czwartek, 12 listopada 2015

AoKaga- A może jednak szczęście? Cz.6

Sorki za błędy, ale spieszę się, albowiem mam poprawkę z matmy :/ Nie lubię jej, ale cóż poradzić? Jak to mówią słowa pewnej znanej piosenki... WE CAN DO IT!!! :D
_____________________________________________________________________________________

 
 

 ~Kagami~

Po jaką cholerę ten kretyn się na mnie gapił? To było dość… krępujące. Szczególnie po tym wypadku w szatni. Matko, myślałem, że mi się mózg przegrzeje, a serce wyskoczy z mojej klatki piersiowej! Jestem pewien, że spaliłem niezłego buraka. Normalnie to bym zepchnął osobę, która by się na mnie wywaliła, ale że to był akurat Aomine… Jakoś nie dałem rady. W dodatku jego twarz była tak blisko mojej… I te jego granatowe tęczówki oraz zdziwienie w nich… I..I… Poczułem jego nagi tors! Jezu, rzeczywiście umięśniony. Aż chciałoby się go podotykać. Gdyby tylko nie było wtedy reszty drużyny, czuję, że bym się nie powstrzymał. Albo miałbym z tym jeszcze większe trudności. Dlaczego chłopak tak na mnie działa? W dodatku TEN chłopak, który jest moim największym rywalem? Tak, żaden członek Pokolenia Cudów go nie zastąpi. Wprawdzie każdy jest na swój sposób niesamowity, ale ON jest najlepszy.

 Głupio się czuję tak o nim w kółko myśląc. Kto by pomyślał, że facet będzie zaprzątał moje myśli? Może ja jestem gejem? I Może to właśnie dlatego żadna dziewczyna nie zwróciła nigdy mojej uwagi? Znaczy… Nie żebym się za dziewczynami nie oglądał, ale nigdy żadnej nie miałem. A podobno to miłe uczucie. Ciekawe, jak to jest mieć chłopaka? Albo jak się żyje w jednym domu z kimś, kogo się kocha, ale ten ktoś jest tej samej płci?

 O czym ja myślę?! Że niby ja miałbym… z nim… razem…? Głupota!

 

 Nadszedł piątek. Akashi zarezerwował salę gimnastyczną mojej szkoły na czas treningu. Jakby nie mógł tego zrobić gdzie indziej… Serio, dziwnie tak z nimi trenować.

 - Ustawić się w szeregu! – krzyknął Akashi, stając przed nami. – Dziś zaczynamy cotygodniowe treningi. Jeżeli zobaczę, że którykolwiek z was się obija, pożałuje. Daiki, to szczególnie do ciebie – zmierzył Aomine czujnym spojrzeniem.

 - Ale ja…! – chciał zaprotestować Aomine, ale krzyk byłego kapitana mu to uniemożliwił.

 - Teraz ja mówię! Na początek każdy z was wykona po kilka ćwiczeń na czas. Chcę zobaczyć, w jakiej jesteście kondycji. A, jeszcze jedno, każdy z was ma mówić do mnie ,,kapitanie”.

 Zaczynał Kise, a skończył Midorima. Można powiedzieć, że Akashi był z nas zadowolony. Uśmiechnął się lekko, więc pomyślałem, że nam trochę popuści. Jakże się pomyliłem! Zafundował nam trzy razy gorszy trening, niż zwykle. Ledwo się po nim doczołgałem do szatni.

 - Zawsze tak trenowaliście w gimnazjum? – wysapałem, gdy przebrałem się w świeży strój.

 Zauważyłem, że Aomine ma na twarzy dziwne rumieńce, które usilnie stara się ukryć. A jeszcze dziwniejsze jest to, że te rumieńce stają się widoczniejsze za każdym razem, gdy na niego spojrzę.

 - Tak – odpowiedział po chwili Midorima, a ja dopiero po kilku sekundach zorientowałem się, że udzielił odpowiedzi na moje pytanie.

 Szczerze mówiąc, to ostatni czuję się niekomfortowo w obecności Aomine. Jakoś się tak krępuję, rumienię, serce mi szybciej bije… Wiele razy słyszałem, że takie są oznaki zakochania. Ale miałbym się zakochać w facecie? W dodatku w tak irytującym i wkurzającym facecie, który jest mega zboczony? Nie, to już przesada.

 - Oi, Kagami, co masz dziś na kolację? – spytał Aomine, gdy zostaliśmy sami. Nawet nie zauważyłem, gdy reszta się rozeszła. – Uprzedzam, że idę do ciebie coś zjeść.

 No nie, znowu! To przeklęte ciepło znów nawiedziło moje ciało! On będzie siedział w moim mieszkaniu, będzie jadł przy moim stole, będzie ze mną SAM NA SAM! Czy to aby na pewno dobry pomysł? Nie chcę się przy nim skompromitować…

 - Zapiekankę… - odwróciłem głowę, byleby tylko na niego nie patrzeć.

 - Ej, nie wiesz, że to nie ładnie odwracać wzrok od kogoś, kto zadał ci pytanie? – poczułem, jak się trochę zbliżył. Nie, błagam, odsuń się, bo nie wytrzymam! – Oi, jesteś tam? Halo!

 - I czego się drzesz?! – spojrzałem na niego, gdy poczułem, że rumieńce mi już zniknęły.

 - Bo nie odpowiadasz, kretynie – burknął, po czym schował ręce do kieszeni.

 Wydął usta, patrząc na reklamę jakiegoś sklepu sportowego. Cholera, tak seksownie przy tym wyglądał…! No normalnie tylko się na niego rzucić, związać go i przenieść do domu. Gdyby to tylko było możliwe… Teoretycznie jest, ale gorzej z praktyką. Czemu życie musi być tak skomplikowane?

 Kiedy weszliśmy do mojego mieszkania, skierowałem się do kuchni, wskazując Aomine stół, by przy nim usiadł. Zająłem się szykowaniem kolacji. Nadal się dziwnie czułem, wiedząc, że mnie bacznie obserwuje. Nagle usłyszałem, jak wstaje i do mnie podchodzi. Mimowolnie się spiąłem, czując nagłą chęć przyszpilenia go do ściany. Niech te cholerne myśli opuszczą moją głowę!

 - Długo jeszcze? – spytał, zaglądając mi przez ramię do blachy, na której była zapiekanka.

 - N-Nie – odpowiedziałem i szybko włożyłem ją do piekarnika. – Musi się jeszcze przez chwilę piec.

 - Prędzej umrę z głodu niż kolacja będzie gotowa! – jęknął i złapał się teatralnie za brzuch.

 Kiedyś wydawało mi się, że Aomine jest poważny, nudny i egoistyczny. Wprawdzie nadal myślę, że do egoistów można go zaliczyć, to jednak pomyliłbym się mówiąc, że nie ma poczucia humoru. Czasem naprawdę można się z niego nieźle pośmiać. Lubię go. Naprawdę go lubię. Skoro tak jest, to czemu ciągle o nim myślę i nie mogę go wygonić ze swojej głowy mimo licznych prób? Czemu moje serce szaleje na jego widok? Dlaczego mam ochotę objąć go w pasie i trzymać przy sobie przez całą noc? Nie powinno się tak myśleć o osobie, którą darzy się tylko sympatią! Zaczynam podejrzewać, że z moją orientacją naprawdę jest coś nie tak. Jeszcze się okaże, że jestem gejem. Wprawdzie w Ameryce znałem jednego chłopaka, co był pedałem (nawet raz mi proponował wspólną noc, ale odmówiłem) i nie zachowywał się dziwacznie, jednak gdy pomyślę o tym, że mógłby TO zrobić z Aomine… Dlaczego ja w ogóle zakładam, że poszedłby ze mną do łóżka? Przecież to zboczeniec, który uwielbia cycki. Ja piersi nie posiadam, więc jestem na straconej pozycji. Czy ja właśnie myślę o tym, by spędzić noc w jednym łóżku z Daikim?! Niech mnie ktoś zapisze do psychologa…

 - Wyjmij tę zapiekankę, bo nie wytrzymam! – jęknął Aomine.

 Pokręciłem głową, ale otworzyłem piekarnik. Idealnie trafiłem. Postawiłem kolację na stole, dzieląc ją na dwie porcje. Sobie odłożyłem trochę więcej, bo Aomine powiedział, że połowy nie zje. Zrobiłem herbaty, po czym usiadłem naprzeciwko swojego gościa. Mogę go już nazywać ,,stałym klientem”? W sumie to ostatnio najczęściej odwiedza mój dom, więc…

 - A tak właściwie… - zaczął Aomine, przełykając ostatniego gryza zapiekanki. – Czemu mieszkasz tu sam?

 - Miałem mieszkać z tatą, ale plany się zmieniły – odpowiedziałem. – On został w Ameryce, bo miał jakieś ważne sprawy czy coś. Sam dokładnie nie wiem. – Wstałem od stołu i włożyłem naczynia do zlewu. – Rusz się! – spojrzałem na zdziwionego Aomine.  – Skoro jadłeś za darmo, to chociaż po sobie posprzątaj!

 Westchnął głośno, ale łaskawie się podniósł i umył swój talerz. No cud prawdziwy! Szkoda, że tego nie nagrałem…

 - E, Kagami, masz może jakieś dresy? – spytał nagle Aomine, siadając na kanapie.

 - A po co ci dresy? – zdziwiłem się.

 - Jestem wykończony i się najadłem, więc u ciebie przenocuję. Mama już wie, napisałem jej SMS’a. Więc jak? Masz?

 Miałem dziwne wrażenie, że moja szczęka dotknęła podłogi. Robiłem wszystko, by go odsunąć, by się powstrzymać, a ten idiota wprasza mi się na noc do domu! Znowu.

 Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. On… Ma spać w moim mieszkaniu. Będę mógł na niego popatrzeć. Może mu nawet ukradkiem zrobię zdjęcie? CO JA WYGADUJĘ?! Mam myśli jak jakaś fanka Kise! Popatrzeć na niego w nocy? Pewnie, może od razu popodglądać go pod prysznicem?

 - Mam – westchnąłem. – Czy ty zawsze musisz się do mnie wpraszać tak niespodziewanie?

 - I tak mnie nie wyrzucisz – uśmiechnął się zwycięsko.

 Drań ma rację. Nie wyrzuciłbym go. Wolę, by został na noc. Zawsze spędzę z nim trochę więcej czasu… I będę mógł dłużej na niego popatrzeć.

 Poszedł wziąć prysznic, a ja w tym czasie położyłem mu koc i poduszkę na kanapie. Jestem zdecydowanie za miękki. Na co ja mu w ogóle pozwalam? Jeszcze trochę, a się do mnie wprowadzi. Nie. W życiu bym mu na to nie pozwolił. To już by była przesada. Mieszkać z nim pod jednym dachem? Równie dobrze mógłbym trafić do domu zboczeńca o brudnych myślach. Wychodzi na to samo. On jest takim właśnie zboczeńcem.

 - Kagami! – usłyszałem nagle krzyk z łazienki.

 - Czego? – warknąłem.

 - Ręcznika mi nie dałeś!

O cholera… Znaczy, że on jest tam całkiem nago? I ja mam teraz wejść do toalety?! A jeśli mi odbije i się nie powstrzymam? Przecież goły Daiki prawdopodobnie jest jeszcze seksowniejszy niż normalnie!

 Wziąłem pierwszy lepszy ręcznik z szafy i podszedłem do drzwi łazienki. Pukać? Przecież ma to samo, co ja. Ale z drugiej strony coś mnie do niego (niestety) ciągnie, więc może jednak powinienem…

 - Kagami! – ponownie usłyszałem jego krzyk.

 Wziąłem głęboki wdech i otworzyłem szybko drzwi.

 - Czego się drzesz? – spytałem, starając się zapanować nad głosem. – Kilkunastu sekund nie mogłeś w spokoju poczekać?

 - Nie lubię stać długo mokry po myciu, więc jednak mogłeś się pospieszyć! – zabrał mi ręcznik i zaczął się wycierać.

 Przełknąłem nerwowo ślinę i robiłem wszystko, by tylko nie patrzeć na jego przyrodzenie. Mimowolnie jednak spojrzałem na jego umięśnione ciało. I znów przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Naszła mnie nagła ochota dotknięcia go, chciałem go zacząć całować…

 - Koc i poduszkę masz na kanapie – powiedziałem tylko i szybko wyszedłem z toalety, zamykając za sobą drzwi.

Odetchnąłem z ulgą. Powstrzymałem się kolejny raz, ale ile jeszcze będę musiał to znosić? Może to samo przejdzie?

 Kiedy Aomine wyszedł z łazienki, poszedłem wziąć szybki, ciepły prysznic. Nie mogłem wyrzucić z pamięci obrazu jego nagiego i umięśnionego ciała. Szczególnie jedna część zwróciła moją uwagę. Cóż, natura mu nie żałowała. Penisa ma naprawdę dużego. Nawet trochę większego od mojego. Ale za to ma nieco węższy tyłek i biodra.

 DOŚĆ. Czemu myślę o nagim koledze? To wszystko jest chore.

 Wyszedłem z łazienki i skierowałem się do swojego pokoju. Bardzo się zdziwiłem, gdy zobaczyłem Aomine siedzącego na moim łóżku.

 - Co tu robisz? – spytałem. – Śpisz na kanapie, a to jest moje łóżko, jakbyś nie zauważył.

 - Zauważyłem – odpowiedział. To po co tu przylazł? Teraz jest mi jeszcze trudniej… - Muszę się ciebie o coś zapytać.

 On ma do mnie pytanie? Sądząc po jego minie, to musi być coś ważnego.

 Usiadłem koło niego, a on nagle złapał mnie za nadgarstki i przyszpilił do łóżka. Spojrzałem na niego zdziwiony.

 - Myślisz, że nie zauważyłem, jak się na mnie ciągle gapisz i rumienisz się na sam mój widok? – zapytał, lekko się nade mną pochylając. Po mnie. Jednak wie. Skompromitowałem się…

 Nie wiedziałem, co powinienem zrobić. Postanowiłem skorzystać z ostatniej deski ratunku.

 - Ty też ciągle na mnie zerkasz – wytknąłem mu. Ku mojemu zaskoczeniu, Aomine zarumienił się i odwrócił lekko głowę. – Ej, to niekulturalne odwracać wzrok, gdy ktoś do ciebie mówi!

 - Zamknij się! – spojrzał na mnie. – Może to sobie wreszcie wyjaśnimy, co?

 - A może najpierw ze mnie zejdziesz?

 - Nie, wygodnie mi.

 - Ale mi nie! Lekki to ty nie jesteś!

 - Twój problem. To mogę wiedzieć, czemu się tak często rumienisz na mój widok?

Poczułem, jak dorodny rumieniec wkrada się nieproszenie na moje policzki. Ale wstyd…

 - W-Wcale n-nie… - wyjąkałem.

 - Nie wmówisz mi takiego kłamstwa. No słucham.

 - To może ty powiedz pierwszy, mądralo!

 - Nie, bo to ja pierwszy zadałem pytanie. I czekam na odpowiedź.

 Nastała cisza. Minęła minuta, dwie, pięć… A ja nadal milczałem. Miałem wrażenie, że moje serce jest tak głośne, jak stado bawołów. Nie umiałem tego zatrzymać. Co mam odpowiedzieć?

