Pozdrowienia i podziękowania dla wszystkich, którzy to przeczytają!!!! :*****
___________________________________________________________________________________
~Kagami~
Dlaczego musiałem
spalić takiego buraka, gdy przypadkiem na niego wpadłem?! Drugi raz na nim
leżałem! To było takie gejowskie i… i… całkiem… przyjemne…? Nie, to tylko szok.
Jestem w stu procentach hetero! No może w dziewięćdziesięciu dziewięciu…? E
tam. Chłopcy mnie nie interesują. Wprawdzie nie mam dziewczyny, ale to nic nie
znaczy. Po prostu do tej pory żadna nie wpadła mi w oko. Nie kręcą mnie duże
cycki (owszem, są ładne, ale bez przesady) i wypięty tyłek. Szukam tej jedynej,
właściwej, z którą będę mieszkał do końca życia. Przyznam szczerze, że czasem
czuję w swoim mieszkaniu samotny, ale na szczęście głównie jem w nim śniadania
i kolacje, śpię, oglądam czasem telewizję, nawet mam w nim od czasu do czasu
gości, jakimi są najczęściej koledzy z drużyny, a ostatnio też Aomine. W ogóle
ten kretyn bezkarnie wprasza się do mojego mieszkania i zżera mi jedzenie! Już
ja mu się kiedyś odwdzięczę! Tak go ogram, że się nie pozbiera. Ale z drugiej
strony… Zacząłem się nawet do tego przyzwyczajać. Wprawdzie był u mnie dopiero
dwa razy (pomijam fakt, że raz to zasnął mi na kanapie), lecz czuję, że wkrótce
znów do mnie wpadnie. Te jego niezapowiedziane wizyty są nawet znośne. I
sprzeczki z nim to już taka jakby pewna tradycja. Nie ma spotkania, na którym
bym się z nim o cokolwiek nie pokłócił. Na dodatek teraz mam z nami trenować
przez kilka dni… W sumie to dobrze, bo może podpatrzę u niego jakieś ciekawe
ruchy, których ma sporo, co przyda mi się w kolejnych meczach. Nie żebym uważał
go za jakiś autorytet, skąd! Po prostu… Jego gra jest… niezwykła. Tak,
przyznaję się do tego, ale tylko w duchu. W życiu nie wypowiem tego na głos.
Nigdy nie widziałem takich rzutów, a o prędkości to już nie wspomnę. Jest
najlepszym członkiem Pokolenia Cudów, co nawet oni sami muszą przyznać. Jestem
bardzo ciekawy, jak będą wyglądały treningi z nimi. Pewnie Akashi ostro
zacznie… Ale czemu mam w ogóle z nimi ćwiczyć?! Jakby mi wycisk Riko nie
wystarczał.
Usiadłem na kanapie, gdzie jeszcze kilka minut
siedział Aomine. Spojrzałem na puste miejsce i nagle poczułem jakieś dziwne
ciepło, zrobiło mi się gorąco. Nie, to tylko… Pewnie włączyły się kaloryfery.
Tak, to na pewno to. Wprawdzie jest koniec lata, ale to nieistotny szczegół.
Może jeden z pracowników pił albo pomyliły mu się zawory… Zawsze jakieś
rozwiązanie.
Włączyłem telewizor i znalazłem jakiś horror. Na
początku mnie nawet wciągnął, ale po chwili zacząłem myśleć o pewnym kretynie,
który zeżarł mi pół kolacji i nawet nie podziękował! Ktoś go w końcu musi
nauczyć dobrych manier. Ja nie wiem, jak matka z nim w domu wytrzymuje? I
współczuję też jego przyszłej żonie. Pewnie ciągle będzie musiała po nim
sprzątać, upominać go, zajmować się dziećmi, a na dodatek dzielić z nim jedno
łóżko. Ktoś go w ogóle pokocha? Przecież to skończony idiota, który chyba cudem
jakimś zdał do liceum! I poza koszem to jest dobry… Hm… tak na oko to w niczym.
