_____________________________________________________________________________________
- Nie ma
takiej opcji! – krzyknąłem, gdy Kise po raz setny tego dnia zadał mi to samo
pytanie.
Próbowałem oglądać mecz, ale ten kretyn, który
od trzech lat jest moim chłopakiem, nie miał zamiaru przestać ględzić i usiadł
obok mnie na kanapie, szarpiąc mnie co chwila za ramię. Słowo daję, że w końcu
stracę do niego resztki cierpliwości i wywalę go na noc za drzwi.
- Kise, odpierdol się wreszcie! – krzyknąłem,
po czym wyrwałem ramię z jego uścisku.
- Ale Aominecchi! – naburmuszył się. – Ja chcę
tylko…
- Powiedziałem ,,nie”! Ile razy mam to jeszcze
powtórzyć?
- Aominecchi! – udał, że płacze. Stary numer,
na który jestem już odporny. – Jesteś taki nieczuły…
- Tak, tak, wiem – burknąłem. – Do tego brak
mi wrażliwości, empatii i innych takich pierdołów.
- Czy proszę o tak wiele? – przykleił się do
mnie i złączył nasze dłonie. – Aominecchi, zgódź się… Tak ładnie cię proszę…
- Nie ma mowy, Kise.
Prychnął, po czym odwrócił głowę, dając mi do
zrozumienia, że jest obrażony.
- Ryouta, zachowujesz się jak dziecko –
mruknąłem.
- Skoro nie chcesz po dobroci, to posunę się
do szantażu!
Uwierzcie mi, że gdyby nie ciekawość, to
parsknąłbym głośnym śmiechem. Spojrzałem na niego z zainteresowaniem, a on
skrzyżował ramiona na klatce piersiowej.
- Daję ci ostateczny wybór, Aominecchi – Dawno
nie widziałem u niego takiej powagi. – Albo pies, albo celibat.
Otworzyłem oczy ze zdziwienia. Śmie mi grozić
w taki perfidny sposób?!
To może zacznę od początku i wszystko
wyjaśnię. Otóż wczoraj byliśmy z wizytą u Kagamiego i Kuroko. Kise praktycznie cały
czas bawił się z Numerem Dwa, a dziś rano planował mnie chyba zabić swoimi
pytaniami dotyczącymi adopcji kundelka z najbliższego schroniska. Jeszcze
czego! Nie zgodzę się na takie kudłate zwierzę w moim domu!
- I tak cię przekonam do seksu – odezwałem się
po chwili ciszy.
- Albo pies, albo celibat – powtórzył uparcie,
bacznie mi się przyglądając.
Kurwa. Jak ten idiota się uprze, to trudno go
przekonać do zmiany zdania. W tej kwestii naprawdę przypomina kobietę. Tylko
cycków mu brakuje.
Drań jeden, wie, że lubię seks z nim i długo
bez niego nie wytrzymam. Ale z drugiej strony nie mam ochoty na uganianie się
za jakąś włochatą kulką, która ciągle plącze mi się pod nogami. Nie żebym miał
coś do Numeru Dwa, bo lubię tego psa, lecz żadnego kundla w swoim domu nie
chcę. Wprawdzie Kise deklarował się na karmienie go, kąpanie, wychodzenie z nim
na spacery, sprzątanie… Już ja to widzę. Gdyby zobaczył jedną psią kupę, pewnie
uciekłby od niej jak najdalej się da. Przecież model nie może pobrudzić sobie
rączek.
- Nie mam zamiaru mieć w domu psa, już ci to tłumaczyłem
– zacząłem spokojnie, siląc się na w miarę miły ton. Może uda mi się go
przekonać do zmiany zdania? – To masa obowiązków, a poza tym z naszymi zawodami
strasznie trudno będzie to pogodzić. Jesteś modelem, za kilka lat chcesz zostać
pilotem, a ja jestem policjantem. Zrozum, obaj czasem dostajemy nagłe wezwania.
Nie mielibyśmy z kim zostawić takiego psa, byłby tylko utrudnieniem. Nie
moglibyśmy też ciągle prosić innych o opiekę nad nim. Tetsu pracuje w
przedszkolu, Kagami toleruje tylko ich psa, Midorima nie lubi psów, a o reszcie
to nawet nie wspomnę. Uwierz mi, że to zły pomysł.
- Ale ja…
- spuścił głowę i wbił wzrok w ziemię. Nie udaje. Naprawdę się zaraz popłacze. –
Ja tylko chcę mieć psa… Nawet takiego małego…
- A coś być powiedział na częstsze odwiedziny
Numeru Dwa? – zaproponowałem.
- Aominecchi, naprawdę? – spojrzał na mnie z
radością i szeroko się uśmiechnął.
- Tia… Od czasu do czasu… - mruknąłem.
- Dziękuję, Aominecchi!
Rzucił się na mnie i uwiesił się na mojej
szyi. Już jesteś mój!