 

 ~Aomine~

  Jak długo można milczeć? Czy odpowiedź jest aż tak skomplikowana? Właściwie to mam już pewne podejrzenia i… W sumie to chciałbym je usłyszeć. Musiałoby być zabawnie, widząc go w tak krępującej sytuacji. Teraz też wygląda słodko. Taki bezbronny, leży pode mną, zarumieniony… Piękny widok. Nawet ładniejszy niż niejedna dziewczyna. Czyżbym właśnie powiedział coś takiego o chłopaku? Starałem się odsunąć od siebie tę myśl, ale wychodzi na to, że jestem pedałem. Ostatnio cycki mnie aż tak bardzo mnie podniecały, za to ciągle myślałem o tej dwubrwiowej małpie. W życiu bym nie pomyślał, że ja, kochający kobiece krągłości, okażę się być gejem. Głupio wyszło, nie? Też tak myślę. Podoba mi się facet. FACET! Rozumiecie to?! Nie żebym nie był tolerancyjny, ale… No jednak się z tym dziwnie czuję. On ma to samo, co ja! Wprawdzie ma dziurkę, lecz to nie to samo. Jestem jednak ciekawy, jak to jest się kochać z chłopakiem…

 - …asz ..i ..ę – wyszeptał Kagami, a ja nic z tego nie zrozumiałem.

 - Możesz powtórzyć? – nachyliłem się nad nim, by lepiej słyszeć.

 Wtedy on zrobił coś, czego się kompletnie nie spodziewałem. Podniósł głowę i pocałował mnie w usta. Byłem w takim szoku, że nawet nie drgnąłem. Rozszerzyłem tylko oczy ze zdziwienia, a po chwili poczułem jego język w swojej buzi. A wiecie, co było najgorsze? To mi się cholernie spodobało. Nawet nie wiem kiedy pogłębiłem pocałunek. Dotknąłem dłonią policzka Taigi, a on objął mnie w pasie, przyciągając tym samym do siebie. Jak cudownie… Lepiej niż z dziewczyną, serio! Świetnie całuje.

 Już chciałem ściągnąć mu bluzkę, ale nagle poczułem, jak daje mi porządną sójkę w brzuch.

 - Ała! – jęknąłem. – Za co?!

 - Myślisz, że zgodzę się na seks po pierwszym pocałunku, zboczeńcu? – warknął.

 - To TY MNIE pocałowałeś i jeszcze śmiesz nazywać mnie zboczeńcem? – wytknąłem mu, na co się natychmiast zarumienił. Cholera, naprawdę słodko wygląda. Nagle poczułem chęć pocałowania go.

 Jednak jestem pedałem. Ale nie spodziewałem się tego po nim. Coś czuję, że Kagami jeszcze nie raz mnie zaskoczy.
___________________________________________________________________________________





4 komentarze:

  1. Ooo... Jak słodko! Słodsze od wczorajszych rogali xD

    Straaasznie mi się podobało! Szczególnie jak Daikiś położył się na Kagamisiu, a tygrysek się z nim kisnął *.*

    "Szczególnie jedna część zwróciła moją uwagę. Cóż, natura mu nie żałowała. Penisa ma naprawdę dużego. Nawet trochę większego od mojego. Ale za to ma nieco węższy tyłek i biodra."

    Rozwaliło mnie to ^.^

    Meeeeega!

    Szacun. N-nie wiem co napisać tak mi się podoba...



    W każdym razie BAAAAAAAAAA ( 5 GODZIB PUŹNIEJ) AAAAAAAAAAAAAAAARDZO MI SIĘ PODOBA!



    Jesteś dla mnie królową gejowskiej prozy.

    B.O.S.K.O. *.*


    N-nosz nie wiem co napisać...

    Códo.

    Przepraszam, że nic więcej nie napisze...

    Ale MEGA!

    Zamawiam korki.

    Pozdrawiam cieeeplutko i żegnam szanowną Panią :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach dziękuję bardzo :D ^^ Również przesyłam gorące pozdrowienia, chociaż nie chcę, by były za gorące po takim całusie Tygryska i Aosia XD

      żegnam i do zo.. napisania? XD :***

      Usuń
  2. Te niezręcznościowe sytuacje w łazienkach .-. I te molestowania na łóżku, i jeszcze te pocałunki. Pf. Miłość się w końcu zjawiła. Ruszyć dupę to nie łaska ty mała gnido? .-. No, ale w końcu jest ^w^
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń