziewczyny jest nazywany bogiem
seksu? Czego taki typ szuka u mnie w domu?! I czemu chce rozmawiać z moim
bratem?!
- Skąd znasz Taigę? –
Zdziwiłam się. W tej chwili nie interesowało mnie mordercze spojrzenie, którym
przewiercał mnie na wylot. Musi mi powiedzieć, co Taiga ma z nim wspólnego.
- Ach, więc ci o
niczym nie mówił. – Uśmiechnął się wrednie, ale puścił fotel, na którym
siedziałam. – Otóż niedawno twój kochany braciszek spotkał pewnego człowieka i
wzbudził jego zainteresowanie, co nie zdarza się często. Ten człowiek wciągnął
go w świat nielegalnych wyścigów, bo chce sprawdzić jego możliwości. Jeśli
Kagami by odmówił, pewnie i jemu, i tobie stałaby się krzywda.
Przez chwilę patrzyłam
na niego w milczeniu. Musiałam przetrawić informację, która dotarła do mojego
mózgu po kilku sekundach.
- O czym ty mówisz? –
Szepnęłam.
- O tym, że twój brat
próbuje ratować wasze tyłki. – Westchnął, patrząc na mnie z wyższością. – Gdyby
nie brał udziału w wyścigach, a co gorsza zgłosiłby wszystko na policję, ten
tyran, który go w to wkręcił, znalazłby go i jak myślisz, co by zrobił?
Zbladłam, pojmując znaczenie tych słów. To
dlatego mój brat ostatnio tak dziwnie się zachowywał! Teraz już wszystko
rozumiem. Tylko dlaczego mi nie powiedział?
- Zadzwoń do niego. –
Powiedział, ponownie siadając na kanapie. – Tylko nie mów mu o mnie.
Wyjęłam telefon z
kieszeni spodenek i wybrałam numer Taigi. Pierwszy sygnał. Nic. Drugi sygnał
nic. Trzeci sygnał. Nic. Czwarty sygnał. Znowu nic. Kiedy już się chciałam
rozłączyć, usłyszałam jego głos.
- Yo, siostra, co tam?
- Za ile będziesz?
- Niedługo, a co?
- A nic, tak pytam. –
Zerknęłam na Aomine. – Jedna sprawa jest, ale może chwilę poczekać. – Daiki
zmarszczył gniewnie brwi.
- Postaram się wrócić do pół godziny. Na razie.
Rozłączyłam się, po
czym odłożyłam telefon na fotel.
- I? – Ponaglił mnie
Aomine.
- Będzie za jakieś pół
godziny – odparłam, biorąc do ręki filiżankę z herbatą. Upiłam trochę ciepłego
napoju, po czym westchnęłam cicho. Trzydzieści minut zmarnowanego życia na
użeranie się z tym głąbem. Po prostu wspaniale. Dlaczego Taiga musiał się
zakumplować akurat z nim? Chociaż sądząc po minie Aomine, to najlepszymi
przyjaciółmi nie byli.
- Opowiedz mi coś o
sobie. – Napił się coli, cały czas się na mnie gapiąc.
- Po co? – Wzruszyłam
ramionami. – Nie chcę.
- Jak mówię, że masz
coś zrobić, to to robisz. – Warknął, odkładając pustą już puszkę na stół.
- A jak ja mówię
,,nie”, to mówię ,,nie”! – Spojrzałam w jego granatowe tęczówki i walczyłam ze
sobą, by nie odwrócić wzroku. Jeśli bym to zrobiła, pokazałabym mu, że jestem
słaba, co nie jest prawdą.
- Zadziorna jesteś. –
Mruknął, patrząc na mnie dziwnym błyskiem w oku. Oj, chyba mam problem. –
Widać, że siostra Taigi.
- Łatwiej rozpoznać po
włosach.
- Też prawda.
Wstałam z fotela i
podeszłam do okna, by je zamknąć. Oparłam się na chwilę o parapet i spojrzałam
w niebo, na którym zaczęły pojawiać się gwiazdy. Nagle usłyszałam kroki, a po
chwili Aomine stanął za mną i dotknął ręką moich bioder. Co on wyprawia?
Pogięło go? Chciałam go zignorować i odejść, ale mi nie pozwolił. Przyciągnął
mnie do siebie i oparł swoją brodę na moim ramieniu.
- Puść mnie! –
Podniosłam głos i spróbowałam mu się wyrwać. Niestety jego uchwyt był zbyt
silny, przez co nie miałam żadnych szans na ucieczkę.
- Nie chcę. –
Przedrzeźnił mnie, a ja aż się w środku zagotowałam. Co za cham! Wprasza się do
mojego domu, rozkazuje mi, warczy na mnie, a na koniec za bardzo się do mnie
zbliża. Prosiak i zbok.
- A ja nie chcę, byś
był tak blisko. – Szarpnęłam się, ale to w niczym nie pomogło.
- A ja tego chcę.
I weź się tu z takim
dogadaj. Mówić do niego, to jak mówić do ściany. Tyle tylko, że już ściana
prędzej by zrozumiała.
Ponownie się
szarpnęłam, ale on tylko wzmocnił swój uścisk. Przeklęłam cicho pod nosem i
złapałam go za przedramię.
- W takim razie ja ci
coś o tobie opowiem. – Podniósł mnie i usiadł na kanapie, sadzając moją osobę
na swoich kolanach. O nie! Na za dużo sobie pozwala! Chciałam wstać, ale mnie
przytrzymał. – Nie szarp się. Nie mam zamiaru cię puścić.
- A ja nie mam zamiaru
siedzieć tak blisko takiego zboczeńca – warknęłam.
- To masz problem,
śliczna. – Przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie i uśmiechnął się
zadziornie. – A teraz słuchaj. – Zignorował mojego łokcia, który wbił mu się w
tors. Ale umięśniony… - Masz dwadzieścia lat, studiujesz angielski na pobliskim
uniwersytecie, masz dwie przyjaciółki, z którymi często rozmawiasz przed
wejściem głównym, a dziś byłaś w spożywczaku. Dodatkowo…
- Więc to ciebie
widziałam na tym motorze! – Krzyknęłam, ignorując jego wściekłe spojrzenie. –
Śledziłeś mnie?
- Nie przerywaj mi. –
Syknął, mocniej mnie do siebie przyciągając. – A teraz najważniejsze. – Spojrzał
mi w oczy, a chwilę później przeniósł spojrzenie na moją klatkę piersiową. –
Masz rozmiar D.
Momentalnie zrobiłam
się cała czerwona, czego niestety nie udało mi się ukryć. Skąd on…?
- ZBOCZENIEC! –
Wydarłam się, usiłując wstać z jego kolan. Zaczęłam wymachiwać rękoma i nogami,
by się wyswobodzić, ale to przyniosło odwrotny efekt.
Aomine jednym zwinnym
ruchem obrócił nas tak, że ja leżałam na kanapie, a on nade mną wisiał,
głupkowato się uśmiechając. Złapał mnie za nadgarstki, a jedną nogę wsadził między
moje uda.
- I co zrobisz,
śliczna? – Spytał, coraz bardziej się nade mną nachylając.
Byłam tak zszokowana,
że nie udało mi się powiedzieć żadnego słowa. Patrzyłam w jego granatowe oczy i
nagle coś sobie uświadomiłam.
Są piękne.
Nie mogłam się ruszyć
ani wydobyć z siebie głosu. Leżałam pod nim jak sparaliżowana i czekałam na
jego następny ruch. Chciałam coś powiedzieć, zaprotestować, ale słowa nie mogły
się przedostać przez moje ściśnięte gardło. Nagle Aomine dziwnie się uśmiechnął.
Już myślałam, że zedrze ze mnie koszulkę, ale on zrobił coś zupełnie innego.
Wstał, puścił moje nadgarstki i usiadł koło mnie, patrząc na moją osobę z
rozbawieniem.
- Niby taka twarda, a
jak się ciebie trochę przyciśnie, to miękniesz, co? – Oparł się o kanapę i
westchnął cicho. – Całkiem interesująca jesteś.
Nie odpowiedziałam,
tylko wcisnęłam się w róg kanapy i odwróciłam wzrok, nadal będąc czerwoną na
twarzy. Za kogo on się uważa? To, że jest mistrzem nielegalnych wyścigów, nie
znaczy, że może się wpraszać na chama do cudzego domu i jeszcze molestować jego
właścicielkę! No skandal po prostu! W życiu nie spotkałam takiego prosiaka. W
dodatku zboczonego. I cholernie przystojnego. I zboczonego. Wróć. Już to chyba
mówiłam.
