niedziela, 22 listopada 2015

AoKaga- A może jednak szczęście? Cz.10 (ostatnia)

Uff.... Wreszcie to skończyłam :D Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy płakać, bo to już koniec tej histori...

 Ale nie marwtcie się, wkrótce wymyślę inną! Na razie planuję się zabrać za MuraAo, ale co  tego wyjdzie- pojęcia nie mam... Tak wiem, szalona ja XD O tym paringu nie ma dużo w internecie, a szczerze mówiąc, to mnie zaciekawił..

 Jeśli jakimś cudem uda mi się to napisać, to będzie dobrze XD A wy macie może jakieś konkretne zamówienie na inną historię? Jakiś one-shot mogę napisać.. ;)
_____________________________________________________________________________________


 

 ~Aomine~

   Kiedy przy mnie leżał, wydawał się być spokojny i słodki. Na co dzień jest dzikim tygrysem, którego umiem już okiełznać, ale walka z nim jest naprawdę interesująca. Podnieca mnie. Sprawia, że chcę więcej. Zabawne, bo kiedyś sądziłem, że tylko duże cycki potrafią wywołać u mnie takie emocje. Jak widać tylko ta bestia potrafi mnie zaspokoić. Powiedziałem mu kiedyś, że jest dla mnie najlepszym przeciwnikiem. To prawda. Naprawdę dobrze mi się z nim gra. Jednak on ogólnie jest najlepszy. Nie tylko na boisku. Jest najlepszą rzeczą, jaka mi się do tej pory przytrafiła. Nieziemskie szczęście. Prawdziwa miłość. Może to i głupio brzmi z ust kogoś takiego jak ja, ale taka jest prawda. Nie umiałem sobie nawet wyobrazić lepszej drugiej połówki. A nie… W sumie to potrafiłem. Wizja Kagamiego z cyckami wyglądała naprawdę imponująco, lecz to tylko moja wyobraźnia. Kocham go takiego, jakim jest. Uf, cudem mi to przez gardło przeszło. Już myślałem, że się uduszę. Ech, czego to się nie robi dla swojego kochanka?

 Obudziłem się pierwszy, co bardzo mnie zaskoczyło. Należę do śpiochów, których trzeba niemalże siłą zwalać z łóżka, a tu proszę… Jednak to, że mój sen skończył się wcześniej, nie znaczy, że opuściłem łóżko. Wręcz przeciwnie. Mocniej wtuliłem się w Taigę, który mruknął coś pod nosem, ale po chwili głośno westchnął. Mój tygrys… Tylko mój. Nie chciałem, by ktoś nam tym razem przeszkodził, więc sięgnąłem na szafkę, gdzie Kagami odłożył telefon, a po chwili wyłączyłem jego komórkę. Prawdopodobnie mnie za to później opieprzy, ale trudno. Chcę z nim spędzić cały dzień. Olać szkołę, trening, Momoi, sprawdzian z matmy… Kagami ważniejszy. Najważniejszy. Jeżeli ja powiedziałem coś takiego, to znaczy, że naprawdę mi na kimś zależy. Ten kretyn ma niezłego farta, że padło na niego. Do tej pory moje serce zajmowała koszykówka. Teraz połowę miejsca zajmuje Taiga. Pokochałem go tak, jak kosza. Nie, pokochałem go mocniej. I nie chcę przestać kochać. Pragnę, by zawsze ze mną był.

 Poczułem, jak Kagami zaczyna się wiercić. Oho, tygrysek zaraz otworzy oczy…

 - Dzień dobry, kochanie – pocałowałem go w policzek. Zaraz sam będzie błagał o więcej, wystarczy chwilę poczekać…

 - Tia… - ziewnął. – Przestań się do mnie kleić! – warknął nagle, próbując wstać z łóżka.

 Popchnąłem go z powrotem na pościel, przygniatając jego nadgarstki do poduszki.

 - E, okresu dostałeś? – spytałem ze zdziwieniem. – Przecież wczoraj był świetny wieczór, więc co cię ugryzło?

 - N-No właśnie to wczoraj… - szepnął. – Oboje jesteśmy facetami! Nie czujesz się ani trochę skrępowany?!

 - Nie, czemu miałbym się tak czuć? Kocham cię, a seks z tobą to czysta przyjemność.

Chciał coś powiedzieć, ale zamknął usta, gapiąc się na mnie. Cholera… Czemu te idiota musi tak na mnie działać?

 Pochyliłem się nad nim, całując go namiętnie w usta. Zamruczał chicho, wpuszczając mój język do środka. Czemu cię tak kocham, Taiga? Czemu akurat ty? Cóż, podobno miłość nie wybiera…

 - Zaraz, która godzina? – spytał nagle Kagami, przerywając pocałunek. No, tygrysie! Nie przerywaj!

 Wziął telefon do ręki, a gdy zobaczył, że jest wyłączony, zmarszczył gniewnie brwi i spojrzał na mnie z chęcią mordu wypisaną na twarzy.

 - WYŁĄCZYŁEŚ MOJĄ KOMÓRKĘ?! – ryknął. Aż musiałem uszy zatkać. Jak przez niego ogłuchnę, to gorzko pożałuje!

 - Jak raz nie pójdziesz do szkoły, to się chyba nic nie stanie, nie? – pomasowałem obolałą głowę. Jak chce, to potrafi wrzasnąć…

 - Nie możesz tak bezkarnie dobierać się do mojego telefonu, idioto!

 - Dobierać to ja się będę do ciebie – mruknąłem, całując jego szyję. – Chciałem ci po prostu…

 Nie zdążyłem dokończyć, gdyż ten kretyn najpierw przywalił mi w bok, a później znalazł się nade mną ze wściekłym wyrazem twarzy.

 - Nigdy więcej tego nie rób- wysyczał. – Nigdy.

Wpił się gwałtownie w moje usta. Zaraz, zaraz… Nie rozumiem. Chce mnie ukarać, czy sprawić mi przyjemność? Eh, jednak go jeszcze nie rozgryzłem.

 - Przez ciebie boli mnie tyłek – powiedział nagle, przerywając całowanie mojej szyi.

 - To chyba znaczy, że… - zacząłem z pewnym siebie uśmieszkiem.

 - Teraz ci się odwdzięczę – dokończył.

 Uśmiech momentalnie zszedł mi z twarzy. Mam być uke?! Mówiłem mu już, że się nie nadaję na bycie na dole! Jestem na to zbyt zajebisty! To JA mam pchać, nie on! W dodatku nikt nigdy mnie nie pchał… Nie wiem, jakie to uczucie… A pewnie boli…

 - Naprawdę nie musisz… - zaśmiałem się nerwowo.

 - Och, ale chcę ci podziękować – uśmiechnął się złośliwie. – Czyżby wielki Aomine Daiki się bał?

 - Ja się niczego nie boję, głąbie! – krzyknąłem.

 - W takim razie obróć się na plecy albo ci w tym pomogę.

 - Nie mam zamiaru spełniać twoich erotycznych zachcianek – prychnąłem.

Poczułem, jak Kagami mocno zaciska swoje ręce na moich ramionach. Chwilę później leżałem już na brzuchu, ale nie mam pojęcia, jak to się stało. Kurwa… Jak chce, to potrafi postawić na swoim.

 - Taiga! – krzyknąłem. – Złaź ze mnie! Nie chcę być uke! Taiga!

 - Spokojnie, trochę poboli, za jakiś czas przestanie, kochanie – Ostatnie słowo wyraźnie zaznaczył. Skurwiel jeden, myśli, że może mnie przedrzeźniać?!

Szarpanie się w niczym mi nie pomogło. Tylko wzmocnił uścisk i wbił mi paznokcie w skórę. Cholera, nieźle wpadłem…

 Poczułem coś zimnego i lepkiego w swoim odbycie. Wlał mi tam oliwę?! No w sumie będzie mniej boleć, ale… To ja mam być na górze!

 - Taiga – jęknąłem. – Zamień się w tej chwili.

 - Też chcę cię okiełznać, bestio – Pocałował mnie w szyję, tym samym sprawiając, że na sekundę zapomniałem o całym świecie. I to był mój kolejny, poważny błąd. Kiedy byłem zajęty myśleniem o jego ustach na swoim uchu, zaczął we mnie wchodzić.

 - Aaałł! – krzyknąłem. Nie sądziłem, że jego penis jest taki gruby…

 Wcisnąłem twarz w poduszkę, a dłonie zacisnąłem na kołdrze. Boli! Tyłek mnie strasznie piecze! Zabiję go za to… Zabiję.

 Jęknąłem, gdy zaczął się poruszać. Zacisnąłem zęby i wydałem z siebie kolejny jęk. Zrobił to bez żadnego przygotowania. Drań jeden, ja starałem się, by go jak najmniej bolało, a on co?! W taki sposób mi się ,,odwdzięcza”?! To chyba jednak kara za wyłączenie tego cholernego telefonu…

 Ał! Boże, jaki on jest gruby… Albo ja jestem wyjątkowo ciasny.

 - Rozluźnij się, kochanie – wymruczał do mojego ucha.

 - Kretyn – sapnąłem.

 Muszę jednak przyznać, że po niedługim czasie zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Oboje doszliśmy, a po chwili usłyszałem jego ciche westchnięcie. Ułożył się obok mnie i położył mi rękę na głowie.

 - Ciasny jesteś – skomentował. – Ale i tak było bosko.

 Przekręciłem się na plecy i złączyłem nasze usta w pocałunku. To chyba miała być kara, ale pomieszana z przyjemnością… Przynajmniej ja tak to odczułem.

 - Idę zrobić śniadanie – Odezwał się i założył bokserki.

 Chciałem wstać, ale ból tyłka był tak duży, że natychmiastowo padłem z powrotem na łóżko. Kurwa… Chyba przez najbliższe kilka dni będę miał problemy z siedzeniem. A niech cię, Taiga… Tak mnie załatwić.

 Uśmiechnąłem się pod nosem. Związek z nim zapowiada się interesująco. Najpierw ja byłem w nim, potem on we mnie… Jednak wolę być seme. Tak będzie bezpieczniej dla mojego tyłka. I górowanie sprawia mi więcej satysfakcji. Nie żebym narzekał, bo to było przyjemne, ale pełnienie roli uke nie jest dla mnie.

 - Czyżbyś nie mógł wstać? – zaśmiał się Taiga, wchodząc do pokoju. Niósł ze sobą tacę, na której były dwa talerze wypełnione naleśnikami. Um, chyba opłacało się posiedzieć w łóżku. – Dostaniesz jak się ubierzesz!

 Z ogromnym trudem wstałem z materaca. Złapałem się za pośladki i jęknąłem.

 - Może jednak trochę przesadziłem…? – mruknął Taiga.

 - Trochę? TROCHĘ?! – krzyknąłem. – Ty przynajmniej możesz normalnie chodzić! Następnym razem to ja ci się ,,odwdzięczę”, kretynie! Poczekaj no, niech tylko ból mi przejdzie…

 Cudem jakimś udało mi się założyć bokserki. Mówię wam, pieczenie było straszne.

 - Idź weź ciepły prysznic – poradził mi Kagami, gdy skończyliśmy jeść. – Powinno pomóc.

 - No normalnie dobra wróżka z ciebie – prychnąłem.

 Tego dnia nasz związek się pogłębił. I to dosłownie. Chciałem spędzić z nim cały dzień, to spędziłem. Wprawdzie ciągle leżałem w łóżku lub na kanapie, ale to szczegół. Tyłek mnie tak bolał, że nawet za sto pornosów nie wyszedłbym na dwór. Ale to miało też swoje plusy. Taiga się mną zaopiekował, zrobił coś dobrego do żarcia, obejrzeliśmy mecz koszykówki… W sumie to całkiem fajnie spędziłem z nim czas. Brakowało tylko naszego one-on-one. On też sobie odpuścił, bo nadal odczuwał skutki uboczne naszej ,,zabawy”. Nocowałem u niego częściej, co w ogóle mu nie przeszkadzało. Ech, on jest moim największym szczęściem.

 

 

  Jesteśmy razem od sześciu lat. Zostałem policjantem, on wybrał zawód strażaka. Kosz nadal jest naszą pasją, ale nie poświęcamy jej tyle czasu co kiedyś. Mamy wspólne mieszkanie (oczywiście łóżko też), dobrze się dogadujemy, regularnie się kochamy… Jednym słowem jest zajebiście. A wiecie co jest najśmieszniejsze? Tetsu okazał się być gejem. Jego związek z Akahim ujawnił się na koniec liceum. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem ich w szatani rozebranych do połowy i całujących się! Szok do końca życia. Mówię wam, takiej traumy nigdy nie zapomnę. Wprawdzie sam całuję się z chłopakiem, ale jednak to było mocno zaskakujące. Zwłaszcza, że nigdy bym nie podejrzewał akurat tej dwójki o pedalstwo… Już prędzej oskarżyłbym o to Kise.

 A, jeszcze jedna, ważna informacja- to ja jestem częściej seme, ale zdarzają mi się dni dobroci dla tygryska, kiedy pozwalam mu dominować. Uwierzcie, związek z nim to czysta przyjemność. W życiu bym sobie nie podarował, gdybym pozwolił mu odejść. Spotkało mnie wielkie szczęście.
___________________________________________________________________________________




10 komentarzy:

  1. Daikuś został pokrzywdzony... Płakam, a przy okazji zwijam się ze śmiechu.
    Kolejna poprawa humoru... i to przed poniedziałkiem :(
    Czytam kawałek, śmiech, czytam dalej, śmiech, czytam końcówkę i... próbuję wstać z podłogi. Miszczu ^^
    Czekam *-* ~ Osama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dziękuję ^^
      Fakt, jutro już szkoła :C Cieszę się, że tym poprawiłam ci humor :D
      E, Daiki wcale nie został aż tak skrzywdzony XD
      Aż tak cię rozbawiłam?? :D Dziękować :*
      Postaram się sprężyć, to może niedługo coś mi wyjdzie XD ;)
      Jeszcze raz arigatou <3

      Usuń
  2. Łohoho... Tak, to ja się już dawno nie uśmiałam :D
    Czytam... czytam, i nagle śmiech... Zaraz znowu czytam... I znowu śmiech. A na sam koniec o Akashu i Tetsu to leżałam na podłodze xD

    Bardzo fajny pomysł na "odwdzięczenie się". Biedna dupa Aosia xD Ale w sumie to Kagamiś też miał coś w dupie.. Co chyba do najzwyklejszych czynności jego dnia nie należy. Noo... w sumie o od teraz należy xD

    Dodam jeszcze, iż bardzo fajny pomysł na zastosowanie " sześć lat później"

    Naprawdę bardzo mi się podobało.

