sobota, 6 sierpnia 2016

Kryminalistka (cz.5)

Ohayo! :D

 Skończyłam pisać jedno z waszych ulubionych opowiadań (moich zresztą też ;P), więc na sobotnie popołudnie daję je wam do czytania! :D To właśnie w tym rozdziale okaże się, jakiej płci będzie dziecko (a może dzieci?) Aomine i Akiny ^^ Jeśli jesteście tego ciekawi - zapraszam do czytania! :D ;*


________________________________________________________________________________




   
    Akina już drugą godzinę siedziała przed lustrem i kręciła sobie włosy. Całe szczęście, że makijaż miała już za sobą. I tak najdłużej zajęło jej robienie sobie paznokci – zanim każda płytka została dokładnie pomalowana, minęła prawie godzina. W końcu wesele przyjaciela nie zdarza się często, więc nie dziwię się, że tak długo się szykowała. Najpierw puder, podkład, czy Bóg wie, co to było. Potem tusz do rzęs, eyeliner, szminka, naszyjnik, paznokcie, a na koniec włosy. Jakby nie mogła pójść w normalnej fryzurze… Przecież jej we wszystkim ładnie! Ale nie, musiała się odpicować jak jakaś angielska królowa! Wprawdzie wygląda ślicznie, ale zajęła mi łazienkę na dwie godziny.
 Za pięć miesięcy urodzi nam się dziecko. Akinie zaokrąglił się lekko brzuch, po którym czasem się odruchowo głaszcze, a ja zawsze się uśmiecham, gdy to robi. Urodzona mama, mówię wam. Często czyta podręczniki o noworodkach, blogi o tej tematyce, a nawet zaczęła już robić zakupy dla naszego bobasa. Na liście jej produktów znalazły się śpiochy, śliniaki, butelki, smoczki, pluszaki, pieluchy, małe skarpetki, buciki oraz wiele innych potrzebnych rzeczy. Nasz bobas będzie miał wspaniałych rodziców.
 Stanąłem przed lustrem i zacząłem zawiązywać krawat. Nienawidzę tego ustrojstwa. Nigdy go nie lubiłem, nawet za czasów szkolnych. Ciągle trzeba było w tym chodzić. I mieć marynarki. To tylko szkoła, ale nie można było przychodzić ubranym na sportowo. Cóż, przynajmniej dziewczyny miały krótkie spódniczki, więc wygodniej było klepnąć je w tyłek. A jak się którejś coś przypadkiem podwinęło, to widoczki też były ładne. Tylko jak one znosiły takie same ubrania? Podobno kobiety nie lubią być identycznie ubrane, a w szkole cały czas musiały tak chodzić. Ech, one to zawsze mają jakieś problemy – jak nie podczas okresu czy ciąży, to w codziennym życiu. Chociaż bez nich świat byłby nudny. I nie byłoby takich przyjemności. A, i dzieci też nie. Jak niby miałbym się urodzić, skoro nie byłoby mojej mamy? I jak poznałbym Akinę? Dziewczyny są potrzebne, a przynajmniej ta jedyna, która nosi pod sercem nasze dziecko.
 Kiedy udało mi się zawiązać krawat, spojrzałem na Akinę, która narzucała na ramiona marynarkę. Wyglądała ślicznie – czerwona sukienka sięgająca kolan podkreślała jej talię oraz biust (słowo daję, że jak ktoś rzuci jej choć jedno pożądliwe spojrzenie, to zabiję!), a czarne szpilki sprawiały, że jej nogi wyglądały na dłuższe. Do tego idealny makijaż i fryzura. Akinę można określić jednym słowem – piękność. Moja piękność.
 - Idziemy? – Uśmiechnęła się do mnie, co odwzajemniłem.
 Otworzyłem drzwi i przepuściłem ją pierwszą, na co skinęła mi lekko głową. Złapałem ją za dłoń i zamknąłem nasze mieszkanie. Przeprowadziła się do mnie dwa tygodnie temu, oczywiście powiadamiając o tym rodziców. Nie byli tym zbyt zachwyceni, zwłaszcza że dowiedzieli się o jej ciąży, ale nie protestowali. W sumie to całkiem mili ludzie. Jej ojciec był do mnie na początku dość sceptycznie nastawiony, ale po trzech spotkaniach powiedział, że mnie akceptuje – to już spory postęp. Zdałem jego test! Mama Akiny dość często dzwoniła i pytała o jej stan, oraz kazała do siebie zadzwonić, gdy już będzie znana płeć dziecka. Rany, moja rodzicielka aż tak się tym nie podnieciła. Oczywiście ucieszyła się z tego, że zostanie babcią, ale nie dzwoniła codziennie i nie doradzała nam w kwestii odpowiedniego ułożenia pościeli dla dziecka. Ech, rodzice mojej dziewczyny są czasem za bardzo opiekuńczy. Będę miał wspaniałych teściów, naprawdę. Ciekawe, czy gdy Akina już urodzi, będą codziennie przychodzić i poprawiać poduszeczkę naszemu bobasowi. Ludzie, to by było straszne. Chyba bym oszalał.
 Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na uroczystość. Gości było naprawdę sporo, a większości nie znałem. Muszę przyznać, że Haruka wyglądała naprawdę pięknie – jej długa suknia sięgała praktycznie ziemi, a welon idealnie wpasował się w jej jasne włosy. Miała szeroki uśmiech na twarzy, natomiast w oczach można było dostrzec prawdziwe szczęście. Nawet Kagami wyglądał przy niej elegancko. A przynajmniej inaczej niż zwykle – nie przypominał małpy.
 Kiedy para powiedziała ,,Tak”, rozległy się głośne brawa. Wszyscy ustawili się w długiej kolejce, by złożyć im życzenia oraz wręczyć prezent. Gdy nadeszła nasza kolej, łaskawie przytuliłem Kagamiego po przyjacielsku i poklepałem go po plecach, a Harukę ucałowałem w oba policzki. Akina natomiast mocno ich wyściskała, życząc przy okazji pomyślności i szczęścia, oraz cudownego dziecka. Dołączyłem się do życzeń, a następnie odeszliśmy od nich i zrobiliśmy miejsca kolejnym osobom.
 - Oni wyglądają razem tak pięknie – odezwała się nagle Akina i wtuliła się w moje ramię.
 - Uwierz mi, że my wyglądamy ładniej. – Objąłem ją.
 - Nie jesteśmy małżeństwem, a ja nie mam na sobie sukni ślubnej.
 - No i co z tego? Nie potrzebujesz jej, by być piękna.
 Akina złapała mnie za krawat i pociągnęła w dół, a po chwili złączyła nasze usta w pocałunku.
 - Jesteś kochany. – Uśmiechnęła się.
 - Wiem. W końcu to ja. – Przekręciła tylko oczami, a ja odwzajemniłem jej uśmiech.

