sobota, 21 listopada 2015

AoKaga- A może jednak szczęście? Cz.9

Sama siebie zaskoczyłam tym rozdziałem... To jedno z moich pierwszych yaoi, ale tu napisałam ,,bardziej na ostro".. jak dla mnie wyszło całkiem dobrze, ale ocenę pozostawiam Wam ;) Wyjątkowo łatwo i szybko napisało mi się tę część. A myślałam, że sprawi mi najwięcej kłopotów...

 Jeszcze jedno pytanie, ale dotyczące opowiadania Akina x Aomine: Wolicie żeby pokolenie Cudów rozeszło się do różnych liceum, czy mają zostać razem? Mam już pomysły na oba, ale wolałabym, by wam przypadło bardziej do gustu ;) To która opcja?
 ____________________________________________________________________________________

 
 

 ~Kagami~

  Po co ten kretyn za mną lezie? Nie mam zamiaru dać mu się wykorzystać. Już siedział u mnie wystarczająco długo, na dodatek zżera mi zapasy z lodówki! Mam tego dość! Nie żebym nie lubił jego towarzystwa… Po prostu czasem czuję się wykorzystywany.

 Doszliśmy do progu mojego mieszkania. Zobaczyłem na twarzy Aomine pewny siebie uśmieszek. Co on, do jasnej cholery, planuje…?

 Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka, chcąc szybko je zamknąć, ale przeszkodziła mi w tym stopa Daikiego.

 - Jeśli zaraz nie zabierzesz tej nogi, wylądujesz w szpitalu! – warknąłem.

Cisza. Żadnej odpowiedzi. Zaciął się czy co? Czemu nie odpowiada? I dlaczego spuścił głowę? Po co stoi w progu? Nie może sobie odpuścić?

 - Aomine? – spojrzałem na niego uważnie.

 Nie zdziwiłbym się, gdyby nagle pchnął drzwi albo udał, że zrobiło mu się słabo. Patrzyłem na niego w oczekiwaniu na jego kolejny ruch, ale nic nie zrobił. Chce grać na czas? Zmarnować całą moją cierpliwość? Nie wyjdzie mu, sam nie należy do osób cierpliwych. W co on gra? Zaczynałem się lekko irytować jego zachowaniem. No ile można milczeć i stać w bezruchu w jednym miejscu!? Co on sobie wyobraża?! Kretyn jeden, już ja mu pokażę…

 - Aomine! – podniosłem głos. – Jeśli chcesz sobie żarty stroić, to nie wybrałeś odpowiedniego momentu! Nie mam nastroju na twoje fochy, więc zabieraj stopę!

 I znów mi nie odpowiedział. Zamiast tego uniósł głowę, spojrzał mi z powagą w oczy i odezwał się:

 - Nie chcę.

 Nie chce? Nie chce odejść spod moim drzwi? Przecież ma własne mieszkanie. Własny pokój, kuchnię, łóżko, łazienkę… Czemu woli zostać u mnie? Co jest lepszego w moim mieszkaniu?

 - Ale ja chcę mieć święty spokój – powiedziałem, starając się na opanowany ton głosu.

 - Kochasz mnie? – spytał nagle, wprawiając mnie tym samym w osłupienie.

 - C-Co…? – wyszeptałem.

 - To, co słyszałeś.

 Zauważyłem, jak spojrzał na mnie z pewnością, ale też odrobiną… lęku? Co jest z nim nie tak…? Co się dzieje? Czemu się tak dziwnie zachowuje? I po co tak nagle o to spytał? A, to jest ta jego strategia! Chce mnie wziąć na litość! O nie, mój drogi, ze mną nie tak łatwo.

 - Grasz na czas, czy chcesz mnie wkurzyć? – patrzyłem na niego z uwagą.

 - Zadałem ci pytanie - Spojrzał na mnie tak intensywnie, że myślałem, iż spalę się ze wstydu.

 Czy on nie wie, że takich pytań nie zadaje się stojąc u kogoś w drzwiach?! Pytać się o takie rzeczy na klatce schodowej?! A jak sąsiedzi usłyszą?

 - Czy ty mnie ko… - zaczął głośniej. Złapałem go za koszulkę i siłą wciągnąłem do swojego mieszkania.

 - Zamknij się! – zatrzasnąłem drzwi, po czym spojrzałem na niego z mordem wypisanym na twarzy. – Co ci w ogóle odbiło?!

Milczał. Stał w przedpokoju na przeciwko mnie i cały czas mi się przyglądał. Dlaczego…? Dlaczego on tak dziwnie patrzy?

 - Co ci…?!

 - Kocham cię – Te dwa słowa sprawiły, że wmurowało mnie w podłogę.

 Gapiłem się na Aomine w totalnym szoku. Czy… Czy on właśnie wyznał mi miłość? Planował to? Dlatego się ze mną założył? On naprawdę mnie kocha? Chłopak, który mi się podoba, o którym ciągle myślę, powiedział ,,Kocham cię”. Czy to nie jest naciągane? Nie… On mówił prawdę. Uczuciami człowieka nie wolno się bawić. Jest tego pewien? Pewien, że to jest miłość? Czemu powiedział to tak nagle? Długo nad tym myślał? Chciał, by to wyszło w ten sposób, czy to była decyzja spontaniczna?

 Nie wiem, ile tak stałem i milczałem, ale Aomine w końcu nie wytrzymał. Podszedł do mnie, a po chwili poczułem jego wargi na swoich ustach. Pocałował mnie. Ale nie tak, jak do tej pory. To nie był ostry i dziki pocałunek. Ten całus był delikatny, ale jednocześnie namiętny, pokazujący jego uczucia. On… naprawdę mnie kocha. Czuję to. Czuję jego miłość.

 Oddałem pocałunek, przyciągając go jeszcze bliżej siebie. Poczułem, jak obejmuje mnie w pasie i zaczyna na mnie mocniej napierać.

 I wtedy już byłem pewien.

 - Mmm… - wymruczałem, gdy przygryzł płatek mojego ucha. – J-Ja też cię k-kocham…

 Oderwał się na chwilę od mojej szyi i spojrzał mi w oczy. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałem u niego takiego szczęścia. Gdyby tylko umiał latać, pewnie już szybowałby wśród obłoków na niebie.

 - Taiga… - szepnął. – Ty… Taiga…

Rzucił się na mnie, mocno mnie przytulając. Objąłem go w pasie i wdychałem jego zapach. Mocniej się w niego wtuliłem i cicho westchnąłem. Więc to takie uczucie, mieć przy sobie kogoś, kogo się kocha… To tak ogromne szczęście, tulić ukochanego człowieka… On jest ważniejszy nawet od kosza. On jest teraz najważniejszy. Tylko mój. Moja bestia.

 - Aomine… - zacząłem, ale mi przerwał.

 - Ćśś.. Taiga, nic nie mów – Złożył na moich wargach czuły pocałunek. – Nie musisz… Cisza jest wystarczająca.

 Ponownie złączył nasze usta w pocałunku, cały czas mnie obejmując. Kto by pomyślał, że taki potwór może mieć słabość do kogoś takiego jak ja? Do faceta. Życie mnie już chyba bardziej nie zaskoczy. No chyba że okazałoby się, że Kuroko też jest gejem. To byłby szok.

 Zaczął na mnie bardziej napierać, zmuszając moją osobę do cofania się. Gdyby nie kanapa, wylądowałbym zapewne na podłodze. Usiadł na mnie okrakiem, cały czas całując moje usta. Z radością oddawałem każdy pocałunek. Wsunął mi ręce pod koszulkę, a po chwili górna część mej garderoby znalazła się na podłodze. No tak. A czym innym to mogłoby się skończyć? Na romantyczną kolację raczej nie mam co liczyć.

 Chcę tego. Nigdy wcześniej nie miałem takiej ochoty na seks. Żadna osoba nie wzbudziła we mnie takiego pożądania. On jest pierwszy. I nie chcę, by kiedykolwiek ktoś miał go zastąpić.

 Kiedy zaczął odpinać pasek moich spodni, złapałem go za dłoń.

 - Nie tutaj… - szepnąłem.

 Od razu zrozumiał. Złapał mnie za nadgarstek i zaczął iść w stronę sypialni. Szybko się rozgościłeś, co, Daiki? W końcu teraz to też częściowo twój dom…

 Westchnąłem, gdy popchnął mnie na łóżko. Całował moją szyję, tors, uszy, barki… To było przyjemne. Chciałem więcej… Więcej, coraz więcej.

 Pozbył się moich spodni, a po chwili też jego jeansy znalazły się na podłodze. Zostaliśmy w samych bokserkach.

 - Taiga… - zaczął, przerywając swoje pocałunki. – Jeśli nie chcesz…

 - Zamknij się i kontynuuj – Czułem, że nie wytrzymam, jeśli go dziś nie poczuję. Zwłaszcza, że miałem sporą erekcję.

 Uśmiechnął się łobuzersko i nachylił się nad moim uchem.

 - Mówiłem, że się w końcu skusisz? – szepnął.

 Drań jeden, raz miał rację i już to perfidnie wykorzystuje!

 Spiąłem się, gdy pozbył się naszych bokserek. Z bliska jego członek wygląda na jeszcze większego. Cholera, będzie bolało… Może to jednak nie był najlepszy pomysł…?

 - Masz lubrykant lub coś takiego? – spytał nagle. – Jeśli tego nie użyjesz, będzie jeszcze bardziej bolało.

 - Mam oliwkę w kuchni na szafce…

 Po chwili wrócił, trzymając w ręku oleistą ciecz. Poczułem, jak przebiegł mnie dreszcz podniecenia. I wtedy coś sobie uświadomiłem.

 - Ej! – krzyknąłem, wprawiając go w nagłe osłupienie. – Czemu ty masz być na górze?!

 - Bo tak – odpowiedział, siadając na łóżku i otwierając oliwę. – Przekręć się na plecy.

 - Nie – Wyrwałem mu oliwkę i spojrzałem na niego twardo. – Ty się przekręć.

 - Oszalałeś? Ja będę seme!

 - No chyba nie! Nie chcę być uke!

 Zaczęliśmy się przepychać. Usiadł na mnie, ale udało mi się go zepchnąć. Nie mam zamiaru pod nim leżeć. To, że jest lepszy na boisku, nie znaczy, że wygra ze mną w sypialni. Wejdę w niego, choćbym miał później trafić do szpitala!

 Nagle usłyszałem dźwięk telefonu. Odruchowo spojrzałem na szafkę, gdzie leżała moja komórka, i to był poważny błąd. Aomine wykorzystał sytuację i przekręcił mnie na plecy, przygniatając mnie do łóżka.

 - To nie było fair! – krzyknąłem, chcąc się wyrwać, ale przycisnął mnie jeszcze mocniej.

 - Trzeba korzystać z takich okazji, tygrysie – mruknął i pocałował mnie w kark.

 Cholera, to chyba mój słaby punkt…

 Zamruczałem cicho, odruchowo odchylając lekko głowę, by dać mu więcej miejsca. Wziął do ręki oliwę i wlał mi jej trochę do odbytu. Zimne. Nieprzyjemne uczucie. Nawet w łóżku z nim przegrałem… Po chwili poczułem, jak wkłada we mnie dwa palce i natychmiastowo się spiąłem.

 - Rozluźnij się, bo nic z tego nie wyjdzie – ponownie pocałował mnie w kark, pomagając mi się tym samym rozluźnić.

 Nie czekałem długo na dalszy rozwój wydarzeń. Wszedł we mnie powoli, a ja cudem zdusiłem w sobie krzyk. Jęknąłem głośno i przycisnąłem twarz do poduszki. Boli, boli, cholernie boli! Ach! Jak długi jest jego penis?!

 - W porządku? – spytał nagle.

 Wziąłem głęboki wdech, jeszcze bardziej się rozluźniłem i stwierdziłem, że to uczucie jest całkiem przyjemne.

 - Mhm – przytaknąłem.

 Kiedy zaczął się poruszać, krzyknąłem. Przerwał.

 - N-Nie przerywaj… - jęknąłem.

 Było mi tak dobrze… Przyjemne ciepło rozeszło się po całym moim ciele, a kropelki potu zaczęły spływać mi z czoła. Nie sądziłem, że on będzie pierwszą osobą, która doprowadzi mnie do takiego stanu. Aomine Daiki, chłopak, który wyznał miłość, jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie mnie do tej pory spotkały. Na początku myślałem, że mam pecha, skoro poznałem takiego zarozumialca. Teraz z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że to było największe szczęście, jakie mam. Jest ważniejszy od kosza, od przyjaciół… Jest najważniejszy.

 Zacisnąłem palce na poduszce i wydałem z siebie kolejny jęk. Boże, jak cudownie… Czemu się wcześniej opierałem?

 Nagle poczułem w sobie coś ciepłego i lepkiego. Doszedł. Ja po chwili też. Padł na mnie, ciężko dysząc. Pocałował mnie w kark i szepnął:

 - Byłeś wspaniały, kocie. Prawdziwy z ciebie tygrys.

 Przekręciłem głowę i spojrzałem na jego twarz. Wyrażała spełnienie, prawdziwe szczęście i zmęczenie.

 - Ty też – powiedziałem.

 - A jednak wygrałem zakład – pocałował mnie namiętnie w usta.

 - Kretyn – warknąłem.

 Uśmiechnął się w odpowiedzi i przykrył nas kołdrą. Objął mnie ramieniem, a ja cicho westchnąłem. Czemu musiałem pokochać akurat ciebie? Już ja ci się odwdzięczę za dzisiaj… kochanie.
___________________________________________________________________________________





6 komentarzy:

  1. Witam, witam i za dłoń chwytam.
    Serio... Z.a.j.e.b.i.s.t.e. Dawno nie widziałam w internetach czegoś takiego...N-no bo poza internetami to widziałam w notatkach u Ciela, a nie o tym tu mowa) Podobało mi się zaise bardzo. Poprawiłaś mi tym chumor, bo pisalam opowiadanie i co?! Wylaczyli prad i sie nie zapisalo >.< i teraz siedze po ciemku i czytam. Myślałam, że Aoś zrobi coś innego, a tu proszę... Taki słooodziaczek. To był takie... Szczere?
    Udało ci się. Na maksa, 100 % mojego serducha zapełnia teraz twoje opowiadanie i Ao i Tygrysek ^.^ Nie od dziś..
    A nie, bo Kise robi się zazdrosny... Więc moja ciota zajmuje te 51% xD

    Kończe, bo rozpisuje się tu na 1000 innych rzeczy. Ale pewnie jak już zaóważyłaś mam tak zawsze, kiedy mi się coś bardzo podoba;-)

    Pozdrawiam ciepluteńko, choć bez prądu xD Weny dużo życzę<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, współczuję :( Też tak kiedyś miałam, a była to praca na konkurs, więc tragedia.... Łaczę się z tobą w bólu i cieszę się, że poprawiłam ci nieco humor! :D

      Baardzo lubię twoje komentarze, nawet jeśli czasem rozpisujesz się nie na temat ;)

      Dziękować ^^ Dziękować bardzo :D Bardzo dziękować XD I również gorąco pozdrawiam :D :* <3

      Usuń
  2. No proszę, proszę... Szekszy są. Czytając twoje opowiadania od razu poprawia mi się humor. A tak przy okazji... Mam nadzieję, że masz jeszcze jakiegoś asa w rękawie, jeżeli chodzi o opowiadania ( obojętnie czy yaoi czy też i nie ).

    Jeżeli chodzi o opowiadanie Akina x Aomine to nie wiem. Również piszę opowiadania na podstawie KnB... Zaczęłam od pierwszej gimnazjum, a w liceum się rozchodzą, by się później zejść ( tak wiem, po co ja to piszę ). Jeżeli masz pomysł, możesz spróbować :3 Obojętnie czy się rozejdą czy też i nie, dalej będę czytać to opowiadania, bo mi się cholernie spodobało ^^

    Pozdrawiam ~ Osama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, strasznie ci dziękuję ^^ :D jak miło, że tym opowiadaniem mogę poprawić komuś humor :D

      A asa mam... Ale nie powiem jakiego ;) To tajemnica, na którą, mam nadzieję, opłaci się czekać... Ale jeszcze nawet nie zaczęłam pisać niczego prócz tej AoKagi i opowiadania głównego XD Coś wymyślę... Na pewno :) I nawet mam pewien pomysł, lecz go nie zdradzę, dopóki się nie pojawi na blogu :D

      Jeszcze raz arigatou! <3 I również pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Mrrr... Były seksy *lenny face* OwO I to oczywiste, że Kagami musi być na dole. *to straszne, że jej spodobał się ten szip**równie straszny jest fakt, że kiedy sobie to wyobrażała.. Dziwnie jej było, bo wczoraj czytała dj *zboczone, hue hue* i Kagami był tam nadmiernie umięśniony i w jej wyobraźni żaden z nich nie wyglądał na uke, za to, to wyglądało.. źle* Ale było całkiem, całkiem ^w^ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ao seme! :D
      xD Ja tam na początku nie lubiłam yaoi, ale tak mnie jakoś AoKaga wkręciła, że polubiłam, choć oczywiście nie wszystkie paringi ;P
      ;)

      Usuń