    Żegnam szanowną Panią i duuuuużo weny na AoMurka życzę! Oczywiście na inne opowiadanie także weny życzę, żeby nie było ;D


    OdpowiedzUsuń
  3. WITAMMM GORRRĄĄĄĄĄCCOOO!!! :D Na wstępie powiem iż proszę wybaczyć za moją małą aktywność komentatorską Pani zacnych opowiadań, gdyż czasem po prostu i zwyczajnie zabraknie mi czasa na pozostawienie za sobą śladu :O Jednakże śledzę na bieżąco każdy Twój szanowny wpis i wciąż czekam na więcej :D Co do rozdzialiku, z jednej strony to me serducho dzikie się smuci iż to już ostatnia część tejże wielebnej historii, która urzekła mą duszyczkę w bardzo pozytywny w swej skromnej istocie sposób :D Aominecchi Uke :D Mówiąc szczerzę, ten najdroższy i najukochańszy idiota za nic w świecie nie pasuje mi na uke, lecz czego to się nie robi dla swego ukochanego Taigusia :D (bądź też, czego to się nie robi za karę :P ) Akasz i Tetsu? Nie wiem dlaczego do mózgowia mego nasuwają się dziwne na swój sposób wnioski... :D Cóż, nawiązując do tego, to współczuje wielebnemu Kurokocchiemu bólu dupy i radze mu po cichutku, ażeby uważał nieco na Akashiego bo jak zacznie świrować z nożyczkami to jeszcze mu pałe utnie i tyle z niego będzie :O (A co jak by kiedyś Tetsu zapragnął być na górze? :O ) Dobrze a więc ujarzmiam już te swe arcydziwne teorie i na zakończenie pozdrawiam uroczyście ≧◠◡◠≦✌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję wielce Szanownej Pani za ten przemiły komentarz, który sprawił, że na mej twarzyczce pojawił się szeroki uśmiech :D

      Co do rozdziału szanownej facetki.. Przeczytałam i chciałam skomentować, ale się nie udało :( Nie wiem czemu, po prostu komentarz nie chciał się napisać :C Tak więc nadrobię to szybko teraz ^^ :
      Nie ma to jak wspólna kąpiel w wannie :D I ta pomarszczona skóra... XD
      Ja też chcę jechać z nimi na wakacje!! Może znjadzie się jedno wolne miejsce dla mej skromnej osóbki...? Nie? Trudno, i tak z nimi pojadę oczami wyobraźni XD
      Nie chcę się tu rozpisywać, ale podsumuję to jednym słowem: zajebisty :D Tylko pogratulować takiego zacnego pomysłu ;)

      Również przesyłam uroczyste i przy okazji gorące pozdrowienia :D <3

      Usuń
    2. Hahaha, dziękuje przeuprzemie i pięknie za Pani czcigodną opinię i w takim razie proszę wybaczyć iż mój nieposkromiony blog robił takie problemy z dodawaniami komentarzów :O :D Idę sobie z nim teraz poważnie porozmawiać oko w oko i kategorycznie zakaże mu takowych absurdalnych zachowań :D :P Ojojojojoj, to mi się porządna grupka na te wakacje zebrała :O nie daje gwarancji że zmieścicie się z nami na kwarterze, ale zawsze możecie spać na plaży :P ^_^ Więc ciesze się arcybardzo że się Pani podobało :D :3

      Usuń
    3. Mogę spać nawet na plaży, wezmę śpiwór, ciepły koc i poduszkę XD Ale zawsze morze, piękne widoki.. :D :P

      Usuń
  4. Zdecydowanie wolę, kiedy to Kagami-kun jest uke .-. I o matko! To skończyło się tak bardzo kochanie. W sensie te dwa ostatnie akapity. *ona nadal uwielbia, kiedy Ahomine nazywa Kagamiego tygryskiem* No czy to nie jest urocze? OwO W ogóle ja tu tylko czekałam na miłość, a tu tylko dwa seksy *tak się to odmienia? Nieważne* w całym opku. To jest skandal! Ta zniewaga krwi wymaga! Mam nadzieję, że tam dalej będzie coś jeszcze z tą dwójką ^w^ *ona zdecydowanie zbyt bardzo ich polubiła**Ahomine może być tylko z Kise, a Kagami tylko z Kuroko!**no trudno ^^* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę Taigę na dole ;P Ale są wyjątki xD
      Pozdrowienia! ;)

      Usuń