sobota, 28 listopada 2015

AoKise - Ech, Kise...

Ze specjalną dedykacją dla Haruki Yahiko ;) Obiecane AoKisy dla ciebie :* <3

 Jak coś to sorry, że krótkie, ale pomyślałam, że takie będzie lepsze ;)
___________________________________________________________________________________
 - AAAAAAAAAAAAA!!!

 Wrzask Kise rozniósł się po całym domu. Pewnie słyszało go przy okazji pół Tokio. Po co ten idiota znów wrzeszczy?

 Momentalnie zerwałem się z łóżka i pobiegłem do łazienki, skąd dobiegł krzyk modela. Bez pukania wpadłem do środka, a to, co tam zobaczyłem, przyprawiło mi o wewnętrzny napad śmiechu, za to zewnętrzne załamanie. Otóż Ryouta stał na desce od kibla i gapił się z przerażeniem na podłogę, po której chodził sobie spokojnie mały pajączek.

 - Zabierz go! – wrzasnął. – Zabierz! Aominecchi, weź to coś z moich oczu!

 Parsknąłem śmiechem, depcząc małego pajęczaka. Zawinąłem go w papier toaletowy, a następnie spuściłem w kiblu.

 - Narobiłeś rabanu o jednego, małego pająka? – spytałem z niedowierzaniem.

 Znam Kise od trzech lat. Od roku jest moim chłopakiem i wiem, że nienawidzi wszelkiego gatunku robaków, ale nie sądziłem, że przestraszy się jednego pajączka.

 - Widziałeś jego oczy?! – pisnął, nadal rozglądając się wokół, szukając chyba jego krewnych. – Były ogromne! W dodatku gapił się na mnie!

 - To był tylko niewielki pajączek, Kise – westchnąłem.

 Dopiero wtedy zauważyłem, że stał na kiblu z ręcznikiem przewiązanym w pasie i mokrymi włosami. Wreszcie skończył brać prysznic. Jest taka zasada: kiedy Kise u mnie nocuje, zawsze idę pierwszy do łazienki, bo on siedzi tam co najmniej godzinę.

 Przygryzłem wargę. Czemu musi wyglądać tak seksownie i pociągająco? Czemu twarz ma ładniejszą od wielu dziewczyn? I ten jego uśmiech…

 Odbiło mi. Zakochałem się w facecie. W przyjacielu i partnerze do gry w kosza. Jestem taki zajebisty.

 - Był o h y d n y, Aominecchi – mruknął, po czym stanął przede mną na podłodze. Lekko się zarumienił i odwrócił wzrok. – Mógłbyś już… wyjść? – spytał.

 - Wiedziałem cię już nago, nie masz się czego wstydzić – westchnąłem i objąłem go w pasie.

 Przez chwilę stał w bezruchu i czułem, że jest spięty, ale po kilku sekundach przytulił się do mnie i oparł swoją brodę na moim ramieniu. Lubię go mieć przy sobie. Lubię czuć jego ciało, jego obecność.

 - Aominecchi… - zaczął, mocniej się we mnie wtulając. – Kocham cię, wiesz?

 - Pewnie, że wiem, kretynie! – zaśmiałem się. – W końcu jestem zajebisty i ociekam seksem!
 Pocałowałem go w głowę i usłyszałem, jak wzdycha.

 - Twoje ego chyba nigdy się nie zmniejszy, co? – spojrzał mi ze śmiechem w oczy.

 - Przecież to jest jedna z rzeczy, które we mnie kochasz, nie? – pstryknąłem go w nos.

 Uśmiechnął się i złączył nasze usta w pocałunku. Sam zaczyna, to niech poniesie konsekwencje…

 Rzuciłem go na łóżko, po czym usiadłem na nim okrakiem. No, zapowiada się wspaniała noc.

 Kiedy zabierałem się za całowanie jego torsu, wrzasnął, wbijając mi palce w skórę.

 - Ej, przecież nic ci nie zrobiłem – zdziwiłem się.

Spojrzał na mnie przerażonym wzrokiem, po czym wskazał ścianę. Zerknąłem w tamtą stronę i głośno westchnąłem. Przy włączniku do światła latała osa. Serio, Kise?

 - Ryouta, to jest… - zacząłem, ale mi przerwał.

 - Zabij ją! – krzyknął, chowając się za moimi plecami. Łał, zrobił to w błyskawicznym tempie. Nigdy nie był taki szybki w łóżku… - Aominecchi, wykurz ją! Osy są straszne!

 Spojrzałem na niego z politowaniem, po czym wziąłem jego kapcia i zacząłem kierować się w stronę ściany.

 - Ej! – wrzasnął nagle. – Czemu moim butem?! A jak zostaną po niej ślady?

 - Wolisz, bym jej nie zabijał?

 - N-Nie! Ale…

 - To się zamknij.

 Minutę później znów leżałem nad nim, całując go w szyję. Zauważyłem, że bacznie rozgląda się wokół.

 - Kise… - zacząłem.

 - Podjąłem decyzję, Aominecchi – odezwał się nagle, z powagą patrząc mi w oczy. – Jutro wezwiemy Sanepid.

 Po raz kolejny westchnąłem. Ech, Kise… Co ja z tobą mam?
___________________________________________________________________________________




11 komentarzy:

  1. Po tym opowoadaniu bacznie rozglądnąłam się po pokoju. Dokładnie tak samo reaguję na większość robaków, więc mój chłopak też ma mnie powoli dosyć xD
    Ano... Znowu rozpisałam się na inny temat...
    Ale wracając do tematu:
    Moja Kisia jak wrzeszczy, to wszędzie ją słychać, nie tylko w Tokio :D
    I rozwalił mnie moment, kiedy Aoś wszedł do łazienki a Kisia na sedesie xD I czemu? Bo pajączek! Hue hue hue...
    I jak Ryouta stał w tej łazience taki zarumieniony... I jak Aoś zaczął się z nim seksić... I znowu śmiech xD Osa hue hue hue...
    I sanepid hue hue hue...
    No jak widzisz wszystko mnie rozśmieszyło, a co za rym idzie podobało mi się <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować <3 ^_^
      I przyznam, że ja też nienawidzę robaków :/

      Usuń
  2. Krótkie, ale b-bardzo śmieszne..^^" xD K-Kisia taki przerażony ;-; Kisia c-ciocia Cię rozumie..;-; i to jak najbardziej..;-; t-też nie lubię r-robaczków...;-;
    Ale pomijając ten fakt...Aoś taki odważny, zawsze obroni swe bezbronne uke...:3 BO pająki som niebezpieczne..;-; som ;-; *rozgląda się dookoła spanikowana*
    Miziaczki...<3 ale Kisia znowu swoje..XD I ja mu się nie dziwię..! XD ;-;
    Słodziaki AoKisiaki..<3
    B-Bardzo fajnie napisane, a sanepid na pewno p-pobłogosławi związek naszej parki..! <3
    Dużo weny życzę..! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu jakie to było słodkie. Dziękuję, za dedykacje. I pisze takich tekstów więcej, bo naprawdę zajebiście Ci to wychodzi (przepraszam, że klnę) <3 czekam na dalsze twoje teksty <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie ma sprawy! Jak tylko wena doda sił...
      Cieszę się, że ci się spodobało :D
      Dzięki <3

      Usuń
    2. Oby wena Cię nie opuściła <3

      Usuń
  4. Witam uroczyście dnia dzisiejszego, samym zaszczytem było przeczytanie powyższego wytwora Twojego!!! :D Przyznam szczerze iż ja na miejscu Aominecchiego nie wkurzałabym się na drogiego Kisia, gdyż owady były doskonałym sposobem na zaciągnięcie go do łóżka :D Lecz rozumiem zachowania naszego Aosia bo myślę że mając do czynienia z Kisiakiem, reagowałabym w podobny sposób. :P Osobiście jestem mutantem który nie boi się robactwa, a kiedy tylko moje oczy zidentyfikują jakiś latający bądź pełzający obiekt, to nie tylko kapeć idzie w ruch, czego użył Aho w powyższym rozdzialiku :D, a od razu cała szafa z butami :D xD Bardzo świetny pomysł i życzę Ci aby Twa przezacna umysłowość produkowała takich jak najwięcej :D Pozdrawiam ciepluteńko :D ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ^_^ Ja robaków nie cierpię.. :/ Są obleśne i ohydne, jak to Kisiel ujął :P
      Również gorrrąącoo pozdrawiam! :*

      Usuń
  5. To ostatnie zdanie wypowiedziane przez Kise mnie zabiło. xD "Jutro wezwiemy sanepid." Płacze wciąż x''D *ona też nie lubi takich owadów, bo są obrzydliwe i mogą ją zjeść .-.* Kocham AoKise ;___; <333333
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń