_____________________________________________________________________________________
~Aomine~
Akashi wyjątkowo
przynudzał. Dawno nie byłem na tak nudnym spotkaniu. Nie zasnąłem tylko
dlatego, że bałem się oberwać nożyczkami i spokojna drzemka zamieniłaby się w
sen wieczny, czego wolałem uniknąć. Jestem przecież zbyt zajebisty na śmierć.
Poza tym tyle dziewczyn na mnie czeka! I muszę kupić Horikitę Mai. To mój obowiązek. Ktoś musi się pozachwycać tymi
pięknymi cycuszkami. A, mam jeszcze ochotę na kuchnię Kagamiego. Przyznam, że
podpasowało mi jego gotowanie. Gdyby tylko był laską z dużym biustem, już dawno
byłby moją dziewczyną. A tak… Cóż, penisy mnie nie interesują.
- Daiki, odpowiedz – głos Akashiego wyrwał
mnie z moich przemyśleń. Najgorsze, że nie wiedziałem, o czym mówił. Po mnie.
- Ekhm… - podrapałem się nerwowo w tył głowy.
– Możesz powtórzyć pytanie?
- Nie, nie mogę.
No to wpadłem. Spojrzałem dyskretnie na Kise,
ale on był zajęty oglądaniem swoich paznokci. Tetsu gdzieś zniknął, Midorima i
tak by mi nie pomógł, a Murasakibara wpierdzielał czekoladowe batoniki. O,
bogowie, pomóżcie mi, zajebistemu chłopakowi, który ma jeszcze wiele do
przeżycia i nie może umrzeć z ręki kogoś tak psychopatycznego. Litości!
- Mogę wiedzieć, o czym myślałeś? – świst jego
nożyczek sprawił, że przeszły mnie wyjątkowo nieprzyjemne dreszcze.
- O niczym ważnym… - zaśmiałem się nerwowo. –
Tylko… Ten tego… Głodny jestem! – powiedziałem pierwszą rzecz, jaka mi wpadła
do głowy.
- Głodny, powiadasz? – udał zaciekawionego, co
znaczy, że zaraz naprawdę się wkurzy. – A podobno u Taigi jedliście obfite
śniadanie.
- A, eee… No tak, ale… To było jakiś czas
temu, więc wiesz… Zgłodniałem – ponownie się podrapałem w tył głowy.
- Ach, zgłodniałeś – kiwnął głową. Jezus
Maria, jest naprawdę źle! – To może mam pójść do sklepu po hamburgera dla
ciebie?
- Nie, nie, nie trzeba – próbowałem złagodzić
sytuację. – W sumie to już mi się odechciało.
- Tak nagle? – przeciął powietrze swoimi
nożyczkami.
- No tak jakoś… Hehe… Patrz, jaka ironia…
Chwilę później jego broń rozcięła lekko mój
policzek, a ja mimowolnie syknąłem i w ostatniej chwili zrobiłem unik.
- Widzę, że nadal masz dobry refleks, Daiki.
- Wcale się przez ten czas nie obijałem –
mruknąłem i starłem krew z policzka.
- W takim razie fakt, że co tydzień w piątek
będziemy się spotykać na wspólnych treningach, powinien cię bardzo ucieszyć,
prawda?
Zdusiłem w sobie jęk niezadowolenia, po czym
niechętnie przytaknąłem. Przynajmniej to będzie tylko raz w tygodniu, więc
takie piekło da się przeżyć.
- Taiga będzie trenował z nami – dodał po
chwili.
- Czemu on też? – nie zdążyłem ugryźć się w
język.
- Bo JA tak zdecydowałem. A ty pójdziesz do
niego wieczorem i mu to powiesz.
- A Tetsu nie może do niego zadzwonić?
- Nie, on już ma plany na wieczór.
A ja to niby nie? Miałem oglądać swoje
świerszczyki! Toż to jest najważniejsze! Nie dość, że przez niego nie wypełnię
swojego tak ważnego zadania, to jeszcze muszę się wlec do tego jełopa! Będę
miał tak udane godziny wieczorne, że normalnie skaczę z radości.
- Masz coś przeciwko? – spytał Akashi, bacznie
na mnie patrząc.
- Nie, skądże – wolałem mu bardziej nie
podpadać.
Kilka minut później spotkanie dobiegło końca.
Westchnąłem z ulgą i skierowałem się w stronę domu. Kuroko szedł kawałek ze
mną.
- Tetsu, co robisz wieczorem, skoro nie możesz
iść do tego kretyna? – spytałem nagle.
- Mój przyjaciel przyjeżdża do Tokio na kilka
dni i nocuje u mnie – odpowiedział. Jak zwykle miał obojętną minę, ale
wiedziałem, że tak naprawdę jest przeszczęśliwy. – Poza tym myślę, że lubisz
Kagamiego-kun.
- Co?! – spojrzałem na niego ze zdziwieniem.
Skąd to niby wie? – Chyba sobie coś ubzdurałeś – prychnąłem.
- Żaden z was nie chce się przyznać do tego,
że lubi tego drugiego. To wasze koleżeństwo jest naprawdę dziwne.
- On NIE JEST moim kolegą!
- A ja jestem Akashim.
I tu mnie zgasił. Ten argument przebija
wszystko. Nie mam na to żadnej riposty. Co nie znaczy, że przyznam się do tego,
iż nawet, w ostateczności, lubię tego głąba.
Szedłem do jego mieszkania. Oby tylko w nim
był, bo nie mam zamiaru czekać na niego pod drzwiami. Po drodze minąłem się z
Himuro. Wymieniliśmy się spojrzeniami, ale żaden z nas się nie odezwał. Prawo
japońskie mówi, że ja nigdy nie mówię pierwszy ,,cześć”. To osoby, które mnie
mijają, mają się pierwsze odezwać. Wprawdzie nigdzie nie jest to zapisane, ale
to nieistotny szczegół.
Zapukałem we właściwe drzwi, a po chwili
otworzył je ten kretyn. Gdy mnie zobaczył, myślałem, że zamienił się w
największego pojeba świata. Znaczy on już nim jest, ale wyglądał tak, że prawie
wybuchłem głośnym śmiechem.
Wszedłem do jego mieszkania bez pozwolenia, co
oczywiście musiał mi wypomnieć.
- Po co przylazłeś? – warknął.
- Tak traktujesz gości? – spytałem, kompletnie
ignorując jego wcześniejszą uwagę. – No, no… Coś cię w tej Ameryce nie
wychowali.
- Ty lepiej spójrz na siebie.
- Widzę tylko zajebistego i przystojnego
chłopaka – uśmiechnąłem się wrednie, tym samym powodując jego narastającą
złość.
- Po co przylazłeś? Już się ciebie dziś
naoglądałem.
- Mam dla ciebie wiadomość.
Spojrzał na mnie z zaskoczeniem i zaczął mi
się bacznie przyglądać.
- Od kogo?
- Od Akashiego – to go jeszcze bardziej zbiło
z tropu, a gdy przekazałem mu jej treść, wyglądał tak, jakby miał zaraz zemdleć
i wybuchnąć ze złości jednocześnie.
- Niby czemu mam z wami trenować? – burknął.
- A bo ja wiem? Akashiego zapytaj. –
wzruszyłem ramionami. – Tak przy okazji… Co masz na kolację?
Posłał mi spojrzenie pełne złości, co totalnie
zignorowałem. Zdjąłem buty i wparowałem do jego kuchni. Coś mi tu pachnie
pyszną, smażoną rybą i makaronem!
- Dawaj talerze i nakładaj! – wskazałem na
garnek z potrawą.
W odpowiedzi oberwałem ściereczką kuchenną.
Cofnąłem się krok w tył i uśmiechnąłem się wrednie.
- Ruszyłbyś się wreszcie! – warknął w moją
stronę.
- Nie zapominaj, że nadal jestem lepszy od
ciebie. I to się NIGDY nie zmieni.
- Zobaczymy – zmrużył lekko oczy, po czym
wyjął z szafki dwa talerze. – To, że dwa razy wygrałeś, nic nie znaczy.
- To, że dwa razy przegrałeś, coś znaczy –
poprawiłem go. – Do tego dochodzą one-on-one…
- Morda – przerwał mi. – Albo wypad z mojego
domu.
- Ktoś tu nie umie zaakceptować porażki –
zaśmiałem się i w ostatniej chwili uchroniłem się przez lecącą w moją stronę
łyżką. – Chybiłeś.
- Nie martw się, następnym razem trafię.
- A, czyli że mnie zapraszasz? – wyszczerzyłem
się do niego w głupim uśmiechu. – Wpadnę w najbliższym czasie na coś do żarcia.
- Spieprzaj – burknął w odpowiedzi. – Nie
jestem twoją kucharką, a moje mieszkanie nie jest twoją stołówką.
- Mogę cię zatrudnić.
- W życiu! Nie mam zamiaru dla ciebie gotować!
Możesz jeść na mieście!
- To nie to samo. Mógłbym ci płacić pornosami.
- I to jest kolejny powód, czemu nigdy bym dla
ciebie nie gotował.
Postawił na stole dwa talerze- jeden dla mnie,
drugi dla siebie. Usiadł naprzeciwko mnie i zaczął jeść. Po chwili wziąłem do
ust pierwszy kęs potrawy i poczułem jej doskonały smak. Kurwa, zaczynam coraz
realniej myśleć nad propozycją zatrudnienia go. Ale co zrobić, jak ten debil
się uprze? Ostatecznie posunę się do sprawdzonych środków (przynajmniej
sprawdzonych w filmach), jak na przykład: gaz usypiający, pałka w łeb,
przeniesienie go do swojej piwnicy i zamknięcie jej na stalowy zamek, trzymanie
go na uprzęży, by przypadkiem nie uciekł, albo po prostu przeprowadzenie się do
jego mieszkania. Proste, nie? Tak, wiem, że jestem genialny, a moja niepojęta
inteligencja czasem nawet mnie zadziwia. Bycie zajebistym do czegoś
zobowiązuje. Nie mogę być przecież tylko zwyczajnym nastolatkiem. Ja jestem
praktycznie jak młody bóg, któremu znudziły się niebiosa i na kilkadziesiąt lat
zstąpił w swej łaskawości na Ziemię. I oczywiście ten bóg przyjął moją
zajebistą postać, w wyniku czego jestem najlepszy i cholernie seksowny. Dziwne,
że ludzie jeszcze tego nie zauważyli. Kiedyś pewnie będą mnie błagać, bym choć
na chwilę wstąpił w ich skromne progi…
- Możesz się już wypierdzielać z mojego
mieszkania? – spytał Kagami, przerywając mój wewnętrzny i zajebisty monolog.
Nosz kurwa, wyjątkowo nie ma wyczucia czasu!-
- Nie,
nie mogę – odparłem z pewnym siebie uśmiechem, chyląc się przed kolejną łyżką,
która leciała w stronę mej zacnej osoby. – Wszystkich gości tak traktujesz?
- Nie – odparł. – Tylko ty potrafisz tak mnie
wkurzyć.
- I to jest kolejna rzecz, w której jestem
najlepszy! Powinni mnie normalnie wpisać do księgi rekordów… Tego, jak mu tam
było…
- Guinnessa? – podpowiedział.
- O, no właśnie!
- Gwarantuję ci, że byś pobił rekord w
głupocie – mruknął.
- Ty się zamknij lepiej, bo ktoś twojego
pokroju nie ma prawa pouczać kogoś tak zajebistego jak ja!
- Jakoś nie widzę u ciebie tej zajebistości.
Widzę za to tonę głupoty i kolejne dwie tony egoizmu.
Zaczęliśmy się sprzeczać, a na końcu prawie
się pobiliśmy. Usiedliśmy na końcach kanapy i mordowaliśmy się spojrzeniami.
Już prawie zdechł pod wpływem mojego spojrzenia, ale akurat w tym momencie
dostałem SMS’a.
Od: Nożycoręki karłowaty psychol
Do: Daiki
To cud
prawdziwy, że powiedziałeś o wszystkim Taidze i nie umarłeś przy tym w jego
domu. Moje gratulacje, Daiki. Ale spróbuj się spóźnić na piątkowy trening
chociaż o sekundę, a obiecuję, że będziesz miał zagwarantowane spotkanie z
moimi nożyczkami!
Sadysta jeden, myśli, że mu wszystko wolno!
Jego niedoczekanie! Wprawdzie nie jest już naszym kapitanem, jednak wolę unikać
tej przeklętej broni, jaką są te cholerne nożyczki. Już ich kilka razy
doświadczyłem na swoim policzku, więc wolałbym nie czuć ich w żadnym innym miejscu.
Nagle poczułem, jak ktoś mnie kopnął. Mówiąc
,,ktoś”, mam na myśli tę dwubrwiową małpę.
- I czego się pchasz? – warknąłem w jego
stronę.
- To ty zajmujesz ponad pół MOJEJ kanapy!
- Jestem gościem, więc mam do tego prawo!
- Sam się tu wprosiłeś, nikt cię nie
zapraszał!
Zaczęliśmy się kopać i przepychać, aż nagle
Kagami zbyt gwałtownie zareagował i upadł na mnie całym ciężarem ciała. Jeszcze
jeden taki numer, a odda mi swoje płuca!
- Złaź, idioto! – krzyknąłem. – Oddychać nie
mogę!
Widziałem
spore zakłopotanie i zawstydzenie na jego twarzy, która w sekundę przybrała
odcień dorodnego buraka. Poczułem dziwne uczucie w klatce piersiowej, w
okolicach serca. Z jednej strony miałem ochotę go zepchnąć i zacząć się śmiać,
a z drugiej z chęcią dotknąłbym jego policzka. Mój problem został po chwili
rozwiązany, gdyż Kagami sam odskoczył ode mnie jak oparzony i odwrócił głowę. Ale
z niego wstydzioch! Wtedy uświadomiłem sobie, że chciałem dotknąć twarzy
faceta. FACETA! Boże, muszę natychmiast dostać pornosa do ręki.
Spojrzałem na zegarek. Dwudziesta.
- Będę się już zbierał – powiedziałem.
- Najwyższy czas- burknął Kagami, który nadal
miał buraka na twarzy.
Założyłem buty, zarzuciłem bluzę i rzuciłem mu
szybie ,,Nara” na pożegnanie. Pora znaleźć się w pokoju, wcisnąć słuchawki w
uszy i zająć się oglądaniem pornosków z ogromnymi cyckami. Tak, idealny
wieczór.
____________________________________________________________________________________




Moje szczęście wynosi poziom zero, bo napisałam komentarz ale się nie dodał i muszę pisać go jeszcze raz...
OdpowiedzUsuń#mojeszczęście
Mój ukochany "Nożycoręki karłowaty psychol" i Tetsu są w zmowie... Ja to wiem.
I dlatego Seijuro wysłał Aosia do tygryska.
Biedny Aho... Tak manipulowany :P
I do tego zaszczycił Kagasia swoją obecnością, skosztował jego dania i sprawdził kanapę i co dostał w zamian? Zmiażdżone płuca xD
To takie typowe -.-
Ale jednak da się to znieść, jeśli pada na ciebie prawdziwy buraczkowaty tygrysek... Mrau! *zboczona minka* xD Bosz co mi dziś odwala? xD
Nadal zastanawiam się czy wygrał mój kochany, psychopatyczny Akash czy może jednak Aho, ale chyba wygrali obaj xD
" - Ach, zgłodniałeś – kiwnął głową. Jezus Maria, jest naprawdę źle! – To może mam pójść do sklepu po hamburgera dla ciebie?
- Nie, nie, nie trzeba – próbowałem złagodzić sytuację. – W sumie to już mi się odechciało.
- Tak nagle? – przeciął powietrze swoimi nożyczkami.
- No tak jakoś… Hehe… Patrz, jaka ironia…"
XD
Weeny <3
Dzięki wielkie!! :D :D Miło, że ci się podoba :)
Usuń:*** <3
Ooo... Dla mnie *.* Dziękuję bardzo ^.^
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak się cieszę.
A co do tego cudeńka...
Noo... To... Cudo? xD
Aaa!!! Aomine*.* Tygrysek *.*
Aoś + Tygrysek = <3
Jak taka dziewczynka w przedszkolu xD
Pozwól, że opowiem ci historię mojego życia ;-)
Więc przez CAAAALUTKI dzień męczyłam moją przyjaciułkę drąc mordę na pół osiedla. A co takiego wrzeszczałam? Aoś i Kagamiś! I tak moja koleżanka sama wie, że jestem niezrównoważona umysłowo.
Kocham ich kłutnie! KOCHAM. KOCHAM. IJESZCZE RAZ KOCHAM.
Przyżekam im miłość, wierność blablabla...
A! Co ja tu widze? Mój kolega z psychjatryka. Niezmiernie się cieszę. Zabujcze nożyczki Akashiego niczym whiskazi xD
Ale i tak Daikiś przyćmiewa wszystko! Nawet Tygryska (nie Taiga, nie zabij mnie)
Ale oczywuście Kagamiś też MEGA!
Co mi sie szczególnie podobało? WSZYSTKO.
Ale napewno jedną z tych najlepszych sce, gdyby zmusili mnie do wybierania byłby moment wproszenia Ao do Kagamiego ^.^
Aaaa pornolki!
A... Może jednak nie? Moja rada? Zrób sobie własne pornolki z Kagamim!
Noo... To moja cudna pisarko zostawiam juz klawiatóre, bo niestety od zajebistości Aomine i Kagamiego mózg mi wypłynął ( uchem?)
Weeeny życzę <3
A! Zapomniałam. Humor zdecydowanie lepszy ^.^
UsuńEmm... No to... Znowu zapomniałam? Nożycoręki Karłowaty Psychol. Śmiechłam i nie mogę skończyć.
UsuńI scenka na tapczanie! Kooocham!
No... Widzisz jaki rozpierdziel umysłu? Nawet nie umiem swoich myśli w jednym komentarzu sklecić xD
No! To ja już przyżekam, kończę. Jak o czymś zapomniałam to wybacz, ale mózg mi się przegrzał ;-)
Papa<3
Miło, że ci się humor poprawił :D :D
UsuńMnie też Aoś i Kagamiś zawsze rozweselają ^^ A jak o nich piszę, to już w ogóle XD
Dziękować,.. Wielce dziękować :****
Czytanie rozdziału z przerwami raczej nikomu nie służy .-. *a na pewno nie jej* Teraz już nie wiem co tu się właściwie działo.. Śmiercionośne nożyczki Akashiego jak zawsze niezawodne. Hue, hue. Ja bym rzuciła widelcem, a nie łyżką .-. "Połóż widelec na jedzeniu.. Nie na aorcie osoby siedzącej obok." mówili.. "Na jedzeniu. Nie w oczodole tego pana" mówili .-. Kagami gotuj dla mnie plz.. *hasztag mrożona pizza cztery sery życiem* Pozdrawiam i dobranoc xo
OdpowiedzUsuńAkashi psychol rzuca w ludzi nożyczkami xD
UsuńW sumie widelec to dobry pomysł! :D
gdyby dla mnie też mógł gotować.. ;P
Miłych snów :3