                                                                   ***

 Po mojej prawej stronie siedziała Akina, a po lewej Kise wraz ze swoją dziewczyną, Minako. Ona przynajmniej jest bardziej ogarnięta od niego, więc jest szansa, że nie wpadną razem pod samochód bądź nie wysadzą mieszkania w powietrze swoją głupotą. Ogólnie to ją lubię, choć czasem zachowuje się zdecydowanie za głośno.
 - A teraz zaśpiewajmy ,,Sto lat” młodej parze! – Wodzirej stanął na środku sali, w której odbyło się przyjęcie weselne.
 Wszyscy goście wstali i zaczęli śpiewać. Kagami cały czas trzymał swoją żonę za rękę, a jej uśmiech nie schodził z twarzy. Coś czuję, że będą mieli ciekawą i namiętną noc poślubną. No ale kto by nie miał? To się zawsze tak kończy – a później dziecko. Wprawdzie u nas wyszło nieco na odwrót, ale olać to. Ślub też kiedyś będzie, jestem tego pewien. Musi być.
 Kiedy śpiewanie się skończyło, wodzirej wskazał na Kagamiego oraz Harukę i zachęcił ich do wyjścia na parkiet.
 - A teraz młoda para zatańczy pierwszy taniec!
  Rozległa się muzyka, a wszyscy skupili swe spojrzenia na tańczącej dwójce. Taiga objął swoją żonę, a ona zarzuciła mu dłoń na ramię. Po chwili zaczęli tańczyć, cały czas patrząc sobie przy tym w oczy. Haruka wirowała, a ja tylko patrzyłem, jak Kagami pomyli kroki bądź się wywali. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, nic takiego nie miało miejsca. Czyżby ćwiczył? Cóż, to nie koniec imprezy, więc jest szansa, że jeszcze na ziemię poleci. Oj, ale byłby wtedy ubaw!
 Goście zaczęli wchodzić na parkiet, a kiedy Kise i Minako wstali, ja poprosiłem Akinę do tańca, na co ta odpowiedziała uśmiechem.
 - Już się bałam, że mnie nie poprosisz.
 Złączyłem nasze dłonie, a drugą rękę położyłem jej na plecach. Zaczęliśmy się obracać w rytm muzyki, a taniec wyjątkowo mi wychodził. Nie żebym nie umiał tańczyć, ale… Robię to tak rzadko, że mógłbym zapomnieć kroki. Na szczęście nie deptałem jej po stopach, więc było dobrze. Zajebisty ze mnie tancerz. Normalnie wygrałbym jakiś konkurs. Wystarczyłyby mi ze dwie lekcje, świetna partnerka i wygrana załatwiona.
 Ukłoniłem się lekko, gdy taniec dobiegł końca, a Akina uroczo dygnęła. Uśmiechnąłem się do niej, a potem złączyłem nasze dłonie i zaprowadziłem ją do stolika. W czasie całego przyjęcia dużo rozmawiałem z Kise, a właściwie słuchałem jego monologów, oraz z Kagamim. O dziwo nawet raz nie weszliśmy w jakąś poważną sprzeczkę – kłóciliśmy się tylko o jakieś drobnostki. Cud prawdziwy. Akina zdążyła poznać chyba wszystkie kobiety znajdujące się na przyjęciu, a także zatańczyć z co najmniej połową mężczyzn. Miałem ochotę kilku zabić, gdy za długo się na nią gapili. W ogóle to skandal, że sama ich nie odgoniła. Często się do nich uśmiechała i prowadziła z nimi różne rozmowy, albo przynajmniej wymieniała po kilka zdań. Czułem się zazdrosny. Bardzo zazdrosny. Za to ona w ogóle nie zauważała czujnych i ostrzegawczych spojrzeń, które jej posyłałem – po prostu bawiła się dalej. Nie przesadzała jednak z tańcem ze względu na bezpieczeństwo dziecka. A wina w ogóle nie piła. Ja miałem ochotę na kieliszka do obiadu, ale zrezygnowałem, bo musiałem później prowadzić samochód. Cóż, czasem się trzeba poświęcić dla wyższych celów.
 W końcu poprosiłem do tańca Harukę. Nie podeptałem żadnej ze swoich partnerek, a kilka nawet rzucało mi pożądliwe spojrzenia. Od razu je zbywałem, mówiąc, że mam dziewczynę. Jedna nawet chciała iść na szybki numerek do łazienki, więc szybko przestałem z nią tańczyć. Rany, skąd Kagami ma takich znajomych?!
 - Dobrze tańczysz. – Zauważyła Haruka.
 - W końcu jestem zajebisty. – Uśmiechnąłem się.
 - Ech… - Pokręciła głową. – Chyba tego nigdy nie zmienisz, co? – Spojrzała na mnie z uśmiechem.
 - Taka już ma zajebista natura.
 Zaśmiała się, po czym zrobiła zgrabny obrót. Chciałbym, by kiedyś Akina była na jej miejscu – by miała suknię ślubną, welon i mnie w garniturze obok siebie. Ona musi za mnie wyjść. Nieważne, co powiedzą jej rodzice. Nieważne, co będą myśleli jej znajomi. A jeśli ona nie będzie chciała, zrobię to inaczej. Zawsze może dojść do porwania, prawda? Albo wyprowadzę się z nią do kraju, gdzie można porywać przyszłe żony. O, to jest myśl! Tylko jakie to kraje…? Irak? Iran? Arabia Saudyjska? E, od czego jest Internet? Chwilę poszukam i zaraz znajdę!
 Kiedy taniec się skończył, wróciłem na swoje miejsce i nałożyłem sobie na talerz kawałek ciasta z truskawkami. Było przepyszne! Akina zaczęła mówić coś o tym, że rozmawiała z Kagamim, a ja słuchałem jej w milczeniu.
 - Dziwnie się czuję, jedząc aż tyle – powiedziała nagle, kończąc jakieś ciasteczko.
 - Teraz jesz i za siebie, i za dziecko. – Uśmiechnąłem się. – Nic dziwnego, że masz taki apetyt.
 - Podobno po ciąży trudno wrócić do dawnej figury… - Westchnęła. – Jeśli będę aż tyle jadła, to…
 - Jesteś piękna. – Przerwałem jej. – Ten brzuszek doda ci tylko urody. A o figurę po ciąży się nie martw. Na pewno do niej wrócisz.
 - Będziesz ze mną biegał. Zobaczysz, że zaciągnę cię do…
 - Łóżka? – Podsunąłem, poruszając sugestywnie brwiami.
 - Do parku, baranie! – Kopnęła mnie lekko w łydkę. – Na razie seks z tobą przyniósł mi jeden wielki efekt. – Pogłaskała się po brzuchu. – Wystarczy.
 - Ale w łóżku podobno też można coś spalić. – Mrugnąłem do niej.
 - Serio? W takim razie będę dużo spać. – Uśmiechnęła się, pokazując mi przy tym język.
 - Nie o to mi chodziło. - Położyłem swoją dłoń na jej kolanie. – Podczas stosunku można…
 - Dobra, dobra, poczytam o tym później. – Przerwała mi. – Idziemy tańczyć.
 Złapała mnie za rękę i pociągnęła na środek parkietu. Akurat muzyka zmieniła się ze skocznej na bardziej romantyczną, więc więcej par weszło na parkiet. Kątek oka zobaczyłem Kagamiego i Harukę, którzy tańczyli w rytm muzyki na środku sali. Akina zarzuciła mi ręce na szyję, a ja położyłem dłonie na jej talii. Zaczęliśmy się kołysać w rytm muzyki, a ja pochyliłem się lekko, byśmy stykali się czołami. Moja dziewczyna uśmiechnęła się i złożyła na moich ustach czuły pocałunek. Spojrzała mi w oczy, a po chwili się do mnie przytuliła. Uwielbiam, jak to robi. Uwielbiam ją mieć tak blisko siebie. Uwielbiam ją całą. I uwielbiam tę małą osóbkę, która rozwija się pod jej sercem. Mówi się, że dziecko jest owocem miłości rodziców. My mieliśmy wpadkę, ale teraz naprawdę się cieszę, że Akina jest w ciąży. Będę kochał to dziecko najmocniej jak umiem. Będę je chronił, opiekował się nim. To obowiązek ojca, prawda? To będzie drugi zajebisty ja. Albo druga zajebista mamusia. Jeszcze tylko dwa tygodnie i dowiemy się płci dziecka. Akina ma już wyznaczony termin na USG, więc wystarczy tylko cierpliwie poczekać. Jeju…! Tak bardzo chcę je już wziąć na ręce!
  Ledwo usiedliśmy do stołu, a na salę wjechał tort weselny. Ogromny tort weselny, z ogromną ilością bitej śmietany. Wyglądał pysznie. Smakował zresztą też, aż dokładkę wziąłem. Na szczycie tortu były ustawione dwie figurki – pana młodego i panny młodej. Ja z Akiną też kiedyś będziemy mieli takie coś. A nawet lepsze, bo to w końcu my. Zajebista para musi mieć zajebiście udane wesele, prawda? Najpierw trzeba będzie się oświadczyć, a potem wszystko zorganizować. Ludzie, ile to się człowiek napracuje w życiu…
 Pojechaliśmy do domu o drugiej piętnaście, bo Akina była już zmęczona. Oczywiście wcześniej pożegnaliśmy się z parą młodą, a oni podziękowali nam za przyjście. No i właśnie! Wreszcie usłyszałem od nich podziękowania! Powinni mi w ogóle dziękować, że przyjąłem ich zaproszenie. Żeby Kagami ożenił się wcześniej ode mnie… Do czego to doszło?! To co za pojebany świat?! Cóż, przynajmniej będę miał wcześniej dziecko. Nie wiem, czy wypada się tym tak chwalić, ale… olać to. Wszystko, co jest związane ze mną, wymaga uwielbienia. A szczególnie ja, Akina oraz nasze przyszłe maleństwo. Kłaniajcie się, ludzie, postanowiłem dać wam nowego osobnika, którego macie wielbić! I jego mamusię też! To dziecko będzie najlepszym niemowlakiem świata. A gdzie gratulacje prezydenta? Pod sercem Akiny właśnie rozwija się nowy przywódca kraju, a obecny nic z tym nie robi? Skandal!
 Kiedy dojechaliśmy do domu, szybko poszedłem pod prysznic, a Akina w tym czasie zmyła makijaż. Potem ona się umyła, a ja pościeliłem łóżko. Gdy wreszcie razem się położyliśmy, westchnęła cicho i od razu się do mnie przytuliła.
 - Zmęczona? – Objąłem ją.
 - Nie, wcale. – Prychnęła z sarkazmem.
 Pocałowałem ją w czubek głowy, po czym przykryłem nas kołdrą.
 - Dobranoc.
 - Dobranoc – szepnęła.

                                                                       ~*~

    To ten dzień. Dzień, w którym dowiemy się, jakiej płci będzie nasze dziecko. Kiedy wiozłem Akinę na USG, była strasznie podekscytowana i ciągle głaskała się po brzuchu.
 - Dziewczynka, dziewczynka… - Powtarzała pod nosem.
 Chłopiec też będzie dobry! Ale nie wiem, czy świat jest gotowy na drugiego mnie. Tyle zajebistości w jednym mieszkaniu! Ludzie, Tokio tego nie wytrzyma! Trzeba będzie tę zajebistość rozłożyć, co znaczy, że przyda nam się jeszcze co najmniej jedno dziecko. Zaraz, zaraz… Wróć! Wtedy tej zajebistości będzie jeszcze więcej! Nie no, prezydent będzie musiał mi osobiście pogratulować potomka. Albo potomków, wszystko się niedługo okaże. Osobiście wolałbym, by to był chłopiec, ale dziewczynkę przyjmę z równie dużą miłością. Bądź co bądź, to dziecko moje i Akiny – będzie zajebiste w każdym calu.
 Dojechaliśmy pod szpital. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy pod właściwą salę, cały czas trzymając się przy tym za ręce. Akina podeszła na chwilę do recepcji, a ja w tym czasie zająłem się przeglądaniem dyplomów wiszących na ścianie. No proszę, same wyróżnienia, odznaczenia i doktoraty. Nieźle, nieźle. Przynajmniej jest pewność, że są tu sami dobrzy lekarze i nie trzeba się będzie bać, że coś spaprzą.
 - Chodź. – Akina pociągnęła mnie za rękę pod właściwą salę.
 Musieliśmy czekać na swoją kolejkę kilka minut, które jakoś wyjątkowo mi się dłużyły. Kiedy lekarz w końcu wezwał nas do gabinetu, moja dziewczyna prawie tam wskoczyła. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Akina jest pacjentką Midorimy! Mówię wam, większego szoku chyba nigdy nie przeżyłem. Przynajmniej byłem w szpitalu, to w razie zawału zostałaby mi udzielona pierwsza pomoc.
 Moja dziewczyna zajęła miejsce na kozetce, a ja stanąłem obok, tak, by nie przeszkadzać temu glonowi. W liceum zawsze lubiłem mu dokuczać z powodu koloru jego włosów. Sam powtarzał, że moje wcale nie są lepsze, co oczywiście nie jest prawdą – każda cząstka mnie jest zajebista, a ja jestem dumny ze swoich włosów. Dzięki nim jestem bardziej rozpoznawalny i niepowtarzalny. Jednak nie chciałbym, by były kiedykolwiek zielone.
 - Jak się dziś pani czuje? – Spytał Midorima, podchodząc do niej.
 - Dobrze. Oprócz tego, że jestem trochę podekscytowana. – Akina uśmiechnęła się, po czym podwinęła bluzkę.
 Nie uśmiechaj się do niego! Odwróć wzrok i się na niego nie gap! Przecież to glon jest! GLON! Wprawdzie zawsze był nieco mądrzejszy ode mnie, ale nie sądziłem, że naprawdę zostanie lekarzem. A tym bardziej nie spodziewałem się, że będzie lekarzem MOJEJ przyszedłem żony.
 Ale ironia…
 Midorima uruchomił jakiś dziwny sprzęt, wziął do ręki podejrzanie wyglądającą kulkę, nasmarował ją żelem i zaczął nią jeździć po brzuchu Akiny. W tym samym czasie na ekranie komputera coś się wyświetliło. Nawet zauważyłem, że to coś przypomina kształtem malutkie dziecko.
 - Rozwija się prawidłowo – powiedział Midorima po chwili ciszy. – Nie dostrzegam żadnych zaburzeń.
 - No ja mam nadzieję, bo jeśli się wyda, że…
 - Daiki! – Akina posłała mi mordercze spojrzenie, a ja natychmiast się zamknąłem.
 Kompletnie zignorowałem karcący wzrok Midorimy i patrzyłem jak jeździ tą kulką po jej zaokrąglonym już brzuchu. Hyuga nie spuszczała oczu z ekranu komputera, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Złapała mnie za rękę, a ja ścisnąłem jej dłoń.
 Zajebisty ja, czy zajebista ona?
 Kurde, z tego wszystkiego sam zaczynałem się denerwować! Chcę już wiedzieć, jakiej płci będzie to dziecko. Trzeba się zastanawiać nad imieniem, a to poważna sprawa. Jakie by tu…?
 - Doktorze, to będzie chłopiec, czy dziewczynka? – Zapytała Akina.
 Midorima jeszcze chwilę milczał, po czym spojrzał na nas i uśmiechnął się lekko. Matko Święta, glon się uśmiechnął! Koniec świata nadciąga! Czyżby Akina spodziewała się małego glonka? Albo trawy? A może…?
 Bliźniaków?
 - No, Aomine, gratuluję. – Poprawił swoje okulary. – Będziesz miał syna.

_________________________________________________________________________________

Zaskoczeni? ;P A może się tego spodziewaliście? xD :D



    






8 komentarzy:

  1. Ja tu wrócę~! >.< Tylko skomentuje poprzednie posty :p
    Przepraszam za opóźnienie -.-
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra~! Pora napisać ten komentarz :p
      Sorki, że wcześniej nie dokończyłam ale bratanek do mnie przyszedł i nie dało rady :p Plus była mega śpiąca~!- mimo wypicia 5 kaw x.x
      Teraz w prawdzie też nieco jestem ale spoko, dam radę ^^

      Akaś: Wierzę w ciebie ^^
      Ja: Dziękuje~! :3 To za chwilę przyszykuj kąpiel. Porelaksujemy się ;)
      Akaś: Oczywiście ^^

      A ja dzisiaj czytałam sobie Ferajnę i chyba zacznę sobie nieco pisać :p Albo skończę w końcu LBP -.- Jakoś nie idzie mi to ostatnio... -.-

      Kręcenie włosów jest męczące -.- I za długo trwa :p Ale łady efekt chociaż ^^
      W końcu to wesele jej brata~! ^^ Musiała się tak odpicować aby wyglądać na milion dolarów~! :D
      Szczerze się jak głupia XD Bo co?? Bo mi się Kise przypomina xp No ale to jest takie śliczne~! :3 Chodzi mi o brzuszek i w ogóle ^^
      Pamiętam, że w dzień ślubu mojej siostry nikt nie umiał wiązać krawatu xp To było komiczne :p
      I cycków by nie było~! xp Hehehe :D Oczywiście kobiety najważniejsze ;)
      Aoś jaki zaborczy~! xp Ale masz rację braciszku, pilnuj tego co twoje ;) Chociaż tu małżeństwem nie jesteście :p
      Brawo Daiki~! ^^ Jeszcze trochę to pozwoli ci mówić do siebie "Tato" ;p
      Uważaj Dai-chan żeby ci się teściowa do mieszkania nie wprowadziła~! xp Zero seksu przez rok~! XD
      Ao powiedział, że Kagami dobrze wygląda- po prostu cud~! XD
      I jeszcze się przytulili~! O.O Co ta miłość robi z człowiekiem xp
      I wiadomo po co wynaleziono krawat~! ^w^

      A po tym "Gorzko~! Gorzko~!" XD ^^ Dawaj Kagami, nie wstydź się~! xp
      I tu się kurna wzruszyłam ;v; To takie piękne~! *.*
      Ciekawa jestem jak długo trenował? :p
      Oj Ao, Ao~! :p We wszystkim zajebisty~! Oprócz gotowania xp
      Hehehe :D Akina denerwuje Aosia ^^ Ale cóż, w końcu jego żoną tu nie jesteś ;)
      Gdyby Ao przestał mówić, że jest zajebisty to wysłałabym go do psychiatryka xp
      Ao to nie jest średniowiecze aby zmuszać kobiety do małżeństw xp Bądź dobry, a się zgodzi ;)
      Oj Akina~! Kise jadł za 3~! xp Plus jedno ciastko więcej nie szkodzi :p
      Kobiety, które częściej uprawiają seks mogą zjeść więcej słodyczy ^w^ Ostatnio coś o tym czytałam :p
      Na tą scenę mam tylko jedno słowo- Miłość~! <3 <3
      Dai-chan jak się oświadczysz to daj znać~! Pomogę w przygotowaniach ;)
      Akaś jest zajęty i nie dostał żadnego powiadomienia XD

      Nadszedł dzień, w którym dowiemy się jakiego koloru ubranka kupować dla przyszłego Aomine~! ^w^ Bo wiadomo, nazwisko po tatusiu ;)
      Oj Aoś~! xp Daj już spokój prezydentowi xp
      No proszę, proszę~! ^^ Shi-chan został ginekologiem~! xp I kto tu jest bardziej zboczony~?! XD
      Ao ty nie zazdrosny, że Midori dotyka Akiny?? o.O
      Oj no~! Midori może się uśmiechać, co nie?? :3 W końcu to taki wujek będzię~! :D
      Wiedziała, że będzie chłopczyk~! ^w^ Ach, ta kobieca intuicja~! :3

      Rozdział świetny~! *w* <3 :D W końcu dowiedziałam się- a raczej się upewniłam- jakiej płci jest Maluszek :3
      Pora wybrać się na zakupy ;) Ciocia Kimie już szykuje dla Juniora prezenty ^^

      A LBP może w poniedziałek :p Jeszcze muszę napisać z 2 scenki i koniec ^^ No ale jutro idę do brata na kawkę, bo urodziny miał, więc wątpię, że coś napiszę :p

      To teraz mykam do shota ^^
      Pa~! :*
      #Kimie

      Usuń
    2. Trzymam kciuki, żeby udało ci si coś napisać 😄😜

      Kręciłam na bal gimnazjalny :p trochę się z tym namęczyłam, ale efekt był piękny ❤
      No bez bez przesady xD Ao byłby jeszcze bardziej zazdrosny :p
      Hihi ^^

      Ao: i całe szczęście, że cycki są!
      Ja: Tylko cycki? -.-
      Ao: No co ty! Ty ważniejsza ;*
      Ja: ah tak... To idź po banana, mam na niego ochotę ^^
      Ao: ... Już idę, kochanie..

      Jeszcze nie jesteśmy xD ale nie wiadomo, czy będziemy :p
      Na pewno pozwoli ^^

      Ao: przez rok?! O.O ja chcę drugie dziecko!
      Ja: na razie musimy zająć się tym!
      Ao: Ale potem ma być drugie
      Ja: zobaczymy ;)

      To tak w ramach wesela :p
      A jak by inaczej go zmusić do pochylenia się? XD tak jest wygodnie ^^

      Całus, całus!! :D
      Haruka go pewnie uczyła xD
      Ja go trochę w tym pożyczę :3
      Ja go lubie denerwować :D
      Haha xD
      Może się zgodzę ^^
      No i trzeba też pamiętać odpowiednim odżywianiu :D
      Czy ty sugerujesz, że ja często TO robię?? :p
      Kimie, przygotowujesz się do czegoś? XD
      ❤❤❤❤
      W przygotowaniach do ślubu? XD
      No chyba że nie pójdziemy przed ołtarz xD

      Ao: wypluj to!
      Ja: haha xD

      Biedny prezydent... :p
      Może lubi te pracę? XD
      Bo Midoś to lekarz i musi mnie dotknąć ^^ poza tym Ao mnie częściej dotyka :p
      Nasze dziecko będzie miało sporo wujków xD
      Haha :nD to zgadłaś :D teraz trzeba się nad imieniem zastanowić ^^

      Nasz synek będzie miał wspaniałą ciocię ❤😄

      To czekam na poniedziałek xD

      Pa 😘😘

      Usuń
  2. Ohayo! Ja... Postaram się napisać komentarz, ale nie wiem co z tego wyjdzie, więc jak będzie on gównem, to przepraszam bardzo.

    Ughh... Nienawidzę makijażu. Racja, zawsze jest się "ładniejszym", ale... No bez przesady, rozumiem jakiś tusz do rzęs ewentualnie szminkę czy błyszczyk, ale... Tona szpachli wygląda gorzej niż twarz cała w trądziku.
    Wooooow!!! Brawa dla pana Kagamiego oraz jego żony! :D *KLASK KLASK*
    Nie no, Kise! Najpierw Sayaka, później ona... Czyli focha ciąg dalszy.
    Kise: Ale...
    Ja: Cichaj, nie gadam z tobą!
    *Nie ma to jak pokłócić się z fikcją*
    Łaaa! Kagami nie wyglądał jak małpa? Sukces! I nawet się nie przewrócił? Propsy. Jak ja tańczyłam z kolegą, to wpadła na mnie jakąś dziewczyna, a ja musiałam się czegoś podtrzymać i niestety był to właśnie on... Szczęście, że mnie utrzymał, a nie przewrócił razem z nami -.-
    Daiki... Z tym prezydentem troszkę przesadziłeś.
    Ha! Jest i mój glon! :D Ch-chłopiec! :D *.* Yayyyy! Chociaż dziewczynka zła by nie była xD
    Hmm... Weny życzę, pozdrawiam i... Całuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię dużej ilości :C Ale jednak są sytuacje, kiedy tego makijażu trzeba użyć ^^
      Wiwat młoda para!!!! :D
      Haha, też mam z Ao xD ;P
      Jak ja byłam na balu gimnazjalnym, to jedna dziewczyna wywaliła się w szpilkach i poleciała mi na nogi xD Ale na szczęście się nie wywaliłam ;P
      No, Midoś też musi tu wystąpić! :D
      Hihi, taki psikus XD :D

      Dziękuję i również całuję! ;* <3

      Usuń
  3. Omomomom w ty fanficku Aomine to taka kupka cukru z cukrem, polana nutellą z dodatkiem czekolady ^*^ jak czytałam ten rozdział, to sie cały czas uśmiechałam, jak głupi do sera XD a moje serce skradł moment, jak Aho był w stanie poklepać Bakagamiego, zamiast zmiażdżyć mu kręgosłup "zdrowym, przyjacielskim klepem" 3:D
    Czekam na kolejne rozdziały i jestem,ciekawa, kiedy wstawisz jeden z zapowiadanych shotów i czy już wiesz, co to będzie XD Pozdrowionka, weny i ciepłe tulaski ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak przesłodziłam? xD :P :D
      Tak, za to należą mu się wyjątkowo duże brawa :D
      No jeden już piszę, a niedawno wpadłam na kolejną AoKagę xD :D
      Dziękuję ^^ ;*
      Również pozdrawiam cieplusio! :D <3

      Usuń