No chyba że w seksie, bo sądząc po poziomie jego zboczeństwa, robił to już nie
jeden raz.
Zaraz, zaraz… Czemu o nim myślę?! Ten, którego
imienia nie wolno wymawiać, ma natychmiast wynosić się z mojej głowy. I
zabierać ze sobą to umięśnione ciało oraz niebieskie oczy.
Fuck, nie wyszło. Ciągle tylko on, on i
jeszcze raz ON. Jakby był nie wiadomo kim. Zwykły kretyn, który wprasza się bez
pozwolenia do mojego mieszkania, je u mnie ZA DARMO, śpi też ZA DARMO, wpycha
się na MOJĄ kanapę i jeszcze MNIE poucza! No skandal po prostu! Nie zdziwiłbym
się, gdyby on kiedyś trafił do więzienia za gwałty, pobicia lub za samo swoje
irytujące istnienie. Ja to już bym go gdzieś zamknął i wypuszczał tylko na
mecze, treningi i one-on-one. Mimo wszystkich jego wad, których ma naprawdę
sporo, a mógłbym wymieniać aż do rana, lubię z nim grać. W jego grze jest coś,
co powoduje, że cały czas chce się na nią patrzeć. I na jego pracujące mięśnie,
kropelki potu spływające po jego karku, ruchy rękoma, lekko powiewające włosy..
STOP! Wracając do jego GRY. Bardzo przypomina uliczną koszykówkę i może właśnie
dlatego, że nie ma jednego, głównego stylu, trudno go pokonać. A jak dochodzi
szybkość, refleks i ta przeklęta umiejętność rzucania z każdej pozycji, to
powstaje prawdziwy potwór. Ale jak sobie przypomnę jego grę w ZONE, to aż mnie
kłuje w klatce piersiowej z zazdrości. Chciałbym tak grać, lecz wiem, że nigdy
mi się to nie uda. Nie zdołam się nauczyć jego nieregularnych rzutów, nie będę
miał aż takiego dobrego refleksu, dlatego muszę znaleźć swój własny styl i
jeszcze bardziej przyłożyć się do treningów. Szczególnie tych piątkowych.
Na samą myśl o spojrzeniu Akashiego przechodzą
mnie nieprzyjemne ciarki. A jak pomyślę o treningu z nim, to… Brr! Aż mi się
zimno zrobiło.
Wstałem z kanapy i skierowałem się do
łazienki, z zamiarem wzięcia ciepłego prysznica. Coś czuję, że to będzie ciężka
noc…
~Aomine~
Nadal ogarniało mnie jakieś dziwne i
niechciane uczucie, gdy wspominałem tę wpadkę na kanapie u Kagamiego. To, że
jest skończoną ofermą, nie znaczy, że może się na mnie tak bezkarnie kłaść! Halo,
należy szanować cudzą przestrzeń osobistą! Mówię to ja, zajebisty Aomine Daiki.
Nawet taki pojeb powinien wiedzieć, że na gości się nie rzuca! Powinno się ich
traktować z szacunkiem, a on chciał mnie wywalić ze swojego domu. Jak ktoś taki
może być w ogóle lubiany? Nie no, może trochę przesadzam, ostatecznie mogę mu
wybaczyć, bo zrobił naprawdę pyszną kolację. W sumie to mógłbym częściej do
niego na żarcie wpadać. Mama nie zawsze ma czas na robienie obiadu, a ja nie
musiałbym płacić za coś na mieście. Darmowe, domowe i smaczne jedzenie przygotowane
przez tego kretyna szybko zdobyło u mnie wielkiego plusa. No gdyby tylko miał
cycki… Wtedy byłby dziewczyną idealną, a tak… Chociaż ładnie by z cyckami
wyglądał. Jeszcze by mu dorobić wcięcie w talii, lekko umalować i zmienić nieco
poszczególne proporcje, a powstałaby kobieta idealna. Nie tylko do kuchni, ale
też do macania i seksu. No przecież przyjemność w związku też musi być, nie?
Głośno westchnąłem i przeciągnąłem się. Jutro
znów czeka mnie trening z tymi słabeuszami, więc chyba powinienem się wyspać…
Ale moja Mai-chan nie może zostać tak sama na łóżku! Chyba przez pewien czas
muszę jej dotrzymać towarzystwa i zobaczyć, co ma do zaoferowania. Tak, pół
godzinki nie zrobi większego znaczenia. Godzinka w sumie też nie. Półtorej…?
Dwie…? E, to już przegięcie. A znając Riko da jutro niezły wycisk. Bogowie,
czemu mnie taka kara spotkała? Na dodatek te treningi z Akashim w piątki… To
będą istne tortury, które przeżyją tylko nieliczni. Wprawdzie w gimnazjum
trenowaliśmy tak praktycznie codziennie, to znając tego psychola, będzie
zadawał trzy razy więcej ćwiczeń, a za każde, nawet najmniejsze, obijanie się,
zapozna cię ze swoimi nożyczkami. Uwierzcie, to wcale nie są miłe spotkania.
Kilkakrotnie doświadczyłem tego na własnym policzku i wolałbym już tego nie
powtarzać.
Czy ten budzik nie zna znaczenia słowa
,,umiar”? Dzwoni od kilku minut i nie raczy się wyłączyć. Przez niego musiałem
zmarnować część swojej wartościowej energii i podnieść się, by go uciszyć.
Skandal! Powinni mi za to odszkodowanie wypłacić.
- Daiki, wychodzę! – usłyszałem krzyk mamy z
dołu. Zawsze wychodziła rano do pracy i wracała najczęściej wieczorem. Chociaż
raz na kilka tygodni zdarzają się dni, kiedy wraca po południu.
- Jasne, pa! – odkrzyknąłem i przeciągnąłem
się.
Chyba jednak wypadałoby wstać. Najpierw
czekają mnie nudne lekcje, z których i tak nic nie zapamiętam, a jeśli na nie
nie przyjdę, to Satsu mnie porządnie opieprzy, a potem trening z Seirin i
wkurzanie dwubrwiowej małpy. Akurat ostatni punkt najbardziej mi się podoba.
Muszę pomyśleć o jakiś ciętych ripostach i głupich żartach, by go jeszcze
bardziej wkurzyć i zawstydzić.
Nagle przypomniała mi się jego zarumieniona
twarz, gdy na mnie upadł. I znów to dziwne uczucie w klatce piersiowej…
Cholera, nie mogę się na niczym skupić! Ten drań ciągle wpycha się w moje myśli
i nie daje mi się skupić! Muszę go za to opierdolić, w końcu nikt nie ma prawa
mi przeszkadzać, nawet, jeśli on o tym kompletnie nie wie. A to, że siedzi w
mojej głowie od jakiegoś czasu, to pewnie wina… obfitej kolacji, o! Tak, to
logiczne wytłumaczenie. Po prostu wczoraj za dużo zjadłem. Ech, pora ograniczyć
wieczorne żarcie. Szczególnie u tego kretyna.
~Kagami~
- Kuroko, czemu muszę łazić na te treningi w piątki? –
wyżalałem mu się ze swoich obaw. – Nie żebym nie chciał, bo mogę się tam sporo
poduczyć, ale to chyba jednak nie jest najlepszy pomysł…
- Kagami-kun,
zapytaj o to w piątek Akashiego-kuna – odpowiedział z pełną powagą i
typowym poker facem na twarzy. – On ci wyjaśni.
- Ta, jeśli wcześniej mnie nie przebije
nożyczkami na wylot – mruknąłem.
Szliśmy właśnie na trening. Jutro czeka mnie
męczarnia z całym Pokoleniem Cudów, więc muszę się do tego psychicznie
nastawić.
- Muszę jeszcze skoczyć po coś do sklepu-
odezwał się nagle Kuroko. – Nie czekaj na mnie, i tak nikt nie zauważy mojej
nieobecności. Prawdopodobnie zejdzie mi się kilka minut.
- Jasne – burknąłem, po czym odszedłem,
zostawiając go przed sklepem.
Treningi z tą bandą kretynów oznaczają więcej
spotkań z nimi, więcej mordęgi i … więcej… więcej widywania Aomine. Ten idiota
nie chce wyleźć z mojej głowy. Ciągle o nim myślę. Nie tylko o grze, ale
głównie (o zgrozo!) o ciele. Dobrze wyrzeźbione mięśnie, wysportowany,
szczupły, wysoki… Ciekawe, jaka jest jego skóra… Gdyby tak choć raz jej dotknąć..
NIE! On jest FACETEM!
Zacisnąłem dłonie w pięści. Jak tak dalej
pójdzie, to chyba przeprowadzę się do psychiatryka.
- Yo, Bakagami! – usłyszałem nagle głos
niebieskowłosego głąba.
Odwróciłem się niechętnie i zobaczyłem, że
przechodził przez pasy. Zatrzymałem się i poczekałem, aż do mnie dojdzie.
- Cześć, Ahomine – burknąłem.
- A coś ty taki nie w sosie?
- N-Nic – czemu się zająkałam?
- E, no przyznaj się! Dziewczyna ci dała
kosza?
- N-Nie! Przecież nie mam dziewczyny!
- No ale może chciałeś mieć lub COŚ jej
zaproponowałeś, a ona się fochnęła?
- Morda, zboczeńcu! – podniosłem głos. Czy on
zawsze musi myśleć o TYCH rzeczach? Co ona ma w głowie? Penisa? Spermę? Cóż,
jedno wydaje mi się pewne- mózgu u niego brak. Albo zwyczajnie w świecie nie
potrafi go używać.
- Mnie się nie wygadasz? – zagadnął.
- Szczególnie tobie się nie wygadam! W dodatku
nie potrzebuję rozmowy!
- Ta, właśnie widzę – mruknął. – To co? Ktoś
ci wpadł w oko?
Czy on nie wie, kiedy należy skończyć? Po co
drąży ten temat? Nawet, jeśli byłaby taka osoba, to on dowiedziałby się o tym
ostatni.
- Nie – odwróciłem głowę.
- Kłamiesz – stwierdził. – Odwróciłeś wzrok.
Tetsu mi kiedyś mówił, że ludzie tak robią, jak nie mówią prawdy.
Więc on jednak potrafi używać mózgu! Ludzie, Aomine
Daiki, największy idiota, jakiego znam, użył dziś mózgu! Nie no, ten dzień
trzeba gdzieś zapisać lub ogłosić świętem narodowym. A najlepiej jedno i
drugie. Toż to cud jest! Ktoś tak tępy umie myśleć… No kto by pomyślał…
- E, zawiesiłeś się? – usłyszałem jego
pytanie.
- Nie twoja sprawa – burknąłem i spuściłem
głowę, by ukryć lekkie rumieńce.
- Ale z ciebie wstydzioch – zaśmiał się, po
czym zarzucił swoje ramię na moją szyję.
Zrobiło mi się dziwnie gorąco. Z jednej strony
miałem zamiar zrzucić jego rękę, ale z drugiej, jego bliskość mi odpowiadała. Czułem
się jednocześnie niekomfortowo i byłem… zadowolony. To chore. Kilka miesięcy
temu w życiu bym mu na to nie pozwolił, a teraz… nie chciałem, by się oddalał.
Mógłby mnie tak trzymać do wieczora.
Nawet się nie zorientowałem, gdy weszliśmy na
teren mojej szkoły i znaleźliśmy się w sali gimnastycznej. Dopiero krzyk
kapitana wybudził mnie z transu.
- Kagami! – ryknął okularnik. – Gdzie jest
Kuroko?
- N- Nie wiem – skłamałem. – Nie szliśmy
razem.
- Pewnie gdzieś polazł i liczy, że się nie
zorientujecie – zaśmiał się Aomine i zabrał swoje ramię z mojej szyi. – Czasem w
gimbazie tak próbował, ale Akashi nie był z tego powodu zachwycony.
Kuroko zrywał się z treningów? Niemożliwe! Czego
się dziś jeszcze dowiem? Może Midorima jest Marsjaninem? Albo Murasakibara
ogromną maszyną w ludzkiej skórze? Albo Kise mieszanką genetyczną idiotów i
pięknisi z całego świata? Chociaż nad ostatnim pytaniem bym się zastanowił, bo
to może być prawdopodobne.
- Jeśli się pojawi macie mu przekazać, że
natychmiast chcę się z nim widzieć – podniósł głos. – A teraz do szatni!
Poszliśmy się przebrać. Oczywiście nie obyło
się bez przepychanki w drzwiach i kilku przekleństw.
- Co ty jadłeś na obiad? – jęknął Aomine, bo
,,przypadkiem” nadepnąłem mu na stopę. – Człowieku, jesteś ciężki jak skała! Jeszcze
trochę, a dorównasz Murasakibarze! - zaczął rozcierać obolałe miejsce.
- Nie porównuj mnie to tego obiboka, kretynie!
– uchylił się przez moim butem lecącym w jego stronę. – Cholera, znowu
spudłowałem – mruknąłem.
- Mówiłem ci, że nigdy nie trafisz – wytknął mi
język, po czym zdjął koszulkę, pokazując swoje umięśnione ramiona i klatkę
piersiową.
Znów zrobiło mi się gorąco. Czułem, że
zaczynam się pocić, a nawet nie wykonałem jednego ćwiczenia. Oddech mi
przyspieszył, nerwowo przełknąłem ślinę i cały czas się na niego gapiłem.
- E, pobudka, śpiąca królewno! – zaczął machać
mi ręką przed nosem. – Znowu się zawiesiłeś?
- Dziś z tobą wygram – wymyśliłem coś na
szybko, byleby tylko odciągnąć jego uwagę od tego, że się patrzyłem na niego w
taki… dziwny sposób.
- Niedoczekanie twoje – ubrał strój sportowy,
po czym wziął łyka wody. – Jeszcze nie gotowy? Jesteś dziś wyjątkowo ślimakowaty.
I ty chcesz niby wygrać?
- Zamknij się! – szybko założyłem spodenki do ćwiczeń
i zawiązałem buty.
- Mały wyścig na salę na rozgrzewkę?-
zaproponował Aomine, na co się zgodziłem. – Zaczynamy na trzy! Jeden… Dwa…
Trzy!
Wystartowaliśmy równocześnie, ale to on
pierwszy objął prowadzenie. Ciekawe, czy kiedykolwiek pokonam go w szybkości?
___________________________________________________________________________________





Ohayo!
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie! Kiedy weszłam na bloga na mojej twarzy pojawił się banan od ucha do ucha.
Kolejne AoKaga! Porównując powyższy tekst do mojego AoKagi... Stwierdzam iż nie umiem pisać.
Ale... Nie o mnie tu mowa.
Najlepszy tekst świata (nie licząc pozostałych twoich opowiadań)
Ooo... Kagamiś nie może przestać myślećo Aomine *.*
I jeszcze się na niego gapi!
I ma rumieńce!
I... I zachowuje się jak idiotka (którą poniekąd jestem)
Ale to było przesłooooodkie!!!
A... A teraz do Aosia (najlepsze na koniec)
AOMINE! Ty tempa pało! NIE CACKAJ SIĘ Z TYGRYSKIEM TYLKO GO GWAŁĆ!
(Nie. Ja też nie wiem co we mnie wystąpiło. KISEEE! RATUJ!!!!!!!
Dobra, dobra ogarniam się.
