_____________________________________________________________________________________
- Ale Taiga! – po raz kolejny jęknąłem, gdy
ten kretyn zabronił mi ze sobą spać.
- Żadnych ,,ale”! – podniósł głos, po czym
wskazał mi kanapę. – Śpisz tutaj i koniec kropka. I od kiedy w ogóle mówisz mi
po imieniu?
- Od dzisiaj – zrobiłem sfochowaną minę. –
Przecież już się całowaliśmy, więc co za problem, by ze sobą spać?
- To nie to samo – znów się zarumienił. Który to już raz? Straciłem rachubę.
- Skoro się we mnie zabujałeś, to musisz
ponieść konsekwencje tego wyboru – powiedziałem poważnie, po czym pobiegłem w
stronę jego sypialni.
Wpakowałem się do jego łóżka i oznajmiłem:
- Jeśli chcesz tu spać, to tylko i wyłącznie
ze mną. Jeśli nie – kanapa jest wolna.
Najpierw w ogóle się nie ruszył. Chwilę później
zacisnął dłonie w pięści i odwrócił wzrok, a następnie usiadł na łóżku cały
czerwony. I tu cię mam, tygrysku!
- Co
jesteś taki spięty? – spytałem i objąłem go w pasie.
Poczułem, jak się wzdrygnął.
- Puść –
warknął.
- Nie.
- Puść!
- Nie.
- Kretynie,
puszczaj w tej chwili!
Szarpnął się, a ja wzmocniłem uścisk.
- Tygrysie, już uciekasz? – pocałowałem go w
kark, co spowodowało, że natychmiastowo zesztywniał.
Po chwili się rozluźnił i westchnął
zrezygnowany. Mówiłem, że zawsze wygrywam? Mówiłem. I miałem rację? Miałem.
Popchnąłem go na łóżko i usiadłem na nim
okrakiem.
- CO ty wyprawiasz, debilu?! – krzyknął i
spróbował się wyrwać, ale oczywiście jego wysiłek był daremny.
- To już nie mogę pocałować własnego chłopaka?
– spytałem, nachylając się nad nim.
- CH-CH-CHŁOPAKA…? – zaczerwienił się po same
uszy.
- No a co myślałeś? Przecież jesteśmy gejami,
więc chyba normalne, że gej ma chłopaka?
- Jak możesz mówić o tym z taką… łatwością? –
szepnął. – Przecież to nienormalne…
- Czemu? Dwóch facetów nie może się kochać? Od
kiedy niby? – prychnąłem. – Nikt mi tego nie zabroni. Przecież nie będziemy o
tym mówić. To będzie tajemnica, tygrysku. – Przygryzłem płatek jego ucha,
wywołując u niego ciche mruczenie. No prawdziwy tygrys, serio. Jeszcze mu tylko
ogon i uszy dodać. – A poza tym jestem tolerancyjny.
- Pewnie dlatego, że sam jesteś pedałem –
westchnął Kagami.
- Ty też, kocie, więc się wreszcie przymknij i
pozwól mi się wszystkim zająć. – wymruczałem, robiąc mu na szyi piękną malinkę.
- Z-Z-Złaź, idioto! – pisnął przeraźliwie, gdy
szykowałem się do zrobienia kolejnej. – T-To będzie w-widoczne!
- Muszę cię jakoś oznaczyć, nie? – zacząłem
jeździć nosem po jego szyi. – W końcu teraz jesteś tylko mój, Taiga.
- A-A-Ale… - jęknął głośno.
- Żadnych ,,ale”! – zrobiłem taką samą minę
jak on, gdy zabronił mi ze sobą spać.
- M-Mówiłem ci, że seksu nie będzie! –
krzyknął, wracając do swojego zwyczajnego ,,ja”. A już było tak pięknie… -
ZŁAŹ!
Westchnąłem, po czym ponownie zacząłem błądzić
nosem po jego szyi. Idiota jeden, śmie mi rozkazywać! Jesteśmy razem od
godziny, a on już się rządzi. A co on? Akashi? Oj, zły pomysł. Na samą myśl o
tym, że Sejiuro mógłby tu być na jego miejscu, dostaję gęsiej skórki. I
uwierzcie, że to wcale nie jest przyjemne.
Zamyśliłem się, aż nagle poczułem, jak Kagami
cały się spina i szybkim ruchem przekręca się na bok. Nim zdążyłem się
zorientować, co się stało, leżałem pod nim jak jakiś tandetny uke! Wyobrażacie
to sobie?! JA miałbym być na dole?! No niedoczekanie jego! To oczywiste, że w
związku ja jestem górą. Zupełnie tak, jak na meczu.
- EJ! – warknąłem w jego stronę. – To nie tak
ma być! Ty nie możesz być seme!
- Czemu niby? – spojrzał na mnie z wyższością.
– Jak mi się zachce, to będę. Nie zabronisz mi. Jesteśmy podobnej postury, więc
równie dobrze możesz być uke.
- Ktoś tak zajebisty i dobry w łóżku miałby
być pod kimś tak niedoświadczonym? – prychnąłem. I nagle Taiga się
zaczerwienił. Tylko mi nie mówcie, że ten idiota… - Zaliczyłeś już kogoś?! –
zdziwiłem się.
- A co w tym
dziwnego? – odwrócił głowę, speszony.
No ja nie wierzę! Święty Kagami Taiga (patron
prawiczków), który wyznaje zasadę, że seks dopiero po ślubie (hoho! Ciekawie
się nasza przyszłość zapowiada!), nie jest już prawiczkiem! Trzymajcie mnie, bo
padnę! A nie, w sumie to już leżę, więc nieważne.
Gapiłem się na niego w totalnym osłupieniu i
nawet nie skorzystałem z okazji, by byś znów na górze.
- No tego to ja się po tobie nie spodziewałem
– mruknąłem po chwili.
- Uważasz, że tylko ty możesz się z kimś
pieprzyć?! – warknął mi prosto w twarz.
- Tego nie powiedziałem. Kto to był?
- Nieważne… - burknął.
Ponownie odwrócił wzrok, a chwilę później
leżał pode mną.
- EJ! – krzyknął. – To nie było fair!
- Nigdy nie mówiłem, że zawsze gram fair. –
uśmiechnąłem się zadziornie. – A już szczególnie w łóżku – dodałem szeptem i
namiętnie go pocałowałem. – To kto to był, hę?
- Czy ty nie możesz odpuścić? – jęknął
zrezygnowany.
- Nie.
- Taka jedna… To było tuż przed przyjazdem do
Tokio…
- Czyli jednak masz jakieś doświadczenie. –
pochyliłem się nad nim. – A z facetem? - Spalił porządnego buraka, co
wystarczyło mi za odpowiedź. – W takim razie trzeba będzie kiedyś tego
spróbować… - polizałem jego szyję, robiąc na niej szybko kolejną malinkę.
- E-Ej! – Kagami szarpnął się dziko. –
M-Miałeś tego nie robić!
- Niczego takiego nie obiecywałem – zaśmiałem
się, widząc jego zbaraniałą minę. – Musisz się przyzwyczaić, tygrysie, bo teraz
się ode mnie nie uwolnisz. Będę cię ciągle nawiedzał. Szczególnie w nocy –
dodałem szeptem i położyłem się koło niego, obejmując go w pasie.
~Kagami~
Zrobiłem to… Pocałowałem go i przyciągnąłem
bliżej siebie… A on to odwzajemnił! To był chyba najszczęśliwszy dzień mojego
życia. Całowałem się z chłopakiem, który mi się podoba. W dodatku powiedział,
że jesteśmy parą… PARĄ! Nigdy jeszcze nie byłem w związku… A już szczególnie z
facetem. Zawsze uważałem się za hetero, a tu proszę, taka niespodzianka! Albo
może koszmarny psikus…?
Kiedy położył się obok, obejmując mnie w
pasie, zrobiło mi się gorąco. Przez pół nocy nie mogłem zasnąć, bo czułem, że
leży tuż obok mnie. Nigdy wcześniej nie czułem takiej bliskości drugiego
człowieka. To było… przyjemne. Uczucie, gdy ma się przy sobie kogoś, na kim ci
zależy… Bezcenne.
Nie sądziłem, że Aomine odwzajemnia moje
uczucia. Właściwie to nawet nie wiem, czy mnie kocha. Wprawdzie mnie pocałował,
przytulił, a nawet był chętny na seks, ale równie dobrze mógł chcieć mnie
wykorzystać. Z drugiej strony powiedział, że jesteśmy parą (pomijam fakt, że
mnie nawet o zdanie nie spytał). Ech, chyba czeka mnie z nim kolejna rozmowa…
Wtuliłem się w poduszkę i przekręciłem na bok,
czując ramię Aomine, które jeszcze mocniej oplotło mnie w pasie. Słyszałem, jak
Daiki mamrotał coś przez sen, po czym się do mnie jeszcze bardziej przybliżył. Myślałem,
że spalę się z tego gorąca! Kiedy był aż tak blisko, czułem się niezręcznie.
Nawet jeśli spał i zbliżył się nieświadomie. Wiem, że jestem pedałem, ale nie
mogę przyzwyczai się do tego, że śpi ze mną inny chłopak. Cóż, Aomine raczej
nie ma z tym problemu. Czasem zazdroszczę mu tej bezwstydności. Wszyscy wiedzą,
że jest zboczony i gada ciągle o cyckach, ale jak by zareagowali na wieść, że
jest gejem? A przede wszystkim co by powiedzieli o mnie? Ech, bycie pedałem
jest trudne.
DRYYYYYYYYYŃ!! DRYYYYYYYYYYYYŃŃŃŃŃŃ!!!!
Kto dzwoni do drzwi o tak wczesnej porze?!
- Co za kretyn śmie mi… - zaczął Aomine,
podnosząc się leniwie do pozycji siedzącej. – Idź i go porządnie opieprz!
Westchnąłem, po czym wstałem z łóżka i
skierowałem się do drzwi wejściowych.
- Kuroko? – zdziwiłem się, gdy zobaczyłem
swojego przyjaciela. – Eee… Co ty tu robisz?
- Miałem po ciebie przyjść, zapomniałeś? –
spojrzał mi w oczy, po czym jedna z jego brwi lekko uniosła się do góry. Ups,
chyba zaraz wpadnę… - Mieliśmy iść na poranną rozgrzewkę z resztą drużyny.
- Aaaaa… To… - podrapałem się nerwowo w tył
głowy.
- Powinniśmy wyjść najpóźniej za pięć minut,
by zdążyć na czas. – kontynuował Kuroko, bacznie mi się przyglądając. – Jednak
o tym zapomniałeś.
- No wiesz… Przez ten trening z Akashim byłem
padnięty i tak jakoś… Hehe… Sorki, idź sam i powiedz, że… że…
- Powiem, że o tym zapomniałeś.
- Oki… Czekaj, CO?! N-Nie możesz! Hyuga mnie
zabije!
- To już twój problem, Kagami-kun. A tak przy
okazji to nie wiesz, gdzie jest Aomine-kun? Byłem u niego w domu, ale jego mama
powiedziała mi, że nocował u kolegi. Czyżby u ciebie?
- U mnie…? – I co mam zrobić?! Przecież on i
tak się o tym prędzej czy później dowie, a znając jego zdolności szpiegowskie,
będzie wiedział o wszystkim po południu. Pogrążam się coraz bardziej. – S-Skąd
ci to do głowy przyszło? P-Pewnie nocował u kolegi ze swojej drużyny…
- Aomine-kun, możesz już wyjść! – zawołał
nagle Kuroko, ignorując moją wypowiedź. Drań jeden, naprawdę mam ochotę go
uderzyć.
- Ech, Tetsu, nic się przed tobą nie ukryje,
co? – westchnął MÓJ CHŁOPAK, po czym podrapał się nerwowo w tył głowy.
- Zauważyłem twoje buty i kurtkę przy wejściu.
Spojrzałem na Aomine, a on posłał mi
spojrzenie typu ,,O kurwa. Ale wtopa”. Westchnęliśmy głośno, po czym przenieśliśmy
swoje spojrzenia na Kuroko, który nadal stał w przedpokoju i patrzył na nas tą
swoją obojętną miną.
- Jednak miałem rację – odezwał się nagle. –
Naprawdę się LUBICIE.
Ostatnie słowo wyraźnie zaznaczył. Po mnie. Po
nas. Wpadliśmy. Że też musiałem zapomnieć o tym treningu! Przeklęta niech
będzie moja pamięć!
- Po prostu u mnie nocował! – próbowałem się
jakoś bronić, ale sądząc po moim drżącym głosie, nie bardzo mi to wychodziło.
- Tetsu, nocowanie u kumpla chyba nie jest
zabronione? – Aomine podszedł do nas i oparł się o moje ramię.
- Zależy, co robicie w nocy – odpowiedział z
powagą na twarzy. – Jeśli to nie jest nic niedozwolonego, to nie ma problemu.
Poczułem, jak Daiki mocniej ściska moje ramię.
Chyba też planował w głowie morderstwo Kuroko. Jak Tetsuya coś powie, to dowali
na całego. My mielibyśmy robić ,,coś niedozwolonego”? Wprawdzie spaliśmy razem,
ale nie wyznaliśmy sobie swoich uczuć, więc nie jesteśmy jeszcze parą… Niby
Daiki uznał mnie za swojego chłopaka, jednak ja tak bym tego nie nazwał. W
końcu związek to coś poważnego, nie? Więc uczuć trzeba być pewnym… Walić to!
Nie jestem jakimś romantykiem, ale dopóki on mi nie wyzna miłości, parą nie
będziemy!
- Tetsu… - warknął ostrzegawczo Aomine.
- Nie będę wam przeszkadzał – przerwał mu Kuroko.
– Tylko nie róbcie czegoś, po czym by was bolały tyłki, bo kapitan zrobi wam
niezłą awanturę.
- Kuroko! – wydałem z siebie coś, co
jednocześnie było krzykiem i wstydliwym piskiem.
- Tetsu, chodź no tu! – Aomine chciał go
złapać za ramię, ale drań zniknął. Pewnie wyszedł z mieszkania niezauważony. –
Przeklęta ta jego umiejętność znikania – warknął.
Chwilę później zamknąłem drzwi, a gdy tylko
przekręciłem klucz, zostałem popchnięty na ścianę, a na ustach poczułem ciepłe
wargi Aomine. Mózg mi podpowiadał, że powinienem to przerwać, ale nie
potrafiłem. On tak dobrze całuje, że nie umiem mu się oprzeć. To tak, jakby
wygrać z pokusą grania w kosza. Niewykonalne.
- Masz ochotę na coś niedozwolonego? – zapytał
nagle Daiki, przerywając pocałunek i patrząc na mnie swoim rozpalonym i
zboczonym spojrzeniem.
- Wybij to sobie z tej swojej pustej mózgownicy!
– podniosłem głos i spróbowałem go wyminąć, jednak mi nie pozwolił.
- Ej, tygrysku, nikt się nie dowie. – mruknął,
gryząc płatek mojego ucha. – To będzie nasza słodka tajemnica…
Nim zdążyłem zareagować, ugryzł mnie lekko w
szyję, robiąc tym samym malinkę.
- A-Aomine! – krzyknąłem i odepchnąłem go od
siebie. – To będzie przecież widoczne! – pisnąłem przerażony.
- He, sorki, ale musiałem poprawić swoje
wczorajsze dzieło, kocie. To jak, wracamy do łóżka?
- Spierdalaj.
- Ech, to może wieczorkiem?
- Wieczorem, to ty będziesz spał u siebie, cholerny
darmozjadzie.
Zaśmiał się, po czym zaczął iść w stronę
sypialni. Skorzystałem z okazji, że był odwrócony, i podbiegłem do niego,
przewracając go na podłogę.
- Ej! – krzyknął zdziwiony. – Co ty
wyrabiasz?!
- Odwdzięczam się za tę malinkę – usiadłem na
nim okrakiem.
Chwyciłem go za nadgarstki i przyssałem się do
jego szyi. Najpierw zaczął się szarpać, ale po chwili wydał z siebie cichy
pomruk, co nakręciło mnie do działania. Chyba będę musiał być częściej na górze…
Przyjemnie jest nad nim dominować.
- Taiga! – warknął, gdy się od niego
oderwałem. – Masz tak więcej nie robić, a szczególnie na podłodze!
- Ha, śmiesznie to wygląda z twoją karnacją –
zaśmiałem się, a gdy miał coś powiedzieć, pocałowałem go. Nie mogłem się
oprzeć. Gdybym tylko miał czas, siedziałbym na nim do końca dnia, nawet jeszcze
dłużej. – A poza tym nie ważne gdzie, ważne z kim, nie?
- Moja szkoła, moja szkoła – pokiwał głową. –
Ale jednak łóżko jest najbardziej odpowiednie.
Westchnąłem i zszedłem z niego. I tak czeka
mnie dziś z nim poważna rozmowa… W końcu muszę się dowiedzieć, czy mnie
naprawdę kocha.
___________________________________________________________________________________




Ohoho... No! Aomine, wreszcie wziąłeś się kórde do roboty! Pogratulować!
OdpowiedzUsuńBarrdzo fajnie zrobione. Mega fabułka i ogółem pomysł.
Mega rozmowa na początku!
Ja tak czytam , czytam i Aoś się zaczyna przystawiać do tygryska, i mój mózg zaczął się wydzierać (?) "SEKS! SEKS!" Ale seksów nie było... Może i dobrze? Bo popsuły by całą fabułe...
Aoś zrobił malinkę *.*
I Kuroko "podły szpieg i król ciętej riposty" xD
No... W każdym razie podobało mi się bardzo i z niecierpliwością (ale się nie spiesz ;-) ) czekam na ciąg dalszy... Choć smutasek mały, że zaraz koniec.
Tak więc weny dużo życzę i pozdrawiam <3
Ps. Dzięki poprzednim częściom i innym opowiadaniom o całowaniu nie spieprzyłam pierwszego razu xD (o dziwo nie z Ryotą) DZIĘKOWAĆ.
;-)
A... I zapomniałam o pocałunku kiedy wyszedł Tetsu. To było takie: WOOOOOW! <3<3<3<3
UsuńOjej, nie wiedziałam, że aż tak ci się przysłużyłam... :D
UsuńKtoś tu musi przecież innych ripostować, nie? XD
I jakieś malinki i całusy też muszą być! Toż to podstawa! XD *tak bardzo się na tym znam :P*
Ja również cię gorąco pozdrawiam i baaaaardzooo ci dziękuję! <3 :*
Tetsu ty diable. xD Takie miłe spanie im przerywać.. I w ogóle co to ma być za macanie się na podłodze? Podłoga jest tylko przy mnie ;___; nie wolno wam mi jej zabierać, lol. Ona nie chce być świadkiem takich nieetycznych czynności bliskich czynnościom seksualnym. ... Tak właśnie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDiabeł wcielony, wie, kiedy przeszkodzić xD
UsuńxD Pójdą do sypialni ;P
;)