Spojrzałam nerwowo na
zegarek i modliłam się w duchu, by Taiga już wrócił.
- I co się tak
spinasz? – Usłyszałam pytanie tego głupka.
Moja odpowiedź była
bardzo dojrzała i inteligenta – prychnęłam, wzruszając przy tym ramionami.
- Spokojnie,
gwałcicielem nie jestem. – Przysunął się, a ja mimowolnie zadrżałam. – Laski same
na mnie lecą. Nawet nie muszę ich do niczego zachęcać.
- Wspaniale. –
Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. – Po prostu marzyłam o tym, by
wysłuchiwać twoich erotycznych historyjek. Właśnie spełniłeś moje marzenie. – W
moim głosie dało się wyczuć ogromną ironię.
- A może też
chciałabyś spróbować? – Puścił mi oczko, a ja po raz kolejny się
zaczerwieniłam.
- O-Oszalałeś?! –
Oburzyłam się. – Znamy się pół godziny, a ty już chcesz mnie do łóżka
zaciągnąć?!
- A w czym problem? –
Wzruszył ramionami. – Jestem bogiem seksu, będzie ci zajebiście.
- Bogiem z zza dużym
ego. – Wstałam z kanapy i weszłam do kuchni, by wstawić brudną filiżankę do
zmywarki.
- Duże to ja mam co
innego! – Usłyszałam jego krzyk. – Jak chcesz, mogę pokazać!
Spaliłam buraka i
zastygłam w bezruchu. Jak można być takim zboczeńcem?! No kto to słyszał
proponować nowopoznanej dziewczynie seks?
Wróciłam do salonu i
zaczęłam go totalnie ignorować. Usiadłam w fotelu, chcąc być od niego w jak
największej odległości. Ramiona skrzyżowałam pod biustem, ale gdy spojrzał z
uśmiechem na moją klatkę piersiową, pożałowałam tego i szybko opuściłam ręce,
odwracając przy tym wzrok.
- Rozmiar D wcale nie
jest taki mały. – Powiedział nagle, a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię. –
Nie masz się czego wstydzić.
- Możesz przestać
gadać o moich cyckach? – Warknęłam, rzucając mu oburzone spojrzenie, z którego
nic sobie oczywiście nie zrobił.
- To o czym mam z tobą
gadać? – Spytał, bacznie mi się przyglądając.
Cholera, dlaczego on
musi mieć takie piękne oczy?
Westchnęłam cicho i
oparłam się o oparcie fotela.
- Jak poznałeś mojego
brata?
- Na jednym z
wyścigów.
- A może być
powiedział coś więcej? – Mruknęłam.
Już otwierał usta, ale
wtedy usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Zerwałam się z
fotela i poszłam do holu, by przywitać brata, który właśnie zaczął ściągać
bluzę.
- Yo, siostra. –
Uśmiechnął się, po czym poczochrał mnie po włosach.
- Hej. – Nawet nie
chciało mi się poprawić fryzury.
- To co to za ważna
sprawa?
- Jaki słodki widok. –
Usłyszeliśmy głos tego zboczeńca. – Kto by pomyślał, że potrafisz być wobec
kogoś taki czuły.
- A-Ahomine?! –
Wykrzyknął Taiga. – Co on tu robi? – Przeniósł spojrzenie na mnie.
- Wprosił się pół
godziny temu. – Wzruszyłam ramionami. – Uparł się, że na ciebie poczeka.
- Nic ci nie zrobił,
prawda? – Położył dłonie na moich ramionach. Milczałam. – Akina!
- Nie, nic – odparłam
po chwili, czując na sobie wzrok Aomine.
- Na pewno?
- No przecież mówię,
że nic!
Strzepnęłam jego ręce
ze swoich ramion, po czym wyminęłam głupio uśmiechającego się Aomine i weszłam
do salonu, siadając tym razem na kanapie.
- Idziecie czy nie? –
Spojrzałam na nich, starając się ignorować wściekłe spojrzenie Daikiego.
- Słuchaj, mała, już
ci mówiłem, że nikt nie może mi rozkazywać. – Syknął.
- Nie mów tak do mojej
siostry! – Warknął Taiga i złapał go za przedramię.
To, co się stało chwilę później, trwało może dwie sekundy.
Aomine podciął Taidze nogi, w wyniku czego mój brat wylądował na podłodze,
sycząc z bólu. Ciemnoskóry usiadł na jego brzuchu i chwycił go za włosy, nie
zwracając uwagi na jego warknięcia. Nadgarstki przykuł mu do podłogi i spojrzał
na niego z wyższością.
- Mam ci podbić drugie
oko? – Nachylił się nad nim, spoglądając na jego siniaka.
Ach, więc to on! To
ten zbok uderzył mojego brata! Oj, kiedyś tego pożałuje. Już ja tego dopilnuję.
- Skończcie już! –
Wstałam i podeszłam do nich, by przerwać tę bójkę. – Taiga, jesteś mi winny
wyjaśnienia.
- Już wiesz? – Spojrzał
na mnie.
- On mi powiedział. –
Wskazałam Daikiego.
- Po coś to zrobił?! –
Warknął Kagami, mordując ciemnoskórego wzrokiem.
- Bo tak chciałem. -
Prychnął, po czym z niego wstał.
Minął mnie ze
zwycięskim uśmiechem i usiadł na kanapie, zakładając prawą nogę na lewe kolano.
Patrzył na naszą dwójkę, przez to czułam się nieco skrępowana. Taiga podszedł
do fotela, na którym wcześniej siedziałam, więc mi pozostało miejsce obok Aomine.
Westchnęłam cicho pod nosem, marząc o tym, by nie spoglądał na mój biust. Usiadłam
na drugim końcu kanapy, ignorując jego wścibskie spojrzenie. Nie jestem
dziewczyną o lekkich obyczajach, by iść do łóżka z nowo poznanym mężczyzną. W
dodatku takim zboczonym.
- Więc? – Ponagliłam brata.
Wiedziałam, że nie chce o tym rozmawiać, ale ja muszę się o wszystkim
dowidzieć.
- Co już ci
powiedział? – Spytał, patrząc mi w oczy. Zaczął nerwowo wyginać swoje place, co
znaczyło, że naprawdę nie jest mu łatwo.
- Że spotkałeś już
jednego dupka, który cię w to wszystko wkręcił, a na dodatek groził, że może
nam coś zrobić, jeśli odmówisz.
- I właśnie tak to
wygląda. – Westchnął, opierając się o oparcie fotela. – Niedawno ćwiczyłem
szybką jazdę po polu. Pech chciał, że ten mężczyzna tam był i mnie widział.
Podszedł do mnie z obstawą i zażądał rozmowy. Nie miałem możliwości odmowy,
więc poszedłem za nim, a wtedy on postawił mi warunek: albo będę się ścigał i
nie powiem nic policji, albo i mnie, i tobie zrobi krzywdę. Dlatego proszę, pod
żadnym pozorem nie idź na komisariat, rozumiesz?
Przytaknęłam.
Między nami zapadła niezręczna
cisza. No to nas Taiga ładnie wpakował… Nic nikomu nie można powiedzieć, wszystko
trzeba trzymać w sekrecie, a każdy błąd może nas słono kosztować. Coś czuję, że
zostałam częścią jakiejś kryminalnej afery, w skład której wchodzi zboczony i
chamski przystojniak z paskudnym charakterem, oraz nielegalne wyścigi. Po
prostu wspaniale. Gorzej już być nie mogło.
-Akina, rodzicom też
nie wspominaj. – Odezwał się nagle Kagami, co wyrwało mnie z zamyślenia.
- Wiem. – Kiwnęłam
potwierdzająco głową.
Taiga znów zaczął kręcić palcami, więc musiał
się naprawdę denerwować. Z naszej dwójki to on ma gorzej, bo od niego wszystko
zależy. Jeśli się gdzieś potknie, może upaść i już nie wstać. Nie wiem, kim
jest człowiek, który go w to wciągnął, ale jestem pewna jednego – to tyran,
który nie ma serca i uważa, że wszystko mu wolno. Nienawidzę takich osób.
- To ja już pójdę. –
Aomine wstał i przeciągnął się, odkrywając kawałek swojego umięśnionego
brzucha. Udałam, że tego nie widzę, i popatrzyłam na Kagamiego.
- Najwyższy czas. –
Burknął mój brat, więc mimowolnie drgnęłam. Myślę, że denerwowanie Aomine nie
jest najlepszym pomysłem.
- Nawet nie wiesz,
jaką mam ochotę ci przypierdolić. – Warknął, kierując się w stronę holu. –
Gwarantuję ci, że następnym razem oberwiesz podwójnie. – Założył buty, po czym
narzucił na siebie kurtkę i wziął do ręki kask. – Do zobaczenia, śliczna!
Wyszedł, zamykając za
sobą drzwi. Przez chwilę stałam na środku salonu, wpatrując się w miejsce,
gdzie przed chwilą stał.
- Kurwa. – Syknął Kagami,
przeczesując nerwowo swoje włosy. – On ci teraz nie da spokoju.
- Nie przejmuj się
nim. – Podeszłam do niego i poklepałam go po ramieniu. – Nic mi nie będzie.
- Nie pozwalaj mu… no
wiesz… na macanie i w ogóle.
- Masz mnie za jakąś
napaloną nastolatkę, która nie potrafi się oprzeć takiemu dupkowi?! – Podniosłam
głos, a po chwili na twarzy mojego brata pojawił się uśmiech.
- Wiem, że jesteś
twarda. – Poczochrał mnie po włosach. – Dasz radę.
Wstał i skierował się
w stronę schodów. Nagle zatrzymał się i spojrzał na mnie.
- Akina… - zaczął. – Naprawdę
przepraszam.
- Nie musisz. –
Uśmiechnęłam się lekko. – Nie twoja wina.
Pokręcił głową i
poszedł do swojego pokoju. Gdy zniknął z mojego punktu widzenia, usiadłam na
kanapie i wciąż nie mogłam uwierzyć w to, co się dziś wydarzyło.
- No to mam przerąbane…
- szepnęłam.
Cześć ! :D
OdpowiedzUsuńUhum... Baaaaaaaaaardzooooo spodobał mi się moment z Aominecchim :D ;) On taki bardzo buntownik i zboczenie i Akina tak bardzo zdziwiona i wkurzona ;p
Ojoj, Aomine... Nie zadzieraj, bo nie znasz jeszcze jej tajnej broni xp
Kagami wracaaaaaj
O, wrócił xD
No i tu zaczynają się smutasy ;-;
Biedny Kagamiś :c
Ale dacie.radę!
Hmm... Niestety muszę już kończyć, bo zaraz mam gości :/
Papa! <3
I życzę zdrowia laptopowi xD
A ciebie pozdrawiam i życzę dużo weny! ;p <3
Przeciwieństwa się podobno przyciągają :D
UsuńSpokojnie, pozna ;P
Czy damy radę? Tak, damy radę! :D
Miłej zabawy życzę ^^
Laptop dziękuje ;)
Dziękuję <3:*
Hejka, hejka, witam jak widzę Twego wpisa to zakwitam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Po pierwsze primo, to proszę arcyserdecznie pozdrowić Panią Mamę za udostępnienie Ci możliwości uroczystego skorzystania z jej szanownego laptoka :D :P I proszę także pamiętać iż ma poważna oraz ostra pogadanka z Twym wielebnym laptokiem jest w dalszym ciągu aktualna :D Jeżeli zachowanie owego sprzęcika nie ulegnie niezwłocznej poprawie, dostanie on patelnią (Jeśli oczywiście Pani zgodzi się użyczyć mi tegoż narzędzia :P) w dyska twardego i skończą się te karygodne żarciki :D :P Po drugie primo, me drogie człowieki, co wy ostatnimi czasy macie z tym zabijaniem????????????????????????????? :O Obecnie to jest jakaś nowa moda wśród społeczeństwa????????????????? :O :D Cóż to by musiał być za arcyupośledzony psychol, ażeby dokonać morderstwa z zimną krwią za nie napisanie rozdzialiczku????????? :O :D No nie przesadzajmy znowusz :D I po trzecie primo, pora na mego wywodzika podsumowującego powyższego tekścika :P :D "ale wtedy poczułam, jak za mną STAJE" Ahahahahahahahahahahhaha :D Najdroższy Aosiek ledwo co bezczelnie się Pani na doma wkutasił, a już mu staje :D :P Ojojojoj, muszę przyznać bez ogródek iż pokonałam samego Pana Aominesia (CUD przez cudownie wielkie CCC :O :P) w szybkości irytowania ludziów, bowiem twierdzi Pani iż jego rekord to 5 minutów, natomiast mój, według rzetelnie potwierdzonych informacji to około 2 sekundy :D Najszanowniejsza Pani Akinko, w celu pozbycia się niezręczności oraz rozwikłania problema w postaci niechcianego gościa, polecałabym wręczyć drogiemu Aominecchiemu parę egzemplarzów magazynów pornograficznych a następnie zamknąć go w łazience na 50 spustów i nie wypuszczać owego osobnika aż do uroczystego powrota Twego wielebnego brata Taigunia :D Ahahhahahahahaahha :D Konwersację ze ścianą :D Również bardzo często praktykuje takową formę komunikacji i przyznaję absolutnie całkowitą rację iż wielmożna ściana zawsze wysłucha co ma się do powiedzenia oraz co najważniejsze, o nic nie pyta a w pełni godzi się z przedstawionymi jej argumentami :D :P :D Ohohoohohhoho, a cóż ten wielebniutki Aomineś tak się panoszy nikczemnie?????????????????? :O Przykutasić mu arcyporządnie stopą w jądra, a z doświadczenia daję słowo iż owe działanie unicestwia takowego delikwenta w 555% :P :D Szanowniutki Panie Ahomine, ja rozumieje całkowicie iż gustujesz w literkach D i myślujesz że to zapewne zajebiście jest być posiadaczem takowej litereczki miseczki, :D jednakże chyba nie zdajesz sobie sprawy drogi Panie, jak czasem od całodobowego dźwigania takowych baloników arcyzajebiście cholernie oraz kurewsko bolą plecy!!!!!!!! :D :D :D "to tyran, który nie ma serca i uważa, że wszystko mu wolno. Nienawidzę takich osób." - Ahahahahhahaha :D Dobrze wiedzieć iż Pani mnie nienawidzi :P :P :P Współczuję kochanemu Kagamisiowi, iż gdyż wplątał się w takową niekoniecznie bezpieczną sytuację, jednakże mocno wierzę że uda mu się z niej wybrnąć bez większych szkód psychicznych, fizycznych oraz seksualnych (Czasami niestety różnie bywa :D :D), a ponad to bez ryzyka nie ma zabawy :D Na tymże stwierdzonku pozwolę sobie zakończyć me dzisiejsze przemówionko, a Tobie Akinko droga życzuję miluśkiegooo wieczorka i mnóstwaaaaaaaaaaa weny na nowego wytworka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Gudbajoooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** 💘💖💕
OdpowiedzUsuńMama pozdrowiona! :D
UsuńSayu, j po prostu wiedziałam, że to słowo w tym zdaniu tak ci się skojarzy! XD :D ;P
O, brawa dla Pani! :D Jednak Aho nie we wszystkim jest najlepsiejszy ;P
O, nie dłam na to :D Ale dziękuję za radę, może kiedyś skorzystam^^
Ściana taki dobry przyjaciel :3 XD
Nie ma to jak zoczeńcy :D :D :P
Nie o to mi codziło, szanowna Pani Sayu! Po prostu DOSZŁAM do wniosku, że akurat ten konketnytyran jest dupkiem do potępi n-tej! :D Jakże mogłabym Pani nie lubić??? :D
Oby, oby ;)
Dziękuję Pani arcyserdecznie! :D <3 :* :D
Wrócę za chwilę ^^
OdpowiedzUsuń#Kimie
Ohayo~! ^w^
UsuńPodziękowania dla twojej mamy ^^
Więc w oczekiwaniu na Zemstę jest Wygrana :3
Bo to Aomine- jak nie wejdzie drzwiami to oknem xp
"Co za zarozumiały dupek! Jednak strasznie przystojny."- Haha :D A jednak xp No i to prawda ;)
Aoś i herbatka do siebie nie pasują :p
Akina, ślinisz się :p
Oj tak, jest i to bardzo :p
Aoś grozi?! O.o Brawo braciszku ^^ Znaczy.... No nie ładnie xp
Jaką ścierką~?!! Patelnią go~! XD
Aoś lubi sobie popatrzeć na ciekawe rzeczy ;)
Ja wszędzie widzę podteksty~! XD Chyba pora na jakieś dzikie seksy xp
Hau, hau~! =3
Aoś: -.- ....
Ja: :D
Tak, to ten :D A cczego szuka? Może tego seksu xp
Aoś taki prawdomówny~! ^^
No i Taiga wpadł :p
"Trzydzieści minut zmarnowanego życia na użeranie się z tym głąbem."- Oj, ja się od narodzin z nim użeram =.=
Aoś: A ja z tobą nie?! o.O
Ja: Cichaj mi tam i nie przerywaj.
Aoś: Phi~! -.-
Aoś lubi zadziorne :3
"Prosiak i zbok."- Buahahahaha~! XD *Zgina się ze śmiechu*
Aoś: Aaaale śmieszne~! -.-
Ja: Chrum, chrum~! xp Hahaha XD
Akina ja i tak wiem, że lubisz siedzieć Aomine na kolanah ;)
Najważniejsza rzecz- masz rozmiar D xp
O~! O.O Zrobiło się bardzo ale to bardzo ciekawie~! :3
Oczka~! *.* To co mnie łączy z Aosiem ^w^
Interesujące myśli Akiny ^w^
Przerwał~?! O.O Serio?! o.O
Po prostu przystojny zboczeniec ;)
Duże ego Aosia~! I ta reakcja xp 1:0 dla pana Daikiego ^^
Nic a nic Tygrysie :p
Taiga BAM na podłogę, a Kimie w śmiech xp
Oberwie patelnią xp Soki, musiałam :p
I tak już w duszy Akina kocha tego przystojniaka ^^
Czyżby tym tyranem był Akaś?? :p
Eeee....tak? ^w^
Będzie dobrze~! ..... Co nie?? o.O
Rozdział bardzo fajniusi ^^ Brakowało mi zadziornego Aomine *.*
Weny kochana Akino~! <3
Miłej nocy z tym przystojniakiem ;)
Bajo~! :**
#Kimie
Ohayo 😄
UsuńNawet kominem XD
Bo ja mówię najprawdziwszą prawdę 😄😜
*wyciera brodę* wcale nie! 😜
Taki ma tu charakter ^^
Najpierw ścierka, patelnia będzie później 😉😜
Na tę prywatne niestety też -_-
No to u mnie go nie znajdzie XD 😄
Ah: Buuuuuu! Jak możesz mnie tak krzywdzić?
Ja: Bo jestem zua 😜😁
Kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw! 😏
A ja odkąd go poznałam... XD To już wiadomo, czemu mnie polubił 😜😜😄
Taka prawda! 😄😂😂
Aho: czuję się obrażony... 😒
Ja: No chodź, dam ci buzi ;)
Ah: a ?
Ja:Buzi albo nic
Aho: *meuczy coś pod nosem*
Razem : *cmok* 😘😘
Kurde, wydało się.. 😱😱😱😜😜
Co dla niektórych ważna...ustanawiam nowe święto narodoweg!
Mój zboczeniec ❤❤❤?! Żądam rewanżu!
? 😈
Ja: *//////* o Boże....
Bliskie spotkani z podłożem 3 stopnia Kiedyś pewnie oberwie 😜😜
Od zawsze ❤❤💖💗
Może, może... Cichaj tam! 😵😜
Dziękuję 😘😘
, z nim to na pewno będzie udana 😜😁😄
Papa 😘❤
Ah: z ostatniej nocy
No nie, Daiki wygrywa 😅
Tak, powstrzymł się! 😄😄 nie możesz dać czegoś więcej
Ahomine, ty prosiaku! Taki przystojny prosiaku...
OdpowiedzUsuńOhayo, Akina!
Tak na rozpoczęcie weekendu Wygrana. Rozdział mi się podobał, mój klimat. Oczywiście Ahomine wygrywa swoim ego - nie ma lepszych od niego.
Ahomine pijący herbatę - słodziak. Ahomine przyglądający się biustowi - zajebisty zboczeniec.
Weny <3
Bardzo przystojny ❤💖
UsuńOhayo! 😄
Też lubię takie klimaty 😉😄
Dziękuję 😘❤
Ja pizgam, chyba za bardzo wczuwam się w Akine, bo przez cały czas miałam ochote przyjebać Ahomine, a jak było o cyckach to już sięgałam po patel,ie normalnie >.< hyhyhy zaczyna sie robić coraz ciekawiej, mam tylko nadzieję, że Kagami nie będzie taką ciotą do samego końca i trochę ogarnie dupe *^* pozdrowionka i czekam z niecierpliwością na kolejną dawkę czytelniczych narkotyków :3
OdpowiedzUsuńPatelni zawsze użyczę :D ;P
UsuńEJ, ej, ale żebyś przeze mnie nie stała się mega ćpunem ;P
Pozdrowionka! <3