Objąłem go w pasie i namiętnie pocałowałem. Spojrzałem
na niego ze zboczonym błyskiem w oku, po czym szepnąłem:
- Wiesz, chyba powinieneś mi podziękować.
- Dziękuję! – uśmiechnął się jeszcze szerzej,
po czym znów mnie mocno przytulił. Nie o takie podziękowanie mi chodziło… - A,
przypomniałem sobie o czymś! Muszę się niedługo wybrać na zakupy, więc…
- Nie ma takiej opcji – przerwałem mu.
- Aominecchi! – jęknął. – Nawet nie chcesz mi
pomóc w…
Pocałowałem go sprawiając, że się wreszcie zamknął.
Jak on mnie czasem taką paplaniną irytuje…
- Też cię kocham – mruknąłem.
Minutę
później leżeliśmy już w sypialni, a ja ciągle słyszałem to słynne ,,Aominecchi”.
___________________________________________________________________________________




Ooo... Kisia chce mieć pieska ! <3
OdpowiedzUsuńJ-ja też nie mam -_-
Tetsu pierwszy, Tetsu drugi przepowiadam wam przyszłość, że niedługo grafik będzie zajęty xD
Aoś... idź z nim na zakupy!!! Albo... nie. Lepiej do łóżka xD
Weeeny i więcej pomysłów życzę, a na Akinę i Aomine czekam :D
Aha... No i celibat xD Kisia wie, czym Daikiego sobie podporządkować :D
UsuńPewnie, że wie! W koncu są razem od trzech lat :D
UsuńDziękować ^^ <3
C-Choć tutaj k-komentuję w miarę "szybko"..;-;
OdpowiedzUsuńKise-kun tak bardzo uparty..xD K-Kise-kun A-Aiko też nie ma pieska..:c a chciałaby..:c łączymy się w bólu..;-;
Aomine jest wredny...! ;-; Jak tak można ;-; A-Ale Kisia wie jak poprawić swoją "pozycję"..XD j-jakkolwiek by to nie zabrzmiało..;-;
Aomine + Kise + sypialnie = Zadowolony Aomine i obolały Kise no i..wymiana łóżka na małżeńskie...
Bardzo fajne..^^ J-Jak zwykle zresztą...^^" D-Dużo weny życzę..! <3
Ach, dziękuję ^^
UsuńSerdecznie witam, Pani dłoń mocno chwytam! :D Jak zaraz Panią skrytykuje to się Pani mózgowie zrujnuje :D :P Proszę mi tu nie pisać takich niestworzonych bredni o jakiś krytykach i tym podobnych gdyż ponieważ jak by tylko jakaś istota egzystująca na świecie spróbowała by Cię skrytykować to miała by do czynienia ze mną a wtedy nie chciałabym być w skórze tejże istoty :D Przechodząc do rozdzialiku uważam iż mimo tego że to była kłótnia, a Aomineś taki opryskliwy i nieznośny, ich sprzeczka była naprawdę urocza :D "Albo pies, albo celibat" Hahaha :D Oto najlepszy, sprawdzalny w sześćset sześćdziesięciu dziewięciu procentach sposób jak przekonać Aomine :D Mimo iż czcigodny Numer Dwa to tylko malutki psiak, potrafił zrobić takie niesamowite zamieszanie, które z początku wyglądało na poważną kłótnie małżeńską :D :P Dwoma słowami, przearcyfajne opowiadanko :D Życzę więcej takowych pomysłów i pozdrawiam uroczyście :D ^_^
OdpowiedzUsuńAch, dziękuję i jestem wielce zaszczycona komentarzem szanownej Pani ^_^
UsuńNa Daikusia zawsze jest jakiś sposób, a Kisecchiemu udało się go znaleźć :D
Miło mi, że Ci się podobało! Postaram się pisać więcej takich krótkich one-shotów, o ile oczywiście wena i czas pozwolą ;)
Jakie to było słodkie. Nie mam się do czego przyczepić. Jeszcze mój ulubiony paring. Czego chcieć więcej? Pisz częściej AoKise. Błagam (padam na kolana i zaczynam się modlić, żebyś częściej takie rzeczy pisała). Tak więc kończąc mój komentarz życzę Ci dużo weny <3
OdpowiedzUsuńSpoko, też kocham ten paring, więc mogę częściej go pisać ;) :D
UsuńA za wenę bardzo dziękuję ^^ przyda się na następne AoKisy <3
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTak Aokise <3 oby, jak najszybciej ;*
UsuńZnów końcówka była taka urocza ^~^ Kocham urocze rzeczy.. A zaraz kolejny AoKise *a tak jej się przynajmniej wydaje**oka uwielbia AoKise* <3333
OdpowiedzUsuń*ona oglądała sobie "best scene Kuroko no Basket" i tam była scena, w której Kagami spotyka Numer Dwa i teraz jej się to przypomniało* xDDD
Pozdrawiam
Też lubię AoKise, ale moim ulubionym jest AoKaga <3
UsuńUwielbiam te sceny z Nr 2 xD