No... Jest jedną rzecz, o której myślę, że nie muszę ci mówić. Mianowicie, że to opowiadanie jest... No... Ludzie... Moje ulubione słowo opisujące twoje historie... Kto wie? Każdy... No tak... Oczywiście: CUDO! Zgadłeś drogi człowieku? Nic dziwnego. Mogę ci dać... Grosik tak często wydawany w biedronce dR
Noo... Czyli to cudo jest cudne. Nic więcej mówić nie muszę, dziękuję. Dowidzenia.
Nie, nie! Nie tak szybko! Mine ci jeszcze trochę napiszę. Myślałaś, że się mnie pozbędziesz? Z Mine nie tak łatwo!
To... Poczekaj, straciłam wątek.
O! Już wiem!
Więc... Kise... Myślę, iż słowa Kagamiego (twoje) idealnie opisują misie.
"Albo Kise mieszanką genetyczną idiotów i pięknisi z całego świata? Chociaż nad ostatnim pytaniem bym się zastanowił, bo to może być prawdopodobne."
3 raz K
Kocham.
Kocham.
I kocham.
Noo... Myślę, że pisać napisałam, a jak o czymś zapomniałam to wybacz, ale mój mózg jeszcze nie pozbierał się po wielkiej bąbie zajebistości, którą było rzecz jasna twój "przearcyzajebisty" (Mine bawi się w wymyślanie nowych słów) rozdział.
Nie przedłużając Sayonara.
Ps. znam cytat:
"Jest wiele ścieżek, lecz tylko jedną podróż" powiem ci tyle, iż na pewno wybierając założenie bloga i pisania tych cudnych rzeczy, wybrałeś dobrą drogę.
(właśnie zdałam sobie sprawę, że użyłam strasznie mało buziek, co nie.jest do mnie podobne T-T )
Weeeeny życzę, szanownej pani blogerce i nie mogę doczekać się dalszej części. :***
Właśnie się skapłam, że napisałam "misie" zamiast Kisię
UsuńI "wybrałeś" zamiast wybrałaś.
Wybaczysz?
No muszę się nad tym poważnie zatsanowić....
UsuńTak! :D Sama czasem takie błędy popełniam, więc wybaczam :D Poza tym nie umiem długo chować do kogoś urazy o coś, a na ciebie w ogóle się nie obraziłam ;)
Dawno nie widziałam dłuższego koma XD kiedy go przeczytałam, na mojej twarzy pojawił się szeroki banan :D :D
Ja nie wiem, czy najlepszy, ale i tak dziękuję ^^ :**
Też myślę, że założenie tego bloga było dobrym pomysłem :) Innych też mogę dzięki temu uszczęśliwiać :D ( no przynajmniej mam taką nadzieję XD)
I jeszcze raz Dziękuję :** Arigatou!! :*****
'' No gdyby tylko miał cycki… Wtedy byłby dziewczyną idealną, a tak… Chociaż ładnie by z cyckami wyglądał. Jeszcze by mu dorobić wcięcie w talii, lekko umalować i zmienić nieco poszczególne proporcje, a powstałaby kobieta idealna. Nie tylko do kuchni, ale też do macania i seksu. No przecież przyjemność w związku też musi być, nie? '' - ideał Daikusia ^^
OdpowiedzUsuńMiszczu... weny życzę i czekam na kolejny ~ Osama
Dziękować :D ^^ Ale do miszcza to mi jeszcze brakuje XD :*
Usuń*znów czytała z przerwami i znów nie ma pojęcia tak za bardzo, co się działo w powyższym rozdziale* Etto... Widzę, że panowie zaczynają czuć do siebie miętę. Hue hue~ Ahomine już myśli o swoim związku z Kagamim. I który jest na wyższym poziomie? .-. Chyba Daikuś, ponieważ już myśli o przyjemnościach *porusza sugestywnie brwiami**lenny face*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
^^
UsuńDaikuś zawsze myśli o przyjemnościach xD No dobra, często ;P
Pozdrowienia! ;*